Lotnictwo alian­tów w wal­kach o Birmę cz.2

P-40N z 51. FG wraca do bazy w Indiach po ataku na japonska baze zaopatrzeniowa w Kamaing w polnocnej Birmie.

P-40N z 51. FG wraca do bazy w Indiach po ataku na japon­ska baze zaopa­trze­niowa w Kamaing w polnoc­nej Birmie.

Japończycy naje­chali Birmę wkrótce po wybu­chu wojny na Pacyfiku. Przełamali opór wojsk bry­tyj­skich i chiń­skiego kor­pusu eks­pe­dy­cyj­nego, wspie­ra­nych z powie­trza przez RAF i ame­ry­kań­skich ochot­ni­ków z AVG („Latające Tygrysy”). Do końca maja 1942 r., zanim nasta­nie pory mon­su­no­wej wymu­siło wstrzy­ma­nie dal­szych dzia­łań, zajęli cały kraj.

Na tym eta­pie Japończycy zado­wo­lili się prze­cię­ciem tzw. Drogi Birmańskiej – jedy­nego lądo­wego połą­cze­nia Chin z tery­to­rium alian­tów zachod­nich, którą wcze­śniej pły­nęła woj­skowa pomoc dla gene­ra­lis­si­musa Czang Kaj-szeka. Z kolei Brytyjczykom bra­ko­wało sił, by prze­pro­wa­dzić lądową kontr­ofen­sywę na teren Birmy. Ich ewa­ku­owane stam­tąd, zdzie­siąt­ko­wane dywi­zje musiały pozo­stać w Indiach, gdzie nara­sta­jące wśród Hindusów anty­ko­lo­nialne nastroje gro­ziły wybu­chem rewolty. Z tego względu pod­czas kolej­nej rundy zma­gań o Birmę klu­czową rolę
ode­grało lot­nic­two.

Czerwiec – sier­pień 1942 r.

W poło­wie 1942 r., mimo noto­rycz­nie trud­nych warun­ków atmos­fe­rycz­nych, doszło do kilku war­tych odno­to­wa­nia wyda­rzeń w powie­trzu. 18 czerwca sześć myśliw­ców Curtiss Mohawk Mk IV z 5. Sqn, po star­cie z Dinjan w regio­nie Asam, odpro­wa­dziło nad Birmę trzy Blenheimy ze 113. Sqn. Bombowce, któ­rych celem było lot­ni­sko w Myitkyinie, wyko­nały zada­nie, ale w dro­dze powrot­nej, w trak­cie prze­bi­ja­nia się przez burzowe chmury, jeden roz­bił się o górę. S/Ldr Cliffton Harper (Kanadyjczyk) i jego załoga zgi­nęli. Rankiem 23 czerwca sześć Blenheimów, po trzy z 60. i 113. Sqn, prze­pro­wa­dziło nalot na lot­ni­sko w Akyab (obec­nie Sittwe) – sto­licy regionu Arakan, poło­żo­nego przy gra­nicy z Indiami (obec­nie z Bangladeszem). Także tym razem jeden z bom­bow­ców już po opusz­cze­niu rejo­nu­celu prze­padł bez śladu.
Ponadto dywi­zjony RAF zaan­ga­żo­wano w tłu­mie­nie lokal­nych bun­tów. Chociaż były to loty mające na celu jedy­nie demon­stra­cję siły, pod­czas jed­nego z nich w rejo­nie mia­sta Goya roz­bił się Blenheim ze 113. Sqn. Jego pilot zgi­nął; pozo­sta­łych dwóch człon­ków załogi zamor­do­wali uczest­nicy zamie­szek.
Po połu­dniu 20 sierp­nia pięć Mohawków z 5. Sqn, uzbro­jo­nych w pod­skrzy­dłowe bomby o masie 20 lb (9 kg), wypra­wiło się w rejon Yuwa i Mawlaik na pogra­ni­czu Indii i Birmy. Tam wpa­dli na poje­dyn­czy samo­lot roz­po­znaw­czy – Ki-36 Ida z 89. Chutai. Zadaniem jego załogi, w skła­dzie kpt. Kiyoshi Nagasawa (pilot) i por. Takumi Kitajima (obser­wa­tor), było roz­po­zna­nie lot­nisk w rejo­nie przy­gra­nicz­nych miast Imphal i Kohima. Sierżant Stuart Garnett odrzu­cił bomby i zaata­ko­wał, zaska­ku­jąc japoń­ską załogę. Obserwator zgi­nął od pierw­szej serii; pilot ura­to­wał się sko­kiem na spa­do­chro­nie.
Pod koniec sierp­nia nastą­piła stop­niowa poprawa pogody. Do tego czasu RAF zebrał w Indiach sześć dywi­zjo­nów Hurricane’ów Mk IIB i Mk IIC (67., 135., 136., 146., 607. i 615. Sqn), jeden Mohawków (5. Sqn), trzy Blenheimów Mk IV (34., 60. i 113. Sqn) oraz po dwa Wellingtonów (99. i 215. Sqn), Hudsonów (62. i 353. Sqn) i Lysanderów (20. i 28. Sqn), a także jeden dywi­zjon trans­por­towy (31. Sqn, samo­loty DC-2 i DC-3) i jeden roz­po­zna­nia foto­gra­ficz­nego (3. PRU, lata­jący na Hurricane’ach i Mitchellach, nie­długo póź­niej prze­mia­no­wany na 681. Sqn).
Obecność ame­ry­kań­skiego lot­nic­twa w Indiach, mimo for­mal­nego ist­nie­nia w tym kraju 10. AF (Armii Powietrznej USAAF), była nadal zni­koma. Dla Amerykanów prio­ry­te­tem w Azji była obrona Chin, ich stra­te­gicz­nego sojusz­nika w woj­nie z Japonią. Z tego względu gen. Chennault, dowódca „Latających Tygrysów”, a póź­niej sta­cjo­nu­ją­cej w Chinach 14. AF, suk­ce­syw­nie „pod­bie­rał” jed­nostki 10. AF. Jako pierw­szy do Chin udał się 26. FS – jeden z trzech dywi­zjo­nów 51. FG, uzbro­jo­nej w myśliwce P-40 Warhawk (i jedyny, który na tym eta­pie osią­gnął goto­wość bojową).
Japończycy po nasta­niu pory mon­su­no­wej wyco­fali znaczną część sił lot­nic­twa Cesarskiej Armii, które uczest­ni­czyły w pierw­szej kam­pa­nii bir­mań­skiej, w celu prze­zbro­je­nia ich w nowo­cze­śniej­sze samo­loty. Dotyczyło to przede wszyst­kim jed­no­stek wypo­sa­żo­nych w prze­sta­rzałe myśliwce Ki-27. W Birmie pozo­stały cztery grupy bom­bowe – 8. Sentai (Ki-48 Lily) oraz 12., 14. i 98. Sentai (Ki-21 Sally), a także jedna grupa myśliw­ska – 64. Sentai – zło­żona z trzech dywi­zjo­nów Ki-43 Oscar. Ponadto na początku wrze­śnia do Birmy wró­ciła 50. Sentai, świeżo prze­zbro­jona w ten typ myśliwca.
Chociaż Ki-43 wyda­wał się góro­wać nad Hurricane’em Mk IIB, japoń­scy piloci czuli przed tym dru­gim respekt. Sierżant Yoshito Yasuda z 64. Sentai stwier­dził: Hurricane był jedyny w swoim rodzaju. Miał dwa­na­ście kara­bi­nów maszy­no­wych kali­bru 7,7 mm, które potra­fiły spo­wo­do­wać wiel­kie znisz­cze­nia. Jego pręd­kość nur­ko­wa­nia była znacz­nie więk­sza niż naszych myśliw­ców 01 [Ki-43]. Z tego względu, kiedy wal­czy­li­śmy z Hurricane’ami, pró­bo­wa­li­śmy rów­no­wa­żyć ich siłę ognia więk­szą zwrot­no­ścią naszych maszyn i celo­wa­li­śmy w chłod­nicę, żeby dopro­wa­dzić do zatrzy­ma­nia sil­nika. Nawet z naszym sła­bym uzbro­je­niem (dwa kara­biny kali­bru 12,7 mm), Hurricane’a można było poko­nać jedną celną kulą w chłod­nicę.
Wrzesień – paź­dzier­nik 1942 r.
Do pierw­szego star­cia po zakoń­cze­niu pory mon­su­no­wej doszło 9 wrze­śnia. Formacja 13 Blenheimów z 34., 60. i 113. Sqn, po star­cie z Asansol, na redzie portu w Akyab zaata­ko­wała frach­to­wiec Niyou Maru. Statek z powie­trza osła­niały poje­dyn­cze klu­cze Ki-43 z 50. Sentai (dla któ­rej była to pierw­sza akcja bojowa na nowych samo­lo­tach). W chwili przy­by­cia bom­bow­ców klu­cze aku­rat się zmie­niały, dla­tego kontr­atak prze­pro­wa­dziło sześć myśliw­ców. Zestrzeliły dwa Blenheimy ze 113. Sqn i jeden z 60. Sqn. Trafiony dwiema bom­bami, tonący Niyou Maru został osa­dzony na brzegu. Dwie godziny póź­niej nalot na ten sam cel prze­pro­wa­dziło sześć Hudsonów z 62. i 353. Sqn, ope­ru­ją­cych z Cuttack po dru­giej (zachod­niej) stro­nie Zatoki Bengalskiej. Tym razem inter­wen­cja pilo­tów 50. Sentai kosz­to­wała Brytyjczyków jed­nego Hudsona z 62. Sqn.

  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE