Niemieckie prze­woźne pan­cerne gniazdo ckm w Wojsku Polskim 1945 – 1960 cz.1

WITH_SPEC_1_2016_ckm

W 1942 r. dowódz­two Wehrmachtu zaczęło szu­kać nowych tech­nicz­nych środ­ków wspar­cia pie­choty w wal­kach obron­nych na fron­cie wschod­nim. Musiały być na tyle sku­teczne, żeby woj­ska kru­szące impet nie­ustan­nych sztur­mów Armii Czerwonej mogły zacho­wać siły do dzia­łań zaczep­nych. Efektem tych sta­rań było m.in. pan­cerne sta­no­wi­sko ogniowe kara­binu maszy­no­wego o wyso­kiej odpor­no­ści na ostrzał moź­dzie­rzy i lek­kiej arty­le­rii, które włą­czono do zestawu wysoko prze­two­rzo­nych mate­ria­łów zapew­nia­ją­cych tzw. manewr for­ty­fi­ka­cyjny. Pozwalały one zawczasu na łatwą budowę moc­nych pozy­cji w miej­scach narzu­ca­nych zmia­nami sytu­acji na fron­cie, jak też na szyb­kie wzmac­nia­nie jego new­ral­gicz­nych odcin­ków.

Chociaż Armia Wschodnia dosta­wała je od wio­sny 1943 r., ich uży­cie nie przy­nio­sło spo­dzie­wa­nych skut­ków. Rozproszenie aktyw­nego wysiłku obron­nego III Rzeszy w roku 1944 na roz­le­głe pery­fe­rie opa­no­wa­nej czę­ści Europy i nie­do­sta­teczna wydaj­ność rodzi­mej meta­lur­gii spo­wo­do­wały stop­niowy zanik sto­so­wa­nia pan­cer­nych gniazd ckm na fron­cie wschod­nim. Nie pomo­gły wygrać wojny, ale swymi wła­ści­wo­ściami tak­tyczno-tech­nicz­nymi do tego stop­nia zwró­ciły uwagę służb inży­nie­ryj­nych wielu armii, że po zakoń­cze­niu II wojny świa­to­wej docze­kały się róż­nych form naśla­dow­nic­twa. W tym gro­nie było też Wojsko Polskie, lecz zauro­cze­nie war­to­ściową zdo­by­czą i pozor­nie dosko­na­łym wyna­laz­kiem przy­nio­sło mu tylko stratę czasu oraz pie­nię­dzy.
Z nasta­niem wio­sny 1942 r. nie­miecka Armia Wschodnia przy­stą­piła do wzmac­nia­nia swego poło­że­nia na roz­le­głych obsza­rach ZSRS. W myśl zarzą­dzeń wyda­nych 26 kwiet­nia przez Oddział Operacyjny Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych (GenStdH) Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (OKH) zada­niem wojsk była roz­bu­dowa sła­bej w wielu miej­scach, bo poło­żo­nej na śnie­gach i zmar­z­li­nie, linii frontu. Tuż za nią nale­żało przy­go­to­wać pozy­cje ryglowe do wyła­py­wa­nia lokal­nych wła­mań nie­przy­ja­ciela. Dowódcy obsza­rów tyło­wych Grup Armii (GA) dostali pole­ce­nia kon­ty­nu­owa­nia, przy uży­ciu głów­nie lud­no­ści cywil­nej, zamiany waż­nych miej­sco­wo­ści w punkty albo węzły oporu, które miały słu­żyć do blo­ko­wa­nia głę­bo­kich wła­mań.
We wspo­mnia­nym roz­ka­zie zna­la­zło się zastrze­że­nie mówiące o koniecz­no­ści wydzie­le­nia do reali­za­cji tych wszyst­kich zadań mate­ria­łów budow­la­nych. Kwestiami do usta­le­nia było, jakie to będą mate­riały i jakie formy for­ty­fi­ka­cyjne mogła z nich two­rzyć pie­chota za pomocą eta­to­wych narzę­dzi oraz przy nikłej pomocy roz­pro­szo­nych w tere­nie sape­rów. Nie omiesz­kano odwo­łać się do doświad­czeń prze­ciw­nika. Jeszcze w stycz­niu Oddział Wojska Obce Wschód GenStdH OKH zebrał nowe infor­ma­cje o sowiec­kiej for­ty­fi­ka­cji polo­wej; pod­kre­ślił zdol­ność Sowietów do budowy sil­nych pozy­cji tyło­wych w ciągu zale­d­wie 2 – 3 tygo­dni – głów­nie za sprawą dys­po­no­wa­nia urzą­dze­niami for­ty­fi­ka­cyj­nymi cha­rak­te­ry­zu­ją­cymi się krót­kim cza­sem mon­tażu na sta­no­wi­skach. Wśród nich znaj­do­wało się wiele modeli pan­cer­nych sta­no­wisk broni maszy­no­wej, któ­rych sto­so­wa­nie było w mnie­ma­niu Niemców w pełni uza­sad­nione.
Dalej sprawy wpro­wa­dze­nia do środ­ków inży­nie­ryj­nych Wehrmachtu wstęp­nie przy­go­to­wa­nych do dzia­ła­nia (prze­no­śnych lub prze­woź­nych) urzą­dzeń for­ty­fi­ka­cyj­nych poto­czyły się dwu­to­rowo. W czerwcu 1942 r. struk­tury orga­ni­za­cyjne nie­miec­kich sił zbroj­nych, roz­wi­nięte na opa­no­wa­nym obsza­rze ZSRS leżą­cym z tyłu pasa ope­ra­cyj­nego wojsk linio­wych, dostały pole­ce­nie demon­tażu i gro­ma­dze­nia zdo­bycz­nych sowiec­kich mate­ria­łów for­ty­fi­ka­cyj­nych. Na prze­ło­mie lipca i sierp­nia OKH prze­ka­zało te zdo­by­cze do dys­po­zy­cji wojsk – tzn. grupy armii „Północ”, „Środek” i „Południe” dostały pole­ce­nie wzmac­nia­nia swych linii wszyst­kimi sowiec­kimi wytwo­rami budow­nic­twa obron­nego, które uznają za przy­datne, a dostaną je z zaple­cza lub sami pozy­skają na miej­scu.
W przy­padku sowiec­kich pan­cer­nych sta­no­wisk broni maszy­no­wej były to na ogół bar­dzo pro­ste kon­struk­cje, prze­zna­czone wyłącz­nie dla broni na wła­snych pod­sta­wach polo­wych, osła­nia­jące ją i obsługę przed odłam­kami oraz poci­skami broni strze­lec­kiej, rza­dziej od czoła też przed poci­skami lek­kiej broni prze­ciw­pan­cer­nej. W prze­wa­ża­ją­cej więk­szo­ści miały formę kopuł, które nale­żało osa­dzić na zagłę­bio­nej w grun­cie kon­struk­cji drew­nia­nej lub muro­wa­nej. Służby pod­le­głe Dowódcy Saperów i Fortyfikacji (GendPi u Fest) zwró­ciły przy tym uwagę na zdo­byte w 1940 r. we Francji tam­tej­sze meta­lowe prze­woźne pan­cerne sta­no­wi­ska ckm typu STG wz. 1935 i 1937, bo do stanu goto­wo­ści bojo­wej wyma­gały tylko wko­pa­nia w zie­mię. Pojawił się pro­sty pomysł prze­wie­zie­nia ich na Wschód i wbu­do­wa­nia w odcinki frontu nie prze­wi­dziane do ini­cja­cji ope­ra­cji zaczep­nych i wyma­ga­jące utrzy­ma­nia za wszelką cenę. Wszystko wska­zuje na to, że do tego nie doszło, gdyż w póź­niej­szej kore­spon­den­cji doty­czą­cej spraw roz­bu­dowy for­ty­fi­ka­cji na szcze­blu dywi­zji i kor­pu­sów – poza dekla­ro­wa­nymi pla­nami uży­cia sta­no­wisk STG – brak infor­ma­cji o ich otrzy­ma­niu; tak samo nie widać ich wśród iko­no­gra­fii oraz odnaj­do­wa­nych obec­nie na obsza­rze Wspólnoty
Niepodległych Państw zabyt­ków.

  • Bogusław Perzyk

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE