Myśliwce USAAF w kam­pa­nii fili­piń­skiej 1944 – 1945 cz.1

Klucz samolotow mysliwskich P-38 Lightning z 475. FG; Filipiny, 1944 r.

Klucz samo­lo­tow mysliw­skich P-38 Lightning z 475. FG; Filipiny, 1944 r.

Operacja wyzwa­la­nia Filipin spod japoń­skiej oku­pa­cji roz­po­częła się w paź­dzier­niku 1944 r. Do czasu inwa­zji na Okinawę (pół roku póź­niej) i prze­rwa­nia trasy prze­rzu­to­wej z Wysp Macierzystych Japończycy nie­ustan­nie dosy­łali na Filipiny samo­loty i jed­nostki lot­ni­cze. Z tego powodu przez kilka mie­sięcy na prze­ło­mie 1944 i 1945 r. ame­ry­kań­skie myśliwce musiały wal­czyć o pano­wa­nie w powie­trzu.

Rankiem 2 wrze­śnia 1944 r. for­ma­cja 21 Lightningów, po jed­nym dywi­zjo­nie z 8., 49. i 475. FG, wystar­to­wała z wysepki Middleburg na wybrzeżu Nowej Gwinei, bio­rąc kurs na pół­nocny zachód. Po trzech godzi­nach lotu i poko­na­niu ponad tysiąca kilo­me­trów dotarły nad Davao – naj­więk­sze mia­sto na Mindanao, naj­da­lej wysu­nię­tej na połu­dnie wyspy Filipin – by tam zapew­nić osłonę bom­bow­com B-24 Liberator.
Po dzie­się­ciu minu­tach krą­że­nia nad celem piloci 8. FG dostrze­gli poni­żej Ki-48 Lily i w kilku podej­ściach zestrze­lili kom­plet­nie zasko­czoną załogę bom­bowca. Zwycięstwo zapi­sano na konto Lt. Roberta Crowa. Chwilę póź­niej Maj. Robert Smith zauwa­żył nad pobli­skim lot­ni­skiem Matina poje­dyn­czy myśli­wiec A6M Zeke. Także ten Japończyk nie spo­dzie­wał się ataku. Nie wyko­nał żad­nego uniku aż do chwili, gdy Smith zaszedł go od ogona i celną serią zapa­lił sil­nik Zeke, zmu­sza­jąc pilota do skoku ze spa­do­chro­nem. Była to pierw­sza wyprawa myśliw­ców USAAF na Filipiny od kwiet­nia 1942 r.

Cena ryzyka

Ten wypad miał wymiar bar­dziej sym­bo­liczny niż prak­tyczny. W tym cza­sie Amerykanie zamie­rzali roz­po­cząć wyzwa­la­nie Filipin dopiero w poło­wie listo­pada 1944 r. Nieoczekiwany zwrot akcji nastą­pił w poło­wie wrze­śnia, gdy „roz­po­zna­nie bojem” środ­ko­wej i pół­noc­nej czę­ści archi­pe­lagu prze­pro­wa­dził Task Force 38 – zespół 17 lot­ni­skow­ców szyb­kich US Navy. W efek­cie zma­so­wa­nych nalo­tów i wymia­tań myśliw­skich, siłami około 1200 samo­lo­tów, które Task Force 38 miał na pokła­dach, lot­nic­twu Cesarskiej Armii i Marynarki zadano dotkliwe straty – zda­rzały się dni, kiedy piloci Hellcatów zgła­szali po 70 – 80 zestrze­leń! Ten pogrom skło­nił gen. Douglasa MacArthura, głów­no­do­wo­dzą­cego sił alianc­kich na połu­dniowo-zachod­nim Pacyfiku, do rap­tow­nej zmiany pla­nów. Zamiast zdo­by­wać Filipiny eta­pami – kolejno połu­dniową część (region Mindanao), środ­kową (region Visayas) i pół­nocną (region Luzon) – Amerykanie posta­no­wili ude­rzyć od razu w cen­trum archi­pe­lagu i roz­ciąć bro­niące go siły na pół.
Nowy plan zakła­dał, że desant na Leyte, naj­więk­szą wyspę regionu Visayas, nastąpi 20 paź­dzier­nika – o całe dwa mie­siące wcze­śniej niż zakła­dano. Chociaż kusił per­spek­tywą przy­spie­sze­nia zwy­cię­stwa nad Japonią, niósł ze sobą wiel­kie ryzyko. Zatoka Leyte, gdzie miało nastą­pić lądo­wa­nie, znaj­do­wała się w odle­gło­ści ponad tysiąca kilo­me­trów na pół­noc od naj­bliż­szych dostęp­nych Amerykanom lot­nisk na wyspie Morotai w archi­pe­lagu Moluki. Co gor­sza, desant w trak­cie pory mon­su­no­wej ozna­czał, że na grzą­skich przy­czół­kach nie­prędko powstaną lot­ni­ska. Taktyczne wspar­cie lot­ni­cze musiał więc zapew­nić Task Group 77.4, zło­żony z 18 lot­ni­skow­ców eskor­to­wych (około 450 samo­lo­tów).
Chociaż mogłoby się wyda­wać, że mając do dys­po­zy­cji ponad pół­tora tysiąca samo­lo­tów US Navy MacArthur może się obyć bez USAAF, w prak­tyce oka­zało się ina­czej. Mimo że Task Force 38 ata­ko­wał cele na Filipinach i oko­licz­nych wyspach nie­mal bez prze­rwy aż do dnia desantu na Leyte – tylko w dniach 10 – 18 paź­dzier­nika, w efek­cie nalo­tów na Formozę i Luzon, piloci US Navy zgło­sili znisz­cze­nie 655 samo­lo­tów w powie­trzu i 465 na ziemi – była to nie­mal syzy­fowa praca. W prze­ci­wień­stwie do nie­wiel­kich, odle­głych i łatwych do odizo­lo­wa­nia archi­pe­la­gów środ­ko­wego Pacyfiku Filipiny mie­rzą około 1500 km z pół­nocy na połu­dnie i liczą około 7000 wysp, na któ­rych znaj­do­wały się dzie­siątki lot­nisk. Ponadto archi­pe­lag znaj­duje się sto­sun­kowo bli­sko Formozy, Chin i samej Japonii, skąd przez łań­cuch wysp Riukiu prze­ciw­nik suk­ce­syw­nie prze­rzu­cał posiłki i uzu­peł­nie­nia.
Początkowo głów­nym prze­ciw­ni­kiem ame­ry­kań­skich lot­ni­ków nad Filipinami była sta­cjo­nu­jąca tam 1. Flota Powietrzna Cesarskiej Marynarki, któ­rej trzon sta­no­wiły myśliwce A6M Zeke. Zdziesiątkowana poprze­dza­ją­cymi inwa­zję nalo­tami 1. Flota Powietrzna w dniu desantu na Leyte miała zale­d­wie około 100 spraw­nych samo­lo­tów. Na wieść o lądo­wa­niu Amerykanów dowódz­two Cesarskiej Marynarki posta­no­wiło prze­rzu­cić na Filipiny 2. Flotę Powietrzną, liczącą około 300 samo­lo­tów (w więk­szo­ści myśliw­ców).
Ponadto na Filipinach sta­cjo­no­wała 4. Armia Powietrzna nale­żąca do lot­nic­twa Cesarskiej Armii, która rów­nież pospiesz­nie gro­ma­dziła posiłki. Dzień po wylą­do­wa­niu Amerykanów na Leyte z Formozy spro­wa­dzono 20. Sentai. Kilka dni póź­niej z Celebes przy­była 24. Sentai, a z Sumatry 33. Sentai. Wszystkie trzy jed­nostki uży­wały myśliw­ców Ki-43 Oscar. Ponadto sze­regi 4. Armii Powietrznej zasi­liły cztery jed­nostki myśliw­ców Ki-84 Frank (1., 11., 22. i 200. Sentai), liczące w sumie około 100 tych nowo­cze­snych maszyn. Razem z nimi 4. Armia Powietrzna liczyła około200 spraw­nych samo­lo­tów.
W przeded­niu bitwy o Zatokę Leyte, która roz­po­częła się 23 paź­dzier­nika 1944 r., Japończycy mieli więc na Filipinach około 600 samo­lo­tów.

  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE