Panzerkampfwagen III

  • Wojsko i Technika – Historia numer spe­cjalny 6/2018
Panzerkampfwagen III. Wersje uzbrojone w armate 50 mm

Panzerkampfwagen III. Wersje uzbro­jone w armate 50 mm

Przezbrojenie czołgu Panzerkampfwagen III w armatę kali­bru 50 mm dało mu dru­gie życie i przy­naj­mniej na jakiś czas pozwo­liło na w miarę sku­teczną walkę z czoł­gami prze­ciw­nika. Dopiero wer­sje PzKpfw III od początku wypo­sa­żone w armatę kali­bru 50 mm były masowo pro­du­ko­wane.

Pomysł uzbro­je­nia czołgu w nową armatę KwK 38 kal. 50 mm poja­wił się już w stycz­niu 1938 r., kiedy to ruszyło opra­co­wa­nie tego działa. Siódmą serię czoł­gów PzKpfw III o ozna­cze­niu kon­struk­cyj­nym ZW 39 zamó­wiono w lipcu 1938 r. Jednak kon­kretna decy­zja o prze­zbro­je­niu zapa­dła dopiero 7 czerwca 1940 r., kiedy to nowa armata wresz­cie była gotowa do uży­cia. Pomysł ten udało się zre­ali­zo­wać mie­siąc póź­niej, w lipcu 1940 r., czyli mniej wię­cej dwa-trzy tygo­dnie po zakoń­cze­niu kam­pa­nii fran­cu­skiej.
Armata KwK 38 prze­zna­czona dla czoł­gów została opra­co­wana rów­no­le­gle z holo­waną armatą prze­ciw­pan­cerną PaK 38, ale nie była to wcale jej czoł­gowa wer­sja. Rozwój KwK 38 roz­po­czął się w stycz­niu 1938 r., a w marcu Krupp i Rheinmetall otrzy­mały kon­trakty na opra­co­wa­nie pro­to­ty­pów. Ostatecznie, po pró­bach pro­wa­dzo­nych w 1939 r., wybrano armatę firmy Rheinmetall AG. Holowana PaK 38 miała dłu­gość lufy 60 kali­brów i była wypo­sa­żona w jed­no­ko­mo­rowy hamu­lec wylo­towy. Używano w niej ładun­ków mio­ta­ją­cych 50x420R, pod­czas gdy czoł­gowa odmiana KwK 38 miała lufę skró­coną do 42 kali­brów, nie miała hamulca wylo­to­wego i strze­lała poci­skami mio­ta­nymi przez łuskę o wymia­rach 50x289R. Inna była też kon­struk­cja kli­no­wego zamka – w arma­cie holo­wa­nej był rygiel poziomy, a w czoł­go­wej – pio­nowy, pół­au­to­ma­tyczny.
Autorzy dostęp­nych publi­ka­cji nie wyja­śniają, dla­czego nie zaadop­to­wano odmiany holo­wa­nej na potrzeby insta­la­cji w czołgu, choć pewną wska­zówką jest to, że wyma­ga­nia mówiły, by lufa armaty nie wysta­wała poza przed­nią kra­wędź wozu bojo­wego PzKpfw III. Innym czyn­ni­kiem była siła odrzutu. Bezpośrednio za dzia­łem sie­dział dowódca czołgu i cofa­jąca się po strzale lufa nie mogła go prze­cież ude­rzać w brzuch. Tyle tylko, że po roku pro­duk­cji PzKpfw III z armatą KwK 38 L/42, trzeba było jed­nak zaadop­to­wać nie­znacz­nie prze­bu­do­waną odmianę armaty holo­wa­nej PaK 38, też z lufą o dłu­go­ści 60 kali­brów, ale bez hamulca wylo­to­wego. Chodziło oczy­wi­ście o więk­szą prze­bi­jal­ność pan­ce­rza poci­skami armaty o dłu­żej lufie. Okazało się, że da się to zro­bić, choć kosz­tem zmniej­sze­nia mini­mal­nego kąta opusz­cze­nia lufy z -10o do -7o. Tak powstała armata KwK 39 o dłu­go­ści lufy 60 kali­brów i z łuską o wymia­rach 50x420R.
Wracając jed­nak do działa KwK 38 L/42 to strze­lało ono trzema głów­nymi rodza­jami poci­sków. Stosowano pocisk odłam­kowo-burzący Sprenggranate 38 o masie 1,82 kg, zawie­ra­jący 170 g mate­riału wybu­cho­wego. Pocisk ten miał pręd­kość począt­kową 450 m/s. Dla porów­na­nia, SprGr 34 do armaty kal. 37 mm z wcze­śniej­szych wer­sji czołgu ważył tylko 0,65 kg, czyli nowy pocisk był trzy razy cięż­szy, mając odpo­wied­nio więk­szą siłę raże­nia. Pierwszy typ poci­sku prze­ciw­pan­cer­nego Panzergranate 39 ważył 2,06 kg i zawie­rał tylko 17 g mate­riału wybu­cho­wego. Jego pręd­kość począt­kowa wyno­siła 685 m/s i prze­bi­jal­ność pan­ce­rza nachy­lo­nego pod kątem 30o do pionu wyno­siła: 60 mm z odle­gło­ści 100 m, 50 mm z odle­gło­ści 500 m, 42 mm z odle­gło­ści 1000 m i 32 mm z odle­gło­ści 1500 m. Wprowadzono też pocisk pod­ka­li­browy z rdze­niem wol­fra­mo­wym o masie 0,925 kg o pręd­ko­ści począt­ko­wej 1050 m/s. Z odle­gło­ści 100 m prze­bi­jał on pan­cerz o gru­bo­ści 92 mm i z 500 m – 55 mm, jed­nak na więk­szej odle­gło­ści moż­li­wo­ści poci­sku gwał­tow­nie spa­dały.
Działo KwK 38 dało się co prawda zamon­to­wać w typo­wej wieży PzKpfw III, ale ta wyma­gała pew­nych prze­ró­bek. Działo kal. 37 mm było nie­znacz­nie prze­su­nięte w lewo od osi wieży, by po jego pra­wej stro­nie było miej­sce dla dwóch kara­bi­nów maszy­no­wych. Działo kal. 50 mm umiesz­czono nato­miast dokład­nie w osi wieży, a ponadto było ono szer­sze, więc liczbę wie­żo­wym kaemów zre­du­ko­wano do jed­nego, nadal umiesz­czo­nego po pra­wej stro­nie działa. Uznano, że zmniej­sze­nie siły ognia z kara­bi­nów maszy­no­wych będzie rekom­pen­so­wane moż­li­wo­ścią uży­cia sil­nego poci­sku odłam­kowo-burzą­cego prze­ciwko sile żywej i punk­tom oporu.
W nowej przed­niej pły­cie wraz z łożem działa, mogło się ono poru­szać w pio­nie w zakre­sie od -10o do +20o, a ruch korbką ele­wa­cji działa powo­do­wał zmianę kąta pod­nie­sie­nia o 1,9o na każdy pełny obrót korbki. Obrót wieżą nadal nastę­po­wał w tem­pie 2,2o na jeden obrót korbki lub po zmia­nie prze­ło­że­nia – 1,5o na jeden obrót korbki, dla dokład­nego celo­wa­nia. Zapas zespo­lo­nych naboi do działa wyno­sił 99 sztuk, w róż­nej kom­bi­na­cji poci­sków róż­nych typów i co cie­kawe, począt­kowo zakła­dano prze­wagę ilo­ściową poci­sków odłam­kowo-burzą­cych nad prze­ciw­pan­cer­nymi, jed­nak w toku dzia­łań na fron­cie wschod­nim to się zmie­niło – naj­czę­ściej zabie­rano ich pół na pół.
Do celo­wa­nia z działa słu­żył tele­sko­powy celow­nik TZF 5d o powięk­sze­niu x2,5 i polu widze­nia 25o. Celownik był wyska­lo­wany na odle­głość do 1500 m do strze­la­nia poci­skiem prze­ciw­pan­cer­nym z działa i z kara­binu maszy­no­wego MG 34 oraz do 3000 m do strze­la­nia poci­skiem odłam­kowo-burzą­cym z działa. Dodatkowo, w razie uszko­dze­nia celow­nika TZF 5d można było sko­rzy­stać z celow­nika optycz­nego Zielschine 5 cm und MG 34, umoż­li­wia­jący strze­la­nie na odle­głość 200, 400, 600 i 800 m, który miał postać optyki wmon­to­wa­nej w szcze­linę obser­wa­cyjną – bez powięk­sze­nia. Czasem uży­wano go też do szyb­kiego odda­nia strzału z małej odle­gło­ści.

PzKpfw III Ausf. G

Kolejna wer­sja pro­duk­cyjna, była budo­wana w ramach serii 800 PzKpfw III zamó­wio­nych jesz­cze w 1937 r. W 1939 r. zamó­wie­nie to jed­nak zmniej­szono do 600 sztuk wobec trud­no­ści, jakich doświad­czono z pół­au­to­ma­tyczną skrzy­nią bie­gów Maybach Variorex z 10 syn­chro­ni­zo­wa­nymi bie­gami. Zakładano, że kiedy trud­no­ści te zostaną roz­wią­zane, zamó­wione zostaną dal­sze pojazdy. Faktycznie z owych 600 PzKpfw III w wer­sji Ausf. G wypro­du­ko­wano 594 sztuki, 6 pod­wozi bowiem zbu­do­wa­nych przez Daimler-Benz prze­kie­ro­wano do zabu­dowy jako działa sztur­mowe Sturmgeschütz III.
Zmiany w sto­sunku do PzKpfw III Ausf. F były nie­wiel­kie. Pomijając fakt, że od tej wer­sji więk­szość wozów (według róż­nych sza­cun­ków od 433 do 452 z 594 wypro­du­ko­wa­nych) było już uzbro­jo­nych w działo kal. 50 mm w miej­sce działa kal. 37 mm, to inne zmiany można uznać za kosme­tyczne. W pod­wo­ziu popra­wiono dzia­ła­nie napi­na­cza gąsie­nicy, moco­wa­nie amor­ty­za­to­rów kół nośnych, a gru­bość tyl­nych płyt pan­cer­nych kadłuba zwięk­szono z 20 do 30 mm. W ukła­dzie roz­ru­chu wpro­wa­dzono auto­ma­tyczne prze­łą­cze­nie się 12 V aku­mu­la­to­rów w układ sze­re­gowy dla uzy­ska­nia napię­cia 24 V nie­zbęd­nego do roz­ru­chu, w star­szych wer­sjach przed naci­śnię­ciem przy­ci­sku roz­ru­chu trzeba to było zro­bić ręcz­nie oddziel­nym prze­łącz­ni­kiem. Zmieniono poło­że­nie przy­ciem­nio­nych świa­teł do utrzy­ma­nia miej­sca w kolum­nie w warun­kach bojo­wych, tak że były one bar­dziej widoczne.

  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE