Pocisk prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyjny AARGM

Pocisk przeciwradiolokacyjny AARGM:

Pocisk prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyjny AARGM.

Do grona państw, dys­po­nu­ją­cych dedy­ko­wa­nymi środ­kami do prze­ła­ma­nia obrony prze­ciw­lot­ni­czej prze­ciw­nika zamie­rza dołą­czyć Polska. W poci­ski prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyjne mają zostać dozbro­jone wie­lo­za­da­niowe samo­loty myśliw­skie F-16 Jastrząb. Pozyskanie ich, obok zakupu bomb kie­ro­wa­nych o dzia­ła­niu prze­ni­ka­jąco-burzą­cym oraz zasob­ni­ków z amu­ni­cją prze­ciw­pan­cerną ma być kolej­nym eta­pem wzmac­nia­nia poten­cjału bojo­wego F-16 Jastrząb (wcze­śniej zaku­piono tak­tyczne poci­ski samo­ste­ru­jące AGM-158 JASSM) w zakre­sie zwal­cza­nia obiek­tów naziem­nych.

Jednym z naj­waż­niej­szych wyzwań dla bez­pie­czeń­stwa Polski i NATO stał się rosyj­ski sys­tem anty­do­stę­powy A2/AD (Anti-Access/Area Denial). System A2/AD, to połą­czone dzia­ła­nie prze­ciw­nika, które ogra­ni­cza wie­lo­war­stwowo, dostęp do teatru dzia­łań wojen­nych oraz ope­ro­wa­nie roz­miesz­czo­nymi na nim siłami i środ­kami. W rosyj­skim kon­tek­ście cho­dzi głów­nie o sta­cje radio­lo­ka­cyjne kon­troli prze­strzeni powietrz­nej, rakie­towe sys­temy obrony powietrz­nej oraz poci­ski rakie­towe do zwal­cza­nia celów lądo­wych i mor­skich, zdolne do pre­cy­zyj­nych ude­rzeń kon­wen­cjo­nal­nych i jądro­wych. Długofalowym celem jest stwo­rze­nie kom­plek­so­wego zauto­ma­ty­zo­wa­nego sys­temu obrony łączą­cego wszyst­kie siły i środki w jedną prze­strzeń infor­ma­cyjną.
Wlatywanie w pełni dzia­ła­jący sys­tem obrony powietrz­nej tego typu musi się zakoń­czyć ponie­sie­niem znacz­nych strat, bez szans na znisz­cze­nie rakie­to­wych środ­ków ofen­syw­nych i zasad­ni­czych zgru­po­wań sił ude­rze­nio­wych wroga. Aby wyko­na­nie ata­ków przez siły powietrzne stało się moż­liwe jest konieczne wcze­śniej­sze obez­wład­nie­nie naziem­nych środ­ków obrony prze­ciw­lot­ni­czej w celu umoż­li­wie­nia lot­nic­twu bez­piecz­nego ope­ro­wa­nia we wła­snej oraz wro­giej prze­strzeni powietrz­nej.
Obezwładnienie naziem­nych środ­ków obrony prze­ciw­lot­ni­czej może być reali­zo­wane dwu­to­rowo: przez pro­wa­dze­nie walki elek­tro­nicz­nej oraz drogą ognio­wego obez­wład­nie­nia sys­te­mów rakie­to­wych (w prak­tyce dzia­ła­nia te są pro­wa­dzone kom­plek­sowo, wza­jem­nie prze­ni­ka­jąc się). W tym dru­gim przy­padku za naj­waż­niej­sze uważa się nisz­cze­nie radio­lo­ka­cyj­nych sta­cji kie­ro­wa­nia ogniem, a za naj­lep­szy śro­dek do tego celu uznaje się poci­ski prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyjne.
Polska nie dys­po­nuje poci­skami prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyj­nymi i w zakre­sie nisz­cze­nia naziem­nych środ­ków obrony prze­ciw­lot­ni­czej prze­ciw­nika musi pole­gać na sojusz­ni­czym wspar­ciu, Amerykanów lub Niemców, któ­rych samo­loty F-16 i Tornado ECR są uzbro­jone w poci­ski Raytheon AGM-88 HARM (High-speed Anti-Radiation Missile). AGM-88 HARM, to dziś jedyne tego typu uzbro­je­nie lot­ni­cze Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Zmieniająca się sytu­acja poli­tyczno-mili­tarna na wschod­niej flance NATO (kon­flikt rosyj­sko-ukra­iń­ski, anek­sja Krymu, przy­spie­szone rosyj­skie zbro­je­nia) powo­duje, że Polska musi wejść w posia­da­nie poci­sków prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyj­nych, bez któ­rych pro­wa­dze­nie sku­tecz­nych dzia­łań lot­ni­czych (ale też udzie­le­nie nam szyb­kiej i sku­tecz­nej pomocy sojusz­ni­czej) nie będzie moż­liwe.
Najnowszy pocisk w rodzi­nie HARM – AGM-88E AARGM (Advanced Anti-Radiation Guided Missile) został opra­co­wany z ini­cja­tywy Centrum Uzbrojenia US Navy – Naval Weapons Center (NWC) w bazie China Lake. Program ruszył w 1998 r. Jego celem było opra­co­wa­nie poci­sku prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyj­nego, zdol­nego do nisz­cze­nia sta­cji radio­lo­ka­cyj­nych także po ich wyłą­cze­niu oraz zmie­nia­ją­cych sta­no­wi­sko. Obecnie więk­szość rosyj­skich sys­te­mów prze­ciw­lot­ni­czych śred­niego i dale­kiego zasięgu dys­po­nuje symu­la­to­rami (pułap­kami) trans­mi­tu­ją­cymi sygnały podobne do sygna­łów sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej. Rozmieszcza się je w nie­wiel­kiej odle­gło­ści od rze­czy­wi­stej sta­cji. Po wykry­ciu odpa­le­nia poci­sku prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyj­nego wła­ściwa sta­cja jest wyłą­czana, a jest uru­cha­miana jedna z puła­pek, mająca „wabić” pocisk. Niewielka odle­głość umiesz­cze­nia puła­pek od sta­cji sta­nowi poważny pro­blem nawet dla poci­sków wypo­sa­żo­nych w odbior­nik GPS. Co prawda sam GPS jest bar­dzo dokładny, ale okre­śle­nie współ­rzęd­nych wro­giej sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej na pod­sta­wie namia­rów jej pro­mie­nio­wa­nia jest obar­czone błę­dem, porów­ny­wal­nym z odle­gło­ścią od sta­cji do pułapki. Jak się więc oka­zało, sys­tem GPS jest sku­teczny przy zwal­cza­niu sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej, która w momen­cie ataku poci­skiem prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyj­nym została po pro­stu wyłą­czona, ale przy rów­no­le­głym włą­cze­niu celu pozor­nego emi­tu­ją­cego sygnały mylące, nie gwa­ran­tuje tra­fie­nia wła­ści­wego celu.

  • Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE