Mustang do kosza?

Honker to nie tylko podstawowa wojskowa „taksowka”, ale rowniez nosnik roznego typu specjalistycznych systemow – jak widoczne na zdjeciu rozglosnie elektroakustyczne.

Honker to nie tylko pod­sta­wowa woj­skowa „tak­sowka”, ale row­niez nosnik roz­nego typu spe­cja­li­stycz­nych sys­te­mow – jak widoczne na zdje­ciu roz­glo­snie elek­tro­aku­styczne.

29 maja Inspektorat Uzbrojenia unie­waż­nił postę­po­wa­nie prze­tar­gowe IU/120/X-119/ZO/POOiB/DOS/Z/2017, doty­czą­ce zakupu samo­cho­dów oso­­bowo-cię­­ża­­ro­­wych wyso­kiej mobil­no­ści o kryp­to­ni­mie Mustang. Decyzja ta była kon­se­kwen­cją wpły­nię­cia w wyzna­czo­nym ter­mi­nie (25 maja br.) tylko jed­nej oferty osta­tecz­nej, i to o war­to­ści prze­kra­cza­ją­cej kwotę, którą zama­wia­jący zamie­rzał prze­zna­czyć na sfi­nan­so­wa­nie zamó­wie­nia.

Oferta została zło­żona przez kon­sor­cjum, w skład któ­rego wcho­dziły: Polski Holding Obronny S.A. (lider) i Concept Sp. z o.o. Jej war­tość to 524,17 mln PLN brutto i obej­mo­wała wyłącz­nie zamó­wie­nie gwa­ran­to­wane, a więc doty­czące dostawy 913 pojaz­dów, w tym 872 w wer­sji nie­opan­ce­rzo­nej oraz 41 w opan­ce­rzo­nej, reali­zo­wane w latach 2019 – – 2022. Na ten cel Inspektorat Uzbrojenia pla­no­wał prze­zna­czyć kwotę 239,04 mln PLN brutto, a więc oferta kon­sor­cjum była ponad dwu­krot­nie droż­sza (ok. 119%).
Unieważnione postę­po­wa­nie doty­czące zakupu samo­cho­dów cię­ża­rowo-oso­bo­wych wyso­kiej mobil­no­ści ogło­szono 18 lipca 2017 r. (WiT 8/2017). Poza zamó­wie­niem pod­sta­wo­wym prze­wi­dy­wało rów­nież opcję w postaci udzie­le­nia zamó­wień na dostawy w latach 2019 – 2026 mak­sy­mal­nie 2787 pojaz­dów nie­opan­ce­rzo­nych.
Do prze­targu począt­kowo zgło­siło się 12 poten­cjal­nych ofe­ren­tów, z czego osiem pod­mio­tów speł­niło warunki udziału w postę­po­wa­niu i zostało dopusz­czo­nych do dal­szych eta­pów, w tym skła­da­nia ofert osta­tecz­nych (WiT 3/2018). Pomimo tak dużego począt­kowo zain­te­re­so­wa­nia, 25 maja wpły­nęła tylko jedna, wyżej wymie­niona oferta.
Przypomnijmy, że to już dru­gie podej­ście do prze­targu na następ­ców Honkerów, pierw­sze –IU/84/X-96/ZO/NZO/DOS/Z/2015 – na dostawę 882 (841 nie­opan­ce­rzo­nych i 41 opan­ce­rzo­nych, WiT 9/2016), pro­wa­dzono w latach 2015 – 2017. W wyma­ga­nym ter­mi­nie wpły­nęła wtedy rów­nież tylko jedna oferta, zło­żona przez kon­sor­cjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. wraz z Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi S.A. z Poznania. Ze względu na zaofe­ro­waną cenę – 2058 mln PLN, która dzie­wię­cio­krot­nie (sic!) prze­wyż­szała kwotę 232 mln PLN, jaką „zama­wia­jący zamie­rzał prze­zna­czyć na sfi­nan­so­wa­nie zamó­wie­nia”, zgod­nie z prze­pi­sami ustawy Prawo zamó­wień publicz­nych, postę­po­wa­nie o udzie­le­nie zamó­wie­nia unie­waż­niono 19 czerwca 2017 r.
Niestety i tym razem, jak można było przy­pusz­czać po otwar­ciu ofert, a w zasa­dzie jedy­nej, która wpły­nęła, IU unie­waż­nił postę­po­wa­nie także ze względu na prze­kro­cze­nie war­to­ści zapla­no­wa­nych na ten cel środ­ków finan­so­wych.
Należy sobie zdać pyta­nie, skąd takie róż­nice pomię­dzy ofe­ro­wa­nymi cenami, a pla­nami wydat­ków Inspektoratu i dla­czego znów spo­śród tylu zain­te­re­so­wa­nych pod­mio­tów ofertę składa tylko jeden?
Powodów tego stanu rze­czy jest kilka, a dwa z nich są oczy­wi­ste dla wszyst­kich śle­dzą­cych „zma­ga­nia” zwią­zane z wybo­rem następcy Honkera. Są to: wyma­gana zdol­ność trans­por­towa na pozio­mie dzie­wię­ciu ludzi (ośmiu żoł­nie­rzy plus kie­rowca) wraz z zapi­sami doty­czą­cymi prze­strzeni wewnątrz nad­wo­zia oraz włą­cze­nie w zakup pod­sta­wo­wych środ­ków trans­por­to­wych dla woj­ska (dla tzw. małej logi­styki), spe­cja­li­stycz­nych wer­sji, jakimi są pojazdy opan­ce­rzone. Te dwa wymogi powo­dują, że poten­cjalni ofe­renci muszą przy­go­to­wać samo­chody spe­cjal­nie „skro­jone” pod pol­skie wyma­ga­nia i mieć je gotowe już na eta­pie skła­da­nia ofert.
W przy­padku pojaz­dów opan­ce­rzo­nych, które nie są pro­du­ko­wane „na plac” i z oczy­wi­stych wzglę­dów ich pro­duk­cja zaj­muje wię­cej czasu, krót­kie ter­miny reali­za­cji dostaw, a także krótki ter­min dostar­cze­nia jed­nego egzem­pla­rza takiej wer­sji do badań spraw­dza­ją­cych, sta­no­wią­cych jeden z eta­pów oceny oferty, sta­no­wiły istotny ele­ment wyklu­cza­jący chęt­nych z postę­po­wa­nia. Opancerzone wer­sje mają rów­nież zna­czący wpływ na wzrost ceny całej oferty, gdyż są to po pro­stu kilku, a nawet kil­ku­na­sto­krot­nie droż­sze samo­chody (w porów­na­niu do nie­opan­ce­rzo­nego, sta­no­wią­cego ich bazę modelu) ze względu na koszty ich pro­duk­cji. Dodatkowo w ich przy­padku cenę pod­no­sił wymóg doty­czący maso­wego wskaź­nika mocy na pozio­mie 35 kW/t, co wymu­szało zasto­so­wa­nie sil­nika o mocy powy­żej 160 kW/217 KM.
Wpływ na osta­teczną cenę mają rów­nież wyma­ga­nia w zakre­sie zabez­pie­cze­nia, w tym logi­stycz­nego, szko­le­nia per­so­nelu obsłu­go­wego i dostaw urzą­dzeń szkolno-tre­nin­go­wych oraz doku­men­ta­cji tech­nicz­nej. Już same licen­cje na opro­gra­mo­wa­nie dia­gno­styczne czy wyspe­cja­li­zo­wane urzą­dze­nia dia­gno­stycz­ne­/kon­trolno-pomia­rowe gene­rują zna­czące koszty.
Warto się zasta­no­wić, czy tego typu pojazdy nie powinny być przede wszyst­kim obsłu­gi­wane w peł­nym zakre­sie (a nie tylko napra­wiane w ramach napraw gwa­ran­cyj­nych) przez zewnętrzne pod­mioty (np. sieć auto­ry­zo­wa­nych ser­wi­sów pro­du­centa) w warun­kach nor­mal­nej, poko­jo­wej eks­plo­ata­cji. Jedynie na czas „W” czy dzia­łań o cha­rak­te­rze nad­zwy­czaj­nym (np. misji eks­pe­dy­cyj­nych), obsługa powinna być zapew­niona poprzez prze­ję­cie tych zdol­no­ści obsłu­go­wych przez sto­sowne woj­skowe insty­tu­cje w dro­dze np. mobi­li­za­cji cywil­nych pod­mio­tów czy szko­le­nia woj­sko­wego per­so­nelu przez cywil­nych instruk­to­rów, reali­zo­wa­nego np. w Centrum Szkolenia Logistyki w Grudziądzu.
Warto rów­nież przyj­rzeć się roz­wią­za­niom sto­so­wa­nym z powo­dze­niem na rynku cywil­nym, jak CFM (Car Fleet Management), czyli kom­plek­so­wej opiece oraz nad­zo­rowi nad par­kiem samo­cho­do­wym i zapew­nie­niu klien­towi mak­sy­mal­nych korzy­ści z tytułu użyt­ko­wa­nia floty pojaz­dów. W przy­padku woj­ska byłoby to w zasa­dzie zapew­nie­nie odpo­wied­niego, wyso­kiego poziomu goto­wo­ści ope­ra­cyj­nej danej floty pojaz­dów. Tego typu roz­wią­za­nia są już wpro­wa­dzane w siłach zbroj­nych innych państw.
  • Mateusz J. Multarzyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE