Panzerkampfwagen III. Wersje uzbro­jone w armatę 37 mm

  • Wojsko i Technika – Historia numer spe­cjalny 5/2018
PzKpfw III z armata 37 mm stanowily mniej niz 20% wszystkich zbudowanych „trojek”, ale w latach blitzkriegu czolgi tego typu odegraly wazna role, tworzac wraz z wczesnymi PzKpfw IV zasadnicza sile Panzerwaffe.

PzKpfw III z armata 37 mm sta­no­wily mniej niz 20% wszyst­kich zbu­do­wa­nych „tro­jek”, ale w latach blitz­kriegu czolgi tego typu ode­graly wazna role, two­rzac wraz z wcze­snymi PzKpfw IV zasad­ni­cza sile Panzerwaffe.

Pierwsze wzmianki o pra­cach nad czoł­giem uzbro­jo­nym w armatę 37 mm (w owym okre­sie było to stan­dar­dowe uzbro­je­nie pod­sta­wo­wych czoł­gów bojo­wych) poja­wiły się w rapor­cie Kriegsmaterial-Abteilung Reichswehry z 29 grud­nia 1933 r., w któ­rym jest m.in. mowa o przy­go­to­wy­wa­niu kon­traktu z firmą Daimler-Benz na opra­co­wa­nie 10-tono­wego czołgu uzbro­jo­nego w armatę 37 mm. Szczegółowe zało­że­nia, jed­no­cze­śnie z wyma­ga­niami na czołg z armatą 20 mm (PzKpfw II) przy­go­to­wał Inspektion der Kraftfahrtruppen, czyli sze­fo­stwo moto­ry­za­cji wojsk, na czele któ­rego od 1 kwiet­nia 1931 r. stał gen. mjr Oswald Lutz. Decyzję o przy­zna­nie fun­du­szy na roz­wój czołgu PzKpfw III zapa­dły na spo­tka­niu dyrek­to­rów depar­ta­men­tów sztabu Reichswehry 11 stycz­nia 1934 r.

Dalszy nad­zór nad opra­co­wa­niem wozu prze­jął Waffen Prüfwesen 6 (Wa Prüf 6), jeden z dzie­się­ciu oddzia­łów Urzędu Uzbrojenia i Sprzętu – Heereswaffenamt (HWA) pod­le­głego do 1 wrze­śnia 1939 r. Dowódcy Wojsk Lądowych (Oberbefehlshaber des Heeres), a póź­niej Dowódcy Armii Rezerwowej i Uzupełnień (Chef der Heeresrüstung und Befehlshaber des Ersatzheeres). Urząd ten 27 stycz­nia 1934 r. zatwier­dził roz­wój czołgu nazwa­nego wstęp­nie Gefechstkampwagen (co można prze­tłu­ma­czyć na „bitewny wóz bojowy”, czyli coś w rodzaju czołgu pod­sta­wo­wego) o masie 10 t i z armatą 37 mm.
Techniczne opra­co­wa­nie takiego wozu to jedno, a dys­ku­sje jakie roz­go­rzały w dowódz­twie Reichswehry (od marca 1935 r. – Wehrmachtu) i samego dowódz­twa Wojsk Lądowych (od marca 1935 r. wydzie­lone jako Oberkommando des Heeres, OKH, pod­le­głe Oberkommando der Wehrmacht, OKW, wcze­śniej było czę­ścią skła­dową Reichswehrministerium jako Reichsheeres) w latach 1933 – 36, to dru­gie. Równolegle powsta­wał czołg, na pod­sta­wie wyma­gań dopa­so­wa­nych do moż­li­wo­ści tech­no­lo­gicz­nych prze­my­słu nie­miec­kiego, a tym­cza­sem dys­ku­to­wano o zada­niach sto­ją­cych przed przy­szłymi czoł­gami i o tym, jakie cha­rak­te­ry­styki tech­niczne wozu bojo­wego powinny być przy­pi­sane do danego zada­nia. Gen. płk Ludwig Beck, szef Sztabu Generalnego OKH okre­ślił w stycz­niu 1936 r., że zada­niem czoł­gów będzie: wspar­cie pie­choty, dzia­ła­nia w jed­nost­kach mobil­nych wraz z innymi ele­men­tami mobil­nymi oraz walka z czoł­gami prze­ciw­nika. Problem nato­miast pole­gał na tym, czy wszyst­kie te zada­nia powie­rzyć jed­nemu, uni­wer­sal­nemu typowi czołgu, czy też należy do każ­dego z nich zbu­do­wać dedy­ko­wany wóz bojowy. Ciekawostką jest, że nie wymie­nia się wśród tych zadań pro­wa­dze­nia roz­po­zna­nia, co w innych armiach miało być domeną czoł­gów lek­kich. W Niemczech nato­miast zada­niem tym obar­czono samo­chody pan­cerne i moto­cy­kli­stów. Do końca wojny dywi­zyjne bata­liony roz­po­znaw­cze w dywi­zjach pan­cer­nych nie miały czoł­gów, lecz samo­chody pan­cerne oraz pół­gą­sie­ni­cowe trans­por­tery opan­ce­rzone.
Dlaczego tak trudno było pogo­dzić zada­nia wspar­cia pie­choty i walki z czoł­gami prze­ciw­nika? Otóż pan­ce­rze ówcze­snych czoł­gów nie były zbyt grube. Do ich nisz­cze­nia wystar­czały armaty małego kali­bru, ale o dużej pręd­ko­ści począt­ko­wej poci­sku. Na takie wła­śnie działa nale­gała pie­chota, by uła­twić ich ręczne przy­ta­cza­nie przy zmia­nie sta­no­wi­ska ognio­wego, a także by nie anga­żo­wać zbyt wielu koni lub cią­gnika cięż­kiego w cza­sie prze­mar­szów. Problem pole­gał na tym, że poci­ski odłam­kowo-burzące wystrze­li­wane z takiej armaty miały bar­dzo małą masę, a tym samym nie­wielką siłę raże­nia. Raczej nie nada­wały się do tego, by nisz­czyć gniazda kara­bi­nów maszy­no­wych, umoc­nie­nia polowe, sta­no­wi­ska moź­dzie­rzy i dział strze­la­ją­cych na wprost czy nawet pie­chotę prze­ciw­nika w tere­nie otwar­tym. Do tego celu dobrze nada­wały się działa pie­choty, znacz­nie więk­szego kali­bru, ale rów­nie lek­kie, miały one bowiem krót­kie lufy, nie­dużą pręd­kość począt­kową poci­sku, a co za tym idzie – sto­sun­kowo nie­wielki odrzut, nie potrze­bo­wały więc cięż­kiego łoża i solid­nych opo­ro­pow­rot­ni­ków. Piechotę nasy­cano takimi dzia­łami, by dać jej jakieś wspar­cie, ale trudno było im towa­rzy­szyć żoł­nie­rzom w trak­cie natar­cia.
Dlatego czołgi do walki z pojaz­dami pan­cer­nymi wroga i czołgi wspar­cia pie­choty róż­niły się od sie­bie głów­nie uzbro­je­niem. Pierwsze miały dłu­go­lu­fowe armaty prze­ciw­pan­cerne mniej­szego kali­bru (37−45 mm), a dru­gie krót­ko­lu­fowe armaty więk­szego kali­bru (nie mniej niż 75−76,2 mm), strze­la­jące poci­skami z sil­niej­szym ładun­kiem wybu­cho­wym i dają­cym dużo odłam­ków. Co do jed­no­stek mobil­nych nato­miast, to powinny one być wypo­sa­żone w czołgi obu typów, ale o więk­szej pręd­ko­ści, niż wozy prze­zna­czone do reali­za­cji dwóch wcze­śniej wymie­nio­nych zadań. A tym samym, trzeba było zre­zy­gno­wać z ich bar­dziej solid­nego opan­ce­rze­nia. Podział na czołgi wspar­cia pie­choty i czołgi do dzia­łań mobil­nych bar­dzo wyraź­nie zary­so­wał się we Francji, w Wielkiej Brytanii, a także w ZSRR. W Niemczech nato­miast z cza­sem ukształ­to­wał się inny podział – czołgi do walki z wro­gimi wozami pan­cer­nymi i do wspar­cia pie­choty zmo­to­ry­zo­wa­nej w jed­nost­kach mobil­nych.
W toku wojny Niemcy nie dys­po­no­wali nato­miast czoł­gami do wspar­cia „pie­szej” pie­choty, do tej roli bowiem wyzna­czyli działa sztur­mowe. Działa sztur­mowe to jed­nak kwe­stia lat 1938 – 1939, wcze­śniej myślano o tym, żeby to czoł­gom powie­rzyć tę rolę. Czego nie zre­ali­zo­wano aż do połowy II wojny świa­to­wej, kiedy to poja­wiły się samo­dzielne bata­liony czoł­gów cięż­kich Tygrys, wypeł­nia­ją­cych także i takie zada­nia. Co cie­kawe, około 1936 r. uznano, że czołgi PzKpfw II nadają się jed­nak do wyko­rzy­sta­nia bojo­wego, głów­nie w roli wozów roz­po­znaw­czych, co fak­tycz­nie nastą­piło, ale na pozio­mie pułku pan­cer­nego czy bata­lionu czoł­gów, a także do wspar­cia głów­nego typu czołgu w walce z mniej wyma­ga­ją­cym prze­ciw­ni­kiem pan­cer­nym, takim jak lek­kie czołgi prze­ciw­nika i samo­chody pan­cerne.
Cofnijmy się jed­nak o kilka lat, do okresu kiedy rodziła się tech­niczna (a nie tak­tyczna) kon­cep­cja powsta­nia przy­szłego PzKpfw III. 27 lutego 1934 r. w Wa Prüf 6 odbyła się narada, któ­rej prze­wod­ni­czył gen. por. Oswald Lutz, a w któ­rej uczest­ni­czył mjr Hermann Breith (póź­niej gen. wojsk pan­cer­nych, dowódca III Korpusu Pancernego) i inż. dypl. Blasberg. Wówczas zde­cy­do­wano, by do kon­kursu na nowy czołg 10-tonowy, z armatą 37 mm, zapro­sić cztery firmy: Daimler-Benz AG ze Stuttgartu, Krupp AG z Essen, Maschinenfabrik Augsburg-Nürnberg (MAN) z Norymbergi (w Augsburgu był oddział sil­ni­kowy, a w Norymberdze „pojaz­dowy”) i Rheinische Metallwaren- und Maschinenfabrik AG (Rheinmetall AG, dopiero w 1936 r. doszło do połą­cze­nia z August Borsig GmbH, wów­czas powstał kon­cern Rheinmetall-Borsig AG) z Düsseldorfu. Wtedy po raz pierw­szy poja­wiło się ozna­cze­nie Zugführerwagen (ZW), czyli w dosłow­nym tłu­ma­cze­niu wóz dowódcy plu­tonu. Spodziewano się bowiem, że wspo­mniane pojazdy wejdą do uzbro­je­nia po jed­nym w plu­to­nie i będą zabez­pie­czać pod­sta­wowe wów­czas PzKpfw II (wciąż uwa­żano, że PzKpfw I będą wyłącz­nie pojaz­dami szkol­nymi) w walce z pojaz­dami pan­cer­nymi prze­ciw­nika. Mniej wię­cej w tym cza­sie poja­wiło się ozna­cze­nie Begleitwagen (BW), czyli czołg eskor­tu­jący, choć bar­dziej by paso­wało – toru­jący, nadane pro­gra­mowi budowy czołgu wspar­cia, który stał się póź­niej wozem PzKpfw IV.
  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE