Misja Apollo-13

  • Lotnictwo Aviation International 5/2020
Członek załogi Apollo-13 wciągany na pokład śmigłowca ratowniczego SH-3D Sea King ze śmigłowcowca desantowego USS Iwo Jima.

Członek załogi Apollo-13 wcią­gany na pokład śmi­głowca ratow­ni­czego SH-3D Sea King ze śmi­głow­cowca desan­to­wego USS Iwo Jima.

Jest późny ponie­dział­kowy wie­czór 13 kwiet­nia 1970 r. W Centrum Kontroli Misji, zlo­ka­li­zo­wa­nym na tere­nie Ośrodka Lotów Załogowych (Manned Spacecraft Center, MSC) w Houston trwają przy­go­to­wa­nia kon­tro­le­rów do prze­ka­za­nia zmiany. Nadzorowaną misją jest Apollo-13 – ma to być trze­cie lądo­wa­nie ludzi na Księżycu. Przebiega, jak dotąd, bez więk­szych pro­ble­mów aż do chwili, gdy z odle­gło­ści ponad 300 tys. km do MSC dobie­gają słowa jed­nego z astro­nau­tów, Jacka Swigerta: Dobra, Houston, mamy tu pro­blem. Ani Swigert, ani MCC jesz­cze nie wie­dzą, że ten pro­blem będzie naj­więk­szym w histo­rii astro­nau­tyki wyzwa­niem, w któ­rym życie załogi przez kil­ka­dzie­siąt godzin będzie wisiało na wło­sku.

Wyprawa Apollo-13 była drugą z zapla­no­wa­nych trzech, reali­zo­wa­nych w ramach misji H pro­gramu, mają­cych na celu pre­cy­zyjne lądo­wa­nie w wyzna­czo­nym miej­scu i prze­pro­wa­dze­nie tam roz­sze­rzo­nych badań. 10 grud­nia 1969 r. NASA wybrała dla niej cel na powierzchni Srebrnego Globu. Miejscem tym była wyżynna oko­lica kra­teru Cone (sto­żek), zlo­ka­li­zo­wana w pobliżu for­ma­cji Fra Mauro na tere­nie Morza Deszczów. Uważano, że miej­sce to, poło­żone w pobliżu kra­teru o tej samej nazwie, powinno zawie­rać dużo mate­riału z głęb­szych warstw Księżyca, powsta­łego w wyniku wyrzutu mate­rii spo­wo­do­wa­nego upad­kiem wiel­kiego mete­orytu. Termin startu usta­lono na 12 marca 1970 r., rezer­wowy na 11 kwiet­nia. Start miał być prze­pro­wa­dzony z kom­pleksu LC-39A na Przylądku Kennedy’ego (tak w latach 1963 – 73 nazy­wał się Przylądek Canaveral). Rakieta nośna Saturn‑5 miała numer seryjny AS-508, sta­tek macie­rzy­sty CSM-109 (hasło wywo­ław­cze Odyssey), a sta­tek wypra­wowy LM‑7 (hasło wywo­ław­cze Aquarius). Zgodnie z nie­pi­saną regułą rota­cji załóg pro­gramu Apollo, załoga dubler­ska odcze­ki­wała dwie misje, po czym leciała jako pod­sta­wowa. Zatem w przy­padku Apollo-13 powin­ni­śmy się spo­dzie­wać nomi­na­cji do lotu Gordona Coopera, Donna Eisele oraz Edgara Mitchella, rezer­wo­wych z Apolla-10. Jednak z róż­nych wzglę­dów dys­cy­pli­nar­nych dwaj pierwsi nie wcho­dzili w rachubę i odpo­wie­dzialny za dobór astro­nau­tów do lotów Donald Slayton posta­no­wił w marcu 1969 r. sfor­mo­wać zupeł­nie inną załogę, w skła­dzie Alan Shepard, Stuart Roosa i Edgar Mitchell.
Ponieważ Shepardowi dopiero nie­dawno przy­wró­cono sta­tus astro­nauty aktyw­nego po skom­pli­ko­wa­nej ope­ra­cji ucha, wyż­sze czyn­niki zde­cy­do­wały w maju, że będzie on potrze­bo­wać dłuż­szego tre­ningu. W związku z tym 6 sierp­nia załoga ta dostała przy­dział do Apolla-14, mają­cego lecieć pół roku póź­niej, a do „trzy­nastki” posta­no­wiono prze­rzu­cić przy­go­to­wu­ją­cych się do „czter­nastki” dowódcę (com­man­der, CDR) Jamesa Lovella, pilota modułu dowo­dze­nia (com­mand module pilot, CMP) Thomasa Mattingly’ego i pilota modułu księ­ży­co­wego (lunar module pilot, LMP) Freda Haise’a. Ich załogę rezer­wową sta­no­wili John Young, John Swigert oraz Charles Duke. Jak się oka­zało krótko przed star­tem, tre­no­wa­nie do każ­dej misji dwóch załóg miało głę­boki sens…

Członek załogi Apollo-13 wciągany na pokład śmigłowca ratowniczego SH-3D Sea King ze śmigłowcowca desantowego USS Iwo Jima.

Członek załogi Apollo-13 wcią­gany na pokład śmi­głowca ratow­ni­czego SH-3D Sea King ze śmi­głow­cowca desan­to­wego USS Iwo Jima.

Start

Z powodu cięć budże­to­wych, z pla­no­wa­nych począt­kowo 10 lądo­wań ludzi na Księżycu skre­ślono naj­pierw wyprawę mająca nosić ozna­cze­nie Apollo-20, a póź­niej jesz­cze Apollo-19 i 18. Pozostałe sie­dem misji miano wyko­nać w ciągu około pół­tora roku, mniej wię­cej co cztery mie­siące jedna, poczy­na­jąc od pierw­szej w lipcu 1969 r. Rzeczywiście, Apollo-12 pole­ciał jesz­cze w listo­pa­dzie 1969 r., na marzec 1970 r. zapla­no­wano „13”, a na lipiec „14”. Poszczególne ele­menty infra­struk­tury „trzy­nastki” zaczęły poja­wiać się na przy­lądku jesz­cze przed star­tem pierw­szej wyprawy księ­ży­co­wej. 26 czerwca North American Rockwell dostar­czył do KSC oba moduły statku macie­rzy­stego – dowo­dze­nia (Command Module, CM) i ser­wi­sowy (Service Module, SM). Z kolei Grumman Aircraft Corporation przy­wiózł obie czę­ści statku wypra­wo­wego odpo­wied­nio 27 (moduł wzlo­towy) i 28 czerwca (moduł lądu­jący). 30 czerwca CM i SM zostały połą­czone, nato­miast LM został skom­ple­to­wany 15 lipca, po uprzed­nim prze­te­sto­wa­niu połą­cze­nia CSM z LM.
Rakieta nośna dla „trzy­nastki” została skom­ple­to­wana 31 lipca 1969 r. 10 grud­nia osta­tecz­nie zakoń­czono inte­gra­cję wszyst­kich ele­men­tów i rakieta była gotowa do wyto­cze­nia z budynku VAB. Transport na sta­no­wi­sko star­towe LC-39A nastą­pił 15 grud­nia, gdzie w ciągu kilku tygo­dni prze­pro­wa­dzano różne testy inte­gra­cyjne. 8 stycz­nia 1970 r. misja zostaje prze­su­nięta na ter­min rezer­wowy – kwie­cień. 16 marca, pod­czas prób­nej symu­la­cji odli­cza­nia (Countdown Demonstration Test, CDDT), ćwi­czono m.in. pro­ce­durę przed­star­tową, przed którą napeł­nione są także zbior­niki krio­ge­niczne z tle­nem. Próba ujaw­niła pro­blemy z opróż­nie­niem zbior­nika nr 2. Postanowiono włą­czyć w nim grzałki elek­tryczne, aby cie­kły tlen odpa­ro­wał. Ta pro­ce­dura zakoń­czyła się powo­dze­niem i ekipa naziemna nie stwier­dziła żad­nych z tym zwią­za­nych pro­ble­mów. Bomba wybu­chła na 72 godziny przed star­tem. Okazało się, że dzieci Duke’a z załogi rezer­wo­wej zacho­ro­wały na różyczkę. Szybki wywiad pozwo­lił usta­lić, że spo­śród wszyst­kich astro­nau­tów „13” jedy­nie Mattingly nie prze­cho­dził tej cho­roby i mógł nie posia­dać odpo­wied­nich prze­ciw­ciał, co gro­ziło zacho­ro­wa­niem już pod­czas lotu. Spowodowało to odsu­nię­cie go od lotu i zastą­pie­nie przez Swigerta.
Odliczanie przed­star­towe roz­po­częto od stanu T‑28 godzin w przed­dzień wyzna­czo­nego na 11 kwiet­nia startu. Apollo-13 star­tuje dokład­nie o 19:13:00,61 czasu uni­wer­sal­nego, w Houston jest wów­czas 13:13… Początek lotu napę­do­wego prze­biega wzor­cowo – wyłą­czone zostają sil­niki pierw­szego stop­nia, zostaje on odrzu­cony, pracę roz­po­czy­nają sil­niki dru­giego stop­nia. Odrzucona zostaje rakieta ratun­kowa LES. Pięć i pół minuty po star­cie zaczy­nają nara­stać wibra­cje rakiety (pogo). Wywołane są one przez prze­pływ paliwa w ukła­dzie napę­do­wym, który wcho­dzi w rezo­nans z drga­niami pozo­sta­łych ele­men­tów rakiety. Grozi to znisz­cze­niem układu napę­do­wego, a w kon­se­kwen­cji całej rakiety. Centralny sil­nik, będący źró­dłem tych drgań zostaje awa­ryj­nie wyłą­czony ponad dwie minuty przed pla­nem. Wydłużenie pracy pozo­sta­łych o ponad pół minuty pozwala na zacho­wa­nie pra­wi­dło­wego toru lotu. Trzeci sto­pień roz­po­czyna swą pracę pod koniec dzie­sią­tej minuty. Trwa ona nieco ponad dwie i pół minuty. Zestaw osiąga orbitę par­kin­gową o puła­pie 184 – 186 km i inkli­na­cji 32,55°. W ciągu kolej­nych dwóch godzin kon­tro­lo­wane są wszyst­kie sys­temy statku i trze­ciego stop­nia. W końcu wyra­żona zostaje zgoda na wyko­na­nie manewru Trans Lunar Injection (TLI), który wyśle sta­tek Apollo w kie­runku Księżyca.
Manewr roz­po­częto w T+002:35:46 i trwał on pra­wie sześć minut. Kolejnym eta­pem misji jest odłą­cze­nie statku CSM od stop­nia S‑IVB, a następ­nie zado­ko­wa­nie do LM. W trze­ciej godzi­nie i szó­stej minu­cie lotu nastę­puje sepa­ra­cja CSM od S‑IVB. Trzynaście minut póź­niej załoga dokuje do LM. W czwar­tej godzi­nie misji załoga wyciąga lądow­nik księ­ży­cowy ze stop­nia S‑IVB. Połączone statki CSM i LM razem kon­ty­nu­ują już samo­dzielny lot w kie­runku Księżyca. W cza­sie lotu bez­na­pę­do­wego w kie­runku księ­życa zestaw CSM/LM był wpra­wiany w kon­tro­lo­wany ruch obro­towy tzw. Passive Thermal Control (PTC), aby zapew­nić rów­no­mierne nagrze­wa­nie się statku na sku­tek pro­mie­nio­wa­nia sło­necz­nego. W trzy­na­stej godzi­nie lotu załoga udaje się na 10-godzinny odpo­czy­nek, pierw­szy dzień misji zostaje zali­czony jako bar­dzo udany. W dniu następ­nym, w T+30:40:50, załoga wyko­nuje manewr wej­ścia na orbitę hybry­dową. Umożliwia ona dotar­cie do miejsc na Księżycu o wyż­szej sze­ro­ko­ści sele­no­gra­ficz­nej, jed­nak nie zapew­nia swo­bod­nego powrotu na Ziemię w wypadku awa­rii napędu. Załoga ponow­nie udaje się na spo­czy­nek, nie mając poję­cia, że będzie to ostatni porządny odpo­czy­nek w nad­cho­dzą­cych dniach.

Eksplozja!

Wejście do LM i test jego sys­te­mów zostaje przy­spie­szone o cztery godziny, zaczyna się w 54 godzi­nie misji. W jego trak­cie prze­pro­wa­dzana jest bez­po­śred­nia trans­mi­sja TV. Krótko po jej zakoń­cze­niu i powro­cie do CSM kon­trola lotu wydaje pole­ce­nie prze­mie­sza­nia zbior­nika cie­kłego tlenu nr 2, któ­rego czuj­nik wyka­zuje nie­nor­malne odczyty. Destratyfikacja zawar­to­ści zbior­nika może przy­wró­cić go do nor­mal­nego dzia­ła­nia. Włączenie i wyłą­cze­nie mie­szal­nika zajęło zale­d­wie kilka sekund. 95 s póź­niej, w T+55:54:53 astro­nauci sły­szą gło­śne ude­rze­nie i czują, jak sta­tek zaczyna się trząść. Jednocześnie roz­świe­tlają się lampki alar­mowe infor­mu­jące o fluk­tu­acjach natę­że­nia w sieci elek­trycz­nej, włą­czają się sil­niczki orien­ta­cji, sta­tek traci na krótko łącz­ność z Ziemią, odzy­skuje ją za pomocą anteny o szer­szej wiązce. 26 s póź­niej Swigert wygła­sza pamiętne słowa: Okay, Houston, we’ve had a pro­blem here. Na prośbę o powtó­rze­nie, dowódca pre­cy­zuje: Houston, we’ve had a pro­blem. We’ve had a Main B Bus unde­rvolt. Zatem Ziemia ma infor­ma­cje, że szyna zasi­la­nia B wyka­zuje spa­dek napię­cia. Ale co jest jego przy­czyną?

  • Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE