Polska musi obro­nić się sama

Podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski prezentuje główne założenia „Koncepcji Obronnej RP”.

Podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski pre­zen­tuje główne zało­że­nia „Koncepcji Obronnej RP”.

Po roku prac, 23 maja resort obrony naro­do­wej przed­sta­wił w Akademii Sztuki Wojennej w Rembertowie rezul­taty pracy zespołu kie­ro­wa­nego przez pod­se­kre­ta­rza stanu w tym mini­ster­stwie, Tomasza Szatkowskiego. Zadaniem zespołu było opra­co­wa­nie Strategicznego Przeglądu Obronnego A.D. 2017. Trzeba przy­znać, że oprawa pre­zen­ta­cji jego jaw­nej wer­sji, zaty­tu­ło­wa­nej „Koncepcja Obronna RP”, była godna wagi, jaką obecne kie­row­nic­two MON przy­kłada do tego doku­mentu.

W XXI wieku to już trzeci stra­te­giczny prze­gląd obronny (SPO). Pierwszy powstał w latach 2004 – 2006, ale jego kon­klu­zje nie zostały wpro­wa­dzone w życie. Drugi został stwo­rzony, gdy sze­fem MON był Bogdan Klich, a jego wyniki zapre­zen­to­wano wio­sną 2011 r. Także on prze­szedł bez więk­szego echa i szybko się zdez­ak­tu­ali­zo­wał. Dwa lata póź­niej powstał dodat­kowo Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego, jako doku­ment wyż­szego szcze­bla, opra­co­wy­wany przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego na pole­ce­nie ówcze­snego pre­zy­denta Bronisława Komorowskiego.
Wszystkie powyż­sze doku­menty podej­mo­wały wiele aspek­tów okre­śla­nych wspól­nym i dość ogól­ni­ko­wym mia­nem bez­pie­czeń­stwa naro­do­wego. Zajmowały się spra­wami demo­gra­ficz­nymi, migra­cyj­nymi, rosną­cym zagro­że­niem ter­ro­ry­stycz­nym i zaso­bami ener­ge­tycz­nymi. Wojna w Europie na skalę i podo­bień­stwo kon­fliktu świa­to­wego sprzed kil­ku­dzie­się­ciu lat była z ich punktu widze­nia nie­mal wyklu­czona, a spory regio­nalne w pobliżu naszych gra­nic uwa­żano co prawda za moż­liwe, ale nie­za­gra­ża­jące bez­po­śred­nio naszej suwe­ren­no­ści.
Podstawy bez­pie­czeń­stwa opie­rano w tych doku­men­tach na naszym człon­ko­stwie w Sojuszu Północnoatlantyckim i Unii Europejskiej, a gwa­ran­tem nie­na­ru­szal­no­ści gra­nic były oczy­wi­ście Siły Zbrojne RP, dla któ­rych cyklicz­nie opra­co­wy­wano – nigdy w pełni nie­zre­ali­zo­wane – pro­gramy moder­ni­za­cji tech­nicz­nej. Przypomnijmy tylko, że od 2009 r. w pełni zawo­dowa armia liczyła 100 000 żoł­nie­rzy, a dodat­kowe 20 000 „bagne­tów” miały zapew­niać Narodowe Siły Rezerwowe. Ponadto 1 stycz­nia 2014 r. wpro­wa­dzono reformę sys­temu kie­ro­wa­nia i dowo­dze­nia, w któ­rej zało­żono ogra­ni­cze­nie roli Sztabu Generalnego WP, likwi­du­jąc samo­dzielne dowódz­twa rodza­jów sił zbroj­nych, a w zamian two­rząc Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Zarówno wymie­nione doku­menty, reduk­cja sta­nów liczeb­nych i sprzętu oraz reforma sys­temu dowo­dze­nia były przed­mio­tem nie­usta­ją­cej kry­tyki, wów­czas opo­zy­cyj­nego, Prawa i Sprawiedliwości. W 2015 r. par­tia ta szła do wybo­rów pre­zy­denc­kich i par­la­men­tar­nych m.in. z hasłem sze­roko zakro­jo­nych zmian w Siłach Zbrojnych RP. Krytykowano zwłasz­cza reformę sys­temu dowo­dze­nia i nadal poświę­ca­nie zbyt dużej uwagi moż­li­wo­ściom dzia­ła­nia jed­no­stek Wojska Polskiego poza gra­ni­cami naszego kraju, a nie sku­pia­nie się na two­rze­niu sil­nego sys­temu obrony tery­to­rium Polski.

Wszystko od nowa

Powstanie od pod­staw takiego doku­mentu, jak nowy stra­te­giczny prze­gląd obronny (dalej
SPO-2017), wobec tak sze­ro­kiej kry­tyki dzia­łań poprzed­ni­ków, wyda­wało się sprawą oczy­wi­stą. Decyzję o uru­cho­mie­niu prac nad nową edy­cją SPO szef resortu obrony ogło­sił w maju 2016 r., na ubie­gło­rocz­nej odpra­wie kie­row­ni­czej kadry Sił Zbrojnych RP. Prace zespołu pod prze­wod­nic­twem wice­min. Tomasza Szatkowskiego fak­tycz­nie ruszyły zaś w lipcu 2016 r. Gotowy doku­ment tra­fił na biurko
min. Antoniego Macierewicza nie w marcu tego roku, jak pier­wot­nie zakła­dano, lecz nie­mal dwa mie­siące póź­niej. Ponieważ całość jest nie­jawna, na potrzeby opi­nii publicz­nej przy­go­to­wano wspo­mnianą „Koncepcję Obronną RP”.
Treść SPO-2017 to rezul­tat pracy pię­ciu zespo­łów, z któ­rych każdy otrzy­mał inny obszar tema­tyczny:
❚ Zespół Badawczy nr 1 – Środowisko Bezpieczeństwa RP,
❚ Zespół Badawczy nr 2 – Podsystem kie­ro­wa­nia obroną naro­dową,
❚ Zespól Badawczy nr 3 – Zdolności ope­ra­cyjne Sił Zbrojnych RP,
❚ Zespół Badawczy nr 4 – Pozamilitarne przy­go­to­wa­nia obronne,
❚ Zespół Badawczy nr 5 – Proces pla­no­wa­nia obron­nego.
Tym, co usły­szeli w sali kino­wej Akademii Sztuki Wojennej, zgro­ma­dzeni zasko­czeni raczej nie byli. Ogłoszono bowiem, powta­rza­jąc już wcze­śniej­sze tezy, że nie­mal wszystko, co przez ostat­nie ćwierć wieku czy­niono w kwe­stii przy­go­to­wa­nia SZ RP do obrony kraju było, oględ­nie mówiąc, złe. Niewłaściwe zało­że­nia pro­wa­dziły do błęd­nych ana­liz, ocen i wnio­sków. W związku z tym wszyst­kie przy­go­to­wane na tych pod­sta­wach plany dzia­ła­nia i pro­gramy reform nie pro­wa­dziły do zwięk­sze­nia poten­cjału obron­nego Wojska Polskiego, a wręcz prze­ciw­nie.
Jak tłu­ma­czył w jed­nym z nie­dawno udzie­lo­nych wywia­dów wice­min. Szatkowski: Podstawowa róż­nica to punkt wyj­ścia. Wcześniej jako dogmat przyj­mo­wano poli­tycz­nie poprawne zało­że­nie, zgod­nie z któ­rym nie grozi nam poważne zagro­że­nie mili­tarne. Według ust­nych rela­cji dopiero grupa ame­ry­kań­skich eks­per­tów z wyna­ję­tej firmy kon­sul­tin­go­wej nakło­niła kie­row­nic­two jed­nego z wcze­śniej­szych prze­glą­dów, aby do zestawu prze­pro­wa­dza­nych przez nich sce­na­riu­szy dołą­czyć sytu­ację obrony tery­to­rium Polski, pod­czas gdy nasi spe­cja­li­ści woleli ana­li­zo­wać… wyprawę pol­skiej misji poko­jo­wej na Cejlon. To ode­rwa­nie od rze­czy­wi­sto­ści w krę­gach elit kie­row­ni­czych i dowód­czych poku­tuje u nas od cza­sów Układu Warszawskiego. 

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE