Lê Quý Đôn – z Polski do Wietnamu

MIO_1_2015_LQ

Bark Lê Quý Đôn pod peł­nymi żaglami. Zdaniem nie­któ­rych jego wygląd psują wysoka rufa i pokła­dówka na dzio­bie. Nazwa jed­nostki pocho­dzi od wiet­nam­skiego XVIII‑wiecznego poety, filo­zofa i urzęd­nika. Fot. Marine Projects

Żaglowce szkolne nie są „pozy­cją obo­wiąz­kową” nawet we flo­tach wojen­nych z naj­dłuż­szymi tra­dy­cjami. Współczesne metody kształ­ce­nia kadr okrę­to­wych nie­wiele mają wspól­nego z eto­sem daw­nych wil­ków mor­skich pły­wa­ją­cych pod żaglami. Obecnie takie jed­nostki są wyko­rzy­sty­wane do pre­zen­ta­cji ban­dery i kształ­to­wa­nia cha­rak­teru przy­szłych mary­na­rzy. Tymczasem zwró­ciły one uwagę dwóch mary­na­rek, które pod­jęły znaczny wysi­łek moder­ni­za­cyjny i w jego ramach posta­wiły także na żaglowce szkolne. Chodzi tu o Algierię i Wietnam, a co cie­kawe, oba pań­stwa zamó­wiły te statki w… Polsce.

Jednostka algier­ska powstaje w gdań­skiej Remontowa Shipbuilding, nato­miast wiet­nam­ski bark trój­masz­towy Lê Quý Đôn jest już gotowy i w cza­sie szy­ko­wa­nia tego numeru MiO do druku, miał roz­po­cząć rejs do kraju. Jest to pierw­szy od ponad 20 lat żaglo­wiec tej wiel­ko­ści zbu­do­wany cał­ko­wi­cie w Polsce.

23 mie­siące

Umowę na peł­no­mor­ski żaglo­wiec szkolny dla Học viện Hải Quân Việt Nam w Nha Trang (Akademia Marynarki Wojennej Socjalistycznej Republiki Wietnamu) zawarł Polski Holding Obronny w 2013 r. Grupa kapi­ta­łowa, z defi­ni­cji nie zaj­mu­jąca się pro­duk­cją, zle­ciła jego budowę gdań­skiej stoczni Marine Projects Ltd.

Jako bazę wybrano pro­jekt SPS‑63/PR opra­co­wany w 2010 r. przez biuro Choren Design & Consulting fir­mo­wane nazwi­skiem zna­nego twórcy żaglow­ców – Zygmunta Chorenia. Optymalizacji linii teo­re­tycz­nych kadłuba doko­nała nor­we­ska spółka Marine Software Integration AS, zaś doku­men­ta­cję wyko­naw­czą przy­go­to­wało Biuro Techniczne stoczni.

Budowę jed­nostki (cię­cie blach) roz­po­częto 12 czerwca 2014 r., nato­miast uro­czy­stość poło­że­nia stępki odbyła się 2 lipca. Budowa postę­po­wała spraw­nie i już 30 wrze­śnia nastą­piło wodo­wa­nie tech­niczne kadłuba. Po tym powró­cił on do hali zakładu celu dal­szego wypo­sa­ża­nia. Opuścił ją 2 czerwca br., kiedy to jed­nostkę osta­tecz­nie zwo­do­wano. Przy nabrzeżu stoczni usta­wiono maszty i kon­ty­nu­owano prace. Próby na uwięzi ruszyły w lipcu, po czym bark wyszedł w morze – po raz pierw­szy 21 tm. W dru­giej poło­wie sierp­nia był gotowy do odbioru tech­nicz­nego przez PHO.

Tymczasem trwało szko­le­nie przy­szłej załogi Lê Quý Đôna. Na pod­sta­wie zgody Ministerstwa Obrony Narodowej, pro­wa­dziły je Akademia Marynarki Wojennej i 3. Flotylla Okrętów w Gdyni. Od 29 czerwca br. 40‑osobowa grupa Wietnamczyków z załogi sta­łej i kade­tów zali­czyła kurs nawi­ga­cji, obsługi mecha­ni­zmów okrę­to­wych i rejsy na jach­tach Admirał Dickman i Oksywie oraz bar­ken­ty­nie ORP Iskra. 28 sierp­nia na pokła­dzie swo­jego nowego żaglowca, z rąk komen­danta-rek­tora AMW, prof. dr. hab. kmdr. Tomasza Szubrychta, otrzy­mali cer­ty­fi­katy ukoń­cze­nia zajęć.

Marine Projects zdała bez­pro­ble­mowo jed­nostkę w 23 mie­siące od chwili pod­pi­sa­nia umowy z PHO. To dobry przy­kład na owocną współ­pracę Holdingu z kra­jową stocz­nią i wróżba na kolejne zamó­wie­nia. Prezes PHO, Marcin Idzik, potwier­dził, że grupa pro­wa­dzi roz­mowy z innymi poten­cjal­nymi kup­cami okrę­tów z pol­skich zakła­dów – w tym żaglowców.

De gusti­bus non dispu­tan­dum est

No wła­śnie, skoro się nie dys­ku­tuje, to na tym powin­ni­śmy temat zakoń­czyć. Jest z tym jed­nak pro­blem, bo zda­niem wielu syl­wetka Lê Quý Đôna nie licuje z uzna­nymi kla­sy­kami Zygmunta Chorenia. „Gdzie rufa krą­żow­ni­cza?”. „A ten mostek na dzio­bie…”. Rzeczywiście, jed­nostka łamie ste­reo­typy i nie musi się każ­demu podo­bać. Nie zmie­nia to faktu, że jest nowo­cze­sna i dobrze zapro­jek­to­wana do szko­le­nia kade­tów wiet­nam­skiej floty wojennej.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE