Polskie lot­nic­two na szlaku Bolesława Chrobrego cz.1

Wywiadowczy Bréguet XIV w locie. W trakcie wyprawy kijowskiej w samoloty  tego typu wyposazone były wszystkie trzy eskadry V. Grupy Lotniczej (pozniejszego V.  Dywizjonu Lotniczego). Fot. ze zbiorow Cyfrowej Biblioteki Narodowej „Polona”.

Wywiadowczy Bréguet XIV w locie. W trak­cie wyprawy kijow­skiej w samo­loty tego typu wypo­sa­zone były wszyst­kie trzy eska­dry V. Grupy Lotniczej (pozniej­szego V. Dywizjonu Lotniczego). Fot. ze zbio­row Cyfrowej Biblioteki Narodowej „Polona”.

Pierwsza połowa 1920 r. była cza­sem wiel­kich trium­fów Wojska Polskiego. W począt­ko­wych tygo­dniach tego roku Polska zajęła przy­znany jej trak­ta­tem wer­sal­skim frag­ment wybrzeża bał­tyc­kiego. Upokorzone Niemcy zda­wały się nie sta­no­wić więk­szego zagro­że­nia dla nie­pod­le­głej Rzeczypospolitej. Pozornie ure­gu­lo­wane zda­wały się być rów­nież spory z Czechosłowacją i Litwą. Wojsko Polskie mogło sku­pić się na naj­nie­bez­piecz­niej­szym sąsie­dzie – Rosji Radzieckiej.

Dobrze przy­go­to­wana ope­ra­cja, którą bez­po­śred­nio dowo­dził Naczelny Wódz Józef Piłsudski, przy­nio­sła zaję­cie Kijowa. Witając powra­ca­ją­cego z „mia­sta zło­tych kopuł” Piłsudskiego mar­sza­łek Sejmu Ustawodawczego Wojciech Trąmpczyński porów­nał zwy­cię­ski pochód Wojska Polskiego do suk­ce­sów na wscho­dzie, jakie prze­szło 900 lat wcze­śniej odniósł Bolesław Chrobry.

Przygotowania do ataku

Choć wiel­kie zdo­by­cze tery­to­rialne strona pol­ska zawdzię­czała przede wszyst­kim nogom pie­chu­rów, to jed­nak swoją obec­ność w cza­sie dzia­łań na Ukrainie w wyraźny spo­sób zazna­czyło pol­skie lot­nic­two. Do czasu roz­po­czę­cia ope­ra­cji zdo­łało ono zna­cząco zwięk­szyć swoją war­tość bojową. W ciągu zimy pol­skie eska­dry wyko­ny­wały sto­sun­kowo nie­wiele lotów. Czas odpo­czynku wyko­rzy­stano do nad­ro­bie­nia bra­ków w wyszko­le­niu, a także prze­pro­wa­dze­nia uzu­peł­nień w per­so­nelu lata­ją­cym i tech­nicz­nym. Ważnym kro­kiem naprzód posta­wio­nym przed ope­ra­cją kijow­ską było upo­rząd­ko­wa­nie sprawy wypo­sa­że­nia eskadr. W tym cza­sie nastą­piła wresz­cie uni­fi­ka­cja samo­lo­tów w więk­szej licz­bie eskadr. Podstawową maszyną 1. Eskadry Lotniczej stał się Salmson IIA2, 3. Eskadry Lotniczej – Bréguet XIVA2, a 4. Eskadry Niszczycielskiej – Bréguet XIVB2. Zarówno Salmsony jak i Bréguety były maszy­nami pro­duk­cji fran­cu­skiej. Wersja „A2” ozna­czała dwu­miej­scowe maszyny wywia­dow­cze (roz­po­znaw­cze), nato­miast wer­sja „B2” – dwu­miej­scowe samo­loty nisz­czy­ciel­skie (bom­bowe). 6. Eskadrę Lotniczą wypo­sa­żono w Hansa-Brandenburgi C.I. Były to samo­loty pro­duk­cji austro-węgier­skiej, ale kopio­wano je w lwow­skich warsz­ta­tach lot­ni­czych. Dwie kolejne eska­dry jako pod­sta­wowe samo­loty otrzy­mały dwu­miej­scowe nie­miec­kie maszyny wywia­dow­cze. W 8. Eskadrze Lotniczej były to AEG C.IV, a w 9. Eskadrze Lotniczej – Hannovery Cl.II. 10. Eskadra Lotnicza, podob­nie jak 3. Eskadra, była wypo­sa­żona w Bréguety XIVA2. W mniej­szym stop­niu ujed­no­li­ce­nie sprzę­towe dało się prze­pro­wa­dzić w eska­drach: 2., 5. i 11. We wszyst­kich trzech latały nie­miec­kie samo­loty róż­nych typów. W 1. Wielkopolskiej Eskadrze Lotniczej uży­wano głów­nie samo­lo­tów LVG C.V, a w 3. Wielkopolskiej Eskadrze Lotniczej – DFW C.V. Nie było potrzeby ujed­no­li­cać sprzętu w pię­ciu kolej­nych eska­drach: 7., 39., 59., 580. i 162. Już wcze­śniej bowiem posia­dały one na sta­nie jed­no­lity sprzęt. Były to odpo­wied­nio: Oeffagi D.III, Bréguety XIVA2, Bréguety XIVA2, Salmsony IIA2 oraz SPAD-y S.VIIC1. Ponadto 2. Wielkopolską Eskadrę Lotniczą prze­kształ­cono z jed­nostki wywia­dow­czej w myśliw­ską. Obserwatorów i dwu­miej­scowe maszyny oddała ona innym eska­drom, a sama przy­jęła na wypo­sa­że­nie myśliwce Oeffag D.III. Na pod­sta­wowe wypo­sa­że­nie 4. Wielkopolskiej Eskadry Bojowej wybrano nato­miast myśliwce Fokker D.VII.
Mniej sku­tecz­nie okres spo­koju na fron­cie wyko­rzy­stano na uzu­peł­nie­nie do sta­nów eta­to­wych per­so­nelu w eska­drach. Nierealne oka­zało się osią­gnię­cie eta­tów usta­lo­nych na początku wrze­śnia 1919 r. (dla naj­pow­szech­niej­szych w pol­skim lot­nic­twie eskadr wywia­dow­czych było to 10 pilo­tów, 10 obser­wa­to­rów, 10 samo­lo­tów), więc usta­no­wiono niż­sze etaty tym­cza­sowe. W poło­wie lutego 1920 r. w eska­drach bra­ko­wało 54 pilo­tów, 64 obser­wa­to­rów, 145 mecha­ni­ków, 72 pomoc­ni­ków mecha­ni­ków, 47 strzel­ców pła­tow­co­wych i 300 sze­re­go­wych. W eska­drach wywia­dow­czych było w tym cza­sie: 13 dowód­ców eskadr, 79 pilo­tów, 52 obser­wa­to­rów; w eska­drach nisz­czy­ciel­skich (4. i 11.): 2 dowód­ców eskadr, 10 pilo­tów, 6 obser­wa­to­rów; nato­miast w eska­drach myśliw­skich (7., 162., 2. Wielkopolskiej i 4. Wielkopolskiej): 4 dowód­ców eskadr, 28 pilo­tów i nad­e­ta­towo 6 obser­wa­to­rów. Ponadto w dowódz­twach wyż­szego szcze­bla znaj­do­wało się nad­e­ta­towo jesz­cze 3 pilo­tów i 6 obser­wa­to­rów. Sytuacja per­so­nalna ule­gła pew­nej popra­wie na początku marca, gdy szkoły lot­ni­cze opu­ściło 21 obser­wa­to­rów i 14 pilo­tów, a szko­le­nie koń­czyło kolej­nych 24 pilo­tów. Na nich jed­nak koń­czyły się moż­li­wo­ści uzu­peł­nia­nia sta­nów. Problemem pol­skich eskadr i par­ków rucho­mych był też poważny nie­do­bór żoł­nie­rzy. W stycz­niu 1920 r. wyno­sił on prze­szło 2 tys. ludzi. Departament I Ministerstwa Spraw Wojskowych otrzy­mał roz­kaz przy­dzie­le­nia Wojskom Lotniczym bra­ku­ją­cego kon­tyn­gentu. Bez wąt­pie­nia jed­nak w tak dużej gru­pie sze­re­go­wych prze­ka­za­nych w krót­kim cza­sie do lot­nic­twa musiał znaj­do­wać się poważny odse­tek ludzi przypadkowych.
Polskie eska­dry na początku 1920 r. były roz­dzie­lone mię­dzy sześć grup lot­ni­czych: I. (1., 8. i 4. Eskadry), II. (9. i 2. Eskadry), III. (5., 6. i 7. Eskadry) oraz I. Wielkopolską (1., 2. i 3. Wielkopolskie Eskadry) na fron­cie prze­ciw­bol­sze­wic­kim; IV. (11. i 580. Eskadry) na Pomorzu Gdańskim i V. (3., 59. i 39. Eskadry) w pobliżu gra­nicy z Górnym Śląskiem. Ponadto w Wielkopolsce znaj­do­wały się dwie kolejne eska­dry: 10. oraz 4. Wielkopolska. W związku z roz­wo­jem sytu­acji wojen­nej na wscho­dzie osta­tecz­nie wszyst­kie jed­nostki bojowe wzięły udział w zma­ga­niach z Armią Czerwoną. Dzięki ujed­no­li­ce­niu sprzętu w eska­drach i odpo­wied­niemu pogru­po­wa­niu jed­no­stek bojo­wych, pewną jed­no­rod­ność udało się osią­gnąć w poszcze­gól­nych gru­pach lot­ni­czych: w I. Grupie domi­no­wały Bréguety XIV, w II. – nie­miec­kie samo­loty wywia­dow­cze, w III. – samo­loty nie­miec­kie i austriac­kie, w V. – Bréguety XIV, a w I. Wielkopolskiej – samo­loty nie­miec­kie. Nie zdo­łano ujed­no­li­cić sprzętu w IV. Grupie Lotniczej. Zdawało się mieć to dru­go­rzędne zna­cze­nie, na początku bowiem roku pozo­sta­wała ona w rezer­wie. Bez wąt­pie­nia jed­no­rodne wypo­sa­że­nie grup lot­ni­czych uła­twiało pracę mecha­ni­ków i pilotów.
Największym pro­ble­mem Wojsk Lotniczych przed pod­ję­ciem ofen­sywy na Ukrainie był brak rezerw. Nie posia­dano zapa­so­wych samo­lo­tów, a znacz­nie opóź­niał się trans­port egzem­pla­rzy zaku­pio­nych za gra­nicą. Nie było per­spek­tyw na kolejne zastępy wyszko­lo­nych pilo­tów, obser­wa­to­rów i wykwa­li­fi­ko­wa­nych mecha­ni­ków lot­ni­czych. Polskie Wojska Lotnicze były przy­go­to­wane wyłącz­nie na krót­ko­trwały konflikt.

  • Mariusz Niestrawski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE