Łabędzie czyli długa histo­ria budowy okrę­tów szkol­nych cz.1


Szkuner ORP Iskra. Przez wiele lat chluba naszej floty. Fot. zbiory Muzeum MW/Stanisław Pudlik

Szkuner ORP Iskra. Przez wiele lat chluba naszej floty. Fot. zbiory Muzeum MW/Stanisław Pudlik

Historia budowy dwóch okrę­tów szkol­nych, to opo­wieść cią­gnąca się przez bli­sko 15 lat. Tyle trwały dys­ku­sje, ana­lizy, opra­co­wy­wa­nie kolej­nych pro­jek­tów, nim na drzew­cach dwóch jed­no­stek proj. 888 zało­po­tały biało-czer­wone ban­dery. Dziś, mimo upływu 40 lat, o następ­cach pozo­sta­ją­cego jesz­cze cią­gle w służ­bie Wodnika nic nie sły­chać.

Na początku lat 60. pol­ska Marynarka Wojenna dys­po­no­wała czte­rema jed­nost­kami szkol­nymi. Przebudowany ze statku han­dlo­wego ORP Gryf, szku­ner żaglowy z cza­sów I wojny świa­to­wej ORP Iskra i dwa byłe kutry tor­pe­dowe nie były jed­nak ani nowe, ani nowo­cze­śnie wypo­sa­żone. Rozwijająca się Wyższa Szkoła Marynarki Wojennej (dalej – WSMW) potrze­bo­wała jed­nak okrętu szkol­nego z praw­dzi­wego zda­rze­nia. Dlatego też już w 1962 r. poja­wiły się naj­wcze­śniej­sze opra­co­wa­nia teo­re­tyczne na temat koniecz­no­ści zastą­pie­nia w pierw­szej kolej­no­ści ORP Gryf. Zakładano, że w dru­giej poło­wie tam­tej dekady powinno dojść do wymiany ww. jed­nostki. Oczywiście nie wyobra­żano sobie innej drogi, jak zle­ce­nie budowy jed­nej z pol­skich stoczni. Ale były też pomy­sły oszczędne, czyli szu­ka­jące moż­li­wych dróg zmo­der­ni­zo­wa­nia posia­da­nego wojen­nego trans­por­towca.

Stracona dekada

Drogą do prze­bu­dowy Gryfa miało być m.in. przy­sto­so­wa­nie kotłów do opa­la­nia pali­wem płyn­nym bądź w ogóle wymiana maszyny paro­wej i kotłów węglo­wych na uży­wany sil­nik spa­li­nowy. Zastanawiano się nad zmianą syl­wetki na nowo­cze­śniej­szą, bar­dziej odpo­wia­da­jącą ówcze­snym tren­dom budow­nic­twa okrę­to­wego. Jeszcze w grud­niu 1963 r. Szefostwo Służb Technicznych w Dowództwie MW (dalej – DMW) wydało swoją opi­nię w tej spra­wie. Z przy­go­to­wa­nych wyli­czeń wyni­kało, że paliwo płynne poprawi wymianę cie­pła
w kadłu­bie, nie­znacz­nie zwięk­szy pręd­kość (do 10,5 w.), zmniej­szy liczeb­ność załogi i uciąż­li­wość jej pracy w siłowni, ale jest nie­opła­calne w trak­cie eks­plo­ata­cji okrętu ze względu na róż­nice cen mazutu i węgla. Z kolei sil­nik spa­li­nowy rów­nież popra­wiłby osiągi i koszty codzien­nej eks­plo­ata­cji, ale ze względu na wiek i kon­struk­cję statku taka wymiana będzie nie­opła­calna. Wreszcie zmiana syl­wetki – zda­niem spe­cja­li­stów – była nie­wy­ko­nalna z tech­nicz­nego punku widze­nia. Tak zakoń­czyło się pierw­sze w tej deka­dzie podej­ście do prze­ró­bek na ORP Gryf.
Pomysłem na przy­spie­sze­nie pro­cesu pro­jek­to­wa­nia i obni­że­nie kosz­tów była adap­ta­cja do roli okrętu szkol­nego goto­wej doku­men­ta­cji tech­nicz­nej innej jed­nostki spe­cjal­nej. W tym cza­sie nie było zbyt dużego wyboru, dla­tego począt­kowo wybór padł na tra­ło­wiec bazowy proj. 254 i okręt hydro­gra­ficzny ORP Bałtyk. Do tych kon­cep­cji Szefostwo Służb Technicznych rów­nież przed­sta­wiło nega­tywne opi­nie. Wskazano, że trzeba byłoby zbu­do­wać lub prze­bu­do­wać kilka kadłu­bów tra­łow­ców, aby pomie­ścić wszyst­kich słu­cha­czy WSMW, podob­nie było z prze­bu­do­wa­nym ze statku rybac­kiego hydro­gra­fem.

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE