MCM przy­szło­ści dla Beneluksu

Wizja zwycięskiego systemu MCM zaoferowanego przez Belgium Naval & Robotics. Uwagę zwraca system wodowania USV z bramownicą i ramieniem prowadzącym na dziobie.

Wizja zwy­cię­skiego sys­temu MCM zaofe­ro­wa­nego przez Belgium Naval & Robotics. Uwagę zwraca sys­tem wodo­wa­nia USV z bra­mow­nicą i ramie­niem pro­wa­dzą­cym na dzio­bie.

Ostatnim akcen­tem posie­dze­nia Rady Ministrów Rządu Królestwa Belgi 15 marca br. było ogło­sze­nie przez mini­stra obrony Didiera Reyndersa apro­baty dla oferty kon­sor­cjum Belgium Naval & Robotics na dostawę sys­tem prze­ciw­mi­no­wego dla bel­gij­skiego Marine Component i holen­der­skiej Koninklijke Marine. W kon­kur­sie wzięli udział lide­rzy tego sek­tora rynku uzbro­je­nia mor­skiego, ale wybór ofe­renta oka­zał się zasko­cze­niem nawet we Francji, z któ­rej pocho­dzi zwy­cię­ska grupa.

Na początku 2018 r. mini­stro­wie obrony Belgii i Holandii pod­pi­sali pro­to­kół usta­leń, na mocy któ­rego – po raz pierw­szy w 70-let­niej histo­rii bli­skiej współ­pracy – obie mary­narki zde­cy­do­wały się na iden­tyczny sys­tem uzbro­je­nia, w wybo­rze któ­rego jeden kraj lide­ruje prze­tar­gowi. Belgia jest odpo­wie­dzialna za wymianę eks­plo­ato­wa­nych obec­nie nisz­czy­cieli min typu Tripartite, zaś Holandia za zastą­pie­nie fre­gat wie­lo­za­da­nio­wych typu M (Karel Doorman).

Propozycja bazowca ze stoczni Chantiers de l’Atlantique (do niedawna STX France), wchodzącej w skład faworyzowanego konsorcjum Sea Naval Solutions.

Propozycja bazowca ze stoczni Chantiers de l’Atlantique (do nie­dawna STX France), wcho­dzą­cej w skład fawo­ry­zo­wa­nego kon­sor­cjum Sea Naval Solutions.

Współpraca mor­ska

Wspomniana współ­praca flot oby­dwu sąsied­nich państw została zaini­cjo­wana 10 maja 1948 r. i okre­ślana jest jako BeNeSam (Belgisch-Nederlandse Samenwerking). Jej zaczy­nem była idea utwo­rze­nia wspól­nego sztabu, ponie­waż rejon zain­te­re­so­wa­nia ope­ra­cyj­nego i odpo­wie­dzial­no­ści, także w struk­tu­rach wkrótce powsta­łego NATO, były zbieżne dla sił mor­skich Belgii i Holandii. W 1975 r. utwo­rzono sta­no­wi­sko ofi­cera dowo­dzą­cego obiema flo­tami na „czas W”, okre­ślane jako Admiral Benelux (ABNL). Stan ten trwał do końca zim­nej wojny i nie­jed­no­krot­nie miał wpływ m.in. na wybór sprzętu woj­sko­wego, w tym okrę­tów. Jednak dopiero
28 marca 1995 r. mini­stro­wie obrony oby­dwu zaprzy­jaź­nio­nych państw zawarli poro­zu­mie­nie uści­śla­jące współ­pracę i rolę ABNL w cza­sie pokoju oraz wojny. Na jego mocy wybie­rany jest zwierzch­nik Koninklijke Marine, zaś jego zastępcą – Deputy Admiral Benelux (DABNL) – jest dowódca Marine Component. Dwa mie­siące póź­niej usta­lono szcze­góły bila­te­ral­nej dzia­łal­no­ści ope­ra­cyj­nej, a 1 stycz­nia 1996 r. roz­po­czął funk­cjo­no­wa­nie sztab połą­czony ABNL z bazą w nider­landz­kim Den Helder.
Jeden z naj­bar­dziej zna­nych owo­ców BeNeSam doty­czy wła­śnie sys­temu obrony prze­ciw­mi­no­wej (Mine Counter Measures, MCM). Chodzi tu o zakup przez wspo­mniane pań­stwa takich samych nisz­czy­cieli min i sys­te­mów poszu­ki­wa­nia oraz neu­tra­li­za­cji obiek­tów nie­bez­piecz­nych w toni i na dnie mor­skim. W 1974 r. trzy pań­stwa pod­pi­sały pro­to­kół pro­gramu Tripartite (trój­przy­mie­rze), od któ­rego nazwano potem powstały typ okrętu MCM. Trzecim kra­jem była Republika Francuska, któ­rej prze­mysł zaan­ga­żo­wany w ten pro­jekt był jed­no­cze­śnie jego lide­rem tech­nicz­nym. Efekt pro­gramu Tripartite oka­zał się suk­ce­sem, o czym świad­czy 45 zbu­do­wa­nych okrę­tów, w tym na eks­port, zarówno nowych, jak i uży­wa­nych do kolej­nych czte­rech flot, oraz ich eks­plo­ata­cja przez ponad 30 lat, w cza­sie któ­rych część zmo­der­ni­zo­wano do współ­cze­snych stan­dar­dów.
Idea nowego okrętu bazo­wała na doświad­cze­niach z piątką pierw­szych powsta­łych od pod­staw fran­cu­skich nisz­czy­cieli min typu Circé. Były to jed­nostki z plat­formą nisko­ma­gne­tyczną (kadłub drew­niany), wypo­sa­żone w ste­ro­śruby do utrzy­ma­nia pozy­cji (obsłu­gi­wane ręcz­nie), sonar poszu­ki­wa­nia min kotwicz­nych i den­nych, sys­tem ana­lizy i gro­ma­dze­nia danych oraz zdal­nie ste­ro­wany pojazd do iden­ty­fi­ka­cji obiek­tów nie­bez­piecz­nych i trans­portu ładun­ków wybu­cho­wych do ich neu­tra­li­za­cji. Był nim ECA PAP 104, pio­nier­ski bez­za­ło­go­wiec do zadań MCM, będący (po moder­ni­za­cjach) do dziś w uży­ciu w ponad 20 flo­tach i sta­no­wiący wzór dla póź­niej­szych kon­struk­cji. Tripartite sta­no­wił kolejny prze­ło­mowy krok na dro­dze roz­woju okrę­tów MCM. Zastosowano w nim kadłub z lami­na­tów polie­strowo-szkla­nych, do ste­ro­śrub dodano ster stru­mie­niowy na dzio­bie i całość sprzę­żono w sys­tem auto­ma­tycz­nego pozy­cjo­no­wa­nia, uno­wo­cze­śniono sys­tem ana­lizy danych oraz popra­wiono wyci­sze­nie mecha­ni­zmów okrę­to­wych i zwięk­szono odpor­ność na wybu­chy pod­wodne, ponadto dodano komorę hiper­ba­ryczną dla nur­ków-mine­rów. Tak powstał wyspe­cja­li­zo­wany okręt MCM, a jego kon­cep­cja była i jest powie­lana do dziś.

A to pomysł Damena na okręt-matkę MCM. Obok USV Atlasa.

A to pomysł Damena na okręt-matkę MCM. Obok USV Atlasa.

W tym miej­scu warto odnieść się do pol­skich doko­nań w tym zakre­sie. Po wielu latach nie­uda­nych, z przy­czyn tech­nicz­nych i finan­so­wych, prób budowy okrętu MCM w naszym kraju (pierw­sze podej­ście nastą­piło już w dru­giej poło­wie lat 80. – proj. 255 Lodówka), 28 listo­pada 2017 r. pod­nie­siono ban­derę na nisz­czy­cielu min proj. 258 Kormoran II ORP Kormoran. Zachwytów nad nim nie było końca, przy­naj­mniej do czasu, gdy patro­lo­wiec Ślązak wyszedł po raz pierw­szy w morze i prze­jął funk­cję obiektu wes­tchnień sym­pa­ty­ków upa­da­ją­cej Marynarki Wojennej RP. Pierwszy zapro­jek­to­wany i zbu­do­wany od pod­staw pol­ski okręt MCM zgar­nął też wszel­kie moż­liwe nagrody na impre­zach tar­go­wych i kon­fe­ren­cjach w kraju. To dobrze, że po upły­wie ćwierć­wie­cza znów budu­jemy cho­ciaż nie­liczne okręty. Trzeba jed­nak pamię­tać, że Kormoran, zwo­do­wany w dru­giej deka­dzie XXI w., to nic innego jak odświe­żony Tripartite – w sen­sie kon­cep­cyj­nym rzecz jasna. Jest to jed­no­za­da­niowa jed­nostka z plat­formą nisko­sy­gna­tu­rową, wypo­sa­żona i uzbro­jona w sys­temy kadłu­bowe oraz bez­za­ło­gowe dzia­ła­jące zdal­nie do wykry­wa­nia, kla­sy­fi­ka­cji, iden­ty­fi­ka­cji i nisz­cze­nia min. Od pro­to­pla­sty odróż­nia go jedy­nie skład sys­temu walki, posze­rzony o nie­do­stępne 40 lat temu sen­sory. Tak po czte­rech deka­dach udało nam się dogo­nić floty NATO…
Tymczasem pio­nie­rzy MCM: Francja, Wielka Brytania i Niemcy znowu nam ucie­kli. Opracowali już dawno nową gene­ra­cję sys­te­mów prze­ciw­mi­no­wych, bazu­ją­cych w pełni na komu­ni­ku­ją­cych się ze sobą pojaz­dach bez­za­ło­go­wych – na- i pod­wod­nych – ale też powietrz­nych, trans­por­to­wa­nych do miej­sca ope­ra­cji dowol­nym środ­kiem: koło­wym lub powietrz­nym, co odpo­wiada potrze­bie eks­pe­dy­cyj­no­ści sys­temu nad­zo­ro­wa­nego z lądu, zaś w nor­mal­nych warun­kach okrę­tem-matką. Ten ostatni nie jest jed­nak nisz­czy­cie­lem min w sen­sie zbież­nym z kon­cep­cją np. Kormorana, o czym dalej.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE