Patrolowiec Bałtyk

Patrolowiec Bałtyk na Wiśle w okolicach Janowa. Fot. zbiory Waldemara Danielewicza

Patrolowiec Bałtyk na Wiśle w oko­li­cach Janowa. Fot. zbiory Waldemara Danielewicza

Służba patro­lowca Bałtyk roz­po­częła się w 1920 r. od ochrony prze­prawy pro­mo­wej łączą­cej kilka pol­skich miej­sco­wo­ści w Prusach Wschodnich z Rzeczypospolitą. Z przy­go­dami, zmia­nami nazw i wła­ści­cieli, trwała ona do połowy lat pięć­dzie­sią­tych XX wieku.

W stycz­niu i lutym 1920 r. Polska zajęła, przy­znane nam na mocy trak­tatu wer­sal­skiego, Pomorze bez Gdańska.
Z niego bowiem utwo­rzono Wolne Miasto z wła­snym rzą­dem i monetą. W gra­ni­cach Polski zna­la­zły się takie mia­sta, jak: Toruń, Bydgoszcz, Grudziądz, Nowe nad Wisłą, Świecie, Chełmno i Tczew. Granicę na Wiśle pomię­dzy II Rzeczypospolitą a Prusami Wschodnimi na odcinku od Białej Góry (niem. Weissenberg) do Korzeniewa (Kurzebrack) usta­lono środ­kiem rzeki lub po jej pra­wym brzegu.
W wyniku nie­ko­rzyst­nego dla Polski ple­bi­scytu, który odbył się 11 lipca 1920 r., otrzy­ma­li­śmy na pra­wym brzegu Wisły tylko kilka wio­sek, któ­rych miesz­kańcy gło­so­wali za Polską. Było to m.in. Janowo (Johannisdorf) leżące nad Wisłą naprze­ciwko Gniewu. Natomiast w Korzeniewie, gdzie więk­szość gło­so­wała za pozo­sta­niem w Prusach Wschodnich ze wzglę­dów gospo­dar­czych, przy­znano nam port rzeczny, tzw. zimowy ze sli­pem. Sama wieś pozo­stała w gra­ni­cach Niemiec. Polska otrzy­mała także most kole­jowo-dro­gowy w Opaleniu, który cały zna­lazł się na tery­to­rium pań­stwa pol­skiego. Właśnie do patro­lo­wa­nia tej pol­skiej enklawy w Prusach, Flotylla Wiślana, w paź­dzier­niku 1920 r., przy­dzie­liła patro­lo­wiec Bałtyk uzbro­jony w dwa kara­biny maszy­nowe, ponie­waż oba­wiano się prób pro­wo­ka­cji ze strony Niemców. Do jego zadań nale­żała ochrona prze­prawy pro­mo­wej na odcinku Gniew – Janowo, zabez­pie­cze­nie portu w Korzeniewie i ochrona mostu. Jego służba trwała na tym odcinku do 30 lipca 1921 r. Dowódcami byli bsm. Witkowicki, a od kwiet­nia 1921 r. bsm. Filipowski.
Przyszły Bałtyk, zanim stał się patro­low­cem, był pro­mem pasa­żer­skim. W 1912 r. wła­dze nad­wi­ślań­skiego mia­sta Neuenburg am der Weichsel (pol. Nowe) posta­no­wiły zamó­wić sta­tek, który miał utrzy­my­wać komu­ni­ka­cję z poło­żoną na prze­ciw­le­głym brzegu wsią Gross Nebrau. Ta duża wieś miała połą­cze­nie koleją wąsko­to­rową z Kwidzynem (Marienwerder), a ponadto dzia­łała tu szkoła ewan­ge­licka oraz szkoła pry­watna, tar­tak, młyn parowy, sklepy i zajazdy z ogród­kami i salą taneczną. Praktykował tam lekarz i sto­ma­to­log. Dotychczasowy prze­wóz w postaci łodzi wio­sło­wych był bar­dzo uciąż­liwy dla miesz­kań­ców. Zamówienie ulo­ko­wano w Brandenburgu nad Hawelą, w stoczni braci Wiemann (Gebrüder Wiemann). Gotowy sta­tek prze­ka­zano mia­stu w stycz­niu 1913 r., ale nad Wisłę dotarł 27 marca. Był to 164. sta­tek zbu­do­wany przez tę bran­den­bur­ską stocz­nię. Nazwany został imie­niem mia­sta, czyli Neuenburg.

  • Waldemar Danielewicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE