Marynarka wojenna Iranu

Jeden z irańskich „niszczycieli” – Jamaran – odpala pocisk przeciwokrętowy No’or w trakcie ćwiczeń. IRIN stara się też działać „zamorsko”. W kwietniu bieżącego roku wysłała 39. Flotyllę na czele z fregatą Alvand na Ocean Indyjski, by wziąć udział w ceremoniach z okazji dnia niepodległości Indii. W tym samym czasie oddelegowano 40. Flotyllę do działań antypirackich w Zatoce Adeńskiej. W jej skład wchodzi okręt logistyczny Tunb i fregata Alborz.

Jeden z irań­skich „nisz­czy­cieli” – Jamaran – odpala pocisk prze­ciw­o­krę­towy No’or w trak­cie ćwi­czeń. IRIN stara się też dzia­łać „zamor­sko”. W kwiet­niu bie­żą­cego roku wysłała 39. Flotyllę na czele z fre­gatą Alvand na Ocean Indyjski, by wziąć udział w cere­mo­niach z oka­zji dnia nie­pod­le­gło­ści Indii. W tym samym cza­sie odde­le­go­wano 40. Flotyllę do dzia­łań anty­pi­rac­kich w Zatoce Adeńskiej. W jej skład wcho­dzi okręt logi­styczny Tunb i fre­gata Alborz.

Iran cią­gle przy­go­to­wuje się do peł­no­ska­lo­wej wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Istotną rolę ode­grać mia­łaby w niej mary­narka wojenna, roz­wi­jana w dwóch kie­run­kach – do dzia­łań kon­wen­cjo­nal­nych i asy­me­trycz­nych, zgod­nie z przy­jętą kilka lat temu dok­tryną walki nie­re­gu­lar­nej.

Gdy w 1989 r. zmarł „ojciec” Islamskiej Republiki Iranu, aja­tol­lah Ruhollah Chomejni, kraj ten zmie­nił swoją poli­tykę bez­pie­czeń­stwa, a więc także dok­trynę woj­skową. Zrezygnowano z ambi­cji ofen­syw­nych na rzecz dok­tryny opar­tej na odstra­sza­niu kon­wen­cjo­nal­nymi siłami i środ­kami. Obecnie nie­zmien­nie pod­kre­śla się przy­wią­za­nie do obrony, która – według ofi­cjal­nych dekla­ra­cji – byłaby bez­kom­pro­mi­sowa, zde­cy­do­wana i nasta­wiona na znisz­cze­nie każ­dego nie­przy­ja­ciela (a więc w prak­tyce głów­nie wojsk ame­ry­kań­skich). Jeżeli ktoś ośmieli się doko­nać inwa­zji na Iran, zosta­nie dopad­nięty, uka­rany i znisz­czony aż do gra­nic naszego kraju, stwier­dził w 2012 r. gen. mjr Jahja Rahim-Safawi, były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji (1997−2007), woj­skowy doradca Alego Chameneiego (fak­tycz­nego przy­wódcy Iranu). Wojskowi dodają, że obecny sys­tem obronny Iranu zapew­nia pewne i efek­tywne odstra­sza­nie, zdolne sta­wić pań­stwu czoła aro­ganc­kim potę­gom poprzez poważną i nisz­czy­ciel­ską odpo­wiedź. Retoryka naj­wyż­szego przy­wódcy jest iden­tyczna – wojny ani nie chcemy, ani jej nie roz­po­czy­namy, ale w przy­padku jej wybu­chu Ameryka zosta­nie poni­żona.
Istotną rolę w tak sfor­mu­ło­wa­nej dok­try­nie odgrywa mary­narka wojenna, która w Iranie jest spe­cy­ficzna, bowiem składa się z dwóch nie­za­leż­nych (czę­sto rywa­li­zu­ją­cych ze sobą) od sie­bie struk­tur, co sta­nowi efekt ist­nie­nia w Iranie dwóch sił zbroj­nych. Pierwszą z nich jest Artesz, a więc kla­syczne siły zbrojne. Drugą sta­nowi Korpus Strażników Rewolucji, powo­łany po oba­le­niu sza­cha w 1979 r., pod­le­ga­jący bez­po­śred­nio naj­wyż­szemu przy­wódcy Iranu.
Artesz kon­tro­luje mary­narkę wojenną Iranu (IRIN) wraz z lot­nic­twem mor­skim (IRINA), pod­czas gdy Korpus Strażników Rewolucji roz­wija wła­sne struk­tury mor­skie (IRGCN). W prze­szło­ści siłą domi­nu­jącą był IRIN, ale w ostat­nich latach doszło do wzmoc­nie­nia IRGCN, a nawet wydzie­le­nia osob­nych stref ope­ra­cyj­nych i prze­ję­cia przez Korpus Strażników Rewolucji naj­waż­niej­szych zadań obron­nych. Obie struk­tury mają wła­sne oddziały pie­choty mor­skiej.
Zgodnie z irań­ską dok­tryną mary­narka wojenna sta­nowi pierw­szą linię obrony, mającą chro­nić lub blo­ko­wać nie­zwy­kle istotny obszar Zatoki Perskiej. Tym samym zro­zu­mieć można słowa naj­wyż­szego przy­wódcy, który flotę w listo­pa­dzie 2010 r. okre­ślił mia­nem „sił stra­te­gicz­nych”. Drugi cel ma cha­rak­ter instru­mentu poli­tycz­nego – mary­narka wojenna ma bowiem słu­żyć „demon­stro­wa­niu ban­dery” na morzach.
W ostat­nich latach Iran zaini­cjo­wał sze­reg ope­ra­cji mor­skich, a także wizyt okrę­tów w por­tach państw trze­cich, w tym Arabii Saudyjskiej, Sudanu, ChRL, Tanzanii, Syrii oraz Indii, co można odbie­rać – cho­ciażby z per­spek­tywy reto­ryki na potrzeby wewnętrzne – jako prak­tyczne potwier­dze­nie irań­skiej potęgi i nie­kwe­stio­no­wa­nego zna­cze­nia w świe­cie, a także dowód na to, że próba okrą­że­nia Iranu i zepchnię­cia go do izo­la­cji, oka­zała się nie­udana, a Irańczycy – jak ujął to naj­wyż­szy przy­wódca na spo­tka­niu z dowód­cami mary­narki wojen­nej w 2012 r. – „osią­gnęli postęp i poko­nali trud­no­ści”. Wobec swo­ich nie­licz­nych part­ne­rów Iran poka­zuje się jako wia­ry­godny i cenny part­ner. Podobną rolę poli­tyczno-pro­pa­gan­do­wego instru­mentu mary­narka wojenna ode­grała, gdy w 2011 r. fre­gata Alvand i zaopa­trze­nio­wiec Kharg weszły na Morze Śródziemne przez Kanał Sueski, co sta­no­wiło ele­ment walki z Izraelem (było to pierw­sze tego typu przej­ście po 1979 r.). W ten sam poli­tyczno-pro­pa­gan­dowy spo­sób odbie­rać należy dekla­ra­cję z tego samego roku o pla­no­wa­nym wysła­niu okrę­tów wojen­nych do Ameryki Południowej.
Rolę „prze­kaź­nika” poli­tycz­nego łat- wiej zro­zu­mieć odno­sząc się do słów, które w maju 2013 r. wygło­sił kadm. Habibollah Sajjari, dowódca IRIN. Zapowiedział on wów­czas goto­wość floty do roz­po­czę­cia obec­no­ści na oce­anach Atlantyckim, Indyjskim i Arktycznym, jeśli tylko taki roz­kaz wyda naj­wyż­szy przy­wódca (co – nota­bene – pod­kre­śla, kto fak­tycz­nie kie­ruje sys­te­mem obron­nym kraju): mamy moż­li­wo­ści wznieść flagi Iranu w róż­nych regio­nach, od Bieguna Północnego po Biegun Południowy – stwier­dził cyto­wany przez irań­ską agen­cję Press TV ofi­cer, doda­jąc – rów­nież zgod­nie z ofi­cjalną linią, że nigdy nie prze­kro­czymy gra­nic mor­skich innych państw i nigdy nie pozwo­limy, aby kto­kol­wiek choćby na cen­ty­metr naru­szył nasze wody tery­to­rialne. We wrze­śniu 2012 r. Sajjari, który stoi na sta­no­wi­sku, iż żadne zagro­że­nie nie wyrzą­dzi szkody Iranowi, stwier­dził, że IRIN będzie rów­no­wa­żyć ame­ry­kań­ską obec­ność w regio­nie poprzez wysła­nie mor­skiej grupy zada­nio­wej w pobliże wód tery­to­rial­nych USA w ciągu kilku naj­bliż­szych lat. Słowa te jak i sama zapo­wiedź są nie­zwy­kle ważne, bowiem sygna­li­zują istotną zmianę – w prze­szło­ści woj­ska regu­larne, a więc także IRIN, nie były wyko­rzy­sty­wane jako instru­ment poli­tyki zagra­nicz­nej, lecz wyłącz­nie jako narzę­dzie mili­tarne.
  • Robert Czulda

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE