Kriegsmarine na Bałtyku

Kriegsmarine na Baltyku 1944-1945

Kriegsmarine na Baltyku 1944 – 1945

Wbrew powszech­nemu mnie­ma­niu mary­narka wojenna III Rzeszy dobrze radziła sobie w wal­kach na Bałtyku i zde­kla­so­wała sowiecką Flotę Bałtycką w stop­niu nawet więk­szym niż Kaiserliche Marine flotę Imperium Rosyjskiego na tym akwe­nie w cza­sie I wojny świa­to­wej. Do 1944 r. okręty ZSRS stały zablo­ko­wane w Leningradzie i mogły zostać wyko­rzy­stane jedy­nie do wspar­cia obrony mia­sta, a Bałtyk był w tym cza­sie wewnętrz­nym „jezio­rem” Osi. Nawet po deblo­ka­dzie Leningradu Niemcy utrzy­mali znaczną prze­wagę i prze­pro­wa­dzali liczne udane ope­ra­cje – mimo coraz dra­ma­tycz­niej­szej sytu­acji na lądzie i włą­cze­nia się do dzia­łań bom­bow­ców alian­tów zachodnich.

Blokada Floty Bałtyckiej roz­po­częła się jesz­cze w 1941 r. i z roku na rok była uszczel­niana. Wreszcie w kwiet­niu kry­tycz­nego dla Niemiec i ich sojusz­ni­ków roku 1943, mię­dzy pół­wy­spem Porkkala i wyspą Naissaar w Finlandii a oko­li­cami Tallina w Estonii, została roz­miesz­czona podwójna sieć zagro­dowa o dłu­go­ści 90 km. Po jej roz­pię­ciu, w któ­rym brało udział 140 jed­no­stek pły­wa­ją­cych i które prze­bie­gło bez więk­szego prze­ciw­dzia­ła­nia prze­ciw­nika, przez kolejny rok na Bałtyk nie prze­do­stał się żaden sowiecki okręt. Minami usiana była także cała Zatoka Fińska i w cza­sie walk wokół Leningradu podej­mo­wano liczne wyprawy, mające na celu posta­wie­nie kolej­nych zagród mino­wych, w tym także bliż­szej zagrody minowo-sie­cio­wej roz­miesz­czo­nej mię­dzy Narwą w Estonii a wyspami Torsaari, Sur-Sali, Kilpisaari i Kiuskieri. Była to tzw. pozy­cja minowa narewsko-hoglandzka.
Bałtyk w jesz­cze więk­szym stop­niu niż wcze­śniej stał się bez­piecz­nym szla­kiem, któ­rym można było szybko i tanio prze­rzu­cać siły i zaopa­trze­nie mię­dzy rdzen­nymi tere­nami III Rzeszy a Finlandią czy odda­loną od Berlina o setki kilo­me­trów Grupą Armii „Północ”. Blokada była dozo­ro­wana w dużej mie­rze przez flotę fiń­ską, skła­da­jącą się w tym cza­sie z pan­cer­nika obrony wybrzeża, 6 kano­nie­rek, 8 dozo­row­ców, 5 okrę­tów pod­wod­nych, 22 kutrów tor­pe­do­wych, 6 sta­wia­czy min i ponad 50 mniej­szych jed­no­stek. Do stycz­nia 1944 r. Kriegsmarine nie musiała więc anga­żo­wać w nią zbyt dużych sił i ogra­ni­czyła się do utrzy­my­wa­nia w rejo­nie kil­ku­dzie­się­ciu małych jed­no­stek pły­wa­ją­cych, które odcią­żały Finów w codzien­nych działaniach.
Sytuacja zaczęła się kom­pli­ko­wać na początku 1944 r. W stycz­niu Sowieci roz­po­częli ope­ra­cję lenin­gradzko-nowo­grodzką, mającą na celu prze­rwa­nie oblę­że­nia Leningradu i w ciągu dwóch mie­sięcy ode­pchnęli woj­ska nie­miec­kie do wyso­ko­ści estoń­skiej Narwy. Od tej pory nie­miec­kie dowódz­two nie mogło już wyklu­czać, że w wyniku dal­szej ofen­sywy lądo­wej może dojść np. do zdo­by­cia przez prze­ciw­nika Estonii, a co za tym idzie – zerwa­nia blo­kady. W takich dzia­ła­niach mogłyby wziąć udział okręty Floty Bałtyckiej. W jej skład, przy­naj­mniej jeśli cho­dzi o jed­nostki zdolne do wyj­ścia z portu i pod­ję­cia dzia­łań ofen­syw­nych, wcho­dził w tam­tym cza­sie okręt liniowy Oktiabrskaja Riewolucyja (uzbro­je­nie główne 12 x 305 mm, arty­le­ria śred­nia 16 x 120 mm), krą­żow­niki Maksim Gorkij i Kirow (9 x 180 mm i 6 x 100 mm każdy), 2 lidery i 9 nisz­czy­cieli, 28 okrę­tów pod­wod­nych, 13 kano­nie­rek, 51 kutrów tor­pe­do­wych, cały sze­reg mniej­szych jed­no­stek i nie­mal 400 samo­lo­tów lot­nic­twa mor­skiego. Była to więc siła, z którą nale­żało się liczyć – szcze­gól­nie w chwili, kiedy po wyj­ściu z portu nie dało się jej zagro­zić przy uży­ciu lot­nic­twa tak sku­tecz­nie jak w latach ubiegłych.
Z tego powodu wio­sną 1944 r. Niemcy zaczęli wzmac­niać siły nawodne w rejo­nie blo­kady. W czerwcu liczyły one 12 nisz­czy­cieli i tor­pe­dow­ców, 10 okrę­tów pod­wod­nych, 6 sta­wia­czy min, 16 kutrów tor­pe­do­wych i około 200 mniej­szych jed­no­stek – tra­łow­ców, okrę­tów desan­to­wych, pro­mów arty­le­ryj­skich i róż­nych innych jed­no­stek pomoc­ni­czych. Większość tych sił stała w zachod­niej czę­ści Zatoki Fińskiej, a tylko część (z czego naj­sil­niej­szy kom­po­nent sta­no­wiło 5 tor­pe­dow­ców) w naj­nie­bez­piecz­niej­szym, wschod­nim rejo­nie. Oprócz tego w odda­le­niu od prze­ciw­nika stała na Bałtyku duża część okrę­tów Kriegsmarine, które były wyko­rzy­sty­wane do szko­le­nia, zostały wła­śnie wypro­du­ko­wane bądź wyre­mon­to­wane i prze­cho­dziły próby – albo po pro­stu prze­su­nięto je tam, aby trzy­mać je z dala od bom­bow­ców alian­tów zachod­nich. Znaczną ilość war­to­ścio­wych jed­no­stek wyco­fano też na Bałtyk po lądo­wa­niu alian­tów w Normandii 6 czerwca 1944 r. Latem w Gdańsku, Gdyni i nie­miec­kich por­tach bał­tyc­kich sta­cjo­no­wały więc 4 krą­żow­niki cięż­kie: Lützow, Admiral Scheer (6 x 280 mm, 8 x 150 mm), Admiral Hipper i Prinz Eugen (8 x 203 mm, 12 x 105 mm), 4 krą­żow­niki lek­kie Emden (8 x 150 mm, 3 x 105 mm), Köln, Nürnberg i Leipzig (9 x 150 mm, 8 x 88 mm) oraz dwa pan­cer­niki szkolne Schleswig-Holstein i Schlesien (4 x 280 mm, 10 x 150 mm). Kriegsmarine trzy­mała także na Bałtyku 23 nisz­czy­ciele i tor­pe­dowce (nie licząc tych wysła­nych do wspie­ra­nia dzia­łań blo­ka­do­wych), 70 kutrów tor­pe­do­wych i setki róż­nego typu okrę­tów mniej­szych i pomocniczych.
Niemcy mieli więc nad Sowietami zde­cy­do­waną prze­wagę, o jakiej na lądzie mogli tylko poma­rzyć. Wszystko to pomimo faktu, że naj­po­tęż­niej­szy ich okręt – pan­cer­nik Tirpitz – sta­cjo­no­wał w Norwegii, sie­jąc postrach wśród kon­wo­jów ark­tycz­nych, kolejny – Scharnhorst – dopiero co padł łupem Royal Navy w grud­niu 1943 r. a trzeci i ostatni – Gneisenau – pozo­sta­wał unie­ru­cho­miony w Gdyni w nie­koń­czą­cym się remon­cie. Najcięższe okręty Kriegsmarine tra­piły także inne pro­blemy. Krążownik ciężki Admiral Hipper prze­by­wał w Piławie, a potem w Gdyni, ale także na prze­dłu­ża­ją­cym się remon­cie. Jego stan był tak zły, że nie użyto go prze­ciw Sowietom bojowo ani razu i w momen­cie roz­po­czę­cia ewa­ku­acji Pomorza w stycz­niu 1945 r. ruszył on w swój ostatni rejs do Kilonii, gdzie 3 maja dobił go silny nalot RAF.

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE