Pojedynek Bouveta i Meteora pod Hawaną 1870 roku

Pojedynek Bouveta  i Meteora. Ostatnia faza bitwy – uszkodzony Bouvet opuszcza akwen bitwy pod żaglami, ścigany przez kanonierkę Meteor.

Pojedynek Bouveta i Meteora. Ostatnia faza bitwy – uszko­dzony Bouvet opusz­cza akwen bitwy pod żaglami, ści­gany przez kano­nierkę Meteor.

Działania mor­skie pod­czas wojny fran­cu­sko-nie­miec­kiej w latach 1870 – 1871 spro­wa­dziły się do kilku zale­d­wie incy­den­tów o mar­gi­nal­nym zna­cze­niu. Jednym z nich było star­cie koło Hawany, na hisz­pań­skiej wów­czas Kubie, do któ­rego doszło w listo­pa­dzie 1870 r. pomię­dzy pru­ską kano­nierką Meteor a fran­cu­skim awi­zem Bouvet.

Zwycięska wojna z Austrią w 1866 r. i utwo­rze­nie Związku Północnoniemieckiego dopro­wa­dziły do sytu­acji, w któ­rej Prusy stały się natu­ral­nym kan­dy­da­tem do zjed­no­cze­nia całych Niemiec. Na prze­szko­dzie stały ku temu jedy­nie dwie sprawy: nie­chętna zjed­no­cze­niu postawa kra­jów połu­dnio­wo­nie­miec­kich, głów­nie kato­lic­kich, oraz Francja, oba­wia­jąca się naru­sze­nia rów­no­wagi euro­pej­skiej. Chcąc upiec dwie pie­cze­nie na jed­nym ogniu, pre­mier Prus, przy­szły kanc­lerz Rzeszy, Otto von Bismarck spro­wo­ko­wał Francję do wystą­pie­nia prze­ciwko Prusom w taki spo­sób, że kra­jom połu­dnio­wo­nie­miec­kim nie pozo­stało nic innego jak przy­łą­czyć się do nich, uła­twia­jąc w ten spo­sób reali­za­cję zjed­no­cze­nio­wego planu „żela­znego kanc­le­rza”. W rezul­ta­cie w woj­nie, która ofi­cjal­nie wypo­wie­dziana została 19 lipca 1870 r., naprze­ciwko Francji sta­nęły w zasa­dzie całe Niemcy, choć jesz­cze for­mal­nie nie zjed­no­czone.
Działania wojenne roz­strzy­gnęły się dość szybko na lądzie, gdzie armia pru­ska wraz ze swo­imi sojusz­ni­kami miała wyraźną prze­wagę, tak liczebną jak
i orga­ni­za­cyjną, nad armią fran­cu­ską. Na morzu sytu­acja wyglą­dała odwrot­nie – miaż­dżącą prze­wagą dys­po­no­wali Francuzi, któ­rzy od samego początku wojny zablo­ko­wali porty pru­skie na Morzu Północnym i na Bałtyku. Fakt ten jed­nak na prze­bieg dzia­łań wojen­nych nie miał żad­nego wpływu poza tym, że do obrony wybrzeży Prusy musiały prze­zna­czyć jedną dywi­zję pierw­szo­li­niową i 4 dywi­zje Landwehry (czyli obrony kra­jo­wej). Po klę­sce pod Sedanem ponie­sio­nej przez Francuzów i po dosta­niu się do nie­woli samego Napoleona III (2 wrze­śnia 1870 r.), blo­kada ta została zresztą zdjęta, a eska­dry odwo­łane do macie­rzy­stych por­tów by ich załogi mogły wzmoc­nić oddziały wal­czące na lądzie.

Przeciwnicy

Bouvet (jed­nostki sio­strzane to Guichen i Bruat) zbu­do­wany został jako awizo II klasy (Aviso de 2ème classe) z myślą o służ­bie w kolo­niach, z dala od wód ojczy­stych. Ich pro­jek­tan­tami byli Vésigné i La Celle. Z racji zbli­żo­nych para­me­trów tak­tyczno-tech­nicz­nych czę­sto kla­sy­fi­ko­wany jest także jako kano­nierka, zaś w lite­ra­tu­rze anglo­sa­skiej jako slup. Zgodnie ze swoim prze­zna­cze­niem był jed­nostką względ­nie szybką o sto­sun­kowo dużym kadłu­bie oraz nie­złej dziel­no­ści mor­skiej. Bezpośrednio po zakoń­cze­niu budowy skie­ro­wany został w czerwcu 1866 r. na wody mek­sy­kań­skie, gdzie wszedł w skład sta­cjo­nu­ją­cej tam eska­dry wspie­ra­ją­cej dzia­ła­nia fran­cu­skiego kor­pusu eks­pe­dy­cyj­nego.
Po zakoń­cze­niu „awan­tury mek­sy­kań­skiej” Bouvet ode­słany został na wody haitań­skie, a tam miał w razie potrzeby bro­nić fran­cu­skich inte­re­sów pod­czas trwa­ją­cej w tym kraju wojny domo­wej. Od marca 1869 r. sta­cjo­no­wał na stałe na Martynice, gdzie zastał go wybuch wojny fran­cu­sko-pru­skiej.
Meteor był jedną z ośmiu kano­nie­rek typu Chamäleon (Camäleon, wg E. Grönera) zbu­do­wa­nych dla mary­narki pru­skiej w latach 1860 – 1865. Stanowiły one powięk­szoną wer­sję 15 kano­nie­rek typu Jäger wzo­ro­wa­nych z kolei na bry­tyj­skich „kano­nier­kach krym­skich”, kon­stru­owa­nych w cza­sie wojny krym­skiej (1853−1856). Tak jak one, kano­nierki typu Chamäleon zamó­wiono z myślą o dzia­ła­niach na płyt­kich wodach przy­brzeż­nych. Ich głów­nym celem było wspie­ra­nie wła­snych oddzia­łów lądo­wych i raże­nie celów na brzegu, stąd też cecho­wały się nie­wiel­kim, ale mocno zbu­do­wa­nym kadłu­bem, na któ­rym można było zamon­to­wać bar­dzo silne jak na jed­nostkę tej wiel­ko­ści uzbro­je­nie. By móc sku­tecz­nie dzia­łać na płyt­kich wodach przy­brzeż­nych miały pła­skie dno, co jed­nak poważ­nie pogar­szało ich dziel­ność mor­ską na otwar­tych akwe­nach. Także pręd­kość nie była mocną stroną tych jed­no­stek, bo choć teo­re­tycz­nie mogły one osią­gnąć 9 węzłów, to jed­nak już przy nieco więk­szej fali, z racji swo­ich złych wła­ści­wo­ści żeglu­go­wych, spa­dała ona do co naj­wy­żej 6 – 7 w.
Ze względu na pro­blemy finan­sowe, prace wykoń­cze­niowe na Meteorze prze­cią­gnęły się aż do 1869 r. Po wej­ściu kano­nierki do służby, została ona od razu we wrze­śniu wysłana na Karaiby, gdzie miała repre­zen­to­wać nie­miec­kie inte­resy. Latem 1870 ope­ro­wała na wodach wene­zu­el­skich, a jej obec­ność miała m.in. skło­nić tam­tej­szy rząd do spłaty zobo­wią­zań zacią­gnię­tych wcze­śniej wobec rządu pru­skiego.

  • Piotr Olender

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE