Nowe rakiety Kima

Start rakiety. Obłok dymu i potężny płomień świadczą o tym, że Koreańczycy z Północy wciąż pozostają daleko w tyle, jeśli chodzi o stałe paliwa rakietowe.

Start rakiety. Obłok dymu i potężny pło­mień świad­czą o tym, że Koreańczycy z Północy wciąż pozo­stają daleko w tyle, jeśli cho­dzi o stałe paliwa rakie­towe.

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna pro­wa­dziła i nadal pro­wa­dzi nie­zro­zu­miałą poli­tykę w dzie­dzi­nie pro­duk­cji uzbro­je­nia. Kilkakrotnie dopro­wa­dziła ona do sytu­acji, że w tym nie­wiel­kim i nie­za­moż­nym pań­stwie pro­du­ko­wano rów­no­le­gle znaczną, niczym nie­uza­sad­nioną liczbę typów sprzętu woj­sko­wego o podob­nym prze­zna­cze­niu i cha­rak­te­ry­sty­kach.

W nor­mal­nej sytu­acji sprzęt bojowy powi­nien odpo­wia­dać kon­kret­nym potrze­bom i wyma­ga­niom. Gdy np. pla­nuje się pro­duk­cję dział samo­bież­nych, należy naj­pierw okre­ślić, na jakich szcze­blach mają być uży­wane i jakie osiągi są opty­malne dla danego szcze­bla. Później należy osza­co­wać, ile dział należy wypro­du­ko­wać dla danego szcze­bla (z uwzględ­nie­niem ewen­tu­al­nej rezerwy mobi­li­za­cyj­nej). Gdy liczba jest zbyt mała i nie uza­sad­nia budowy wyspe­cja­li­zo­wa­nej kon­struk­cji, zwy­kle szuka się moż­li­wo­ści opra­co­wa­nia broni pasu­ją­cej do wyma­gań dwóch kolej­nych szcze­bli struk­tury, ewen­tu­al­nie two­rzy dwie wer­sje takiej kon­struk­cji.
Tymczasem w KRLD naj­wy­raź­niej dość czę­sto pro­du­kuje się rów­no­le­gle po kilka typów broni o bar­dzo podob­nych moż­li­wo­ściach i prze­zna­cze­niu. Tak było np. w przy­padku dział samo­bież­nych, wie­lo­pro­wad­ni­co­wych wyrzutni rakiet „zie­mia – zie­mia”, a nawet czoł­gów. Podobna sytu­acja zaist­niała w przy­padku poci­sków bali­stycz­nych, choć aku­rat ten fakt można było pró­bo­wać wytłu­ma­czyć stop­nio­wym wzro­stem ich osią­gów i prio­ry­te­to­wym zna­cze­niem zarówno dla obron­no­ści Korei Północnej, jak i dla potrzeb pro­pa­gandy. Nawet jed­nak wdra­ża­nie rakiet o coraz wyż­szych osią­gach powinno być zra­cjo­na­li­zo­wane np. przez zasto­so­wa­nie iden­tycz­nych wyrzutni i nośni­ków dla co naj­mniej kilku warian­tów lub typów poci­sków, nie­róż­nią­cych się od sie­bie istot­nie roz­mia­rami i masą. Tymczasem w KRLD nie­mal każdy nowy sys­tem rakie­towy otrzy­muje nowy pod­sys­tem star­towy. W nie­któ­rych przy­pad­kach są one ze sobą czę­ściowo zuni­fi­ko­wane, w innych – cał­ko­wi­cie ory­gi­nalne.
Sam pro­ces moder­ni­za­cji poci­sków także prze­bie­gał w spo­sób nie­rów­no­mierny. Najpierw, przez wiele lat doko­ny­wano nie­znacz­nych zmian w kon­struk­cji impor­to­wa­nych, radziec­kich poci­sków R‑17, w wyniku czego ich osiągi rosły jedy­nie mini­mal­nie. Czas, jaki upły­nął od pozy­ska­nia przez KRLD pierw­szych rakiet tego typu do prób i roz­po­czę­cia pro­duk­cji pierw­szej gene­ra­cji udo­sko­na­lo­nych lokal­nie poci­sków był bar­dzo długi, a rezul­tat nie­zbyt impo­nu­jący. Znaczący postęp doko­nał się za sprawą zakupu sil­ni­ków rakie­to­wych w kra­jach byłego ZSRR w latach 90. Pozwoliło to na przej­ście od moder­ni­za­cji kil­ku­dzie­się­cio­let­nich kon­struk­cji do budowy poci­sków kolej­nej gene­ra­cji, choć nadal nie­zbyt nowo­cze­snych i wyko­rzy­stu­ją­cych paliwo cie­kłe. W tym samym cza­sie Korea Północna zabie­gała o dostęp do jesz­cze now­szych roz­wią­zań i tech­no­lo­gii, a w szcze­gól­no­ści do sil­ni­ków na stały mate­riał pędny.
W krót­kim cza­sie zbu­do­wano i dość powierz­chow­nie prze­te­sto­wano rodzinę poci­sków bali­stycz­nych z sil­ni­kami na paliwo cie­kłe, noszą­cych nazwy: Hwasong-10, ‑12, ‑14 i ‑15. Równocześnie pra­co­wano nad rakie­tami nie­kie­ro­wa­nymi, odpa­la­nymi z wyrzutni wie­lo­pro­wad­ni­co­wych. Do pro­du­ko­wa­nych od dzie­się­cio­leci kopii chiń­skich wyrzutni kal. 107 mm, radziec­kich BM-13, BM-21, BM-24 i BMD-20 dołą­czyły rakiety kali­brów: 160, 240 i 300 mm. Liczba typów wie­lo­pro­wad­ni­co­wych wyrzutni znaj­du­ją­cych się w linii zbliża się do 20!

Północnokoreański ATACMS

W tym roku, jak zwy­kle nie­spo­dzie­wa­nie, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna pochwa­liła się dwoma nowymi typami poci­sków kie­ro­wa­nych, które można zali­czyć do kate­go­rii poci­sków arty­le­ryj­skich „zie­mia – zie­mia”. Pierwszy z nich, tak pod wzglę­dem wyglądu, jak roz­mia­rów i osią­gów jest odpo­wied­ni­kiem ame­ry­kań­skiego MGM-140 ATACMS. Amerykanie kon­stru­owali swój pocisk od 1986 r. jako „inte­li­gentną” odpo­wiedź na poja­wie­nie się radziec­kich poci­sków rodziny 9M79 tak­tycz­nego sys­temu 9K79 Toczka, a zara­zem następcę wła­snego sys­temu MGM-52 Lance. Zamiast jed­nak opra­co­wy­wać do nich wyspe­cja­li­zo­wane wyrzut­nie, zde­cy­do­wali się odpa­lać je z wyrzutni M270 sys­temu MLRS, wyko­rzy­stu­jąc ich pakie­tową metodę prze­ła­do­wy­wa­nia amu­ni­cji. Zamiast umiesz­czać na wyrzutni dwa pakiety po sześć pro­wad­nic kal. 227 mm można było zała­do­wać na nią dwa pojem­niki trans­por­towo-star­towe z poje­dyn­czymi poci­skami ATACMS o zasięgu 130 km. Było to roz­wią­za­nie tań­sze, bar­dziej ela­styczne tak­tycz­nie, obni­żało koszty i skra­cało czas opra­co­wa­nia oraz testów sys­temu, a póź­niej koszty zakupu. Na doda­tek ist­niała od początku moż­li­wość ponad dwu­krot­nego zwięk­sze­nia zasięgu nowej amu­ni­cji (w aktu­al­nie wyko­rzy­sty­wa­nych wer­sjach sięga on 300 km, sze­rzej w WiT 4 i 5/2019). Pocisk MGM-140 ma dłu­gość 3980 mm, śred­nicę 610 mm i waży ok. 1700 kg.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE