Narodowe Siły Zbrojne cz.1

Narodowe Siły Zbrojne

Narodowe Siły Zbrojne

Narodowe Siły Zbrojne (NSZ) były jedną z trzech naj­więk­szych i naj­waż­niej­szych orga­ni­za­cji kon­spi­ra­cyj­nych w oku­po­wa­nej przez Niemców Polsce w latach II wojny świa­to­wej. Ta wielka pod­ziemna for­ma­cja woj­skowa (jedyna, co warto pod­kre­ślić, obok Armii Krajowej o cha­rak­te­rze strikte woj­sko­wym) licząca bli­sko 100 tys. żoł­nie­rzy zapi­sała piękną kartę w histo­rii pol­skiej kon­spi­ra­cji II wojny świa­to­wej. NSZ jako jedyne były w pełni nie­za­leżne od czyn­ni­ków zagra­nicz­nych i gło­siły koniecz­ność bez­wa­run­ko­wej walki o Wielką Polskę w gra­niach od Odry do Zbrucza na równi z Niemcami i Sowietami.

U pod­staw powsta­nia NSZ znaj­do­wała się wspólna chęć połą­cze­nia wysił­ków wielu mniej­szych orga­ni­za­cji kon­spi­ra­cyj­nych o pro­filu naro­dowo-kato­lic­kim w jed­nej wiel­kiej kon­spi­ra­cyj­nej for­ma­cji woj­sko­wej obozu naro­do­wego, która sta­łaby się god­nym opo­nen­tem ale także part­ne­rem dla Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej czy Batalionów Chłopskich zdo­mi­no­wa­nych odpo­wied­nio przez obóz sana­cyjny i ludowy. Bezpośrednią przy­czyną utwo­rze­nia NSZ stał się roz­łam w Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) pod­po­rząd­ko­wa­nej Stronnictwu Narodowemu (SN) na tle sca­le­nia z Armią Krajową do któ­rego doszło na początku lipca 1942 r.
7 lipca 1942 r. roz­ła­mowcy powo­łali Tymczasową Komisję Rządzącą Stronnictwa Narodowego (TKR SN), która w dro­dze zama­chu stanu pró­bo­wała prze­jąć kie­row­nic­two nad cało­ścią struk­tur NOW i SN. Ich kolej­nym kro­kiem było prze­kształ­ce­nie pod­le­głych sobie struk­tur woj­sko­wych NOW w nową Armię Narodową. W związku z tym szybko roz­po­częto pod tym hasłem akcję sca­le­niową z innymi, mniej­szymi orga­ni­za­cjami kon­spi­ra­cyj­nymi o pro­filu naro­dowo-kato­lic­kim oraz wyraź­nym cha­rak­te­rze anty­sa­na­cyj­nym. W ten spo­sób w cało­ści udało się pozy­skać orga­ni­za­cje takie jak: Bojowa Organizacja „Wschód”, Legion Unii Narodów Słowiańskich, Narodowa Konspiracja Niepodległości, Polski Obóz Narodowo-Syndykalistyczny, Zakon Odrodzenia Polski i Zbrojne Pogotowie Narodu, a także czę­ściowo: Bojową Organizację „Wschód”, Konfederację Zbrojną, Korpus Obrońców Polski, Organizację Wojskową „Wilki”, Polską Organizację Zbrojną, Polskie Wojska Unijne, Związek Kobiet Czynu, a także w nie­któ­rych regio­nach czę­ści struk­tur tere­no­wych bądź ofi­ce­rów Armii Krajowej oraz wiele innych.
Kluczową kwe­stią dla TKR SN i jej powsta­ją­cej Armii Narodowej pozo­sta­wało jed­nak przy­łą­cze­nie się do tej ini­cja­tywy Grupy „Szańca” (czyli Organizacji Polskiej ONR „ABC”) oraz jej Organizacji Wojskowej Związek Jaszczurczy. W tym cza­sie pro­wa­dzono inten­sywne nego­cja­cje w któ­rych Grupę „Szańca” repre­zen­to­wał Wiktor Reszczyński ps. „Wiktor”, „Reński”, a TKR SN Władysław Pacholczyk ps. „Adam”, „Klin”, które osta­tecz­nie zakoń­czyły się suk­ce­sem. W wyniku nego­cja­cji usta­lono powo­ła­nie wspól­nego i nad­rzęd­nego ośrodka poli­tycz­nego (bez bez­po­śred­niego łącze­nia ist­nie­ją­cych struk­tur Grupy „Szańca” i TKR SN, któ­rego zada­niem było spra­wo­wa­nie poli­tycz­nej kon­troli i nad­zoru nad stricte woj­skową Armią Narodową, która miała jedy­nie reali­zo­wać ich poli­tyczny pro­gram bez jakich­kol­wiek inge­ren­cji w jej sprawy wewnętrzne. Stanowiło to pewne novum w sto­sunku do wcze­śniej­szych NOW i OWZJ, które były w bez­po­średni spo­sób kon­tro­lo­wane i nad­zo­ro­wane odpo­wied­nio przez kie­row­nic­two SN i ONR, co wpły­wało na wyso­kie upo­li­tycz­nie­nie dzia­ła­nia tych orga­ni­za­cji.
Formalnym momen­tem sca­le­nia wszyst­kich ww. kon­spi­ra­cyj­nych orga­ni­za­cji woj­sko­wych oraz powo­ła­nia nowej, wiel­kiej for­ma­cji woj­sko­wej obozu naro­do­wego był Rozkaz dzienny nr 1542 Komendy Głównej Armii Narodowej płk. dypl. Ignacego Oziewicza ps. „Czesław”, „Czesławski”, „Netta”, „Janczewski” z 20 wrze­śnia 1942 r. powo­łu­jący do życia Dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych. Został on następ­nie prze­ka­zany do komend głów­nych wszyst­kich współ­two­rzą­cych NSZ orga­ni­za­cji kon­spi­ra­cyj­nych, a następ­nie do ich struk­tur tere­no­wych, co ozna­czało począ­tek fak­tycz­nego ich sca­le­nia pod jed­nym, spój­nym dowódz­twem oraz w ramach jed­nej wiel­kiej for­ma­cji kon­spi­ra­cyj­nej.
Już w Rozkazie nr 2 Polityka w woj­sku z paź­dzier­nika 1942 r. dowódca NSZ przed­sta­wił wyżej wspo­mnianą kwe­stię odpo­li­tycz­nie­nia struk­tur nowej for­ma­cji woj­sko­wej obozu naro­do­wego oraz zada­nia sto­jące przed człon­kami tej orga­ni­za­cji, co fak­tycz­nie zaczęto wcie­lać w życie roz­po­czy­na­jąc tym samym funk­cjo­no­wa­nie Narodowych Sił Zbrojnych.
Powojenna Polska w wizji Narodowych Sił Zbrojnych.

Powojenna Polska w wizji Narodowych Sił Zbrojnych.

Program i cele

Podstawowym celem wojny NSZ podob­nie jak w przy­padku wszyst­kich pol­skich nie­pod­le­gło­ścio­wych orga­ni­za­cji kon­spi­ra­cyj­nych okresu II wojny świa­to­wej było odzy­ska­nie utra­co­nej nie­pod­le­gło­ści Polski po zwy­cię­skim zakoń­cze­niu wojny z III Rzeszą. Zakres pro­gramu poli­tycz­nego NSZ i jego celów wojen­nych daleko jed­nak wykra­czał poza tę tezę i był wyjąt­kowo dobrze okre­ślony i roz­bu­do­wany w porów­na­niu do pro­gra­mów innych nie­pod­le­gło­ścio­wych orga­ni­za­cji kon­spi­ra­cyj­nych dzięki połą­cze­niu dorobku myśli poli­tycz­nej Stronnictwa Narodowego i Obozu Narodowo-Radykalnego okresu wojny.
NSZ od samego początku gło­siły kon­cep­cję rów­no­rzęd­no­ści wro­gów w prze­ci­wień­stwie do Armii Krajowej (która wyzna­wała poję­cie nie­rów­no­rzęd­no­ści wro­gów sta­wia­jąc na pierw­szym miej­scu III Rzeszę, a dopiero póź­niej ZSRS). Koncepcja ta pole­gała na uzna­niu tych dwóch tota­li­tar­nych reżi­mów za rów­no­rzęd­nych wro­gów dla Polski, któ­rzy wspól­nie doko­nali jej roz­bioru i rów­no­le­gle dążą do znisz­cze­nia Narodu Polskiego. Rozbieżność poglą­dów w tej kwe­stii mię­dzy NSZ i AK pole­gała głów­nie na bez­po­śred­niej pod­le­gło­ści tej dru­giej Polskiemu Rządowi na Uchodźstwie w Londynie, który od 30 lipca 1941 r. do 25 kwiet­nia 1943 r. był zwią­zany zapi­sami układu Sikorski-Majski do uzna­wa­nia ZSRS jako sojusz­nika, a po zerwa­niu sto­sun­ków dyplo­ma­tycz­nych przez Związek Sowiecki został w prak­tyce zmu­szony przez alian­tów do uzna­wa­nia go za „sojusz­nika naszych sojusz­ni­ków”.
Oprócz tego w AK dużą rolę ode­grały poglądy znacz­nej czę­ści kadry dowód­czej, która nie była spe­cjal­nie nasta­wiona anty­so­wiecko lub miała złudne nadzieje, co do moż­li­wej współ­pracy. Postawy te w znacz­nej mie­rze wpły­wały na dzia­łal­ność obu tych orga­ni­za­cji. W lite­ra­tu­rze czę­sto przy­ta­cza się fał­szywy argu­ment jakoby od chwili klę­ski pod Stalingradem III Rzesza Niemiecka prze­stała być dla NSZ wro­giem a stał się nim jedy­nie ZSRS. W wyniku czego sta­wiany jest zarzut zaprze­sta­nia walki z Niemcami i przej­ścia z nimi do kola­bo­ra­cji…
Tymczasem do samego końca II wojny świa­to­wej zarówno Niemcy jak i Sowieci byli dla Narodowych Sił Zbrojnych wro­giem rów­no­rzęd­nym o czym świad­czą dzie­siątki publi­ka­cji na ten temat w for­mie bro­szur oraz arty­kuły na łamach orga­nów pra­so­wych tej orga­ni­za­cji. W jed­nej z dekla­ra­cji celów wojny NSZ jaką była bro­szura: „O co wal­czą Narodowe Siły Zbrojne” wprost pisze się, że III Rzesza i ZSRS są dla Polski takim samym wro­giem, a w opra­co­wa­niu: „Pokój z Rosją – walka z Komiternem” jest jasno napi­sane, że w walce nie­miecko-sowiec­kiej NSZ nie zamie­rza anga­żo­wać się po żad­nej stro­nie, licząc na mak­sy­malne wza­jemne wyczer­pa­nie się obu prze­ciw­ni­ków bez więk­szego uszczerbku dla Polski i Polaków.
Na łamach pod­ziem­nej prasy o pro­filu naro­do­wym wie­lo­krot­nie cał­ko­wi­cie odrzu­cano ide­olo­gie III Rzeszy i ZSRS pod­kre­śla­jąc przy tym, że obie one mają wspólny ele­ment jakim jest socja­lizm będący ide­olo­gią lewicy, akcen­tu­jąc przy tym fun­da­men­talne róż­nice pomię­dzy nacjo­na­li­zmem nie­miec­kim, a pol­skim (w tym na łamach prasy Grupy „Szańca”, którą oskarża się czę­sto i zupeł­nie bez­za­sad­nie o sym­pa­tie do nie­miec­kiego naro­do­wego socja­li­zmu…).
W bro­szu­rze: „Trzecie roz­wią­za­nie” abso­lut­nie potę­piono tota­li­ta­ryzm, który miał być według NSZ cał­ko­wi­tym zaprze­cze­niem euro­pej­skiej cywi­li­za­cji, co stoi w jaw­nej sprzecz­no­ści z czę­sto lan­so­wa­nymi teo­riami jakoby NSZ chciał wpro­wa­dzić po woj­nie ustrój tota­li­tarny i odciąć się cał­ko­wi­cie od demo­kra­cji. Pod wpły­wem prze­śla­do­wa­nia przed­wo­jen­nego reżimu sana­cyj­nego, a następ­nie bru­tal­nej i tota­li­tar­nej oku­pa­cji nie­miec­kiej i sowiec­kiej zde­cy­do­wa­nie sprze­ci­wiano się wszel­kim nad­uży­ciom wła­dzy wymie­rzo­nym w wol­ność oso­bi­stą i świa­to­po­glą­dową oby­wa­teli, któ­rzy powinni mieć prawo do kon­troli pań­stwa jed­no­cze­śnie popie­ra­jąc idee sil­nej i sta­bil­nej wła­dzy. To wła­śnie w sła­bo­ściach demo­kra­cji okresu mię­dzy­wo­jen­nego dopa­try­wano się drogi doj­ścia do wła­dzy ruchu faszy­stow­skiego we Włoszech i nazi­stow­skiego w Niemczech.
Kwintesencją myśli NSZ doty­czą­cej wyglądu przy­szłego, powo­jen­nego Państwa Polskiego była kon­cep­cja Katolickiego Państwa Narodu Polskiego przy two­rze­niu któ­rej czer­pano zarówno z tra­dy­cyj­nych, pol­skich wzo­rów jak i nowych, zagra­nicz­nych roz­wią­zań. Zgodnie z ide­olo­gią naro­dową miało być to nowo­cze­sne pań­stwo naro­dowe wyzna­jące hasło „Polska dla Polaków! ” w któ­rym główną rolę mieli odgry­wać oby­wa­tele Polscy uwa­ża­jący się za Polaków (Polacy z wyboru, a nie jak czę­sto twier­dzi się Polacy etniczni), akcep­tu­ją­cący rów­nież ist­nie­nie mniej­szo­ści naro­do­wych, które miały pod­le­gać stop­nio­wej polo­ni­za­cji. Miało to być także pań­stwo kato­lic­kie jako, że kato­li­cyzm uzna­wano za fun­da­ment pol­sko­ści, reali­zu­jące naukę spo­łeczną Kościoła Katolickiego we wszyst­kich dzie­dzi­nach dzia­łal­no­ści pań­stwa naro­do­wego.
W kwe­stiach poli­tyki wewnętrz­nej dekla­ro­wano popar­cie dla sil­nej wła­dzy pań­stwo­wej przy jed­no­cze­snym pogo­dze­niu jej z jak naj­szer­szym uzna­niem dla bez­pie­czeń­stwa i wol­no­ści oby­wa­teli. Planowano ogra­ni­czyć prawo wybor­cze bierne i czynne tylko dla oby­wa­teli pol­skich po 24 roku życia o dużej świa­do­mo­ści poli­tycz­nej i zro­zu­mie­niu dla mecha­ni­zmów funk­cjo­no­wa­nia pań­stwa nie pre­cy­zu­jąc jed­nak tych dwóch ostat­nich zaga­da­nień. Propagowano także powo­ła­nie do życia z upraw­nio­nych do gło­so­wa­nia Polaków swego rodzaju plat­formy dys­ku­syjno-wycho­waw­czej zwa­nej Obozem Narodowym (lub też Organizacją Narodu czy też Ruchem Narodowym) w ramach kon­cep­cji eli­ta­ry­zmu struk­tur wła­dzy pań­stwo­wej.
Ogromną rolę w orga­ni­za­cji życia spo­łecz­nego narodu przy­pi­sy­wano sze­roko poję­tym samo­rzą­dom o cha­rak­te­rze demo­kra­tycz­nym (w celu odro­dze­nia daw­nego ducha repu­bli­kań­skiego, który miał być pod­sta­wową dla pań­stwa naro­do­wego), które miały pozwo­lić na decen­tra­li­za­cję wła­dzy pań­stwo­wej i jej orga­ni­cze­nie do naj­waż­niej­szych kwe­stii. W kwe­stii wła­dzy wyko­naw­czej pla­no­wano likwi­da­cję urzędu Prezydenta, któ­rego miał zastą­pić „Piast”, który miał być sta­no­wi­skiem doży­wot­nim nie­pre­cy­zu­jąc przy tym spo­sobu jego wyboru (w wybo­rach bez­po­śred­nich przez naród lub pośred­nich przez par­la­ment). W zakres jego kom­pe­ten­cji miało wcho­dzić: koor­dy­no­wa­nie pracy oraz roz­strzy­ga­nie spo­rów pomię­dzy naczel­nymi orga­nami pań­stwa, moż­li­wość odwo­ły­wa­nia Kanclerza wraz z jego Urzędem Kanclerskim, a także naczel­nego dowódcy armii, mia­no­wa­nie urzęd­ni­ków pań­stwo­wych i moż­li­wość posta­wie­nia ich przed Trybunałem Stanu, zwo­ły­wa­nie i roz­wią­zy­wa­nie Sejmu, prze­wo­dze­nie obra­dom Senatu w spra­wach poli­tyki zagra­nicz­nej oraz zawie­ra­nie i raty­fi­ko­wa­nie umów mię­dzy­na­ro­do­wych. Miał także posia­dać ini­cja­tywę usta­wo­daw­czą oraz prawo łaski.
Planowano także likwi­da­cję urzędu Premiera i jego Rady Ministrów zastę­pu­jąc go Kanclerzem i Urzędem Kanclerskim. Urząd Naczelnego Wodza i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych miał zostać zastą­piony przez Hetmana, który miał dzie­lić wła­dzę z cywil­nym Ministrem Obrony Narodowej. W kwe­stii wła­dzy usta­wo­daw­czej zacho­wano Parlament zło­żony z dwóch izb: Sejmu i Senatu. Najważniejszą rolę miał odgry­wać Senat skła­da­jący się z 30 sena­to­rów, któ­rzy mieli być na początku wybrani w wybo­rach bez­po­śred­nich przez oby­wa­teli na doży­wot­nią kaden­cję, a następ­nie kolej­nych miał wybie­rać w wybo­rach pośred­nich Sejm. Do jego kom­pe­ten­cji miał nale­żeć: nad­zór nad gospo­darką pań­sto­wową, opra­co­wy­wa­nie pro­jek­tów ustaw oraz decy­do­wa­nie o ich przy­ję­ciu, prace sta­ty­styczne oraz wspie­ra­nie Piasta w pro­wa­dze­niu poli­tyki zagra­nicz­nej. Każdym z tych czte­rech zadań miały zaj­mo­wać się Wydziały Senatu: Kontroli, Ustawodawczy, Statystyczny i Planowania w skład któ­rego mieli wcho­dzić sena­to­ro­wie oraz wspie­ra­jący ich spe­cja­li­ści. Ograniczoną rolę miał odgry­wać Sejm skła­da­jący się z posłów wybra­nych w wybo­rach bez­po­śred­nich. Do jego kom­pe­ten­cji miało nale­żeć: kon­tro­lo­wa­nie rządu i uzu­peł­nia­nie składu Senatu, pre­zen­to­wa­nie nastro­jów spo­łecz­nych oraz usta­la­nie wyso­ko­ści budżetu i podat­ków oraz dys­po­no­wa­nie ini­cja­tywą usta­wo­daw­czą.
W kwe­stii wła­dzy sądow­ni­czej gło­szono koniecz­ność naprawy dotych­cza­so­wego wymiaru spra­wie­dli­wo­ści poprzez zde­cy­do­wane uprosz­cze­nie przed­wo­jen­nego prawa i jego jak naj­więk­sze oczysz­cze­nie z wszel­kich nie­ja­sno­ści. Sądy miały być także abso­lut­nie apo­li­tyczne i nie­za­wi­słe. Również w przy­padku sądów posta­wiono na samo­rząd­ność poprzez przy­zna­nie dużych upraw­nień kole­giom sędziow­skim, które mogły przed­sta­wiać kan­dy­da­tury osób spo­śród któ­rych Piast musiał wybrać sędziów. W kwe­stii admi­ni­stra­cji pań­sto­wej postu­lo­wano dra­styczne zmniej­sze­nie liczby eta­tów urzęd­ni­czych oraz wpro­wa­dze­nie odpo­wie­dzal­no­ści cywil­nej urzęd­ni­ków za ich decy­zje w celu odbiu­ro­kra­ty­zo­wa­nia pań­stwa.
W kwe­stii samo­rządu tery­to­rial­nego postu­lo­wano likwi­da­cję woje­wództw na rzecz auto­no­micz­nych ziemstw, któ­rych miało być łącz­nie osiem w skład któ­rych miały wejść dodat­kowo zie­mie zachod­nie i pół­nocne przy­łą­czone do Polski po woj­nie od III Rzeszy. Ziemia Pomorska miała skła­dać się z daw­nego woje­wódz­twa pomor­skiego oraz nie­miec­kich wów­czas Pomorza Zachodniego oraz Prus Wschodnich. Ziemia Wielkopolska miała skła­dać się z daw­nego woje­wódz­twa poznań­skiego i nie­miec­kiej wów­czas Ziemi Lubuskiej, Ziemia Śląska miała skła­dać się z daw­nego woje­wódz­twa ślą­skiego, Śląska Cieszyńskiego oraz nie­miec­kiego wów­czas Dolnego Śląska i Śląska Opolskiego wraz z zachod­nimi czę­ściami daw­nych woje­wództw: kra­kow­skiego i kie­lec­kiego, Ziemia Mazowiecka miała skła­dać się z daw­nych woje­wództw: war­szaw­skiego, bia­ło­stoc­kiego, lubel­skiego, łódź­kiego i pozo­sta­łej czę­ści kie­lec­kiego, Ziemia Małopolska miała skła­dać się z pozo­sta­łej czę­ści daw­nego woje­wódz­twa kra­kow­skiego, Ziemia Czerwińska miała skła­dać się z daw­nych woje­wództw: lwow­skiego, wołyń­skiego, tar­no­pol­skiego i sta­ni­sła­wow­skiego, Ziemia Poleska miała skła­dać się z daw­nych woje­wództw: pole­skiego i nowo­gródz­kiego i Ziemi Wieleńskiej zło­żo­nej z daw­nego woje­wódz­twa wileń­skiego. Władzę nad każ­dym z ziemstw miał spra­wo­wać Sejm Ziemski dys­po­nu­jący bar­dzo sze­ro­kimi kom­pe­ten­cjami.
W kwe­stiach gospo­dar­czych podob­nie jak przed wojną sprze­ci­wiano się zarówno socja­li­zmowi, który inte­res pro­le­ta­riatu sta­wiał ponad inte­res ogól­no­na­ro­dowy jak i kapi­ta­li­zmowi, który miał sta­no­wić pogoń za mate­ria­li­zmem jed­nostki bez uwzględ­nie­nia inte­resu ogól­no­na­ro­do­wego. Z tego powodu postu­lo­wano pro­gram budowy tzw. trze­ciej drogi, czer­piąc we wła­snym pro­gra­mie gospo­dar­czym zarówno z kla­sycz­nego libe­ra­li­zmu eko­no­micz­nego jak i socja­li­zmu gospo­dar­czego. Z tego powodu pla­no­wany nowy ustrój gospo­dar­czy miał zde­cy­do­wa­nie cha­rak­ter kor­po­ra­cjo­na­li­styczny i bazo­wał na samo­rzą­dach gospo­dar­czych będą­cych pod ogól­nym nad­zo­rem władz pań­stwo­wych repre­zen­to­wa­nych przez Naczelną Izbę Gospodarczą. Przy tym jed­nak zde­cy­do­wa­nie gło­szono koniecz­ność rady­kal­nego zmniej­sze­nia prze­ro­śnię­tej biu­ro­kra­cji i walki z eta­ty­zmem pań­stwo­wym jako czyn­ni­kami hamu­ją­cymi roz­wój gospo­dar­czy. Podstawę gospo­darki naro­do­wej miały sta­no­wić małe i śred­nie przed­się­bior­stwa pry­watne.
Propagowano pry­wa­ty­za­cję jak naj­więk­szej liczby gałęzi gospo­darki pań­stwo­wej w celu ich lep­szego zago­spo­da­ro­wa­nia przez oby­wa­teli pol­skich, a także wspie­ra­nie wol­nej przed­się­bior­czo­ści w spo­łe­czeń­stwie przy jed­no­cze­snym roz­bi­ja­niu kar­teli i mono­poli, w tym szcze­gól­nie zagra­nicz­nych. Postulowano reformę rolną mającą na celu uno­wo­cze­śnie gospo­darstw na wsiach, par­ce­la­cję wiel­kich mająt­ków ziem­skich z prze­ka­za­niem ich czę­ści chło­pom mało­rol­nym, upeł­no­rol­nie­nie gospo­darstw kar­ło­wa­tych oraz kolo­ni­za­cję gospo­darstw ode­bra­nych Niemcom i Żydom w głów­nej mie­rze na zie­miach zachod­nich i pół­noc­nych włą­czo­nych do Polski, czym miał kie­ro­wać Urząd Kolonizacyjny, któ­rego zada­niem było zasie­dle­nie uzy­ska­nych nowych tere­nów lud­no­ścią z obsza­rów prze­lud­nio­nej przed wojną Polski Centralnej, ale także Kresów Wschodnich, w celu umac­nia­nia tam pol­skiego bytu w domi­nu­ją­cym szcze­gól­nie na wsiach żywiole bia­ło­ru­sko-ukra­iń­skim.
Powojenna gospo­darka naro­dowa miała mieć cha­rak­ter pla­nowy w któ­rym samo­rządy gospo­dar­cze miały reali­zo­wać ogólne wytyczne władz poprzez wła­sność pry­watną spo­łe­czeń­stwa pol­skiego. Według naro­dow­ców pań­stwo naro­dowe powinno stać na straży wła­sno­ści pry­wat­nej, która miała jed­nak słu­żyć inte­re­som naro­do­wym, włą­cze­nie ze wszyst­kimi ogra­ni­cze­niami z tego wyni­ka­ją­cymi.
W obsza­rze poli­tyki zagra­nicz­nej zde­cy­do­wa­nie kry­ty­ko­wano sana­cyjne soju­sze głów­nie pod kątem rze­czy­wi­stej war­to­ści zawar­tych umów, a nie samych sojusz­ni­ków, a także poli­tykę Polskiego Rządu na Uchodźstwie z powodu ogrom­nej ule­gło­ści w sto­sunku do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Z tego powodu po zwy­cię­skim zakoń­cze­niu wojny w celu prze­ciw­dzia­ła­nia nie­miec­kiemu rewan­ży­zmowi pla­no­wano zawar­cie soju­szy z natu­ral­nymi prze­ciw­ni­kami Niemiec. Z oczy­wi­stych wzglę­dów upar­ty­wano ich we Francji i Wielkiej Brytanii, a także być może we Włochach, jed­nak to nie one miały sta­no­wić pod­stawę obronną Polski. Rolę tę miał peł­nić Blok Środkowoeuropejski będący prze­ciw­wagą zarówno dla Niemiec, jak i Rosji.
Koncepcja ta była popu­larna w śro­do­wi­skach naro­do­wych już przed wojną i sta­no­wiła pewną wer­sję zna­nej powszech­nie kon­cep­cji Międzymorza. Szczegóły tej kon­cep­cji w ramach NSZ ewo­lu­owały wraz z upły­wem czasu i zmie­nia­jącą się sytu­acją poli­tyczną w Europie Środkowej, a także róż­niły się w zależ­no­ści od kon­kret­nej frak­cji poli­tycz­nej. Środowisko zwią­zane ze Stronnictwem Narodowym począt­kowo chciało powo­ła­nia sze­ro­kiego bloku państw Europy Środkowej pomię­dzy Morzami: Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym z główną rolą Polski, Rumunii i Związku Południowo-Słowiańskiego (połą­czo­nej Bułgarii i Jugosławii). Mniejszą rolę miały odgry­wać Estonia, Łotwa i Słowacja, a opcjo­nal­nie nale­żeć do niego miały także Litwa, Czechy i Węgry darzone zde­cy­do­wa­nie mniej­szą sym­pa­tią. Z cza­sem jed­nak wobec klę­ski Jugosławii, która uwi­docz­niła w niej silne ten­den­cje odśrod­kowe gene­ro­wane przez wcho­dzące w jej skład liczne, ale nie­wiel­kie narody oraz przy­łą­cze­nia się Bułgarii i Rumunii do III Rzeszy osła­bły zde­cy­do­wa­nie ten­den­cje dal­szego roz­wi­ja­nia tego boku na połu­dnie. W związku z tym zmo­dy­fi­ko­wano nieco tę kon­cep­cję zmie­nia­jąc ją na Państwo Zachodnio-Słowiańskie z klu­czową rolą Polski oto­czo­nej mniej­szymi naro­dami sło­wiań­skimi.
Środowisko zwią­zane z Obozem Narodowo-Radykalnym nato­miast od samego początku pre­zen­to­wało nieco odmienne sta­no­wi­sko chcąc powo­ła­nia mniej­szego bloku państw Europy Środkowej bez Bałkanów (oraz koniecz­no­ści anga­żo­wa­nia się w ich kon­flikty wewnętrzne) z główną rolą Polski i Węgier. Zdecydowanie mniej­szą ale rów­nież istotną rolę miały Czechy i Rumunia, a także Słowacja. Rozważano także przy­łą­cze­nie do tego bloku Łotwy, Estonii, Finlandii, Szwecji i Danii. Ostatecznie wszyst­kie te kon­cep­cje zostały pod­dane pew­nym kom­pro­mi­som i ujed­no­li­cone w ramach pro­gramu NSZ, a następ­nie sze­rzej przed­sta­wione w bro­szu­rze: „O co wal­czą Narodowe Siły Zbrojne” w roz­dziale o Konfederacji Środkowoeuropejskiej. W jej ramach pod prze­wod­nic­twem Polski jako naj­więk­szego pań­stwa regionu miały zgro­ma­dzić się pozo­stałe narody w celu prze­ciw­dzia­ła­nia Niemcom i Rosji (obo­jęt­nie w jakiej for­mie poli­tyczno-ustro­jo­wej). Miały one pro­wa­dzić wspólną poli­tykę zagra­niczną, poszcze­gólne armie naro­dowe miały mieć wspólne naczelne dowódz­two oraz być pod wie­loma wzglę­dami ujed­no­li­cone, a gra­nice celne miały być stop­niowo zacie­rane w celu więk­szej inte­gra­cji gospo­dar­czej.
Ogromną rolę w pro­gra­mie NSZ zaj­mo­wała kwe­stia powo­jen­nych gra­nic Polski. W kwe­stii gra­nicy wschod­niej za nie­pod­wa­żalne mini­mum uwa­żano tę usta­loną na mocy trak­tatu ryskiego. Jednocześnie nie zamy­kano osta­tecz­nie kwe­stii ich dal­szego w miarę moż­li­wo­ści roz­sze­rze­nia na wschód na tereny nale­żące do ZSRS choć w tej kwe­stii pano­wał spór. Jedna frak­cja SN chciała dążyć do roz­sze­rze­nia gra­nic Polski aż po tzw. Bramę Smoleńską i linię Dniepru, co może wyda­wać się abso­lut­nie ode­rwane od rze­czy­wi­sto­ści jed­nak do 1943 r. Armia Czerwona znaj­do­wała się w cią­głej defen­sy­wie, a nad ZSRS wisiało widmo upadku. Druga frak­cja SN nato­miast, abso­lut­nie sprze­ci­wiała się temu pomy­słowi argu­men­tu­jąc to nie­moż­li­wo­ścią utwo­rze­nia w takich oko­licz­no­ściach praw­dzi­wego pań­stwa naro­do­wego w związku z wchło­nię­ciem w jego gra­nice wie­lo­mi­lio­no­wej lud­no­ści nie­po­lskiej. ONR nato­miast jed­no­myśl­nie i cał­ko­wi­cie sprze­ci­wiał się więk­szym rewi­zjom gra­nicy wschod­niej argu­men­tu­jąc to oprócz wyżej przy­to­czo­nego argu­mentu naro­do­wo­ścio­wego ogrom­nym zaco­fa­niem gospo­dar­czo-spo­łecz­nym tych ziem.
Co cie­kawe, pełna zgod­ność mię­dzy obiema par­tiami pano­wała w kwe­stii Litwy, którą pla­no­wano włą­czyć do Polski w związku z cią­głymi pro­ble­mami w rela­cjach pol­sko-litew­skich w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym oraz fak­tem, że Litwini nie­jed­no­krot­nie współ­pra­co­wali prze­ciwko Polsce zarówno z Niemcami jak i Rosjanami. Ostatecznie jed­nak w ofi­cjal­nej „Deklaracji Narodowych Sił Zbrojnych” z lutego 1943 r. zna­la­zło się jedy­nie hasło o koniecz­ność zacho­wa­nia gra­nicy usta­lo­nej na mocy trak­tatu ryskiego.

  • Mateusz Zielonka

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE