Moskiewskie Międzynarodowe Forum Wojskowo-Techniczno Armija 2018 Cz. 1

Ciezki bojowy woz piechoty T-15 nalezacy do rodziny Armata z nowa wieza.

Ciezki bojowy woz pie­choty T-15 nale­zacy do rodziny Armata z nowa wieza.

W ostat­nich latach zna­cze­nie sił zbroj­nych w Rosji istot­nie wzro­sło. Przyczyn po temu jest kilka. Po pierw­sze, skoń­czył się okres odprę­że­nia w rela­cjach z Zachodem — Federacja Rosyjska jest znowu ofi­cjal­nie nazy­wana głów­nym prze­ciw­ni­kiem NATO, a nie­które kraje Sojuszu, np. Wielka Brytania, nie­mal nawo­łują do roz­po­czę­cia z nią pre­wen-cyj­nej wojny. Po dru­gie, Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej zano­to­wały kolejny zna­czący suk­ces mili­tarny, jakim jest nie­wąt­pli­wie ope­ra­cja w Syrii, przez co zyskały na popu­lar­no­ści w kraju i za gra­nicą. Po trze­cie wresz­cie, admi­ni­stra­cja Władimira Putina kon­se­kwent­nie odbu­do­wuje poczu­cie dumy naro­do­wej w spo­łe­czeń­stwie, do czego wize­ru­nek sil­nego i nowo­cze­snego woj­ska jest wręcz nie­zbędny. Wśród wielu przed­się­wzięć, które służą pro­mo­cji SZ FR jest Międzynarodowe Forum Wojskowo-Techniczne Armija, które w tym roku odbyło się w dniach 21 – 26 sierp­nia.

Jak sama nazwa wska­zuje, nie jest to impreza han­dlowa, jak np. salony Eurosatory czy MSPO, choć pro­ek­spor­towa pro­mo­cja rosyj­skiego sprzętu woj­sko­wego jest jed­nym z jej istot­nych celów. Chociaż przed­się­wzię­cie pod taką nazwą ma krótką, bo zale­d­wie czte­ro­let­nią histo­rię, zdą­żyło już ugrun­to­wać swoją pozy­cję na świa­to­wym rynku – na żad­nej innej impre­zie na świe­cie nie demon­struje się takiej liczby sprzętu i nie orga­ni­zuje ostrych strze­lań z broni kon­wen­cjo­nal­nej nie­mal wszyst­kich kate­go­rii. W tym roku w eks­po­zy­cji sta­tycz­nej było 295 pojaz­dów nale­żą­cych do Ministerstwa Obrony FR, kolej­nych 288 uczest­ni­czyło w poka­zach dyna­micz­nych.
Do pełni suk­cesu bra­kuje Armii jedy­nie zna­czą­cej obec­no­ści firm zagra­nicz­nych. Trudno oczy­wi­ście liczyć na prze­ciw­ni­ków z NATO, ale sku­sze­nie do więk­szego udziału firm z Chińskiej Republiki Ludowej, Indii i Islamskiej Republiki Iranu byłoby zna­czą­cym suk­ce­sem. Chwilowo, oprócz Chin, są obecne, i to w nie­wiel­kim wymia­rze, przed­się­bior­stwa z Białorusi, Kazachstanu, Armenii…
Dla rosyj­skich firm zbro­je­nio­wych Armija jest świetną oka­zją do pre­zen­ta­cji swych pro­duk­tów. Wskutek sank­cji nie mogą one uczest­ni­czyć w naj­więk­szych impre­zach w Europie, a eks­po­no­wa­nie sze­ro­kiego spek­trum sprzętu na lokal­nych impre­zach w kra­jach tzw. Trzeciego Świata jest czę­sto uzna­wane za zbyt kosz­towne. Sektor lot­ni­czo-rakie­towy ma od nie­mal 30 lat swoją wła­sną imprezę wysta­wien­ni­czą – MAKS, nato­miast pro­du­cenci sprzętu dla wojsk lądo­wych od kil­ku­na­stu lat pró­bo­wali szczę­ścia uczest­ni­cząc w kon­ku­ru­ją­cych ze sobą, lokal­nych impre­zach w Omsku i Niżnym Tagile oraz wysta­wach-efe­me­ry­dach w Moskwie.
Rosyjski prze­mysł obronny ma nie­wąt­pli­wie czym się chwa­lić. Od ponad 10 lat otrzy­muje znów zamó­wie­nia od rządu, a roz­miary pro­duk­cji na potrzeby wewnętrzne są wystar­cza­jące dla roz­wi­nię­cia ren­tow­nej pro­duk­cji. W ostat­nich latach dość bole­sny był wpływ sank­cji zagra­nicz­nych, wsku­tek czego do Rosji prze­stały docie­rać liczne, zaawan­so­wane kom­po­nenty. Na krótką metę opóź­niło to sze­reg pro­gra­mów i spo­wol­niło moder­ni­za­cję SZ FR. Na dłuż­szą metę dla prze­my­słu powstała nowa oka­zja – „impor­to­za­miesz­cze­nije”, czyli pod­ję­cie pro­duk­cji zamien­ni­ków impor­to­wa­nych do nie­dawna kom­po­nen­tów. Nowe pro­dukty mogą być nieco gor­sze i droż­sze od zagra­nicz­nych, ale zbyt na nie jest gwa­ran­to­wany. W naj­bliż­szych latach Rosja nie sta­nie się samo­wy­star­czalna, ale już obec­nie widoczny jest wielki postęp w dzie­dzi­nach, które jesz­cze kilka lat temu były zdo­mi­no­wane przez „łatwy” import.
Poważnym pro­ble­mem jest zapew­nie­nie prze­my­słowi zbro­je­nio­wemu ryn­ków eks­por­to­wych. Rosja stra­ciła nie­mal wszyst­kich euro­pej­skich klien­tów prze­my­słu ZSRR i wielu odbior­ców poza­eu­ro­pej­skich. Ostatnio nastą­piło zała­ma­nie eks­portu do Indii, eks­port do Chin sys­te­ma­tycz­nie maleje. Iran cią­gle raczej stra­szy sąsia­dów wizją zaku­pów w Rosji niż je reali­zuje. Okazjonalni klienci, jak Wenezuela Chaveza są nie­liczni i nie­pewni. Próby odzy­ska­nia nie­któ­rych sta­rych ryn­ków są ryzy­kowne, np. Egipt „kupuje” rosyj­ską broń korzy­sta­jąc z gigan­tycz­nego rosyj­skiego kre­dytu, choć wia­domo, że tak samo było w latach 60. i na początku lat 70., a potem potom­ko­wie fara­onów nie dość, że zerwali poli­tyczno-mili­tarny sojusz z ZSRR, to jesz­cze prze­stali spła­cać raty. Podobnie prze­pa­dły kre­dyty udzie­lone Libii, Irakowi… Kraje afry­kań­skie nie kupują wiele, Ameryki Południowej – nie­mal nic. Eksport broni do Turcji to „inte­res wyso­kiego ryzyka” – wymaga 100% kre­dy­to­wa­nia, a poli­tyczne inte­resy obu kra­jów są na dłuż­szą metę sprzeczne, czyli ewen­tu­alny sojusz może mieć tylko cha­rak­ter krót­ko­ter­mi­nowy. Także Pakistan nie będzie w sta­nie zastą­pić Indii, jeśli w ogóle stać go będzie na zakupy nowo­cze­snej broni w Rosji. To wszystko ozna­cza nie­uchronny zna­czący spa­dek zysków z eks­portu.
Niezależnie od nada­nia Armii rangi głów­nej imprezy o pro­filu mili­tar­nym w Rosji i orga­ni­za­cji jej „wystaw filial­nych” w innych mia­stach, nie spo­sób oprzeć się wra­że­niu, że nie wszyst­kie rosyj­skie firmy są prze­ko­nane do zasad­no­ści pre­zen­ta­cji na niej wszyst­kich swych osią­gnięć. Urałwagonzawod i Traktornyje Zawody cią­gle liczą na odzy­ska­nie pozy­cji przez salon w Niżnym Tagile, wiel­kie firmy elek­tro­niczno-rakie­towe: KRET, KTRW i Ałmaz-Antiej kon­cen­trują się na orga­ni­zo­wa­nym co dwa lata lot­ni­czo-kosmicz­nym MAKSie…
Na tego­rocz­nej Armii było jed­nak dość nowo­ści, by sku­pić na impre­zie uwagę świa­to­wych ana­li­ty­ków. Część z nowo­ści była po raz pierw­szy demon­stro­wana publicz­nie, inne były zupeł­nymi nie­spo­dzian­kami.

Wozy bojowe

Nowa gene­ra­cja sprzętu pan­cer­nego cią­gle znaj­duje się w cen­trum uwagi komen­ta­to­rów i ana­li­ty­ków. Krótko przed roz­po­czę­ciem Armii-2018 w mediach poja­wiły się pół­ofi­cjalne infor­ma­cje o nie­za­do­wo­le­niu Ministerstwa Obrony ze wszyst­kich (sic!) typów nowych wozów bojo­wych w obec­nej kon­fi­gu­ra­cji. Najwięcej zarzu­tów zgło­szono podobno wobec czołgu pod­sta­wo­wego T-14, a doty­czą one nie­mal wszyst­kiego: sil­nika, układu jezd­nego, auto­matu łado­wa­nia i sys­temu kie­ro­wa­nia ogniem. Zarzutów wobec bojo­wych wozów pie­choty i trans­por­te­rów Kurganiec i Bumierang jest podobno mniej, a wobec działa samo­bież­nego Koalicija-SW – naj­mniej. Najprawdopodobniej te prze­cieki są ele­men­tem roz­gry­wek mię­dzy prze­my­słem a woj­skiem. Ten pierw­szy chciałby jak naj­szyb­ciej roz­po­cząć pro­duk­cję pojaz­dów w obec­nej kon­fi­gu­ra­cji (i zacząć otrzy­my­wać pie­nią­dze za ich dostawy), a potem ewen­tu­al­nie pod­dać je moder­ni­za­cji (i znowu dosta­wać za to pie­nią­dze). Wojskowi chcie­liby, aby pojazdy naj­pierw zostały zmo­dy­fi­ko­wane, potem grun­tow­nie prze­te­sto­wane, następ­nie zapewne kolejny raz popra­wione i dopiero wtedy skie­ro­wane do seryj­nej pro­duk­cji. Trudno nie zgo­dzić się z tym dru­gim podej­ściem do zagad­nie­nia, a głów­nym wino­wajcą obec­nego stanu rze­czy jest nie kto inny a pre­zy­dent Władimir Putin, który zarzą­dził, aby nowy sprzęt był gotowy na defi­ladę zwy­cię­stwa w 2015 r. Termin reali­za­cji zada­nia był nie­mal nie­re­alny i wszy­scy musieli zgo­dzić się, że da się w tym cza­sie przy­go­to­wać jedy­nie rodzaj demon­stra­to­rów kon­cep­cji. Kłopot polega na tym, że gdy już takowe powstały, wielu uznało je za gotowy pro­dukt i „koniec pro­blemu”. Podczas Armii pro­blemy tech­niczne i roz­dź­więki baga­te­li­zo­wano, pod­pi­sano nawet umowę na dostawę 132 pojaz­dów
z rodziny Armata. Mają to być czołgi, bwp i wozy inży­nie­ryjne. Za cza­sów ZSRR byłaby to liczba wystar­cza­jąca do uzbro­je­nia jed­nego pułku czoł­gów (trzy bata­liony czoł­gów i jeden zme­cha­ni­zo­wany na bwp). Obecnie będzie to zapewne sprzęt dla bry­gady, która zosta­nie obar­czona zada­niem jego wszech­stron­nego wypró­bo­wa­nia i oceny. Dopiero potem będzie mogła roz­po­cząć się praw­dziwa pro­duk­cja seryjna. Podczas Armii dyrek­tor Urałwagonzawoda Alieksander Potapow poin­for­mo­wał, że dotąd wypro­du­ko­wano ok. 30 pojaz­dów z rodziny Armata.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE