Meandry poszu­ki­wań następcy M2 Bradley

M2 Bradley przeszedł już kilka modernizacji i pewnie czeka go jeszcze jedna lub dwie, posłuży bowiem do 2050 r. Jego ograniczenia powodują jednak, że potencjał rozwojowy tej konstrukcji powoli dobiega kresu możliwości.

M2 Bradley prze­szedł już kilka moder­ni­za­cji i pew­nie czeka go jesz­cze jedna lub dwie, posłuży bowiem do 2050 r. Jego ogra­ni­cze­nia powo­dują jed­nak, że poten­cjał roz­wo­jowy tej kon­struk­cji powoli dobiega kresu moż­li­wo­ści.

Amerykański bojowy wóz pie­choty M2 Bradley jest w służ­bie od nie­mal czte­rech dekad i pomimo kilku prób US Army wciąż nie udało się wska­zać jego następcy. Szanse na to jed­nak rosną, ponie­waż obec­nie pro­wa­dzone postę­po­wa­nie wydaje się nieco lepiej roko­wać, ani­żeli poprzed­nie.

Bojowy wóz pie­choty M2 Bradley wszedł do służby w 1981 r. jako jeden z ele­men­tów Wielkiej Piątki US Army (obok czołgu pod­sta­wo­wego M1 Abrams, śmi­głow­ców AH-64 Apache i UH-60 Black Hawk oraz rakie­to­wego sys­temu prze­ciw­lot­ni­czego MIM-104 Patriot). Był owo­cem, reali­zo­wa­nego od pierw­szej połowy lat 60., pro­gramu nowego pojazdu bojo­wego pie­choty MICV-65 (Mechanized Infantry Combat Vehicle, a póź­niej kolej­nego postę­po­wa­nia MICV-70). Od momentu wdro­że­nia do służby wyrób FMC (Food Machinery Corporation, obec­nie część BAE Systems) do dziś pozo­staje pod­sta­wo­wym wozem bojo­wym pie­choty zme­cha­ni­zo­wa­nej ame­ry­kań­skich wojsk lądo­wych, a jako „jądro” tzw. Bradley Family w nie­od­le­głej przy­szło­ści będzie jedną z dwóch głów­nych gąsie­ni­co­wych plat­form uży­wa­nych w pan­cer­nych bry­ga­do­wych zespo­łach bojo­wych (Armored Brigade Combat Team, ABCT). Nie zdo­był więk­szej popu­lar­no­ści poza US Army (jedy­nym poważ­niej­szym użyt­kow­ni­kiem zagra­nicz­nym jest Arabia Saudyjska, która zaku­piła 400 wozów wer­sji M2A2), ale ucho­dzi nie­wąt­pli­wie za jeden z sym­boli potęgi US Army. W ciągu bli­sko 40 lat służby był wie­lo­krot­nie moder­ni­zo­wany, poja­wiło się rów­nież kilka pojaz­dów bli­żej lub dalej z nim spo­krew­nio­nych, by wska­zać tylko bojowe wozy roz­po­znaw­cze M3 i M7 czy naj­now­szą plat­formę wie­lo­za­da­niową AMPV. Niemniej wiek Bradleya daje już o sobie znać i moż­li­wo­ści moder­ni­za­cyjne wie­ko­wego wozu dobie­gają powoli końca. Kolejne mody­fi­ka­cje nie popra­wiły w rady­kal­nym stop­niu, nie­zbyt korzyst­nej dla ame­ry­kań­skich żoł­nie­rzy, sytu­acji i dziś Bradley pod wie­loma wzglę­dami ustę­puje ana­lo­gicz­nym bwp znaj­du­ją­cym się w służ­bie euro­pej­skich sojusz­ni­ków, nie mówiąc o nowych kon­struk­cjach. Co prawda pozo­sta­nie w służ­bie jesz­cze długo – w końcu Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych (Wojska Lądowe i Gwardia Narodowa) dys­po­nują ponad 3500 M2/M3, licząc tylko pojazdy znaj­du­jące się w służ­bie (ponad 3000 jest w skła­dach) – ale wobec roz­woju broni prze­ciw­pan­cer­nej (w tym amu­ni­cji prze­ciw­pan­cer­nej śred­niego kali­bru) u poten­cjal­nych prze­ciw­ni­ków i wobec postępu tech­nicz­nego w kon­struk­cji opan­ce­rzo­nych wozów bojo­wych w ogóle, koniecz­ność jego wymiany staje się coraz bar­dziej paląca.

Próby zastą­pie­nia Bradleya – krótka histo­ria

M2 Bradley od początku bory­kał się z licz­nymi pro­ble­mami – jego opra­co­wa­nie, jak na stan­dardy zim­nej wojny, trwało bar­dzo długo (od pod­ję­cia decy­zji o zaini­cjo­wa­niu prac kon­struk­cyj­nych do decy­zji o roz­po­czę­ciu pro­duk­cji minęło ponad 15 lat), 25 mm armata napę­dowa M242 szybko została uznana za zapew­nia­jącą zbyt małą siłę ognia w porów­na­niu z 30 mm armatą 2A42 sowiec­kich bwp BMP‑2 (choć nie­złe przy­rządy obser­wa­cyjno-celow­ni­cze nieco niwe­lo­wały mniej­szy niż u prze­ciw­nika kali­ber), za nie­do­sta­teczne uwa­żano także opan­ce­rze­nie i obję­tość prze­działu desan­to­wego. Nic dziw­nego, że sto­sun­kowo szybko poja­wiły się kon­cep­cje zbu­do­wa­nia następcy lub wozu, który przy­naj­mniej uzu­peł­niłby bar­dziej masowe M2.
Jak szybko się poja­wiły owe kon­cep­cje? Właściwie to… jesz­cze przed pod­ję­ciem decy­zji o uru­cho­mie­niu pro­duk­cji Bradleya. Już w 1979 r. roz­po­częto prace stu­dyjne w ramach pro­gramu ASM (Armored Systems Modernization – Modernizacja Systemów Opancerzonych) nad wspólną ciężką plat­formą bojową, która miała zastą­pić czołg pod­sta­wowy M1 i bwp M2 (oraz bwr M3), a także sze­reg innych pojaz­dów. Łącznie miało powstać aż 30 róż­nych wer­sji, z cza­sem ich liczba została zre­du­ko­wana do sze­ściu: czte­rech na cięż­kim warian­cie pod­wo­zia (czołg i wóz zabez­pie­cze­nia tech­nicz­nego z sil­ni­kiem z tyłu oraz bwp i arma­to­hau­bica samo­bieżna z sil­ni­kiem z przodu; masa do 62 t) oraz dwa na odmia­nie śred­niej (zmo­dy­fi­ko­wany Bradley; miały to być rakie­towy nisz­czy­ciel czoł­gów i wóz amu­ni­cyjny). Wysokie wyma­ga­nia, jakie posta­wiono przed następcą M2 (Future Infantry Fighting Vehicle – Przyszły Bojowy Wóz Piechoty) były trudne do reali­za­cji. Miał być od przodu opan­ce­rzony aż jede­na­sto­krot­nie, zaś na bur­tach dwu­krot­nie lepiej od Bradleya, ponadto miał dys­po­no­wać aktyw­nym sys­te­mem samo­obrony. Uzbrojenie miała sta­no­wić armata szyb­ko­strzelna kal. 3560 mm w bez­za­ło­go­wej wieży o co naj­mniej dwu­krot­nie sku­tecz­niej­szej amu­ni­cji, niż 25×137 mm armaty M242. Desant miał liczyć sze­ściu żoł­nie­rzy. Stąd też, a także z powodu chwi­lo­wego spadku zain­te­re­so­wa­nia US Army rewo­lu­cyjną drogą moder­ni­za­cji po roz­wią­za­niu ZSRS, pro­gram zamknięto w 1992 r.
Kolejne pery­pe­tie kwe­stii następcy od początku nie­zu­peł­nie uda­nego Bradleya były nie­ro­ze­rwal­nie powią­zane z pozo­sta­łymi wozami bojo­wymi US Army za sprawą „pro­gramu pro­gra­mów” Future Combat Systems (FCS, Systemy Bojowe Przyszłości), reali­zo­wa­nego od 2001 r. (faza badaw­czo-roz­wo­jowa od 2003 r.). Wrócił wów­czas temat jed­nej plat­formy „do wszyst­kiego”, a wśród sze­regu pro­gra­mów reali­zo­wa­nych w ramach FCS zna­la­zło się miej­sce dla Manned Ground Vehicle (MGV – Załogowy Pojazd Lądowy). MGV miał być repre­zen­to­wany przez dzie­więć róż­nych warian­tów, ozna­czo­nych na tym eta­pie od XM1201 do XM1209, w tym też bwr XM1201 RSV (następca M3 i M7) i bwp XM1206 ICV (następca M2). Wymagania posta­wione przed kon­struk­to­rami i tym razem były bar­dzo ambitne (choć odmienne od sfor­mu­ło­wa­nych w ramach pro­gramu ASM): zdol­ność do trans­portu na pokła­dzie samo­lo­tów rodziny C‑130 (póź­niej z tego wymogu zre­zy­gno­wano), dwu­oso­bowa załoga, uzbro­je­nie umiesz­czone w wieży bez­za­ło­go­wej (w wypadku inte­re­su­ją­cych nas wozów miała być w niej zamon­to­wana 30 mm armata napę­dowa Mk 44 Bushmaster II, sprzę­żona z 7,62 mm km M240). Bwp miał wystę­po­wać w czte­rech wer­sjach: pod­sta­wo­wej, dowódcy plu­tonu, dowódcy kom­pa­nii i trans­portu dru­żyny wspar­cia. Wersja bazowa miała prze­wo­zić aż dzie­wię­ciu żoł­nie­rzy desantu – doświad­cze­nia z ćwi­czeń, a póź­niej z kon­flik­tów na Bliskim Wschodzie wska­zy­wały, że 6 – 7‑osobowy desant Bradleya zapew­nia zbyt małe moż­li­wo­ści na polu walki. Program FCS (w tym i MGV) zamknięto w marcu 2009 r. po wyda­niu 18 mld USD. Powodem były smutne doświad­cze­nia z Iraku i Afganistanu, gdzie kołowe trans­por­tery Stryker oka­zały się być zbyt łatwym celem dla nie­przy­ja­ciela – a były one prze­cież nie­jako „przej­ścio­wymi MGV”, peł­nią­cymi rolę pojaz­dów testo­wych. Ze względu na nie­wielką masę wozy serii XM120X rów­nież nie mogłyby impo­no­wać prze­ży­wal­no­ścią na polu walki i były tylko ślepą (acz kosz­towną) uliczką w roz­woju wozów bojo­wych.
Ostatnim z „histo­rycz­nych” podejść do zastą­pie­nia Bradleya nowym bwp był Ground Combat Vehicle (GCV – Lądowy Wóz Bojowy). Program zaini­cjo­wano tuż po zamknię­ciu FCS. Pierwsze infor­ma­cje o tym, jak US Army wyobraża sobie przy­szły wóz bojowy, poja­wiły się w stycz­niu 2010 r. Oczekiwano m.in. trzy­oso­bo­wej załogi i dzie­wię­cio­oso­bo­wego desantu, znacz­nej (choć nie­ujaw­nio­nej) odpor­no­ści bali­stycz­nej i prze­ciw­mi­no­wej, śred­niej pręd­ko­ści do ok. 48 km/h, moż­li­wo­ści trans­portu na pokła­dzie samo­lotu C‑17 i kosz­tów eks­plo­ata­cji nie więk­szych niż 200 USD za każdą prze­je­chaną „milę ope­ra­cyjną” (ana­lo­giczny koszt dla Bradleya wyno­sił wów­czas 168 USD). Koszt zakupu miał się mie­ścić w prze­dziale od 9 do 10,5 mln USD za sztukę. W przy­szło­ści mia­łyby powstać inne niż bwp warianty, z czego jed­nak szybko zre­zy­gno­wano na rzecz pro­gramu AMPV (Armoured Multi Purpose Vehicle, patrz WiT 5/2019). Z dys­ku­sji nad uzbro­je­niem głów­nym pojazdu final­nie wyło­niła się wizja wypo­sa­że­nia go w 30 mm armatę Bushmaster II. W sierp­niu 2011 r. firmy BAE Systems Land & Armaments i General Dynamics Land Systems otrzy­mały zle­ce­nia na opra­co­wa­nie pojaz­dów pro­to­ty­po­wych, uzy­sku­jąc środki w wyso­ko­ści odpo­wied­nio 449,9 mln i 439,7 mln USD. Wybór dostawcy i roz­po­czę­cie fazy budowy pro­to­ty­pów oraz ich testów pla­no­wano na 2014 r. Powstałe pro­to­typy nie speł­niały w pełni wyma­gań US Army, były bowiem bar­dzo cięż­kie – ważyły odpo­wied­nio 58 i 63 tony, a ich masa w peł­nej kon­fi­gu­ra­cji mogła docho­dzić do 70 t! Redukcja masy, i to znaczna (o ok. 10 t), była co prawda realna, ale miała wią­zać się z wywin­do­wa­niem ceny pojazdu do nie­ak­cep­to­wa­nego poziomu kil­ku­dzie­się­ciu milio­nów USD, co byłoby zapewne skut­kiem zasto­so­wa­nia bar­dzo dro­gich (lek­kich i wytrzy­ma­łych zara­zem) mate­ria­łów. W związku z tym, na wnio­sek Kongresu z 2013 r., Biuro Budżetowe Kongresu (Congressional Budget Office, CBO) wska­zało w opra­co­wa­nym przez sie­bie rapor­cie cztery moż­liwe roz­wią­za­nia: zakup izra­el­skiego cięż­kiego bwp Namer (co wyma­ga­łoby spo­rych zmian w jego kon­struk­cji – miało to dać ok. 9 mld USD oszczęd­no­ści w latach podat­ko­wych 2014 – 2030); głę­boką moder­ni­za­cję Bradleya (wska­zy­wano na koniecz­ność zwięk­sze­nia siły ognia i prze­ży­wal­no­ści, ale przy tylko 7‑osobowym desan­cie i mniej­szej mobil­no­ści; oszczęd­no­ści miały się­gać 19,8 mld USD); zakup nie­miec­kiego SPz Puma (został oce­niony naj­wy­żej, ale dużą wadą był zale­d­wie 6‑osobowy desant – potrzeba byłoby aż pięć Pum, by zastą­pić cztery Bradleye; oszczęd­no­ści miały się­gnąć 14,8 mld USD) i anu­lo­wa­nie pro­gramu nowego bwp wraz z „eko­no­micz­nym” roz­wo­jem Bradleya (miało to dać zado­wa­la­jące zdol­no­ści do 2030 r. i oszczęd­no­ści rzędu 24 mld USD). Na tym eta­pie Kongres sza­co­wał cenę nowego bwp na 13 mln USD za sztukę, zaś US Army na 16 – 17 mln USD. W 2014 r. pro­gram zamknięto, choć nie­ba­wem oba pod­mioty prze­my­słowe otrzy­mały środki na reali­za­cję kolej­nego pro­jektu.

Ku OMFV

Był nim Future Fighting Vehicle (FFV – Przyszły Wóz Bojowy), który szybko wyewo­lu­ował w Next Generation Combat Vehicle (NGCV – Wóz Bojowy Następnej Generacji). Miał on wpi­sy­wać się w nową dok­trynę US Army, okre­ślaną jako Bitwa (póź­niej Operacja) Wieloaspektowa (Multi-Domain Battle/Operation). Jednym z klu­czy do suk­cesu ma być wysoka mobil­ność stra­te­giczna, choć nie­poj­mo­wana aż tak rady­kal­nie, jak zale­d­wie dekadę wcze­śniej w ramach pro­gramu FCS (i wcze­snych wizji cyfro­wego pola walki). Aby uzy­skać wzrost mobil­no­ści, Pentagon zało­żył znaczną reduk­cję masy w sto­sunku do naj­cięż­szych obec­nie uży­wa­nych wozów bojo­wych US Army, prze­szło 70-tono­wych Abramsów w wer­sji M1A2C.

  • Bartłomiej Kucharski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE