Operacja „Husky” cz.3

Brytyjski Sherman wjeżdża do Katanii; 5 sierpnia 1943 r.

Brytyjski Sherman wjeż­dża do Katanii; 5 sierp­nia 1943 r.

Po zdo­by­ciu Palermo alianci mogli ruszyć na Mesynę także wzdłuż pół­noc­nego wybrzeża. Jednocześnie nacie­rali górzy­stym, trud­no­do­stęp­nym środ­kiem wyspy i wzdłuż wschod­niego wybrzeża. Niemniej jed­nak to Niemcy nadal dyk­to­wali tempo i w dużej mie­rze prze­bieg tej bata­lii.

Zajęcie przez Siódmą Armię Palermo sta­no­wiło punkt zwrotny w bitwie o Sycylię. Wojska Pattona nie tylko wywal­czyły sobie rów­no­prawny sta­tus, ale wkrótce miały zdo­mi­no­wać ostatni etap tej kam­pa­nii, w trak­cie któ­rego obie alianc­kie armie parły w kie­runku Mesyny, ich osta­tecz­nego celu na wyspie. Tymczasem Montgomery zro­zu­miał jało­wość prób prze­ła­ma­nia nie­miec­kiej obrony w sek­to­rze Ósmej Armii i zdał sobie sprawę, że chcąc nie chcąc musi współ­pra­co­wać z Pattonem.
Generał Matthew Ridgway (drugi z lewej), dowódca amerykańskiej 82. Dywizji Powietrznodesantowej; Sycylia, 25 lipca 1943 r. Jego dywizja po opanowaniu zachodniej części wyspy przeszła do odwodu.

Generał Matthew Ridgway (drugi z lewej), dowódca ame­ry­kań­skiej 82. Dywizji Powietrznodesantowej; Sycylia, 25 lipca 1943 r. Jego dywi­zja po opa­no­wa­niu zachod­niej czę­ści wyspy prze­szła do odwodu.

Musi być w tym jakiś haczyk”

25 lipca 1943 r. Patton pole­ciał na zapro­sze­nie Montgomery’ego do Syrakuz prze­dys­ku­to­wać stra­te­gię ostat­niej fazy dzia­łań na Sycylii. Poprzednim razem obaj gene­ra­ło­wie widzieli się na długo przed inwa­zją. Co zna­mienne, to Montgomery, a nie Alexander, nomi­nalny dowódca alianc­kich wojsk lądo­wych, wyszedł z ini­cja­tywą, by zacie­śnić współ­pracę z Amerykanami. W depe­szy do Pattona Monty napi­sał: Byłbym wielce zaszczy­cony, gdyby odwie­dził mnie pan ze swoim sze­fem sztabu i zatrzy­mał się na noc, aby­śmy mogli omó­wić kwe­stię zdo­by­cia Mesyny.
Patton przy­był do Syrakuz głę­boko nie­ufny wobec inten­cji Montgomery’ego, spo­dzie­wa­jąc się sporu o pierw­szeń­stwo w uży­ciu słabo roz­wi­nię­tej sieci dróg na wyspie. Ku jego zasko­cze­niu, Montgomery sam zapro­po­no­wał, by to Amerykanie, a nie Ósma Armia, zdo­byli Mesynę. Patton uznał, że Montgomery musi mieć jakiś ukryty cel. Wieczorem tego samego dnia zano­to­wał: Zgodził się tak chęt­nie, że musi być w tym jakiś haczyk, ale jesz­cze nie roz­gry­złem, jaki. Trzy dni póź­niej Montgomery przy­le­ciał do Palermo, aby nara­dzić się z Pattonem. Również tym razem pod­kre­ślił wielką wagę ame­ry­kań­skiego natar­cia. Patton ze zdu­mie­niem odno­to­wał: Powiedział, że jeśli pierwsi dotrzemy na wyso­kość Taorminy, powin­ni­śmy wyko­nać zwrot na połu­dnie! Poprzednio nale­gał, byśmy nawet się nie zbli­żali do wschod­niego wybrzeża.
Te podej­rze­nia nie były cał­ko­wi­cie bez­za­sadne. Od pierw­szego dnia inwa­zji Montgomery zacho­wy­wał się, jakby Amerykanów w ogóle nie było na Sycylii. Jego zacho­wa­nie pod Vizzini, gdzie arbi­tral­nie prze­su­nął gra­nicę podziału sek­to­rów obu armii na nie­ko­rzyść kor­pusu Bradleya, podob­nie jak mani­pu­lo­wa­nie stra­te­gią za pośred­nic­twem ule­głego Alexandra, trą­ciły aro­gan­cją, jak gdyby tylko Brytyjczycy mogli zwy­cię­żyć w naj­waż­niej­szych bitwach tej kam­pa­nii. Teraz jed­nak narzu­cona przez Montgomery’ego stra­te­gia gro­ziła cał­ko­wi­tym bla­ma­żem alian­tów na Sycylii. To, co z pozoru wyglą­dało, jak nagły przy­pływ sym­pa­tii do Pattona, było w rze­czy­wi­sto­ści przy­zna­niem się, że tej kam­pa­nii nie można wygrać spek­ta­ku­larną, solową szarżą Brytyjczyków na Mesynę.
Na wschod­nim wybrzeżu XIII kor­pus (któ­rego trzon sta­no­wiły bry­tyj­ska 5. i 50. Dywizja Piechoty) wciąż tkwił na przed­mie­ściach Katanii, nie mogąc ruszyć z miej­sca. Próby wymi­nię­cia tej pozy­cji ryglu­ją­cej przez roz­cią­gnię­cie frontu w głąb wyspy i obej­ście całego masywu Etny od zachodu – manewr szum­nie nazwany przez Montgomery’ego „lewym sier­po­wym” – nic nie dały. Nacierający tędy XXX kor­pus także utknął. Mimo to Montgomery uznał, że wła­śnie tą okrężną drogą, przez górzy­sty śro­dek wyspy, prze­bije się do Mesyny. W tym celu wpro­wa­dził do dzia­łań odwo­dową bry­tyj­ską 78. Dywizję Piechoty (na Sycylię przy­była 25 lipca), która miała nacie­rać na osi Catenanuova – Centuripe – Adrano, wspie­rana na lewej flance przez kana­dyj­ską 1. Dywizję i bry­tyj­ską 231. Brygadę Piechoty, a na pra­wej przez 51. Dywizję „Highland”.
Próby obej­ścia nie­miec­kich pozy­cji nie miały sensu, gdyż do tego czasu gen. Hube (dowódca XIV Korpusu Pancernego i w tym cza­sie, po zmar­gi­na­li­zo­wa­niu Włochów, fak­tyczny głów­no­do­wo­dzący wojsk Osi na Sycylii) zdą­żył utwo­rzyć cią­głą linię obrony, spi­na­jącą oba wybrzeża wyspy. Ustanowiona przez niego Hauptkampflinie (zewnętrzny pier­ścień obrony) bie­gła od San Stefano di Camastra na pół­noc­nym wybrzeżu, przez Nicosię, Agirę, Regalbuto, Catenanuova i Gerbini do połu­dnio­wych przed­mieść Katanii na wschod­nim wybrzeżu. Liczyła ok. 150 km dłu­go­ści. Jej połu­dniową część, od Agiry do Katanii (ok. 80 km), obsa­dziła Dywizja „Hermann Göring”, wsparta sze­re­giem pomniej­szych jed­no­stek, z któ­rych część wcze­śniej wal­czyła w skła­dzie Kampfgruppe „Schmalz”. Były to dwa pułki strzel­ców spa­do­chro­no­wych (FJR 3 i 4), 115. pułk gre­na­die­rów pan­cer­nych, dwa bata­liony for­teczne (923. i „Reggio”) oraz m.in. pozo­sta­ło­ści 2. kom­pa­nii 504. bata­lionu czoł­gów cięż­kich, która wciąż miała na sta­nie cztery sprawne czołgi Tygrys.
Montgomery po obsa­dze­niu frontu Ósmej Armii pię­cioma dywi­zjami i jedną bry­gadą pie­choty (czyli prak­tycz­nie wszyst­kim, czym dys­po­no­wał) potrze­bo­wał jesz­cze kogoś, kto zaata­kuje wzdłuż pół­noc­nego wybrzeża wyspy. To dla­tego tak chęt­nie oddał Amerykanom dwie wio­dące tam­tędy drogi: nad­brzeżną nr 113 z Palermo do Mesyny oraz poło­żoną ok. 30 km dalej w głębi lądu drogę nr 120 z Nicosii przez Troinę do Randazzo.
Patton miał do dys­po­zy­cji cztery dywi­zje pie­choty (1. i 45. z II Korpusu gen. Bradleya, 3. Dywizję w Palermo oraz odwo­dową, nowo­przy­byłą z Tunezji 9. Dywizję) – ale miej­sca do natar­cia tylko dla dwóch. To ozna­czało jed­nak, że w prze­ci­wień­stwie do Montgomery’ego zacho­wał rezerwę. Możliwość zlu­zo­wa­nia idą­cych na czele jed­no­stek oka­zała się bar­dzo przy­datna, gdyż Amerykanów cze­kała ciężka prze­prawa.
Po pierw­sze, postępy kor­pusu Bradleya kom­pli­ko­wał trud­no­do­stępny teren. Na pół­noc­nym wybrzeżu, gdzie nacie­rała 45. Dywizja „Thunderbird”, nad­brzeżną drogę nr 113 prze­dzie­lała seria poto­ków (o tej porze roku w więk­szo­ści wyschnię­tych, zami­no­wa­nych koryt o urwi­stych brze­gach) i grani scho­dzą­cych od gór do samego morza. Każda z tych prze­szkód tere­no­wych sta­no­wiła dosko­nałą rubież obronną. Z kolei wzdłuż osi natar­cia 1. Dywizji, po obu stro­nach drogi nr 120, wzno­siły się strze­li­ste góry. Sama droga, wijąca się stromo w górę i w dół, była miej­scami tak wąska, że więk­sze pojazdy musiały poko­ny­wać ostre zakręty pod­jeż­dża­jąc i cofa­jąc się po kawałku. Między obiema osiami natar­cia leżał masyw gór Madonie, a dalej na wschód Monti Nebrodi – naj­wyż­sze i naj­bar­dziej nie­do­stępne góry Sycylii. Te dwa łań­cu­chy gór­skie roz­dzie­liły ofen­sywę wojsk Pattona na dwie cał­ko­wi­cie oddzielne ope­ra­cje, bez moż­li­wo­ści udzie­la­nia sobie nawza­jem wspar­cia. Ponadto, o ile natar­cie drogą nr 113 mogły wspie­rać desanty z morza i arty­le­ria okrę­towa, na poło­żo­nej w głębi lądu dro­dze nr 120 takiej moż­li­wo­ści nie było.
Po dru­gie, Bradley miał przed sobą rów­nie trud­nego prze­ciw­nika, co Brytyjczycy. Północną część Hauptkampflinie obsa­dziły dwie dywi­zje gre­na­die­rów pan­cer­nych. Na wybrzeżu, na osi drogi nr 113, usa­do­wiła się nowo przy­była 29. Dywizja gen. Friesa – wete­rana frontu wschod­niego, który stra­cił tam (jesie­nią 1942 r. pod Rżewem) lewą rękę i nogę. Z kolei postępy drogą nr 120 blo­ko­wała 15. Dywizja gen. Rodta oraz przy­dzie­lony doń 382. pułk gre­na­die­rów pan­cer­nych.
Chociaż Niemcy utwo­rzyli sta­bilny front, zaczy­nało im bra­ko­wać pro­wiantu, amu­ni­cji i paliwa. Te nie­do­statki były spo­wo­do­wane nalo­tami alianc­kiego lot­nic­twa na sieć dro­gową i kole­jową w środ­ko­wych i połu­dnio­wych Włoszech. Hube miał już jed­nak gotowy plan ewa­ku­acji przez Cieśninę Mesyńską i teraz jego sztab dopra­co­wy­wał szcze­góły, jak pro­wa­dzić walki odwro­towe w miarę wyco­fy­wa­nia się nie­miec­kich wojsk z Sycylii. Na tyłach Hauptkampflinie nie­mieccy sape­rzy kon­stru­owali nową, krót­szą rubież obronną, nazwaną Linią Etny, bie­gnącą od San Fratello, przez Troinę i Adrano do Acireale na pół­noc­nych przed­mie­ściach Katanii. Blisko jedną trze­cią tej nowej rubieży sta­no­wił nie­do­stępny masyw Etny. W isto­cie, na fron­cie liczą­cym ponad 100 km dłu­go­ści natar­cie alian­tów mogło się posu­wać tylko kil­koma gór­skimi dro­gami.
W dniu, kiedy Patton przy­był do Syrakuz (25 lipca), 45. Dywizja zdo­była nad­mor­ską miej­sco­wość Cefalu, nato­miast 1. Dywizja wkro­czyła do Gangi. Trzy dni póź­niej „Wielka Czerwona Jedynka”, jak nazy­wano 1. Dywizję gen. Allena, zdo­była Nicosię, prze­ła­mu­jąc Hauptkampflinie. Dalej na wschód znaj­do­wała się Troina i to tam ame­ry­kań­skie woj­ska miały sto­czyć swą naj­krwaw­szą bitwę tej kam­pa­nii.

Myślę, że jest ich tam od cho­lery i tro­chę”

Grenadierzy Rodta wyco­fy­wali się mia­rowo na wschód drogą nr 120, uni­ka­jąc więk­szej kon­fron­ta­cji z 1. Dywizją, ale sta­wia­jąc opór na każ­dym z kolej­nych pasm wzgórz. Często kontr­ata­ko­wali, wsparci sil­nym ogniem arty­le­ryj­skim, czy­niąc postępy pie­chu­rów Allena żmud­nym i kosz­tow­nym przed­się­wzię­ciem. Na pół­noc­nym wybrzeżu gre­na­die­rzy Friesa odda­wali teren rów­no­mier­nie do odwrotu żoł­nie­rzy Rodta.
Amerykanie byli prze­ko­nani, że prze­ciw­nik tylko przej­dzie przez Troinę w dro­dze na nowe pozy­cje, poło­żone ok. 8 km dalej na wschód, w pobliżu Cesarò. Nikt nie zauwa­żył, że pod Troiną 15. Dywizja Grenadierów Pancernych nagle wstrzy­mała odwrót. Wywiad II Korpusu błęd­nie zało­żył, że Niemcy będą chcieli sta­wić opór dalej na wschód. Szef wywiadu 1. Dywizji mel­do­wał 29 lipca, że Niemcy są bar­dzo zmę­czeni i bra­kuje im amu­ni­cji. Ich straty są duże, a morale niskie. Tymczasem „Wielką Czerwoną Jedynkę” wzmoc­nił 39. pułk ze składu 9. Dywizji (trzy bata­liony pie­choty i jeden dywi­zjon arty­le­rii), a także, nale­żący do sił Wolnych Francuzów, 4. tabor (bata­lion) Goumierów. Tych rodo­wi­tych Marokańczyków rekru­to­wano głów­nie wśród wojow­ni­czych ple­mion Berberów z gór Atlasu. Dowodzili nimi fran­cu­scy ofi­ce­ro­wie i pod­ofi­ce­ro­wie.
Troina, jeden z fila­rów Linii Etny, była dla Niemców zbyt cenna, by ją oddać bez walki. Ponadto to naj­wy­żej poło­żone mia­sto Sycylii (1121 m n.p.m.) było wyma­rzo­nym miej­scem do obrony. Stanowiska ogniowe w samej miej­sco­wo­ści i na ota­cza­ją­cych ją wzgó­rzach dawały moż­li­wość pro­wa­dze­nia mor­der­czego ostrzału – z powodu jało­wego, odkry­tego terenu ata­ku­jący nie mieli prak­tycz­nie żad­nej osłony. Spadały na nich m.in. poci­ski dział kal. 170 mm (17-cm-Kanone 18 in Mörserlafette) – jedy­nej bate­rii nie­miec­kiej arty­le­rii cięż­kiej na Sycylii.
Bitwa o Troinę roz­po­częła się 31 lipca, gdy 1. Dywizja zdo­była poło­żoną 8 km dalej na zachód miej­sco­wość Cerami. Do wie­czora 39. pułk zajął pobli­skie wzgó­rze 1234, a 1. bata­lion 16. pułku wzgó­rze 1209. Na pozy­cje Amerykanów momen­tal­nie spadł silny ogień arty­le­rii polo­wej i moź­dzie­rzy. Szczególnie dotkliwy był ostrzał z Monte Acuto (wzgó­rze 1343) – naj­wyż­szego punktu góru­ją­cego nad drogą nr 120 i Troiną. Mimo to Allen i Bradley uznali, że 39. pułk jest w sta­nie samo­dziel­nie zdo­być Troinę.
Dowódcą 39. pułku był eks­cen­tryczny eks-kawa­le­rzy­sta i ser­deczny przy­ja­ciel Pattona, płk Harry Flint. W trak­cie bitwy o Troinę, chcąc być łatwo roz­po­zna­wal­nym przez swo­ich żoł­nie­rzy, krą­żył na pierw­szej linii z obna­żo­nym tor­sem, w heł­mie i czar­nym, jedwab­nym sza­liku. Wystawiając się na ogień Niemców, z pogardą machał ręką w kie­runku ich pozy­cji i wołał: Widzicie? Nie ma się czego bać. Cholerne szkopy nie potra­fią tra­fić nawet takiego sta­rego capa, jak ja.
Po połu­dniu 1 sierp­nia Flint wysłał w kie­runku Troiny 1. i 3. bata­lion. Pierwszy z nich zajął wzgó­rze 1034, poło­żone pół­tora kilo­me­tra na zachód od mia­sta. Łatwość, z jaką to nastą­piło, wyda­wała się potwier­dzać, że prze­ciw­nik wciąż się wyco­fuje. W rze­czy­wi­sto­ści Amerykanie tra­fili na jeden z naj­le­piej przy­go­to­wa­nych do obrony sek­to­rów w całej kam­pa­nii sycy­lij­skiej. Generał Rodt zor­ga­ni­zo­wał swoją 15. Dywizję Grenadierów Pancernych w dwie grupy bojowe – każda na bazie pułku gre­na­die­rów (po trzy bata­liony, w każ­dym trzy kom­pa­nie), wzmoc­nio­nego dodat­ko­wymi jed­nost­kami (kom­pa­nia broni cięż­kiej, plu­ton sape­rów, plu­ton prze­ciw­pan­cerny, plu­ton arty­le­rii) i pewną liczbą czoł­gów. Kampfgruppe „Fullriede” obsa­dziła Troinę i góry na pół­nocy, łącz­nie z Monte Acuto. Podejść do Troiny od połu­dnia bro­niła Kampfgruppe „Ens”, którą Kanadyjczycy wypchnęli ze swo­jej osi natar­cia, zdo­by­wa­jąc 28 lipca Agirę.
W isto­cie Amerykanom udało się zająć wzgó­rze 1034 nie­mal z mar­szu tylko dla­tego, że płk Ens nie zdą­żył roz­mie­ścić na czas swo­ich oddzia­łów. Po zmroku Niemcy sko­ry­go­wali ten błąd, prze­pro­wa­dza­jąc gwał­towny kontr­atak. Poturbowany 1. bata­lion musiał się wyco­fać, odda­jąc Kampfgruppe „Ens” tę cenną pozy­cję (ze szczytu wzgó­rza roz­ta­czał się dosko­nały widok na Troinę i leżące dalej na wschód sta­no­wi­ska nie­miec­kiej arty­le­rii). Z kolei 3. bata­lion, który dotarł na odle­głość 3 km na pół­nocny zachód od mia­sta, został odrzu­cony na pozy­cje wyj­ściowe sil­nym ogniem z gór na pół­noc od drogi nr 120.
Wydarzenia z 1 sierp­nia wymu­siły rewi­zję pier­wot­nego planu, by 39. pułk w poje­dynkę zdo­by­wał Troinę. Następnego dnia rano Flint miał prze­pro­wa­dzić główny atak, ale tym razem wsparty ude­rze­niem 26. pułku pie­choty płk. Bowena na wzgó­rza na pół­noc od Troiny. Jeszcze dalej na pół­noc 4. tabor Goumierów, dzień wcze­śniej zatrzy­many ogniem arty­le­rii, miał wzno­wić natar­cie w kie­runku Monte Acuto. Wsparcia ognio­wego miało udzie­lić aż 16 dywi­zjo­nów dział kal. 105 i 155 mm (łącz­nie 165 luf).
Pułkownik Bowen po wła­snej ana­li­zie donie­sień wywiadu ostrzegł gen. Allena, że napo­tkają bar­dzo silną obronę. Myślę, że jest ich tam od cho­lery i tro­chę. Wystawimy się im, jak na tacy. Jego obawy oka­zały się uza­sad­nione. Ataki 26. i 39. pułku, podob­nie jak te Goumierów, zała­mały się w ogniu nie­miec­kiej arty­le­rii. Ani Marokańczycy ani żoł­nie­rze Flinta nie byli w sta­nie zro­bić ani kroku w kie­runku Troiny. Jedynie czo­łowy bata­lion Bowena posu­nął się o zale­d­wie nie­cały kilo­metr. Zeznania jeń­ców ujaw­niły, że nie­miec­kie oddziały otrzy­mały roz­kaz utrzy­ma­nia Troiny „za wszelką cenę”.

Co my wam takiego zro­bi­li­śmy?”

Dalej na połu­dnie, bry­tyj­ska Ósma Armia po serii cięż­kich starć na całej sze­ro­ko­ści frontu XXX Korpusu poważ­nie zagro­ziła nie­miec­kim pozy­cjom w Adrano, sta­no­wią­cym jeden z fila­rów Linii Etny. Kanadyjczycy po zdo­by­ciu Agiry sto­czyli rów­nie krwawą bitwę o leżące 15 km dalej na wschód Regalbuto. Generał Conrath, zanie­po­ko­jony prze­ła­ma­niem przez nich Hauptkampflinie pod Agirą, do obrony Regalbuto skie­ro­wał bata­lion sape­rów (Fallschirm-Panzer-Pionier-Bataillon) ze swo­jej Dywizji „Hermann Göring”, wsparty kom­pa­nią ośmiu czoł­gów, bate­rią arty­le­rii, kom­pa­nią strzel­ców spa­do­chro­no­wych z FJR 3 i kil­koma wyrzut­niami rakie­to­wymi Nebelwerfen. W trak­cie zacie­kłych walk o mia­sto kana­dyj­ska pie­chota na zmianę nacie­rała lub odpie­rała kontr­ataki. Kolejny gene­ralny szturm zapla­no­wano na popo­łu­dnie 2 sierp­nia, ale patrol wysłany ran­kiem tego dnia odkrył, że prze­ciw­nik pod osłoną nocy wyco­fał się z mia­sta.
Odwrót Niemców z Regalbuto był w dużej mie­rze spo­wo­do­wany tym, co wyda­rzyło się kil­ka­na­ście kilo­me­trów dalej na połu­dnie. Tam nocą 2930 lipca kana­dyj­ska bry­gada pie­choty ude­rzyła na miej­sco­wość Catenanuova, bro­nioną przez nie­miecki 923. bata­lion for­teczny, który spa­ni­ko­wał i uciekł (za co dowódca i kadra ofi­cer­ska sta­nęli przed sądem wojen­nym, a ich jed­nostkę roz­wią­zano). Generał Leese, dowódca bry­tyj­skiego XXX Korpusu, natych­miast pchnął w tym kie­runku 78. Dywizję Piechoty, mając nadzieję zająć z mar­szu Centuripe – następną miej­sco­wość na dro­dze do Adrano. Conrath zare­ago­wał rów­nie szybko, wysy­ła­jąc do Centuripe maj. Heilmanna, dowódcę FJR 3, który dał się poznać jako ten, który się nie wyco­fuje (vide cz. 2). Heilmann obsa­dził mia­sto 1. bata­lio­nem i czę­ścią 2. bata­lionu swo­jego pułku strzel­ców spa­do­chro­no­wych, mając za wspar­cie czołgi oraz arty­le­rię polową i prze­ciw­pan­cerną Dywizji „Hermann Göring”. W końcu po zmroku 2 sierp­nia gen. Conrath sam naka­zał odwrót z Centuripe; tym razem Heilmann usłu­chał.
Dalej na połu­dnie, na pra­wej flance XXX Korpusu, nacie­rała bry­tyj­ska 51. Dywizja Piechoty, prze­bi­ja­jąc się przez roz­le­głe pola minowe. Chociaż czy­niła nie­wiel­kie postępy, wykrwa­wiała prze­ciw­nika. Kiedy dowo­dzący tym sek­to­rem płk Schmalz rzu­cił do kontr­ataku 1. bata­lion 2. pułku gre­na­die­rów pan­cer­nych Dywizji „Hermann Göring”, wsparty tuzi­nem PzKpfw IV, stra­cił wszyst­kie 12 czoł­gów.
Paradoksalnie, alianci naj­mniej­sze postępy robili na obu wybrze­żach (Amerykanie na pół­nocy, Brytyjczycy na wscho­dzie) – czyli tam, gdzie mieli moż­li­wość prze­pro­wa­dze­nia pomoc­ni­czych desan­tów z morza i mogli użyć arty­le­rii okrę­to­wej. XIII Korpus, od czasu kiedy 17 lipca zdo­był most Primosole na połu­dnio­wych przed­mie­ściach Katanii, prak­tycz­nie wstrzy­mał natar­cie ku Mesynie. Co gor­sza, w tym cza­sie żoł­nie­rze Dempseya zapa­dali na mala­rię lub ginęli od ostrzału nie­miec­kiej arty­le­rii, który kil­ka­krot­nie wyłą­czył z uży­cia zdo­byty z takim poświę­ce­niem Ponte Primosole.

Brytyjskie działo samobieżne Bishop – mało udany mariaż haubicoarmaty 25-funtowej (87,6 mm) z podwoziem czołgu Valentine; Sycylia, lato 1943 r.

Brytyjskie działo samo­bieżne Bishop – mało udany mariaż hau­bi­co­ar­maty 25-fun­to­wej (87,6 mm) z pod­wo­ziem czołgu Valentine; Sycylia, lato 1943 r.

Także na pół­noc­nym wybrzeżu, gdzie postępy hamo­wała 29. Dywizja Grenadierów Pancernych, sytu­acja była sta­bilna. Pozycje obronne, które gen. Fries przy­go­to­wał na kra­wę­dzi grzbietu San Fratello, były jesz­cze trud­niej­sze do prze­ła­ma­nia niż te wokół Troiny. Sytuacji Amerykanów nie odmie­niło zastą­pie­nie 45. Dywizji „Thunderbird” bar­dziej doświad­czoną 3. Dywizją (co nastą­piło 2 sierp­nia w San Stefano). Przeciwnik umie­jęt­nie wyko­rzy­sty­wał ukształ­to­wa­nie terenu i nie­zli­czone miny, któ­rych wykry­cie utrud­niała obec­ność żelaza w lawie i ska­łach Sycylii. Tylko jed­nego dnia 15. pułk pie­choty stra­cił 103 żoł­nie­rzy, nie zdo­by­wa­jąc ani kawałka terenu.
Tymczasem „Wielka Czerwona Jedynka” szy­ko­wała się do zdo­by­cia Troiny. Przed świ­tem 3 sierp­nia gen. Allen zarzą­dził zma­so­wany szturm na całym odcinku frontu swo­jej 1. Dywizji. Ten nocny atak przy­niósł nie­wiel­kie zdo­by­cze tere­nowe, ale Niemcy nadal zawzię­cie trzy­mali się swo­ich pozy­cji. Po połu­dniu kontr­atak Kampfgruppe „Ens” zmu­sił ame­ry­kań­ską arty­le­rię do wstrzy­ma­nia ognia, gdyż obie wal­czące strony zna­la­zły się zbyt bli­sko sie­bie. Próba obej­ścia mia­sta od strony Gagliano nie powio­dła się z powodu otwar­tego, ska­li­stego terenu i wyczer­pa­nia żoł­nie­rzy. Tak więc, mimo prze­su­nię­cia linii frontu o 2 – 3 km bli­żej mia­sta, zacie­kłe walki sto­czone 3 sierp­nia nie przy­nio­sły prze­łomu.
Piątego dnia bitwy (4 sierp­nia) Amerykanie pod­jęli naj­bar­dziej zde­ter­mi­no­waną próbę zdo­by­cia Troiny. Atak roz­po­czął się póź­nym popo­łu­dniem od trwa­ją­cego 45 minut bom­bar­do­wa­nia arty­le­ryj­skiego i lot­ni­czego. Kiedy jed­nak zaata­ko­wała pie­chota, Niemcy jesz­cze raz obro­nili swoje pozy­cje. Wraz z przy­by­ciem 60. pułku (ze składu 9. Dywizji Piechoty) Amerykanie pod­jęli próbę obej­ścia mia­sta od pół­nocy. Allen wysłał ten pułk, wsparty oddzia­łami sape­rów, w kie­runku Monte Camolato (wzgó­rze 1536), 10 km na pół­noc od Cesarò.
Generał Rodt zdał sobie sprawę, że nie utrzyma dłu­żej Troiny. Wiedział, że prze­ciw­nik kie­ruje się na Cesarò, by go oskrzy­dlić od pół­nocy i nie mógł nic na to pora­dzić. Zaciekła obrona Troiny powstrzy­mała postępy Amerykanów na bli­sko tydzień, ale cena tego suk­cesu była wyjąt­kowo wysoka – 1600 zabi­tych (bli­sko 40% stanu 15. Dywizji Grenadierów Pancernych). Jego pod­ko­mendni, któ­rzy w tej bitwie prze­pro wadzili 24 kontr­ataki, byli wyczer­pani, a nie­ustanne naloty znisz­czyły więk­szość skła­dów zaopa­trze­nia. Mimo to pierw­sza prośba Rodta o zgodę na wyco­fa­nie się z Troiny, przed­ło­żona 5 sierp­nia, spo­tkała się z odmową. Dopiero wie­czo­rem, kiedy gen. Conrath zamel­do­wał, że dalej na połu­dnie jego Dywizja „Herman Göring” cofa się pod napo­rem bry­tyj­skiego XXX Korpusu, odsła­nia­jąc lewą flankę 15. Dywizji Grenadierów Pancernych, Hube zaapro­bo­wał odwrót żoł­nie­rzy Rodta na nowe pozy­cje wokół Cesarò.
Podczas bitwy o Troinę lot­nic­two tak­tyczne alian­tów, nie po raz pierw­szy w tej kam­pa­nii, oka­zało się bro­nią obo­sieczną. Na Sycylii z powodu sła­bej jako­ści map, braku doświad­cze­nia pilo­tów i podo­bień­stwa terenu doszło do wielu nie­for­tun­nych incy­den­tów. Kanadyjskie oddziały w Regalbuto, poło­żo­nym kil­ka­na­ście kilo­me­trów dalej na połu­dnie, były kil­ka­krot­nie ata­ko­wane przez ame­ry­kań­skie samo­loty myśliw­sko-bom­bowe. W końcu, po jed­nym szcze­gól­nie nie­bez­piecz­nym nalo­cie, gen. Leese (dowódca bry­tyj­skiego XXX Korpusu) zadzwo­nił do Bradleya z pyta­niem: Co my wam takiego zro­bi­li­śmy, że nas tak trak­tu­je­cie? Zapytany, gdzie dokład­nie spa­dły bomby, Leese odpo­wie­dział: Na moje sta­no­wi­sko dowo­dze­nia. Roznieśli całe mia­sto.

  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE