Koncepcja nowego trans­por­tera pie­choty mor­skiej WMF Rosji

Wizja projektowanego w Omsku bojowego wozu piechoty morskiej BMMP.

Wizja pro­jek­to­wa­nego w Omsku bojo­wego wozu pie­choty mor­skiej BMMP.

Pojazdy pie­choty mor­skiej ZSRR ści­śle speł­niały wyma­ga­nia, które wyni­kały z tak­tycz­nych i ope­ra­cyj­nych zało­żeń ope­ra­cji desan­to­wych. Małe i śred­nie okręty desan­towe, które sta­no­wiły przy­tła­cza­jącą więk­szość parku jed­no­stek tej klasy WMF, pod­cho­dziły na jak naj­mniej­szą odle­głość od brzegu, a więc dziel­ność mor­ska desan­to­wa­nych pojaz­dów mogła być nie­wielka. Dlatego nie kon­stru­owano ich spe­cjal­nie dla pie­choty mor­skiej, a co naj­wy­żej jedy­nie w pew­nym stop­niu dosto­so­wy­wano, mon­tu­jąc np. pod­wyż­szone czerp­nie powie­trza do sil­ni­ków i prze­dłu­żone rury wyde­chowe. Do końca ist­nie­nia ZSRR stan­dar­dem były czołgi pły­wa­jące PT-76, gąsie­ni­cowe trans­por­tery BTR-50 i kołowe BTR-60/-70/-80. Używano także opan­ce­rzo­nych pojaz­dów roz­po­znaw­czych BRDM-1/-2. Natomiast bojowe wozy pie­choty BMP-1/-2 oraz czołgi T-54/-55/-62/-72 desan­to­wano za pomocą barek desan­to­wych, które pod­cho­dziły bez­po­śred­nio do brzegu, a póź­niej także za pomocą podusz­kow­ców.

Dopiero w poło­wie lat 80. pod­jęto próby głęb­szej moder­ni­za­cji stan­dar­do­wych wozów bojo­wych, aby lepiej sobie radziły na wzbu­rzo­nym morzu. Pierwszymi pod­da­nymi mody­fi­ka­cjom miały być bojowe wozy pie­choty BMP-3F – odcią­żone (m.in. demon­taż wypo­sa­że­nia do samo­oko­py­wa­nia) i zaopa­trzone w: falo­chron o innej kon­struk­cji, tele­sko­powy maszt miesz­czący czerp­nie powie­trza, odbi­ja­cze fal na wieży, a także dodat­kowe zbior­niki paliwa słu­żące także jako komory wypor­no­ściowe. Rozpad ZSRR wstrzy­mał prace nad nimi, a póź­niej­sze próby zain­te­re­so­wa­nia tym pomy­słem kon­tra­hen­tów zagra­nicz­nych, głów­nie Indii, speł­zły na niczym. Niewielką par­tię takich pojaz­dów udało się sprze­dać jedy­nie Indonezji (54 wozy, dostar­czone w 2010 i 2014 r.).
W mię­dzy­cza­sie liczba jed­no­stek desan­to­wych rosyj­skiej floty dra­stycz­nie się zmniej­szyła, ubyło głów­nie jed­no­stek o nie­wiel­kiej wypor­no­ści. Większe okręty gorzej nadają się do wycho­dze­nia bez­po­śred­nio na ata­ko­wany brzeg, są bar­dziej nara­żone na ataki nie­przy­ja­ciela, a ich utrata pociąga za sobą poważne koszty. Dlatego w Rosji uważ­niej przyj­rzano się ame­ry­kań­skiej kon­cep­cji desan­to­wa­nia, zgod­nie z którą pojazdy desan­towe opusz­czają ładow­nie okrę­tów w znacz­nej odle­gło­ści od brzegu. Do tego są jed­nak potrzebne pojazdy o więk­szej dziel­no­ści mor­skiej.
Istnieją dwa spo­soby reali­za­cji tego celu: można zaadap­to­wać do nowych zadań wybrane typy wozów bojo­wych ogól­nego prze­zna­cze­nia lub skon­stru­ować od pod­staw wyspe­cja­li­zo­wane pojazdy o odpo­wied­nich cechach. W Stanach Zjednoczonych już w cza­sie II wojny świa­to­wej wybrano tę drugą drogę, pro­jek­tu­jąc i pro­du­ku­jąc rodziny amfi­bii Landing Vehicle, Tracked (LVT). Ostatnim ogni­wem w łań­cu­chu roz­wo­jo­wym podob­nych pojaz­dów jest AAV7 (WiT 8/2017).
Rosyjscy kon­struk­to­rzy bez trudu mogliby sko­pio­wać ame­ry­kań­ski pojazd lub zapro­jek­to­wać wóz o podob­nych osią­gach. Początkowo zakła­dano, że nowy pojazd zosta­nie opra­co­wany od pod­staw (patrz ramka), bio­rąc pod uwagę, że będzie on bazo­wał na nowych uni­wer­sal­nych okrę­tach desan­to­wych typu Władiwostok (Mistral). Fiasko tego pro­jektu spo­wo­do­wało jed­nak zmianę podej­ścia także do kon­cep­cji nowego wozu bojo­wego pie­choty mor­skiej.
Wszystko wska­zuje na to, że po odmo­wie dostar­cze­nia Mistrali nie­wielka liczeb­ność rosyj­skich jed­no­stek pie­choty mor­skiej i współ­pra­cu­ją­cych z nimi jed­no­stek pły­wa­ją­cych nie uza­sad­nia inwe­sto­wa­nia w pro­jek­to­wa­nie od pod­staw wyspe­cja­li­zo­wa­nego trans­por­tera desan­to­wego. Zamiast tego naj­wy­raź­niej zde­cy­do­wano się na głę­boką adap­ta­cję pojazdu uni­wer­sal­nego, jakim ma być gąsie­ni­cowa plat­forma śred­niej nośno­ści Kurganiec. Jak dotąd powstały przed­se­ryjne wozy tej rodziny, nale­żące do kate­go­rii bojo­wych wozów pie­choty i ich uprosz­czona wer­sja, która może peł­nić rolę trans­por­tera opan­ce­rzo­nego (sze­rzej w WiT 5 i 6/2017). Według dostęp­nych infor­ma­cji pla­no­wana jest budowa na tej plat­for­mie co naj­mniej kilku, a zapewne kil­ku­na­stu typów pojaz­dów spe­cjal­nych – pojaz­dów wspar­cia dzia­łań, nośni­ków róż­no­rod­nego spe­cja­li­stycz­nego wypo­sa­że­nia i uzbro­je­nia. Mają być wśród nich m.in.: zestawy prze­ciw­lot­ni­cze i prze­ciw­pan­cerne, wozy wspar­cia ognio­wego, pojazdy roz­po­znaw­cze, wozy łącz­no­ści i dowo­dze­nia, pojazdy ewa­ku­acji medycz­nej itp. W ZSRR znaczną część pojaz­dów spe­cjal­nych budo­wano w opar­ciu o nośniki uni­wer­salne nie­bę­dące bojo­wymi wozami czy trans­por­te­rami pie­choty (MT-LB, MT-LBu). Dzięki temu można je było łatwiej dosto­so­wać do nowych zadań. Obecnie taki nośnik nie jest naj­wy­raź­niej pro­jek­to­wany, a więc wybór Kurgańca jako bazy do trans­por­tera pie­choty mor­skiej jest nie­mal oczy­wi­sty.
Nawet na obec­nym sta­dium roz­woju pojazdu pod­sta­wo­wego poja­wiają się spe­ku­la­cje, że nie­wiel­kie zmiany w kon­struk­cji K-25 dadzą mu więk­szą dziel­ność mor­ską od naj­lep­szych pod tym wzglę­dem star­szych radziec­kich kon­struk­cji. Miałyby to zapew­nić ekrany bur­towe o dużych roz­mia­rach, które oprócz osłony bali­stycz­nej mają peł­nić funk­cje dodat­ko­wych komór wypor­no­ścio­wych. Można byłoby też roz­wa­żać zasto­so­wa­nie roz­wią­zań podob­nych do wdro­żo­nych, np. w ChRL, gdzie w latach 80. i 90. mody­fi­ko­wano zwy­kłe trans­por­tery i bwp przez doda­nie im pły­wa­ków, falo­chro­nów, ogra­ni­cza­ją­cych zale­wa­nie przed­niego pan­ce­rza i doczep­nych sil­ni­ków. W skraj­nym przy­padku można byłoby nawet zre­du­ko­wać odpor­ność bali­styczną ekra­nów bur­to­wych Kurgańca, za cenę zwięk­sze­nia ich obję­to­ści, przez usu­nię­cie czę­ści wewnętrz­nych ele­men­tów kulo­od­por­nych i zastą­pie­nie ich lek­kim two­rzy­wem sztucz­nym. Montaż więk­szego falo­chronu i doczep­nych sil­ni­ków byłby nie­skom­pli­ko­wany i nie wpły­nąłby zna­cząco na moż­li­wo­ści bojowe wozu. Ostatecznie sil­niki wraz z ich zbior­ni­kami paliwa mogłyby być odrzu­cane po osią­gnię­ciu brzegu.
  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE