Pierwsze S‑70i Firehawk w służ­bie

Hrabstwo Los Angeles zamówiło dwa fabrycznie nowe śmigłowce przeciwpożarowe S-70i Firehawk. Wyróżnia je możliwość m.in. uzupełniania wody w zawisie z dowolnego zbiornika wodnego w czasie nie dłuższym niż minuta.

Hrabstwo Los Angeles zamó­wiło dwa fabrycz­nie nowe śmi­głowce prze­ciw­po­ża­rowe S‑70i Firehawk. Wyróżnia je moż­li­wość m.in. uzu­peł­nia­nia wody w zawi­sie z dowol­nego zbior­nika wod­nego w cza­sie nie dłuż­szym niż minuta.

Powszechna opi­nia o wie­lo­za­da­nio­wych śmi­głow­cach Lockheed Martin S‑70 jest taka, że są one końmi robo­czymi Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych oraz wielu ame­ry­kań­skich sojusz­ni­ków na całym świe­cie. Jest to oczy­wi­ście prawda, jed­nak obok rynku woj­sko­wego S‑70 ma coraz sil­niej­szą pozy­cję także na rynku cywil­nym. Tylko w grud­niu ubie­głego roku nowe śmi­głowce tego typu ode­brali trzej klienci cywilni, co ważne, wszy­scy ode­brali fabrycz­nie nowe pła­towce, które zostały zmon­to­wane w nale­żą­cych do ame­ry­kań­skiego poten­tata zakła­dach PZL Mielec Sp. z o.o.

Wyprodukowane dla klien­tów cywil­nych śmi­głowce wie­lo­za­da­niowe S‑70 tra­fiły m.in. do użytku w służ­bach porządku publicz­nego Kolumbii, Meksyku, Turcji, Arabii Saudyjskiej, Polski oraz Stanów Zjednoczonych. W latach 1993 – 2001 trzy egzem­pla­rze wyko­rzy­sty­wały także wła­dze Hongkongu. W 2015 r. ame­ry­kań­ska agen­cja FAA wpro­wa­dziła nowe prze­pisy, które spo­wo­do­wały roz­wi­nię­cie nowej gałęzi pro­gramu S‑70 – kon­wer­sji pocho­dzą­cych z nad­wy­żek sprzę­to­wych Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych śmi­głow­ców UH-60 Black Hawk do użytku cywil­nego.

Według ofi­cjal­nych danych, pod koniec 2017 r. liczba śmi­głow­ców tego typu, które tra­fiły w ten spo­sób do użyt­kow­ni­ków cywil­nych prze­kro­czyła 140 egzem­pla­rzy – ich ope­ra­to­rami (w licz­bie około 30) zostały przede wszyst­kim firmy świad­czące usługi trans­por­towe, prze­ciw­po­ża­rowe oraz mon­ta­żowe. Dzięki temu cywilne S‑70 tra­fiły m.in. do Republiki Południowej Afryki (firma Leading Edge Aviation), a także Australii (StarFlight Australia) – w obu przy­pad­kach sto­suje się je do zadań prze­ciw­po­ża­ro­wych z pro­stym roz­wią­za­niem w postaci pod­wie­sza­nego kosza na środki gaśni­cze. W ubie­głym roku liczba uży­wa­nych śmi­głow­ców UH-60 Black Hawk ofe­ro­wana na sprze­daż spa­dła, co było wyni­kiem skie­ro­wa­nia wyco­fy­wa­nych z ame­ry­kań­skiej armii śmi­głow­ców tego typu w ramach pro­gramu FMF m.in. do Afganistanu.

Pomimo tak trud­nego rynku (szcze­gól­nie pod wzglę­dem kosz­tów zakupu) firma Sikorsky Aircraft Corp. (która od 2015 r. jest czę­ścią kon­cernu Lockheed Martin) okre­śliła w stra­te­gii pro­mo­cyj­nej S‑70i także zdo­by­cie ryn­ków cywil­nych. Początkowo suk­cesy były nie­wiel­kie – poje­dyn­czy śmi­gło­wiec dla poli­cji został kupiony przez wła­dze jed­nego ze sta­nów w Meksyku, a trzy inne tra­fiły do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Arabii Saudyjskiej. Przełomem stała się dopiero koń­cówka 2017 r., kiedy doszło do roz­strzy­gnię­cia trzech prze­tar­gów w Kalifornii – łącz­nie pro­du­cent sprze­dał dwa­na­ście S‑70i z opcją na trzy kolejne, wszyst­kie w warian­cie prze­ciw­po­ża­ro­wym okre­śla­nym jako S‑70i Firehawk.

Hrabstwo Ventura zakupiło trzy śmigłowce HH-60L Black Hawk, dwa zostaną przebudowane na wersję S-70 Firehawk, trzeci zaś stanie się źródłem części zamiennych dla nich.

Hrabstwo Ventura zaku­piło trzy śmi­głowce HH-60L Black Hawk, dwa zostaną prze­bu­do­wane na wer­sję S‑70 Firehawk, trzeci zaś sta­nie się źró­dłem czę­ści zamien­nych dla nich.

Pierwszym klien­tem stało się hrab­stwo Los Angeles, które zamó­wiło dwa egzem­pla­rze, dru­gim mia­sto San Diego (jeden egz.), a ostat­nim Departament Leśnictwa stanu Kalifornia (wszyst­kie pozo­stałe). Wszystkie w warian­cie bazo­wym zostały zmon­to­wane w zakła­dach PZL Mielec Sp. z o.o. i prze­trans­por­to­wane drogą mor­ską do Stanów Zjednoczonych – tam, po for­mal­nym odbio­rze i nada­niu lokal­nej reje­stra­cji, tra­fiają do pod­miotu zaj­mu­ją­cego się prze­bu­dową i adap­ta­cją do wer­sji Firehawk. Dotychczas wszy­scy klienci zde­cy­do­wali się na ofertę firmy United Rotorcraft, dla któ­rej obecne zle­ce­nia pozwa­lały na utrzy­ma­nie pro­gramu przy­naj­mniej do końca 2020 r.

Co cie­kawe, nie­za­leż­nie od zle­ceń ze strony klien­tów w Stanach Zjednoczonych, pro­du­cent wraz z part­ne­rami stara się pozy­skać użyt­kow­ni­ków S‑70i także w innych czę­ściach świata, w tym w Europie – wśród poten­cjal­nych odbior­ców na Starym Kontynencie śmi­głow­ców S‑70i Firehawk wymie­nia się Portugalię, Hiszpanię, Włochy oraz Grecję, a więc obszary gdzie tra­dy­cyj­nie wystę­puje duża liczba poża­rów. Być może lista ta obej­mie także Polskę, ponie­waż cały czas toczy się dys­ku­sja odno­śnie zakupu dla Straży Pożarnej kilku wyspe­cja­li­zo­wa­nych śmi­głow­ców prze­ciw­po­ża­ro­wych.

Wykonanie doce­lo­wej kon­fi­gu­ra­cji trwało nie­mal dwa lata. W trak­cie zre­ali­zo­wa­nych prac śmi­głowce prze­szły prze­bu­dowę kabiny trans­por­to­wej oraz kok­pitu. Jednak pierw­szym kro­kiem było nanie­sie­nie doce­lo­wego malo­wa­nia w zakła­dach United Rotorcraft w Decatur w Teksasie. Dopiero potem śmi­głowce skie­ro­wano do Engelwood w Kolorado (miało to miej­sce we wrze­śniu 2018 r.).

Przestrzeń ładun­kowa może słu­żyć do trans­portu dwu­na­stu pasa­że­rów (ratow­ni­ków, stra­ża­ków, cywili) bądź poszko­do­wa­nych na noszach. Jest tak, ponie­waż śmi­głowce ratow­ni­cze w Kalifornii peł­nią rów­nież rolę maszyn ewa­ku­acji medycz­nej ofiar wypad­ków. Z tego też względu stan­dar­dowo otrzy­mują one wcią­garkę o udźwigu 272 kg.

Ponadto śmi­głowce otrzy­mały pod­ka­dłu­bowy hak trans­por­towy o udźwigu 4000 kg do prze­no­sze­nia zasob­ni­ków gaśni­czych Bambi (roz­wią­za­nie rezer­wowe), reflek­tor-szpe­racz oraz bogat­szy zestaw świa­teł pozy­cyj­nych. Kabina pilo­tów otrzy­mała roz­bu­do­wane układy łącz­no­ści i nawi­ga­cji, co wynika ze spe­cy­fiki eks­plo­ata­cji. Dodatkowo jej kon­fi­gu­ra­cja pozwala na pilo­to­wa­nie śmi­głowca przez jed­nego pilota.

Głównym ele­men­tem kon­fi­gu­ra­cji Firehawk jest demon­to­wany (w zależ­no­ści od potrzeb ope­ra­cyj­nych) pod­ka­dłu­bowy zasob­nik na środki gaśni­cze. Ma on pojem­ność 3785 l, dodat­kowo dys­po­nuje on ukła­dem pobie­ra­nia wody w zawi­sie, który może napeł­nić zasob­nik w cza­sie 60 s. Aby wyko­nać jego insta­la­cję trzeba było zmo­dy­fi­ko­wać pod­wo­zie główne, które musiało zostać pod­wyż­szone – pro­jek­tan­tem i wyko­nawcą tego ele­mentu prze­bu­dowy była firma Kawak Aviation Technologies z Oregonu.

Dzięki posia­da­nym para­me­trom tech­nicz­nym, S‑70i Firehawk bije na głowę śmi­głowce dotych­czas wyko­rzy­sty­wane w zada­niach prze­ciw­po­ża­ro­wych – Bell 412 róż­nych wer­sji mogą zabrać pod­ka­dłu­bowe zasob­niki o pojem­no­ści 1400 l, nato­miast UH-1H (sto­so­wane przez Departament Leśnictwa stanu Kalifornia) mogą prze­no­sić 1200-litrowe pod­wie­szane kosze lub pod­ka­dłu­bowe zasob­niki o pojem­no­ści 1360 l. Ważny pyta­niem jest: jak doszło do suk­cesu pro­gramu S‑70 Firehawk?

Obecnie służby porządku publicz­nego w wielu miej­scach na świe­cie reali­zują pro­jekty zwią­zane z moder­ni­za­cją sprzętu – w przy­padku śmi­głow­ców widać wyraźny kres moż­li­wo­ści eks­plo­ata­cyj­nych Bell UH‑1, które były sprze­da­wane z nad­wy­żek sprzę­to­wych ame­ry­kań­skiej armii w latach 80. ubie­głego wieku, a także cywil­nych modeli Bell 212 i 412.

Widać to choćby na przy­kła­dzie hrab­stwa Los Angeles – pierw­szy śmi­gło­wiec prze­ciw­po­ża­rowy S‑70 Firehawk, na zasa­dzie testów ope­ra­cyj­nych, wypo­ży­czono od pro­du­centa w 1998 r. na okres czte­rech mie­sięcy. Wyniki były na tyle zado­wa­la­jące, że zde­cy­do­wano się uru­cho­mić pro­gram zaku­pów – w latach 1998 – 2004 hrab­stwo kupiło trzy S‑70A Firehawk. W kolej­nych latach cztery Bell 412EP, śred­nio każdy ze śmi­głow­ców uzy­skuje nalot na pozio­mie 300 godzin rocz­nie.

Dwa S‑70i Firehawk, które hrab­stwo Los Angeles ma otrzy­mać w latach 2019 – 2020 i które zastą­pią dwa naj­bar­dziej zużyte śmi­głowce Bell 412 (mające nalot nie mniej­szy niż 8000 godzin), zostały zamó­wione 7 wrze­śnia 2017 r., a for­malne prze­ka­za­nie miało miej­sce 13 grud­nia tego samego roku. Kolejne mie­siące zostały poświę­cone na prze­bu­dowę oraz szko­le­nie per­so­nelu lata­ją­cego i tech­nicz­nego. W wypo­sa­że­niu hrab­stwa pozo­stał jesz­cze jeden śmi­gło­wiec potrze­bu­jący wymiany (Bell 412HP dostar­czony w 1992 r. mający wyla­tane około 8300 godzin), a rosnąca liczba poża­rów wymaga zwięk­sze­nia poten­cjału.

W grud­niu 2019 r. wła­dze hrab­stwa poin­for­mo­wały, że roz­po­częły nego­cja­cje z nie­okre­ślo­nymi pod­mio­tami w spra­wie zakupu kolej­nych dwóch S‑70 Firehawk. Obecnie brak jest szcze­gó­łów, czy mowa jest o kolej­nych fabrycz­nie nowych S‑70i z zakła­dów PZL Mielec, czy też o pła­tow­cach pocho­dzą­cych z nad­wy­żek sprzę­to­wych Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych (w stycz­niu 2019 r. sąsied­nie hrab­stwo Ventura kupiło trzy śmi­głowce HH-60L, dwa z nich zostaną prze­bu­do­wane do stan­dardu Firehawk przez United Rotorcraft, trzeci zaś posłuży dla nich jako źró­dło czę­ści zamien­nych. Maszyny prze­szły już prze­gląd w zakła­dach firmy Sikorsky w Huntsville oraz prze­ma­lo­wa­nie w doce­lowe barwy.

Podobnie w Los Angeles sytu­acja roz­wi­nęła się w mie­ście San Diego. 27 lutego 2018 r. wła­dze pod­pi­sały umowę z Sikorsky Aircraft Corp. w spra­wie zakupu poje­dyn­czego egzem­pla­rza S‑70i i jego prze­bu­do­wa­nia do stan­dardu Firehawk – decy­zja ta została poprze­dzona porów­na­niem z innymi kon­struk­cjami dostęp­nymi na rynku (Airbus H215 oraz Bell 412EP). Ostatecznie śmi­gło­wiec tra­fił do eks­plo­ata­cji pod koniec 2019 r. i dołą­czył do dwóch innych wiro­pła­tów – Bell 212HP (egzem­plarz wypro­du­ko­wany w 1980 r.) oraz Bell 412EP (wypro­du­ko­wany w 2008 r.), które łącz­nie reali­zują nalot na pozio­mie 1000 godzin w roku. Obok wspar­cia ope­ra­cji prze­ciw­po­ża­ro­wych służą także do ewa­ku­acji poszko­do­wa­nych z wypad­ków komu­ni­ka­cyj­nych w rejo­nie mia­sta.

Podobnie jak w przy­padku hrab­stwa Los Angeles spraw­dziła się poli­tyka pro­mo­cyjna pro­du­centa zakła­da­jąca posia­da­nie kilku (bazo­wych) pła­tow­ców mogą­cych zostać dostar­czo­nych klien­towi w krót­kim cza­sie. San Diego pod­pi­sało kon­trakt 27 lutego, a już 16 lipca śmi­gło­wiec prze­ka­zano zama­wia­ją­cemu – for­malne odbiór miał miej­sce w zakła­dach firmy Sikorsky w Coateville, gdzie tra­fił z Mielca drogą mor­ską. W kolej­nych mie­sią­cach prze­szedł pro­ces nanie­sie­nia doce­lo­wego malo­wa­nia, a póź­niej (naj­dłu­żej trwa­jący) zabu­dowy doce­lo­wej kon­fi­gu­ra­cji Firehawk.

Jak na razie ostat­nim klien­tem na śmi­głowce prze­ciw­po­ża­rowe S‑70i Firehawk stał się Departament Leśnictwa stanu Kalifornia, który poszu­ki­wał następ­ców dla sta­rych (pocho­dzą­cych z lat 1963 – 75) śmi­głow­ców UH-1H, które zostały zaku­pione w 1981 r. Otwarte postę­po­wa­nie prze­tar­gowe dopro­wa­dziło do star­cia dwóch kon­struk­cji, któ­rych budowa (czę­ściowo) odbywa się w Polsce – S‑70i Black Hawk (mon­to­wane w zakła­dach PZL Mielec Sp. z o.o.) oraz AW189. Ostatecznie komi­sja prze­tar­gowa zde­cy­do­wała się na ofertę Air Methods/United Rotorcraft, które ofe­ro­wały wła­śnie S‑70i. Umowa opiewa na dzie­więć śmi­głow­ców z opcją na trzy kolejne – wszyst­kie w kon­fi­gu­ra­cji z pod­ka­dłu­bo­wym zasob­ni­kiem na środki gaśni­cze. Najprawdopodobniej roz­sze­rze­nie kon­traktu o trzy dodat­kowe S‑70i nastąpi w bie­żą­cym roku.

  • Łukasz Pacholski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE