Lufowa arty­le­ria nad­brzeżna w PRL

Podczas rozbudowy stanowisk artylerii nadbrzeznej po 1945 r. postanowiono skorzystac ze skromnych, ale istotnych doswiadczen z budowy i bojowego użycia we wrzesniu 1939 r. 31. Baterii Artylerii Nadbrzeznej im. Henryka Laskowskiego. Na zdjeciu widok stanu zachowania stanowiska ogniowego tej baterii w 1995 r. z radziecka 130 mm armata typu B-13.

Podczas roz­bu­dowy sta­no­wisk arty­le­rii nad­brze­znej po 1945 r. posta­no­wiono sko­rzy­stac ze skrom­nych, ale istot­nych doswiad­czen z budowy i bojo­wego uży­cia we wrze­sniu 1939 r. 31. Baterii Artylerii Nadbrzeznej im. Henryka Laskowskiego. Na zdje­ciu widok stanu zacho­wa­nia sta­no­wi­ska ognio­wego tej bate­rii w 1995 r. z radziecka 130 mm armata typu B-13.

Artyleria nad­brzeżna była w pierw­szych latach po II woj­nie świa­to­wej jedy­nym pręż­nie roz­wi­ja­ją­cym się ele­men­tem mor­skiego rodzaju sił zbroj­nych. Na jej roz­bu­dowę nie szczę­dzono sił i środ­ków, a siłą raże­nia wszyst­kich dział wie­lo­krot­nie prze­wyż­szała moż­li­wo­ści ogniowe wszyst­kich okrę­tów.

O posia­da­niu jed­no­stek arty­le­rii nad­brzeż­nej w odtwa­rza­nej Marynarce Wojennej zde­cy­do­wano już na początku maja 1945 r. Dwa mie­siące przed powo­ła­niem do życia Dowództwa MW, pod­czas wizyty w Moskwie dele­ga­cji z Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego usta­lono, że na począ­tek w kilku miej­scach wybrzeża zosta­nie roz­miesz­czo­nych pięć czte­ro­dzia­ło­wych bate­rii armat 122 mm. Nie było to uzbro­je­nie typowo mor­skie, ale od cze­goś musiano zacząć. Na początku sierp­nia peł­niący obo­wiązki dowódcy MW kmdr Iwan Szylingowski wystą­pił do Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego (NDWP) z prośbą o przy­dzie­le­nie do Marynarki Wojennej obsług dla nich. Obsady miały być gotowe do 10 wrze­śnia 1945 r. W doku­men­tach nie­stety brak loka­li­za­cji wybra­nych dla tych bate­rii – wia­domo tylko, że co naj­mniej dwie zostały mor­skim siłom zbroj­nym prze­ka­zane. Ich główne zada­nie sta­no­wiła obrona prze­ciw­de­san­towa. Było to roz­wią­za­nie przej­ściowe, nie­ba­wem bowiem miały je zastą­pić armaty typowo mor­skie 130 mm.

Armaty zamiast floty

Decyzja o prze­ję­ciu armat 130 mm zapa­dła zresztą bar­dzo szybko. We wrze­śniu 1945 r., ponow­nie w Moskwie, radziecki dowódca pol­skiej MW kontr­ad­mi­rał M. Abramow i radziecki dowódca Marynarki Wojennej ZSRR admi­rał M. Kuzniecow usta­lili, że w ramach przy­zna­nych Polsce 15 proc. tonażu Kriegsmarine prze­ję­tego przez Rosjan otrzy­mamy nie tylko okręty ze składu Floty Bałtyckiej, ale rów­nież m.in. trzy 4-dzia­łowe bate­rie arty­le­rii nad­brzeż­nej 130 mm z arma­tami typu B-13, zapa­sem amu­ni­cji i sys­te­mem kie­ro­wa­nia ogniem. W paź­dzier­niku usta­lono, że zosta­nie z nich sfor­mo­wany dywi­zjon z trzema bate­riami (plus ewen­tu­al­nie czwartą przed­wo­jenną bate­rią cyplową z dzia­łami Boforsa 152 mm) w róż­nych loka­li­za­cjach – z zało­że­niem, że będą bro­nić wejść do poszcze­gól­nych pol­skich por­tów. Szczegóły prze­ka­za­nia całego sprzętu w ramach repa­ra­cji wojen­nych zostały usta­lone na prze­ło­mie stycz­nia i lutego 1946 r. Pod koniec tego roku na Oksywiu zna­la­zły się dwa działa szkolne i przy­rządy kie­ro­wa­nia ogniem, wio­sną 1947 r. zaś trans­por­tem kole­jo­wym dotarło wypo­sa­że­nie dla dwóch pierw­szych bate­rii.
Tymczasem – jakby nie zna­jąc usta­leń z wrze­śnia 1945 r. – mie­siąc póź­niej w Dowództwie MW, obsa­dzo­nym prze­cież na naj­waż­niej­szych sta­no­wi­skach przez ofi­ce­rów radziec­kich, został spo­rzą­dzony plan roz­woju Marynarki Wojennej na naj­bliż­sze mie­siące. Wpisano do niego m.in. sfor­mo­wa­nie dwóch 3-bate­ryj­nych dywi­zjo­nów arty­le­rii nad­brzeż­nej, ale dla odmiany z arma­tami 152 mm. W skład pierw­szego z nich miały wcho­dzić: Bateria 511 – IV x 152 mm, Heubude (jest to nazwa czę­ści Gdańska poło­żo­nej mię­dzy Martwą Wisłą a Zatoką Gdańską; po woj­nie otrzy­mała nazwę Sianki, a póź­niej sto­so­waną obec­nie Stogi); Bateria 512 – IV x 152 mm, Redłowo; Bateria 513 – IV x 152 mm, Hel. Z kolei drugi miał się skła­dać z bate­rii o nume­rach 611, 612 i 613. W ich przy­padku nie podano miejsc dys­lo­ka­cji, tereny wokół Świnoujścia były bowiem w tym cza­sie jesz­cze cał­ko­wi­cie obce naszej flo­cie. Dokumentu jed­nak nie pod­pi­sano i w pla­nach pozo­stał tylko pierw­szy zapro­po­no­wany dywi­zjon z dzia­łami 130 mm.
W związku z bra­kiem odpo­wied­nich kadr i zaple­cza for­mo­wa­nie 31. Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej zostało zaini­cjo­wane w Toruniu. Na mocy roz­kazu NDWP nr 0129/Org. z 19 sierp­nia 1946 r. miał on być utwo­rzony do 15 wrze­śnia ze składu oso­bo­wego Manewrowego Pułku Artylerii. Pierwszym dowódcą został kmdr por. Zbigniew Przybyszewski, dowódca bate­rii cyplo­wej we wrze­śniu 1939 r. Stan oso­bowy okre­ślono na 388 żoł­nie­rzy i 6 pra­cow­ni­ków cywil­nych. Numer etatu – 426 – wska­zy­wał na lądowe korze­nie jed­nostki. Dywizjon otrzy­mał też numer JW5013. Zgodnie z roz­ka­zem w dniu zakoń­cze­nia for­mo­wa­nia jed­nostka została prze­ka­zana w skład Marynarki Wojennej.
W swo­jej nad­mor­skiej loka­li­za­cji, czyli kosza­rach na redłow­skim wzgó­rzu, skład oso­bowy dywi­zjonu poja­wił się 2 paź­dzier­nika 1946 r. Po przy­by­ciu dwóch dział szkol­nych na prze­ło­mie listo­pada i grud­nia usta­wiono je w Redłowie na tym­cza­so­wych pod­sta­wach, a przy­rządy optyczne kie­ro­wa­nia ogniem i prze­licz­niki arty­le­ryj­skie zamon­to­wano na pro­wi­zo­rycz­nych obiek­tach imi­tu­ją­cych wieżę kie­ro­wa­nia ogniem i cen­tralę arty­le­ryj­ską, dzięki czemu można było przy­stą­pić do pozna­wa­nia nowego sprzętu przez obsługi. Gorzej nie­stety wyglą­dała sytu­acja z loka­li­za­cjami poszcze­gól­nych bate­rii. Pierwsza miała zostać zbu­do­wana od pod­staw wła­śnie na Redłowie (decy­zją z tego samego mie­siąca). Prace ziemne roz­po­częto jed­nak dopiero latem 1947 r. W Szefostwie Inżynierii Dowództwa MW w eks­pre­so­wym tem­pie przy­go­to­wano doku­men­ta­cję tech­niczną do budowy – w pierw­szej kolej­no­ści – sta­no­wisk ognio­wych. Ich ogólną kon­cep­cję oparto na przed­wo­jen­nych sta­no­wi­skach bate­rii cyplo­wej, to zna­czy dzia­ło­bit­nia została usta­wiona na gór­nej czę­ści całej kon­struk­cji, a pod stro­pem z żela­zo­be­tonu umiesz­czono pod­ręczny skład amu­ni­cji. Przesyłanie amu­ni­cji odby­wało się dzięki pod­no­śni­kom łączą­cym dolne pomiesz­cze­nia (były dwa: jedno dla poci­sków, dru­gie dla ładun­ków mio­ta­ją­cych) z dzia­ło­bit­nią. Montaż dział typu B-13 na goto­wych pod­sta­wach odby­wał się w czerwcu 1948 r. Po nich wyko­nano strze­la­nie tech­niczne, a następ­nie 12 sierp­nia tego samego roku strze­la­nie tak­tyczne do celu mor­skiego. Jego zali­cze­nie ozna­czało pełną goto­wość bate­rii do roz­po­czę­cia nor­mal­nej służby.

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE