Zapisz się do naszego new­slet­tera

Wybierz listę(y):

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

Okręty i uzbro­je­nie mor­skie na Forum Armija 2016

Model korwety proj. 20386 i pierwszej jednostki serii – Dierzkij.

Model kor­wety proj. 20386 i pierw­szej jed­nostki serii – Dierzkij.

Poglądy władz na Kremlu na rolę i kształt radziec­kiego Wojenno-Morskowo Fłota (WMF) po 1945 r. zmie­niały się kil­ka­krot­nie. Najpierw pró­bo­wano nadą­żyć za USA i pla­no­wano budowę licz­nych dużych okrę­tów nawod­nych, zaś po 1953 r. cały wysi­łek sku­piono na budo­wie okrę­tów pod­wod­nych – nosi­cieli rakiet bali­stycz­nych. Potem wró­cono do budowy więk­szych jed­no­stek nawod­nych, ale nie­mal wyłącz­nie prze­zna­czo­nych do zwal­cza­nia okrę­tów pod­wod­nych… W 1990 r. prak­tycz­nie prze­rwano budowę okrę­tów wszyst­kich klas, a setki pozo­sta­ją­cych w służ­bie zło­mo­wano bez względu na ich stan tech­niczny. Dopiero około 10 lat temu wyasy­gno­wano ogra­ni­czone środki na wzno­wie­nie prac pro­jek­to­wych i budowę nowych jed­no­stek.

Odbudowa poten­cjału rosyj­skiego WMF zaczęła się od nie­wiel­kich, ale sil­nie uzbro­jo­nych i uni­wer­sal­nych okrę­tów. Taki wybór prio­ry­te­tów był podyk­to­wany kil­koma czyn­ni­kami. Po pierw­sze, budowa jed­no­stek tego rodzaju nie powinna trwać zbyt długo, a potrzeba pil­nego wzmoc­nie­nia floty była i jest oczy­wi­sta. Po dru­gie, koszt ich pro­duk­cji nie jest wysoki i bez więk­szego trudu zmie­ścił się w budże­cie. Po trze­cie, zna­czącą rolę odgry­wał czyn­nik pro­pa­gan­dowy, czyli szyb­kie i sku­teczne dzia­ła­nie, pod­no­szące pre­stiż wła­dzy w oczach spo­łe­czeń­stwa, czym trudno zabły­snąć, ini­cju­jąc prace, któ­rych skutki byłyby widoczne za 10 i wię­cej lat.
Gdy wzno­wiono prace w sek­to­rze okrę­to­wym, oka­zało się, że wiele zakła­dów koope­ru­ją­cych ze stocz­niami, w mię­dzy­cza­sie zban­kru­to­wało, albo zmie­niło pro­fil pro­duk­cji wsku­tek braku zamó­wień. Część klu­czo­wych radziec­kich zakła­dów pro­duk­cyj­nych zna­la­zła się poza gra­ni­cami Rosji i nie wszyst­kie były zain­te­re­so­wane koope­ra­cją z wiel­kim sąsia­dem. Względnie naj­le­piej pięt­na­sto­le­cie bała­ganu i indo­len­cji na szczy­tach rosyj­skiej wła­dzy prze­trwały biura kon­struk­cyjne. Część z nich rato­wała się reali­za­cją pro­jek­tów cywil­nych, inne pro­jek­to­wały okręty dla odbior­ców zagra­nicz­nych. Gdy poja­wiły się zamó­wie­nia ze strony WMF, nie­rzadko były nie­mal gotowe pro­jekty wstępne jed­no­stek róż­nych klas, w opar­ciu o które można było two­rzyć plany okrę­tów dopa­so­wa­nych do nowych potrzeb. Nie zre­zy­gno­wano także z poszu­ki­wa­nia odbior­ców zagra­nicz­nych dla star­szych, now­szych i… naj­now­szych pro­jek­tów.
Głównym „oknem wysta­wo­wym” rosyj­skiego prze­my­słu okrę­to­wego od lat jest IMDS – mię­dzy­na­ro­dowy salon mor­ski w Petersburgu. Gdy jed­nak pre­zy­dent Putin zade­cy­do­wał o zor­ga­ni­zo­wa­niu w Moskwie, a kon­kret­nie
w pod­mo­skiew­skim Parku „Patriot”, wiel­kiej wystawy Armija 2016, mini­ster­stwo obrony zarzą­dziło udział w przed­się­wzię­ciu wszyst­kich rodza­jów wojsk, a więc i firm, współ­pra­cu­ją­cych z nimi. O ile pierw­sza Armija, z 2015 r. miała nieco impro­wi­zo­wany cha­rak­ter, to obecna odbyła się zgod­nie z pla­nami i ocze­ki­wa­niami naj­wyż­szych decy­den­tów. Uczestniczyły w niej także firmy sek­tora okrę­to­wego – biura kon­struk­cyjne, stocz­nie oraz pro­jek­tanci i dostawcy wypo­sa­że­nia, jak też uzbro­je­nia mor­skiego. Oczywiście, nie było mowy o poka­za­niu okrę­tów „w natu­rze”, ale od czego sło­wiań­ska pomy­sło­wość sty­mu­lo­wana roz­ka­zami z naj­wyż­szego szcze­bla? Filialne eks­po­zy­cje Armii zor­ga­ni­zo­wano we Władywostoku i Petersburgu, choć po czę­ści zabra­kło im należ­nego impetu. Niektórzy ana­li­tycy spo­dzie­wali się np. pre­zen­ta­cji ato­mo­wych okrę­tów pod­wod­nych oraz jed­no­stek nawod­nych kilku typów, także tych, które nie zakoń­czyły jesz­cze pro­gramu prób. Ostatecznie naj­cie­kaw­sze były modele okrę­tów i ich mniej lub bar­dziej pre­cy­zyjne opisy, przy­go­to­wane przez biura kon­struk­cyjne na potrzeby pod­mo­skiew­skiej eks­po­zy­cji.
  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE
TOP