Pół wieku Mewy

Mewa miała intensywną służbę. Przebyła ponad 800 000 Mm, dowodziło nią 20 oficerów, czterokrotnie wchodziła w skład zespołów NATO. Wbrew potocznemu nazewnictwu, okrętów proj. 206FM nie klasyfikowano formalnie jako niszczyciele min. Do końca pozostały trałowcami bazowymi. 11 i 12 czerwca 1987 r. okręt przewoził papieża Jana Pawła II z Gdyni do Sopotu i stamtąd do Gdańska. Wydarzenie to przyczyniło się do ochrzczenia Mewy „papieskim okrętem”.

Mewa miała inten­sywną służbę. Przebyła ponad 800 000 Mm, dowo­dziło nią 20 ofi­ce­rów, czte­ro­krot­nie wcho­dziła w skład zespo­łów NATO. Wbrew potocz­nemu nazew­nic­twu, okrę­tów proj. 206FM nie kla­sy­fi­ko­wano for­mal­nie jako nisz­czy­ciele min. Do końca pozo­stały tra­łow­cami bazo­wymi. 11 i 12 czerwca 1987 r. okręt prze­wo­ził papieża Jana Pawła II z Gdyni do Sopotu i stam­tąd do Gdańska. Wydarzenie to przy­czy­niło się do ochrzcze­nia Mewy „papie­skim okrę­tem”.

30 grud­nia ubie­głego roku w Porcie Wojennym w Gdyni po raz ostatni spusz­czono ban­derę wojenną i pro­po­rzec z flagsz­to­ków tra­łowca bazo­wego ORP Mewa. Ten zasłu­żony okręt nosił je prze­szło 52 lata. Choć z powodu krót­kiego epi­zodu przy­lgnęło do niego emo­cjo­nalne okre­śle­nie „papie­ski”, to powi­nien zostać zapa­mię­tany z innych powo­dów. Stał się bowiem pierw­szym prze­ku­tym w metal wcie­le­niem nowo­cze­snego okrętu prze­ciw­mi­no­wego w Marynarce Wojennej RP, a także pierw­szym pol­skim okrę­tem w skła­dzie Sił Odpowiedzi NATO.

ORP Mewa słu­żył w 13. Dywizjonie Trałowców im. adm. floty Andrzeja Karwety, wcho­dzą­cym w skład 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu i bazu­ją­cym w Gdyni.
8 lipca 2019 r. okręt wyszedł w morze po raz ostatni, w poże­gnalny rejs, zabie­ra­jąc na pokład m.in. swo­ich poprzed­nich dowód­ców. Mewę wyco­fano na pod­sta­wie roz­kazu nr 195/DG RSZ szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z 2 kwiet­nia 2019 r. Obecnie kon­ty­nu­owane są przy­go­to­wa­nia do prze­ka­za­nia jed­nostki Agencji Mienia Wojskowego, która podej­mie próby jej zby­cia – zapewne w celu zło­mo­wa­nia.
Mewa była przed­ostat­nim z 12 tra­łow­ców bazo­wych proj. 206F, zbu­do­wa­nych w latach 1961 – 1967 w gdyń­skiej Stoczni im. Komuny Paryskiej. Stały się one pierw­szymi jed­nost­kami prze­ciw­mi­no­wymi pol­skiej kon­struk­cji powsta­łymi w okre­sie powo­jen­nym. Opracowano je w Centralnym Biurze Konstrukcji Okrętowych nr 2 w Gdańsku. Była to udana kon­struk­cja, prze­wyż­sza­jąca wie­loma para­me­trami eks­plo­ata­cyj­nymi uży­wane wów­czas tra­łowce bazowe sowiec­kiego proj. 254K/M. Nowe okręty miały kon­struk­cję sta­lową, dłu­gość cał­ko­witą 58,2 m i wypor­ność pełną 470 t. Napęd sta­no­wiły dwa sil­niki wyso­ko­prężne Fiat 2312SS (stąd „F” w nume­rze pro­jektu), zapew­nia­jące pręd­kość 18,4 w. Wyposażono je w sta­cję hydro­lo­ka­cyjną Tamir-11M do wykry­wa­nia min kotwicz­nych i okrę­tów pod­wod­nych, trały mecha­niczne, aku­styczne oraz elek­tro­ma­gne­tyczne; uzbro­jono w trzy 25 mm armaty 2M-3M, dwie zrzut­nie bomb głę­bi­no­wych B‑1; miały także moż­li­wość sta­wia­nia min mor­skich.
Zgodnie z pro­jek­tem powinny słu­żyć ok. 20 lat. W wyniku wyeks­plo­ato­wa­nia ich mecha­ni­zmów i suk­ce­syw­nego wpro­wa­dza­nia do linii 12 mało­ma­gne­tycz­nych tra­łow­ców redo­wych (prze­kla­sy­fi­ko­wa­nych na bazowe) o kon­struk­cji z lami­natu polie­strowo-szkla­nego proj. 207P Indyk, a po nich czte­rech w zmo­der­ni­zo­wa­nej wer­sji 207M, w latach 1989 – 1994 spusz­czono ban­dery na sied­miu jed­nost­kach proj. 206F. Proces ten jed­nak wstrzy­mano w przy­padku kolej­nej piątki. Był to w naszym kraju okres trud­no­ści eko­no­micz­nych i zmian poli­tycz­nych. Okazało się, że na budowę dal­szych „pla­stu­siów” w wer­sji 207M nie ma środ­ków, a tym bar­dziej na szybką reali­za­cję pla­nów pro­duk­cji okrę­tów prze­ciw­mi­no­wych nowej gene­ra­cji. Jednocześnie w grę wcho­dziły aspi­ra­cje do wstą­pie­nia do NATO, a wraz z nimi przy­ję­cie zobo­wią­zań do uczest­nic­twa w sta­łych zespo­łach okrę­to­wych. Teoretycznie można byłoby wysta­wić do nich jed­nostki proj. 207, ale te dwu­stu­pa­ro­to­nowe okręty o dłu­go­ści 38 m nie nada­wały się do ope­ro­wa­nia na Morzu Północnym, a przy więk­szej fali nawet tran­zyt mię­dzy por­tami na Bałtyku był utrud­niony (przy­kła­dowo z tego powodu w 2018 r. ze Świnoujścia do Turku nie dotarły trzy takie okręty na ćwi­cze­nie „Northern Coasts”…). Dlatego też zde­cy­do­wano o moder­ni­za­cji pozo­sta­łych w służ­bie tra­łow­ców proj. 206F.
Po okre­śle­niu stop­nia zuży­cia poszcze­gól­nych jed­no­stek spo­śród oca­la­łej piątki, a także zdol­no­ści finan­so­wych MW, posta­no­wiono o skie­ro­wa­niu do remontu głów­nego i moder­ni­za­cji trzech z nich – Mewy, Czajki i Flaminga (pier­wot­nie miała to być Rybitwa). Dzięki dwu­krot­nie więk­szej wypor­no­ści dawały więk­szy poten­cjał do mody­fi­ka­cji kon­struk­cji niż Indyki. Był to pierw­szy – wraz z moder­ni­za­cjami okrę­tów ratow­ni­czych proj. 570 OORP Piast i Lech – przy­pa­dek mający na celu ogra­ni­cze­nie wydat­ków i wydłu­że­nie normy doce­lo­wej eks­plo­ata­cji kil­ku­dzie­się­cio­let­nich jed­no­stek o co naj­mniej kolejną dekadę, w ocze­ki­wa­niu na lep­sze finan­sowo czasy do budowy następ­ców. Tak do współ­cze­snej MW weszły „roz­wią­za­nia pomo­stowe”, które dziś, po 20 latach od tam­tych wyda­rzeń, ufor­mo­wały star­cze obli­cze mor­skiego rodzaju SZ RP. Jednak w tym kon­kret­nym przy­padku pro­wi­zorka przy­nio­sła – chyba nie do końca spo­dzie­wa­nie – sze­reg pozy­tyw­nych skut­ków.

Marzenia o nisz­czy­cielu min

Starania o pozy­ska­nie nowo­cze­snych okrę­tów prze­ciw­mi­no­wych, odpo­wia­da­ją­cych ówcze­snym wzor­com zachod­nim pod­jęto w Polsce sto­sun­kowo wcze­śnie. Już w 1986 r. w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Centrum Techniki Morskiej w Gdyni (CTM) roz­po­częto reali­za­cję pracy pk. Lodówka. Jej celem było wyko­na­nie pro­jektu kon­cep­cyj­nego, a potem wstęp­nego nisz­czy­ciela min proj. 255, a wraz z nim pod­sys­te­mów spe­cja­li­stycz­nych: wspo­ma­ga­nia dowo­dze­nia; zin­te­gro­wa­nego sys­temu okre­śla­nia pozy­cji, ste­ro­wa­nia po tra­jek­to­rii i dyna­micz­nego pozy­cjo­no­wa­nia; sys­temu zdal­nego ste­ro­wa­nia zespo­łem napę­dowo-ste­ro­wym i elek­trow­nią okrę­tową; zin­te­gro­wa­nego sys­temu łącz­no­ści; sonaru kadłu­bo­wego obser­wa­cji czo­ło­wej Flaming‑A; sonaru holo­wa­nego obser­wa­cji bocz­nej Flaming‑B; bez­za­ło­go­wego pojazdu pod­wod­nego z ukła­dami ste­ro­wa­nia i trans­mi­sji danych. Ten ostatni, to pojazd iden­ty­fi­ka­cji i nisz­cze­nia min MIVG proj. 190 (Minenidentifizierungsund Vernichtungsgerät), opra­co­wy­wany w Instytucie Techniki Morskiej w Warnemünde na potrzeby pro­gramu budowy okrę­tów prze­ciw­mi­no­wych NRD-owskiej Volksmarine.
Lodówka w porów­na­niu do zachod­nich ana­lo­gów miała być nie­du­żym okrę­tem (dłu­gość cał­ko­wita 43,00 m, wypor­ność pełna 316 t) z kadłu­bem lami­na­to­wym i oprócz cech nisz­czy­ciela min wypo­sa­żo­nego w sonary, pojazdy pod­wodne, sys­tem pozy­cjo­no­wa­nia dyna­micz­nego oraz sys­tem walki mino­wej do ana­lizy i archi­wi­za­cji danych, miała zacho­wać zdol­ność tra­ło­wa­nia. Program był jed­nak zbyt zło­żony w sen­sie tech­nicz­nym i za drogi jak na ówcze­sne realia eko­no­miczne. Prace nad okrę­tem i jego sys­te­mami prze­rwano w 1989 r. na eta­pie budowy modeli labo­ra­to­ryj­nych. Nie udało się nawet wdro­żyć do pro­duk­cji prost­szego tra­łowca bazo­wego opar­tego na Lodówce – proj. 255T Ohar. Natomiast fia­sko Lodówki w pew­nym sen­sie przy­czy­niło się do zaini­cjo­wa­nia prac nad pojaz­dami pod­wod­nymi w kraju oraz przy­spie­szyło i uła­twiło reali­za­cję pro­gramu pomo­sto­wego, poprze­dza­ją­cego ocze­ki­wane poja­wie­nie się nisz­czy­cieli min proj. 257 Kormoran. Jego opra­co­wa­nie roz­po­częło się wkrótce w Biurze Projektowo-Konstrukcyjnym Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni (BP‑K SMW), przy póź­niej­szym udziale stoczni Fr. Lürssen Werft z Vegesack koło Bremy. Było przy tym jasne, że Kormorany nie wejdą do służby zbyt szybko, a do tego – z powodu sza­co­wa­nej ceny – z pew­no­ścią w małej licz­bie. Tą „pomo­stówką” była wła­śnie moder­ni­za­cja tra­łow­ców proj. 206F.
Projekt moder­ni­za­cji 206FM opra­co­wało BP‑K SMW pod kie­row­nic­twem Eugeniusza Pawłowskiego, na pod­sta­wie wyma­gań tak­tyczno-tech­nicz­nych nr 398 zatwier­dzo­nych przez Dowództwo Marynarki Wojennej 18 marca 1998 r. Przyjęto w nim za cel: przy­sto­so­wa­nie okrę­tów do funk­cji nisz­czy­cieli min, ujed­no­li­ce­nie wypo­sa­że­nia tra­ło­wego, inte­ro­pe­ra­cyj­ność łącz­no­ści i koope­ra­cji z siłami okrę­to­wymi NATO, jak też speł­nia­nie cywil­nych prze­pi­sów w zakre­sie ochrony śro­do­wi­ska, narzu­ca­nych w por­tach państw zachod­nich.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE