Najbardziej zaawan­so­wany śmi­gło­wiec bojowy na świe­cie

AH-64E Apache Guardian

AH-64E Apache Guardian

O nie­zwy­kłych moż­li­wo­ściach AH-64E Apache Guardian i per­spek­ty­wach prze­my­sło­wych zwią­za­nych z jego ewen­tu­al­nym zaku­pem przez Polskę roz­ma­wiamy z przed­sta­wi­cie­lami pro­du­centa – Markiem Ballewem, dyrek­to­rem sprze­daży ds. pro­gra­mów śmi­głow­ców bojo­wych Boeinga. Jest z nami także Richard Meanor, mena­dżer sprze­daży śmi­głow­ców Boeinga oraz szef pro­gramu „Kruk” w Polsce. Rozmawia z nami także Timothy R. Cornett, mena­dżer repre­zen­tu­jący dział czuj­ni­ków wiro­pła­tów i sys­te­mów broni Lockheed Martin – dostar­czy­ciela wypo­sa­że­nia sen­so­rycz­nego dla śmi­głow­ców Apache.

Na wstę­pie chcie­li­śmy zło­żyć gra­tu­la­cje. Wielka Brytania zde­cy­do­wała się bowiem na zakup Apache, a dokład­nie ich moder­ni­za­cji do wer­sji E, bez­po­śred­nio w Stanach Zjednoczonych, a nie w zakła­dach znaj­du­ją­cych się w Wielkiej Brytanii.
Mark Ballew: Tak, repre­zen­tanci Wielkiej Brytanii ogło­sili to na wysta­wie w Farnborough. Planują moder­ni­za­cję 50 z 65 użyt­ko­wa­nych śmi­głow­ców i będą ope­ra­to­rami AH-64E przez długi czas. Przez ostat­nich kilka lat udało się nam usta­lić odpo­wied­nie warunki współ­pracy z bry­tyj­skim Ministerstwem Obrony i dowie­dzieć się dokład­nie czego wyma­gają od śmi­głow­ców tej klasy. Dzięki wybo­rowi naszej wer­sji E, Brytyjczycy będą mieli ogromne oszczęd­no­ści jeśli cho­dzi o cykl życiowy i opro­gra­mo­wa­nie. Mamy nadzieję, że Polacy także wybiorą AH-64E w popu­lar­nej „com­mon con­fi­gu­ra­tion”, czyli tej użyt­ko­wa­nej przez Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych. Czemu to ważne? US Army moder­ni­zuje wła­śnie swoje Apache, także do wariantu E. Łącznie prze­bu­do­wu­jemy 690 egzem­pla­rzy i będzie to trwało do 2027 r. Potem nastąpi faza wdra­ża­nia następ­nej gene­ra­cji ulep­szeń, która roz­pocz­nie się w 2028 r. i potrwa do 2040 r. W przy­szłym roku pod­pi­szemy wie­lo­letni kon­trakt na 275 maszyn tylko dla Armii Stanów Zjednoczonych, plus opcję na kolej­nych 175 na rynek mię­dzy­na­ro­dowy. Z tych wzglę­dów jeśli AH-64E prze­pro­wa­dza­łyby ope­ra­cje w Europie, to będą miały wspólną kon­fi­gu­ra­cję, logi­stykę, obsługi i sys­temy pla­no­wa­nia misji. Będą mię­dzy sobą w pełni inte­ro­pe­ra­cyjne.
Śmigłowce dla US Army powstaną jako wynik moder­ni­za­cji?
Mark Ballew: Tak. Powodem decy­zji o moder­ni­za­cji jest to, że Apache służą w US Army od 1984 r. Teraz maszyny dostają nowe kadłuby, które wyglą­dają tak samo, ale wpro­wa­dzi­li­śmy dużo zmian jeśli cho­dzi o układ prze­nie­sie­nia mocy. Apache E ma wyż­szy pułap zawisu, leci szyb­ciej i ma więk­szy zasięg. Jest to także maszyna dobra na każde warunki atmos­fe­ryczne, w dzień i w nocy. Może lądo­wać na pod­sta­wie wska­zań przy­rzą­dów pokła­do­wych. Cały pro­gram jest prze­pro­wa­dzany z myślą o tym, aby mogły słu­żyć w Stanach Zjednoczonych do 2060 r. Aby to osią­gnąć trzeba zmo­der­ni­zo­wać bądź wymie­nić wiele klu­czo­wych sys­te­mów i kom­po­nen­tów.
Wygląda na to, że ostat­nio na AH-64E jest wielu chęt­nych?
Mark Ballew: Zaletą współ­pracy mię­dzy­na­ro­do­wej jest zwięk­sze­nie liczby zamó­wień i wyni­ka­jąca z tego eko­no­mia skali, a także moż­li­wość wspól­nej wymiany doświad­czeń. Ostatnio rze­czy­wi­ście notu­jemy sporo suk­ce­sów: na Apache’a zde­cy­do­wała się Indonezja, swoje śmi­głowce odbiera teraz Republika Korei, do tego mamy jesz­cze Katar, Indie, a US Army zwięk­szyła liczbę maszyn prze­wi­dzia­nych do moder­ni­za­cji w kolej­nej tran­szy. Dziś liczba ope­ra­to­rów Apache’a to już 15 państw wli­cza­jąc w to cztery armie NATO. Są roz­miesz­czone na całym świe­cie i spraw­dziły się na róż­nych teatrach ope­ra­cyj­nych, także w Iraku i Afganistanie. W tych ostat­nich kra­jach roz­miesz­czane są wła­śnie Apache w wer­sji E.
I dzieje się tak mimo wyż­szej w porów­na­niu z kon­ku­ren­cją ceny?
Mark Ballew: Jeśli porów­nać koszt AH-64E do jego moż­li­wo­ści to otrzy­mu­jemy naj­lep­szy obec­nie sto­su­nek koszt-efekt jeśli cho­dzi o śmi­głowce bojowe na świe­cie. Jesteśmy dumni z histo­rii tego pro­jektu i tego co budu­jemy teraz. Zawsze kon­sul­to­wa­li­śmy się z żoł­nie­rzami jed­no­stek, które powra­cały z misji i dosta­wa­li­śmy rela­cje na temat tego co jest dobre, a co trzeba popra­wić. To pozwo­liło nam zre­du­ko­wać m.in. czas dolotu na miej­sce wyko­ny­wa­nia zada­nia, dzięki temu, że śmi­gło­wiec otrzy­mał moż­li­wość prze­la­ty­wa­nia nad prze­szko­dami tere­no­wymi, które nor­mal­nie trzeba było obla­ty­wać naokoło. Wyższa dłu­go­trwa­łość lotu pozwala na dłuż­sze prze­by­wa­nie w rejo­nie misji, co także prze­kłada się na sku­tecz­ność. Poprawie ule­gły także sys­tem kie­ro­wa­nia ogniem i radar kie­ro­wa­nia ogniem.

  • Jerzy Gruszczyński, Andrzej Kiński, Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE