Krążowniki pomoc­ni­cze Kriegsmarine

Krążownik pomocniczy Orion, Atlantyk lipiec 1940 r.

Krążownik pomoc­ni­czy Orion, Atlantyk lipiec 1940 r.

Podobnie, jak w przy­padku I wojny świa­to­wej, także w cza­sie II wojny Kriegsmarine wyko­rzy­sty­wała do walk na mor­skich szla­kach komu­ni­ka­cyj­nych adap­to­wane nawodne jed­nostki bojowe – prze­bu­do­wane ze stat­ków han­dlo­wych krą­żow­niki pomoc­ni­cze. Ich dzia­ła­nia przy­no­siły różne wyniki, co zapre­zen­tuje niniej­szy, prze­glą­dowy, arty­kuł.

Od samego początku two­rze­nia nowych sił mor­skich mię­dzy­wo­jenne Niemcy sta­wiały na wyko­rzy­sta­nie floty nawod­nej w ata­ko­wa­niu bry­tyj­skich szla­ków komu­ni­ka­cyj­nych na morzach i oce­anach. Krok ten był wyni­kiem ana­lizy doświad­czeń z I wojny świa­to­wej, gdy ówcze­sna potężna Kaiserliche Marine nie była w sta­nie poko­nać Grand Fleet w otwar­tym star­ciu, a także faktu, iż nie­moż­liwe będzie zbu­do­wa­nie Kriegsmarine zdol­nej do rów­no­rzęd­nego poje­dynku z Brytyjczykami. Z tego też względu pierw­sze nowo­cze­sne jed­nostki bojowe – okręty pan­cerne typu Deutschland – były przy­go­to­wane do kor­sar­skich dzia­łań na mor­skich liniach żeglu­go­wych. Czynnik pre­sji czasu oraz bra­ków prze­my­słowo-mate­ria­ło­wych dopro­wa­dził jed­nak do tego, że Niemcy ponow­nie (wzo­rem I wojny świa­to­wej), wyko­rzy­stali na morzach krą­żow­niki pomoc­ni­cze.
Jednostki tej klasy, dzięki łatwej adap­ta­cji oraz moż­li­wo­ści masko­wa­nia, jak też ogrom­nym zasię­gom, mogły prze­by­wać na morzach i oce­anach przez długi czas, a także wyko­rzy­sty­wać ele­ment zasko­cze­nia. Co ważne, ich przy­go­to­wa­nie do dzia­łań oraz same rejsy nie obcią­żały nie­miec­kiego wysiłku wojen­nego, ich przy­sto­so­wa­nie kosz­to­wało (łącz­nie) około 1% kosz­tów budowy cięż­kich okrę­tów arty­le­ryj­skich. W każ­dym przy­padku wyko­rzy­sty­wano frach­towce o napę­dzie moto­ro­wym bądź tur­bi­no­wym – były to jed­nostki zare­kwi­ro­wane od nie­miec­kich arma­to­rów, a także jeden sta­tek prze­zna­czony dla pol­skiego prze­woź­nika, który został prze­jęty przez Niemców w byłym już wtedy Wolnym Mieście Gdańsku po roz­po­czę­ciu II wojny świa­to­wej.
Statystycznie rzecz bio­rąc, dzie­sięć krą­żow­ni­ków pomoc­ni­czych Kriegsmarine mają­cych na pokła­dach załogi liczące łącz­nie około 3400 ludzi przy­czy­niło się do znisz­cze­nia bądź zdo­by­cia jako pryzy 129 stat­ków han­dlo­wych o łącz­nym tonażu 780 tys. BRT. Poza suk­ce­sami w postaci sku­tecz­nych ata­ków, obec­ność na morzu jed­no­stek kor­sar­skich wyma­gała od Aliantów wydzie­la­nia spo­rych sił do zadań poszu­ki­waw­czych oraz eskor­to­wych w róż­no­rod­nych rejo­nach świata, osła­bia­jąc tym samym główny wysi­łek, jakim z całą pew­no­ścią była walka z okrę­tami pod­wod­nymi (ponadto wpro­wa­dzała zamie­sza­nie w zarzą­dza­niu ruchami kon­wo­jów).
Ich aktywna służba trwała w latach 1940 – 1943, w tym cza­sie ope­ro­wały one na wszyst­kich oce­anach – poza bez­po­śred­nim zwal­cza­niem żeglugi, także pośred­nim (z wyko­rzy­sta­niem sta­wia­nych min mor­skich). Dodatkowo, jak poka­zały wyda­rze­nia, dowódcy potra­fili ryzy­ko­wać i uda­nie ata­ko­wać insta­la­cje naziemne przy­czy­nia­jąc się do powięk­sze­nia wojen­nego cha­osu i strat w gospo­darce.
Już na wstę­pie warto wska­zać kwe­stię nazew­nic­twa oraz ozna­czeń poszcze­gól­nych jed­no­stek. Każda z nich otrzy­my­wała ozna­cze­nie alfa­nu­me­ryczne HSK 1 – 10, ozna­cze­nie kodowe Schiff z liczbą oraz nazwę wła­sną wybie­raną przez dowódcę (sic!). Dodatkowo Alianci, na bazie nasłu­chów radio­wych oraz dzia­łań wywia­dow­czych, nada­wali im wła­sne ozna­cze­nia – Raider A-K (szcze­góły w tabeli). Pierwsze dwa krą­żow­niki pomoc­ni­cze – Orion i Atlantis – miały przej­ściowo dodat­kowy komin-atrapę.

  • Łukasz Pacholski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE