Operacja pomor­ska 1945 r

Operacja pomorska 1945 r.

Operacja pomor­ska 1945 r.

Po roz­bi­ciu nie­miec­kiej linii obrony na Wiśle w stycz­niu 1945 r. znaczna część zaj­mu­ją­cej pol­skie tereny Armii Czerwonej zwró­ciła się na pół­noc, ata­ku­jąc na całej dłu­go­ści obszar znany w Polsce jako Pomorze Gdańskie i Pomorze Zachodnie. Miało to zabez­pie­czyć osta­teczne ude­rze­nie na Berlin.

Niemiecka sytu­acja na fron­cie wschod­nim nie była godna pozaz­drosz­cze­nia już od lata 1943 r., kiedy to nie­udana ofen­sywa na Łuku Kurskim spo­wo­do­wała osta­teczną utratę przez III Rzeszę ini­cja­tywy stra­te­gicz­nej na tym teatrze dzia­łań wojen­nych. Od tej pory duże ope­ra­cje zaczepne pro­wa­dziła tam już tylko Armia Czerwona, a Niemcy co naj­wy­żej mogli reago­wać na jej posu­nię­cia i łatać dziury na liczą­cej tysiące kilo­me­trów linii frontu. Wszelkie złu­dze­nia co do „przej­ścio­wo­ści” sytu­acji na wscho­dzie pry­sły w Berlinie w czerwcu i lipcu 1944 r. – wtedy to sowieci zdo­łali prze­chy­trzyć prze­ciw­nika i w cza­sie, kiedy Niemcy wzmoc­nili GA „Południe”, spo­dzie­wa­jąc się ude­rze­nia na Rumunię i jej pola naf­towe, rzu­cili swoje główne siły do natar­cia w cen­tral­nej czę­ści frontu (ope­ra­cja „Bagration”). W efek­cie osa­czona i w znacz­nej mie­rze znisz­czona została GA „Środek”, a GA „Północ” – odcięta w Krajach Bałtyckich. W wyniku tego, a także pro­wa­dzo­nej na połu­dniu przez 1. Front Ukraiński ope­ra­cji lwow­sko-san­do­mier­skiej, Niemcy zostali wypchnięci z nie­mal wszyst­kich tere­nów Związku Sowieckiego w gra­ni­cach z 1941 r. III Rzesza zachwiała się w posa­dach, szcze­gól­nie że we Francji zde­cy­do­wane suk­cesy odno­sili w tym cza­sie także alianci zachodni. Przez chwilę wyda­wało się, że to wła­ści­wie koniec wojny – w lipcu 1944 r. nastą­pił zamach na Hitlera, popie­rany przez znaczną część gene­ra­li­cji nie­miec­kiej, a w sierp­niu kie­ro­wani podob­nym wyobra­że­niem Polacy roz­po­częli Powstanie Warszawskie. Obwieszczanie końca wojny było jed­nak przed­wcze­sne…
Stosunek sił na Froncie Wschodnim zmie­nił się rady­kal­nie na korzyść ZSRR. Berlin oddzie­lało latem 1944 r. od Armii Czerwonej już tylko nie­całe 600 km. Jesień 1944 r. zwią­zana była z ope­ra­cjami pro­wa­dzo­nymi w połu­dnio­wej czę­ści Frontu Wschodniego oraz przej­ściem Rumunii na stronę koali­cji anty­hi­tle­row­skiej i podobną próbą doko­naną przez Słowaków (odpo­wied­nio w sierp­niu i we wrze­śniu 1944 r.). Tymczasem wzno­wie­nie dzia­łań na tere­nach Polski – na kie­runku ber­liń­skim – prze­wi­dziano dopiero na począ­tek 1945 r.
12 stycz­nia 1945 r. roz­po­częła się ope­ra­cja wiślań­sko-odrzań­ska, w trak­cie któ­rej woj­ska sowiec­kie ruszyły z trzech przy­czół­ków na Wiśle. Z przy­czółka pod Baranowem Sandomierskim w kie­runku Śląska wyru­szył wtedy 1. Front Ukraiński (dowódca – marsz. Iwan Koniew), a 14 stycz­nia z przy­czół­ków puław­skiego i magnu­szew­skiego – 1. Front Białoruski (marsz. Gieorgij Żukow). Ten ostatni zdo­łał wbić się naj­głę­biej na zachód, zdo­by­wa­jąc w począt­kach lutego przy­czółki na Odrze w rejo­nie Kostrzyna. Odległość od Berlina spa­dła do 60 km. Ten nie­wąt­pliwy i w zasa­dzie nad­spo­dzie­wany suk­ces (plany zakła­dały doj­ście do Poznania, a potem ewen­tu­alne dal­sze dzia­ła­nia dosto­so­wane do roz­woju sytu­acji) wią­zał się jed­nak z ryzy­kiem odcię­cia przez prze­ciw­nika, flan­ku­ją­cego Żukowa od pół­nocy.
Na połu­dniu dość sku­tecz­nie osła­niał go 1. Front Ukraiński, który posu­wał się naprzód nie­mal rów­nie szybko i także zdo­łał dotrzeć do Odry. Gorzej było jed­nak na pół­nocy, gdzie 2. Front Białoruski (FB) marsz. Konstantego Rokossowskiego miał iść na pół­nocy, rów­no­le­gle do 1. FB, wspo­ma­ga­jąc ata­ku­jące Prusy Wschodnie woj­ska 3. FB (gen. Igor Czerniachowski; po jego śmierci od 18 lutego fron­tem dowo­dził marsz. A. Wasilewski) i czę­ściowo 1. Front Bałtycki (43. Armia). O ile te ostat­nie miały wedle planu w pełni zająć się nie­miec­kim opo­rem w Prusach, o tyle Rokossowski miał płyn­nie przejść do ataku na Pomorze Gdańskie, a następ­nie przeć w kie­runku Szczecina, osła­nia­jąc Żukowa na pół­nocy tak samo jak Koniew, idący przez Małopolskę i Śląsk.
Zamierzenie to się jed­nak nie udało – nie­miecki opór w Prusach był zbyt duży i m.in. z tego powodu Rokossowski musiał zakrę­cić czę­ścią sił na pół­noc i ruszyć w kie­runku Zalewu Wiślanego. Dzięki temu Prusy Wschodnie zostały odcięte od Rzeszy. Niemcy, któ­rych siły obli­czano na około 500 tys. żoł­nie­rzy, bro­nili się tam jesz­cze w trzech rejo­nach: na pół­wy­spie Sambijskim, w oko­li­cach Królewca i w oko­li­cach Braniewa. Zadanie zablo­ko­wa­nia i likwi­da­cji tych sił otrzy­mał 3. FB, pod­czas gdy 2. FB miał ponow­nie pod­jąć swoje pier­wotne zada­nie.
  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE