Morski chrzest Ślązaka

Ślązak na kotwicy na Zatoce Gdańskiej. Mimo upły­nię­cia wielu lat od roz­po­czę­cia budowy, okręt wygląda nowo­cze­śnie. Szkoda tylko, że na razie jego uzbro­je­nie jest sym­bo­liczne.
Fot. Jan Szurgot

14 listo­pada nad­szedł moment, na który bar­dzo długo cze­kali miło­śnicy Marynarki Wojennej i fani budowy kor­wety typu Gawron. Choć już nie jako kor­weta, lecz patro­lo­wiec, Ślązak tego dnia opu­ścił po raz pierw­szy miej­sce naro­dzin – już nie Stocznię Marynarki Wojennej, ale PGZ Stocznię Wojenną, minął główki falo­chronu portu w Gdyni i wyszedł na Zatokę Gdańską żegnany przez licz­nych widzów z apa­ra­tami foto­gra­ficz­nymi i kame­rami. Od poło­że­nia jego stępki minęło 17 lat bez dwóch tygo­dni…

Okręt wró­cił do stoczni 17 listo­pada. Trzydniowe wyj­ście na zatokę zaini­cjo­wało tzw. pre-SAT, czyli wstępne próby mor­skie (Sea Acceptance Trials).
W tym cza­sie spraw­dzono dzia­ła­nie i kali­bro­wano zespół napę­dowy, m.in. oba główne sil­niki wyso­ko­prężne MTU 12V595 TE90, testo­wano różne tryby pracy prze­kładni reduk­cyj­nej SCC-MAAG Gear Zamech 3CODAG-285, linii wałów, śrub nastaw­nych Andritz Hydro oraz elek­trowni okrę­to­wej z czte­rema agre­ga­tami prą­do­twór­czymi MTU 12V183 TE52. Na samych die­slach uzy­skano pręd­kość około 19 w. Dokonano przy tym wstęp­nych pomia­rów drgań na jed­no­stce pod­czas pracy urzą­dzeń okrę­to­wych. Ponadto oce­niono popraw­ność dzia­ła­nia sys­te­mów ste­ro­wa­nia i moni­to­ro­wa­nia siłowni, doko­nano kali­bra­cji obu maszyn ste­ro­wych, aktyw­nych sta­bi­li­za­to­rów prze­chy­łów, wcią­garki kotwicz­nej, pęd­nika azy­mu­tal­nego, mecha­ni­zmu opusz­cza­nia trapu oraz pracy obu żura­wi­ków łodzio­wych. Testom podano rów­nież sys­tem ogrze­wa­nia, wen­ty­la­cji i kli­ma­ty­za­cji Imtech HVAC oraz pod­dano pró­bom szczel­ność stref poża­ro­wych nr 2 i 3 (śród­o­krę­cie i rufa) zwią­za­nym z pracą sys­temu HVAC. Pierwszy rejs pozwo­lił też na wstępne testy sys­temu nawi­ga­cyj­nego, łącz­no­ści i ogra­ni­czone próby sys­temu kie­ro­wa­nia walką Thales TACTICOS (m.in. uży­wano sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej SMART-S Mk 2), a także pod­sys­temu wspo­ma­ga­nia lądo­wa­nia śmi­głowca firmy Calzoni. Wykryto przy tym usterki, m.in. auto­ma­tycz­nej pracy jed­nej ze sprę­ża­rek. Testy wypa­dły pomyśl­nie, spraw­dzane sys­temy i urzą­dze­nia dzia­łały pra­wi­dłowo, choć dal­szej regu­la­cji wyma­gają jesz­cze sil­niki główne, co będzie wyko­nane przez ser­wis dostawcy.
Już trzy dni póź­niej – 20 listo­pada – okręt wyszedł na Bałtyk ponow­nie, roz­po­czy­na­jąc II etap pre-SAT. Tym razem uru­cho­miono tur­binę gazową Avio/General Electric LM2500+. Jest ona ele­men­tem zespołu napę­do­wego, skon­fi­gu­ro­wa­nego w ukła­dzie CODAG, w któ­rym w celu uzy­ska­nia pręd­ko­ści mak­sy­mal­nej współ­pra­cuje ona z die­slami. Dokonano takiej próby na mili pomia­ro­wej w oko­licy Helu, uzy­sku­jąc pręd­kość około 28 – 29 w. (infor­ma­cja na pod­sta­wie danych komer­cyj­nego sys­temu AIS). Korwetę Gawron pro­jek­to­wano do osią­ga­nia ponad 30 w., więc trudno powie­dzieć, czy było to wszystko na co stać obec­nego Ślązaka. Natomiast ama­tor­ski film krą­żący po Internecie poka­zuje dyna­miczną jed­nostkę z odko­sami dzio­bo­wymi, nie­mal jak u Groma na słyn­nych zdję­cia stu­dia Bekken of Cowes. W cza­sie dru­giego rejsu ponow­nie regu­lo­wano układ napę­dowy i inne mecha­ni­zmy oraz urzą­dze­nia.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE