Laura z Zielonki

Jedna z dwóch stacji radiolokacyjnych P-18 Laura

Jedna z dwóch sta­cji radio­lo­ka­cyj­nych P-18 Laura, na któ­rych zre­ali­zo­wano drugi etap prac moder­ni­za­cyj­nych. Na zdję­ciu widoczne kabiny: ante­nowa KAn i apa­ra­tu­rowa KAp.

Wojskowe Zakłady Elektroniczne S.A. z pod­war­szaw­skiej Zielonki, kon­ty­nu­ując swą spe­cja­li­za­cję zwią­zaną z napra­wami i remon­tami spe­cja­li­stycz­nego sprzętu radio­elek­tro­nicz­nego, w ciągu ostat­niego ćwierć­wie­cza uzy­skały duże doświad­cze­nie także w moder­ni­za­cji woj­sko­wego sprzętu roz­po­zna­nia, walki elek­tro­nicz­nej, dowo­dze­nia, łącz­no­ści i obrony prze­ciw­lot­ni­czej pro­duk­cji byłego ZSRS. Jednym z kon­se­kwent­nie reali­zo­wa­nych pro­jek­tów jest moder­ni­za­cja sta­cji radio­lo­ka­cyj­nych P-18. Ze względu na swe walory tak­tyczno-tech­niczne są one dziś jedy­nymi sta­cjami radio­lo­ka­cyj­nymi wykry­wa­nia celów pasma metro­wego pro­duk­cji b. ZSRS, które nadal pozo­stają w służ­bie Sił Zbrojnych RP!

Wojska Obrony Przeciwlotniczej Sił Powietrznych eks­plo­atują obec­nie kil­ka­na­ście zesta­wów rada­rów tego typu, wystę­pu­ją­cych przede wszyst­kim w struk­tu­rze zespo­łów ognio­wych dywi­zjo­nów rakie­to­wych wypo­sa­żo­nych w prze­ciw­lot­ni­cze zestawy rakie­towe S-125SC Newa-SC, w któ­rych wyko­rzy­sty­wane są w cha­rak­te­rze radio­lo­ka­cyj­nych sta­cji wstęp­nego poszu­ki­wa­nia celów (RSWP).

Długowieczna Laura

Pomimo faktu, że bazowy wariant sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej P-18 (1RŁ131 Tieriek, w Wojsku Polskim eks­plo­ato­wany od połowy lat 70. i znany pod kryp­to­ni­mem Laura, póź­niej do uży­cia wdro­żono wariant P-18R/1RŁ131R, przy­sto­so­wany do współ­pracy z sys­te­mem „swój – obcy” 1Ł22) został wpro­wa­dzony do uzbro­je­nia Armii Sowieckiej w 1971 r., a zatem już ponad 45 lat temu, nadal pozo­staje w wypo­sa­że­niu kil­ku­dzie­się­ciu kra­jów świata, w tym wielu euro­pej­skich. I to bynaj­mniej nie dla­tego, że nie mogą one sobie pozwo­lić na zakup sprzętu radio­lo­ka­cyj­nego nowej gene­ra­cji. Ba, w kilku z nich – już w XXI w. – była ona moder­ni­zo­wana. Leciwa, okre­śla­jąca tylko odle­głość i azy­mut celu sta­cja radio­lo­ka­cyjna, wywo­dząca się w pro­stej linii z radaru P-12 (1RŁ14 Jenisiej, w WP Maria), opra­co­wa­nego w poło­wie lat 50. XX w., w dru­giej deka­dzie XXI wieku jest wyko­rzy­sty­wana także w pierw­szo­li­nio­wych jed­nost­kach kilku państw NATO. Sprawia to przede wszyst­kim jej robo­cze pasmo czę­sto­tli­wo­ści – 150 – 170 MHz (metrowe, VHF), zapew­nia­jące wykry­wa­nie ze znacz­nych odle­gło­ści także celów o niskiej sku­tecz­nej powierzchni odbi­cia radio­lo­ka­cyj­nego, a więc także samo­lo­tów „ste­alth” i bez­za­ło­gow­ców. Takich zdol­no­ści nie mają, naj­pow­szech­niej uży­wane współ­cze­śnie do wstęp­nego wykry­wa­nia celów, radary cen­ty­me­trowe, które cele tej klasy mogą wykryć ze znacz­nie mniej­szej odle­gło­ści. Poza tym P-18 ma pro­stą kon­struk­cję, jest nie­za­wodna, łatwa w napra­wie, cechuje ją także znaczna zdol­ność prze­trwa­nia na współ­cze­snym polu walki, ponie­waż jej pracy nie wykrywa wiele pro­stych sys­te­mów ostrze­ga­nia przed opro­mie­nio­wa­niem przez radar, a stan­dar­dowe lot­ni­cze zasob­niki zakłó­ca­jące, np. AN/ALQ-131, pra­cują w wyż­szych zakre­sach czę­sto­tli­wo­ści. W XXI wieku dają się jed­nak we znaki liczne ogra­ni­cze­nia tego radaru, przede wszyst­kim wyni­ka­jące z zasto­so­wa­nych w nim roz­wią­zań kon­struk­cyj­nych i bazy ele­men­to­wej. Choćby prze­sta­rzały układ prze­twa­rza­nia sygna­łów spra­wia, że wykry­wa­nie i pewne śle­dze­nie celów w warun­kach wystę­po­wa­nia zakłó­ceń (natu­ral­nych i celo­wych) staje się pro­ble­ma­tyczne. System obróbki sygna­łów ma niską wydaj­ność, która ogra­ni­cza liczbę pro­wa­dzo­nych celów i dokład­ność okre­śla­nia ich koor­dy­nat. Archaiczna jest też kon­sola ope­ra­tor­ska. Analogowy sygnał na wyj­ściu ogra­ni­cza rów­nież moż­li­wość inte­gra­cji ze współ­cze­snymi sys­te­mami dowo­dze­nia obroną powietrzną. Czas eks­plo­ata­cji ory­gi­nal­nych sta­cji dobiega końca jed­nak przede wszyst­kim ze względu na coraz gor­szą dostęp­ność czę­ści zamien­nych (szcze­gól­nie spe­cja­li­stycz­nych pod­ze­spo­łów elek­tro­nicz­nych w wyko­na­niach mili­tar­nych), z któ­rych wiele nie jest już pro­du­ko­wa­nych. Biorąc jed­nak pod uwagę wskaź­niki koszt – efekt i pro­stotę kon­struk­cji, sta­cja P-18 to wręcz ide­alny obiekt do pod­da­nia moder­ni­za­cji. Na prze­strzeni ostat­nich kil­ku­na­stu lat takich pro­po­zy­cji moder­ni­za­cyj­nych opra­co­wano kilka – ofe­ro­wały je m.in. firmy z Białorusi, Czech, Rosji, Ukrainy i Węgier, a więk­szość osią­gnęła sta­tus seryjny.

  • Andrzej Kiński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE