Nowe myśliwce Europy

Eurofighter Typhoon to obecnie najlepiej sprzedajacy sie na swiecie europejski mysliwiec. Jakakolwiek konstrukcja powstanie na Starym Kontynencie w przyszlosci, bedzie bazowala na rozwiazaniach przetestowanych m.in. na tej platformie.

Eurofighter Typhoon to obec­nie naj­le­piej sprze­da­jacy sie na swie­cie euro­pej­ski mysli­wiec. Jakakolwiek kon­struk­cja powsta­nie na Starym Kontynencie w przy­szlo­sci, bedzie bazo­wala na roz­wia­za­niach prze­te­sto­wa­nych m.in. na tej plat­for­mie.

Jeszcze kilka lat temu wyda­wało się, że jeśli cho­dzi o zdol­no­ści kon­stru­owa­nia wie­lo­za­da­nio­wych myśliw­ców naj­now­szej gene­ra­cji wśród państw zachod­nich zbli­żamy się do cza­sów glo­bal­nej „demo­kra­ty­za­cji”. Okazuje się jed­nak, że obo­wią­zu­jący od lat układ sił w tym seg­men­cie lot­ni­czego rynku nadal pozo­staje aktu­alny, choć z kil­koma korek­tami. Liderem pozo­stają Stany Zjednoczone, ale ze swych aspi­ra­cji nie rezy­gnuje Europa Zachodnia, a jej z kolei dep­czą po pię­tach Turcja i pań­stwa Azji Wschodniej.

W ostat­niej deka­dzie – dwóch pro­gramy samo­lo­tów bojo­wych, okre­śla­nych jako myśliwce wie­lo­za­da­niowe 5, 5+, a nawet 6. gene­ra­cji, zaini­cjo­wały: Federacja Rosyjska, Chińska Republika Ludowa, Indie, Japonia, Republika Korei, Turcja, a nawet Iran (choć w tym ostat­nim przy­padku nie wia­domo tak naprawdę o jakiej klasy samo­lot cho­dzi i jak poważny jest to pro­gram, sze­rzej w WiT 5/2017). Wydawało się, że przy­naj­mniej część z tych państw dołą­czy już nie­długo do eli­tar­nego klubu użyt­kow­ni­ków i pro­du­cen­tów naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nych myśliw­ców, w któ­rym na razie są jedy­nie Stany Zjednoczone. Tymczasem na Starym Kontynencie nie­wiele się pod tym wzglę­dem działo. Państwa zachod­nio­eu­ro­pej­skie są pro­du­cen­tami myśliw­ców gene­ra­cji 4+ (aż trzy kon­struk­cje), a Republika Korei czy Turcja pro­wa­dziły roz­mowy z zachod­nio­eu­ro­pej­skimi fir­mami, pra­gnąc wyko­rzy­stać ich doświad­cze­nie we wła­snych przed­się­wzię­ciach myśliwca 5. gene­ra­cji. Pojawiały się też infor­ma­cje o ata­kach haker­skich i wycie­kach waż­nych ame­ry­kań­skich tajem­nic doty­czą­cych budowy F-35 [choć więk­szość tego typu szpie­gow­skich donie­sień należy trak­to­wać ostroż­nie – przyp. red.]. Wielu wyda­wało się, że lada dzień Waszyngton utraci supre­ma­cję tech­niczną, uzy­skaną w cza­sie dzie­się­cio­leci zim­nej wojny.
Ostatnie 12 mie­sięcy poka­zuje, że żadne brze­mienne w skut­kach prze­cieki jed­nak nie miały miej­sca, a jeżeli zaist­niały, to ci któ­rzy prze­jęli mate­riały nie są w sta­nie ich wyko­rzy­stać ze względu na zbyt słaby poziom roz­woju wła­snego prze­my­słu i kul­turę tech­niczną. Różnice w moż­li­wo­ściach prze­my­sło­wych są cho­ciażby widoczne, kiedy porów­nuje się para­me­try, jakość i resursy sil­ni­ków odrzu­to­wych do myśliw­ców pro­du­ko­wa­nych masowo na Zachodzie, w Federacji Rosyjskiej i Chińskiej Republice Ludowej. Jeszcze inna moż­li­wość jest taka, że Amerykanie umyśl­nie dali sobie wykraść pewne dane, z tym że wpro­wa­dzili do nich korekty, kie­ru­jące prace „wro­gich” biur kon­struk­cyj­nych na fał­szywe tory. Mogłoby to poten­cjal­nie opóź­nić ich pro­gramy o całe lata.
Z kolei wła­sne osią­gnię­cia tech­niczne państw aspi­ru­ją­cych do świa­to­wej awan­gardy zdają się nie dora­stać do ich ambi­cji. W kwiet­niu br. poja­wiły się infor­ma­cje o wyco­fa­niu się Indii z pro­gramu FGFA (Fifth Generation Fighter Aircraft) i o tym, że Hindusi są gotowi do niego powró­cić dopiero w przy­padku kiedy rosyj­ski odpo­wied­nik tej kon­struk­cji – Su-57 – osią­gnie pełną goto­wość ope­ra­cyjną [FGFA miał być indyj­ską, wstęp­nie dwu­miej­scową, wer­sją Su-57, aby Indie „wró­ciły” do tego pro­gramu musia­łyby naj­pierw wywią­zać się z wła­snych zobo­wią­zań we współ­fi­nan­so­wa­niu; obec­nie Indie zade­kla­ro­wały przy­szłe zakupy eks­por­to­wej wer­sji Su-57 – przyp. red.]. To może oka­zać się trudne bio­rąc pod uwagę, że na razie Rosja zamó­wiła zale­d­wie 15 Su-57 I etapu, pod­czas gdy maszyny II etapu z doce­lo­wym napę­dem mają być wdro­żone do służby w per­spek­ty­wie pla­ni­stycz­nej do 2027 r. Z kolei pro­gram rodzi­mego indyj­skiego myśliwca 5. gene­ra­cji – HAL AMCA (Advanced Medium Combat Aircraft) – nadal pozo­staje w obsza­rze modeli i wizu­ali­za­cji kom­pu­te­ro­wych.
Realne zaawan­so­wa­nie chiń­skich pro­gra­mów myśliw­ców 5. gene­ra­cji pozo­staje tajem­nicą, choć z pew­no­ścią wysu­nęły to pań­stwo na dru­gie miej­sce w świa­to­wym wyścigu, dzięki ofi­cjal­nemu wpro­wa­dze­niu na początku tego roku do służby myśliwca Chengdu J-20. Według indyj­skich mediów myśliwce J-20 pod­czas lotów w stre­fie przy­gra­nicz­nej były wykry­wane za pomocą rada­rów N011M Bars indyj­skich Su-30MKI (co nie­zbyt dobrze świad­czy o ich wła­sno­ściach ste­alth), ale w przy­padku J-20 pewne ele­menty kon­struk­cji nie są z pew­no­ścią doce­lowe i nie wia­domo, kiedy zosta­nie osią­gnięta pełna goto­wość ope­ra­cyjna. Wątpliwości budzi też prze­zna­cze­nie J-20, który spra­wia wra­że­nie raczej wyspe­cja­li­zo­wa­nej i kosz­tow­nej maszyny przy­chwy­tu­ją­cej, à la MiG-31, ani­żeli maso­wego samo­lotu o szer­szym wachla­rzu zasto­so­wań. Czymś takim mógłby być lżej­szy Shenyang J-31/FC-31, przy­po­mi­na­jący wyglą­dem krzy­żówkę F-22 i F-35. Konstrukcja ta kilka lat temu była nie lada sen­sa­cją na Zachodzie, a nie­któ­rzy komen­ta­to­rzy wie­ścili na jej pod­sta­wie naro­dziny taniego odpo­wied­nika Lightninga II. Od tam­tej pory pro­gram nie wydaje się jed­nak noto­wać wiel­kich postę­pów. Oficjalnie maszyna ist­nieje w zale­d­wie dwóch pro­to­ty­pach [w lipcu br. chiń­skie media podały, cytu­jąc chiń­skich dowód­ców i komen­ta­to­rów woj­sko­wych, że powsta­nie wer­sja pokła­dowa J-31, a pro­gram obec­nego myśliwca pokła­do­wego Shenyang J-15, chiń­skiej wer­sji Su-33, będzie wyga­szany z powodu trud­nych do prze­zwy­cię­że­nia pro­ble­mów roz­wo­jo­wych – cho­dzi naj­praw­do­po­dob­niej o kło­poty z chiń­skim elek­trycz­nym ukła­dem ste­ro­wa­nia, który obwi­nia się o serię kata­strof J-15, ofi­cjal­nie dwóch, nie­ofi­cjal­nie czte­rech – przyp. red.].

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE