Moździerz ANTOS dla WOT

Moździerze LRM vz. 99 ANTOS są od 2010 r. użytkowane przez Siły Zbrojne RP. Poza pododdziałami bojowymi Wojsk Specjalnych, od niedawna wykorzystywane są przez żołnierzy wojsk aeromobilnych, a duże zainteresowanie przejawiają nimi Wojska Obrony Terytorialnej.

Moździerze LRM vz. 99 ANTOS są od 2010 r. użyt­ko­wane przez Siły Zbrojne RP. Poza pod­od­dzia­łami bojo­wymi Wojsk Specjalnych, od nie­dawna wyko­rzy­sty­wane są przez żoł­nie­rzy wojsk aero­mo­bil­nych, a duże zain­te­re­so­wa­nie prze­ja­wiają nimi Wojska Obrony Terytorialnej.

Ultralekki moź­dzierz LRM vz. 99 ANTOS to broń dobrze znana pol­skim żoł­nie­rzom i cie­sząca się ich dosko­nałą opi­nią. Od 2010 r. Antosy są uży­wane przez pod­od­działy bojowe jed­no­stek Wojsk Specjalnych Sił Zbrojnych RP. Stały się cen­nym środ­kiem wspar­cia pol­skich „spe­cjal­sów” także pod­czas akcji bojo­wych reali­zo­wa­nych w ramach misji eks­pe­dy­cyj­nych. W 2016 r. moź­dzie­rze tego typu tra­fiły rów­nież do jed­no­stek aero­mo­bil­nych, a duże zain­te­re­so­wa­nie nimi – ze względu na nie­wiel­kie roz­miary i masę, bogaty zestaw amu­ni­cji, łatwość uży­cia oraz pro­stotę szko­le­nia – prze­ja­wiają także Wojska Obrony Terytorialnej.

Katowicka firma Works 11, będąca wyłącz­nym przed­sta­wi­cie­lem cze­skiego pro­du­centa moź­dzie­rzy rodziny ANTOS w Polsce, tylko w tym roku zawarła dwie umowy na dostawy kolej­nych par­tii tych moź­dzie­rzy, a pod koniec roku liczba Antosów dostar­czo­nych SZ RP prze­kro­czy 200. Od nie­dawna moź­dzie­rze te są pro­du­ko­wane w Polsce, choć ich zasad­ni­cze zespoły pocho­dzą jesz­cze z importu, nie­mniej – w przy­padku uzy­ska­nia więk­szych zamó­wień – realne jest zwięk­sze­nie stop­nia ich polo­ni­za­cji i uru­cho­mie­nie wytwa­rza­nia w naszym kraju także klu­czo­wych ele­men­tów, w tym lufy – taką pro­po­zy­cję zło­żono Hucie Stalowa Wola S.A.

Moździerz dla „spe­cjal­sów” i spadochroniarzy

Moździerz ANTOS powstał w dru­giej poło­wie lat 90. w cze­skim Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia i Amunicji (Vojenský tech­nický ústav výzbroje a munice, VTÚVM) ze Slavičína. Opracowano go w związku z zapo­trze­bo­wa­niem Sił Zbrojnych Republiki Czeskiej na lekki moź­dzierz o stan­dar­do­wym w NATO kali­brze 60,7 mm, prze­zna­czony dla pod­od­dzia­łów spe­cjal­nych i aero­mo­bil­nych, stąd muszący cecho­wać się nie­wiel­kimi roz­mia­rami i masą (dłu­gość poni­żej 1 metra, masa w poło­że­niu bojo­wym ok. 5 kg), krót­kim cza­sem osią­gnię­cia goto­wo­ści do strze­la­nia, dużą poręcz­no­ścią, pro­stotą kon­struk­cji oraz uży­cia. Duże zna­cze­nie miano poło­żyć na reduk­cję oddzia­ły­wa­nia ciśnie­nia, fali dźwię­ko­wej i siły odrzutu powsta­ją­cych pod­czas wystrzału na strzelca, a także efek­tów dymno-świetl­nych mogą­cych zde­ma­sko­wać sta­no­wi­sko ogniowe. Minimalna dono­śność broni miała być mniej­sza niż 100 m,
zaś mak­sy­malna prze­kra­czać 1000 m (ogień pół­po­średni, z bez­po­śred­nią widocz­no­ścią celu). W związku ze swym zasad­ni­czym prze­zna­cze­niem moź­dzierz miał zostać przy­sto­so­wany do desan­to­wa­nia na spa­do­chro­nie wraz ze strzel­cem, a nie tylko w zasob­niku. W dal­szej kolej­no­ści broń miała wejść do zestawu wypo­sa­że­nia wozów bojo­wych (bojowe wozy pie­choty, trans­por­tery opan­ce­rzone, a nawet czołgi) w cha­rak­te­rze uzbro­je­nia pomocniczego.
Postawione wyma­ga­nia nie były łatwe do zre­ali­zo­wa­nia, stąd pro­jek­tanci broni musieli się­gnąć po nie­stan­dar­dowe roz­wią­za­nia i mate­riały kon­struk­cyjne. Zdecydowano się na sze­ro­kie zasto­so­wa­nie w kon­struk­cji moź­dzie­rza wyso­ko­wy­trzy­ma­łych sto­pów alu­mi­nium, z któ­rych wyko­nano m.in. lufę oraz zespół obsady mecha­ni­zmu odpa­la­ją­cego i bez­piecz­nika-prze­łącz­nika trybu pracy. W nie­któ­rych ele­men­tach wyko­rzy­stano stopy tytanu. Lufa na nie­mal całej dłu­go­ści osło­nięta została osłoną z two­rzywa sztucz­nego, sta­no­wiącą izo­la­cję ter­miczną, do któ­rej zamo­co­wane są wygodny uchwyt z mecha­ni­zmem spu­sto­wym (pokryty poli­ure­ta­nem pochła­nia­ją­cym drgania/przyspieszenia sinu­so­idalne) i osłona z celow­ni­kiem cieczowym.

  • Tomasz Wachowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE