Kołobrzeg 1945

Polscy żołnierze przekraczają ulicę pod ogniem niemieckim podczas walk o Kołobrzeg w marcu 1945 r. Warto zwrócić uwagę na drugiego z biegnących – ubrany jest w kombinezon wojsk pancernych, wydawany w WP m.in. żołnierzom samodzielnych dywizjonów artylerii pancernej, będących jednostkami organicznymi dywizji piechoty.

Polscy żoł­nie­rze prze­kra­czają ulicę pod ogniem nie­miec­kim pod­czas walk o Kołobrzeg w marcu 1945 r. Warto zwró­cić uwagę na dru­giego z bie­gną­cych – ubrany jest w kom­bi­ne­zon wojsk pan­cer­nych, wyda­wany w WP m.in. żoł­nie­rzom samo­dziel­nych dywi­zjo­nów arty­le­rii pan­cer­nej, będą­cych jed­nost­kami orga­nicz­nymi dywi­zji pie­choty.

Chociaż obec­nie Kołobrzeg koja­rzy się głów­nie z nad­mor­skim kuror­tem, pamięć o sto­czo­nych w nim cięż­kich wal­kach w marcu 1945 r. przez kolejne pół wieku była pie­lę­gno­wana w pań­stwie pol­skim. Dla jed­nych mia­sto było sym­bo­lem poświę­ce­nia i hero­izmu żoł­nie­rzy 1 Armii Wojska Polskiego, dla innych nato­miast sta­no­wiło legi­ty­ma­cję przy­łą­cze­nia Ziem Odzyskanych do powo­jen­nej Polski. Jakkolwiek róż­nie można inter­pre­to­wać zna­cze­nie tej bitwy, jed­nak bez­spor­nie Kołobrzeg zapi­sał się na kar­tach histo­rii jako jeden z naj­waż­niej­szych punk­tów na szlaku bojo­wym Wojska Polskiego pod­czas II wojny świa­to­wej.

Próbując zro­zu­mieć, dla­czego w marcu 1945 r. żoł­nie­rze 1 Armii Wojska Polskiego (1 AWP) uwi­kłali się w krwawe boje uliczne w tym mie­ście, należy cof­nąć się o dwa mie­siące wstecz, gdy w stycz­niu 1945 r. znad Wisły ruszała radziecka ope­ra­cja wiślań­sko-odrzań­ska. W prze­ciągu trzech tygo­dni oddziały 1 Frontu Białoruskiego (1 FB) zbli­żyły się do Odry, odsła­nia­jąc tym samym swoją prawą flankę. Chcąc zli­kwi­do­wać zagro­że­nie ze strony znaj­du­ją­cej się na Pomorzu Zachodnim nie­miec­kiej Grupy Armii „Wisła”, dowo­dzący 1 FB marsz. Gieorgij Żukow w stronę Jastrowia skie­ro­wał oddziały 1 AWP, która przez kolejne tygo­dnie prze­ła­my­wała pozy­cje Wału Pomorskiego. Prawie mie­sięczne walki o „Pommernstellung” nie zli­kwi­do­wały zagro­że­nia ze strony GA „Wisła” – pod koniec lutego 1945 r. Pomorza nadal bro­niły dwie armie nie­miec­kie, liczące w sumie 430 000 ludzi oraz 1500 czoł­gów i dział sztur­mo­wych.

Armata przeciwpancerna 45 mm podczas walk o Kołobrzeg, marzec 1945 r. Armaty tego kalibru stanowiły podstawową broń przeciwpancerną batalionów WP (po jednym plutonie). Prezentowana fotografia prawdopodobnie była pozowana – oficer stojący na środku ulicy nie miał szans na przeżycie podczas walk.

Armata prze­ciw­pan­cerna 45 mm pod­czas walk o Kołobrzeg, marzec 1945 r. Armaty tego kali­bru sta­no­wiły pod­sta­wową broń prze­ciw­pan­cerną bata­lio­nów WP (po jed­nym plu­to­nie). Prezentowana foto­gra­fia praw­do­po­dob­nie była pozo­wana – ofi­cer sto­jący na środku ulicy nie miał szans na prze­ży­cie pod­czas walk.

To wła­śnie prze­ciwko nim Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej zapla­no­wało ope­ra­cję pomor­ską, w któ­rej miała wziąć udział rów­nież 1 AWP. 24 lutego 1945 r. 2 FB marsz. Rokossowskiego ruszył w kie­runku Koszalina, a kilka dni póź­niej, 1 marca natar­cie w kie­runku Kołobrzegu i Szczecina roz­po­czął 1 FB. Nacierające na pra­wym skrzy­dle 1 FB pol­skie dywi­zje odno­siły suk­cesy, szybko zbli­ża­jąc się ku Bałtykowi. Po dro­dze napo­ty­ka­li­śmy, wałę­sa­jące się po lasach, nie­do­bitki oddzia­łów nie­miec­kich. Ranni, brudni, bez żad­nych szans, sami pod­da­wali się całymi gru­pami, napi­sał póź­niej Czesław Sztajnert z 3 Dywizji Piechoty (DP). Maszerując ku morzu, żoł­nie­rze co jakiś czas spo­glą­dali na mijane dro­go­wskazy, na któ­rych coraz czę­ściej kró­lo­wała jedna nazwa. Niemiecka nazwa brzmiała Kolberg. To jak to po naszemu? zada­wano w kom­pa­niach pyta­nie […]. Nie wszy­scy potra­fili odpo­wie­dzieć, po woj­nie wspo­mi­nał Alojzy Sroga, który w stop­niu cho­rą­żego ds. poli­tyczno-wycho­waw­czych z 3 DP masze­ro­wał przez Pomorze na początku marca 1945 r.

5 marca oddziały 2 FB zdo­były Koszalin i wyszły na brzeg Bałtyku. Poprzedniego dnia do leżą­cego nie­opo­dal Kołobrzegu dotarły czołgi radziec­kiej 45 Brygady Pancernej gwar­dii (BPanc. gw.). Opanowanie rejonu Koszalina i Kołobrzegu roz­cięło GA „Wisła” na dwie czę­ści – resztki 2 Armii Polowej wyco­fały się w stronę Zatoki Gdańskiej, nato­miast 3 Armia Pancerna została roz­bita na sze­reg mniej­szych grup, które szu­kały oca­le­nia na stat­kach, odpły­wa­ją­cych z Kołobrzegu do Rzeszy. Widząc suk­ces ope­ra­cji pomor­skiej, Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej (Stawka) 5 marca wydała dyrek­tywę, zgod­nie z którą 2 FB miał zawró­cić spod Koszalina w kie­runku Trójmiasta, tym­cza­sem 1 FB miał pro­wa­dzić pościg za wyco­fu­ją­cymi się oddzia­łami nie­miec­kimi i oczy­ścić Pomorze Zachodnie. Podsumowując mija­jący tydzień dzia­łań 1 AWP, jej dowódca gen. Stanisław Popławski miał powód do rado­ści – w ciągu tego czasu oddziały 1 AWP poko­nały 60 – 100 km, bio­rąc przy tym do nie­woli ok. 6 tys. jeń­ców (jedy­nie 6 marca 1 AWP wzięła do nie­woli 1,5 tys. żoł­nie­rzy) i zabi­ja­jąc ponad dru­gie tyle. Operacja pomor­ska jawiła się jako suk­ces, szybko zbli­ża­jący wszyst­kich do nie­chyb­nego końca III Rzeszy.

W tym samym cza­sie marsz. Żukow uszcze­gó­ło­wił zada­nia pod­le­głych mu jed­no­stek 1 FB. Wieczorem 6 marca do gen. Popławskiego dotarła dyrek­tywa naka­zu­jąca w prze­ciągu dwóch dni – do 8 marca, oczy­ścić teren dzia­ła­nia w pasie 1 AWP i zająć obronę nad Bałtykiem mię­dzy Mrzeżynem a, leżą­cym 22 km na wschód, Kołobrzegiem. Nie wyda­wało się to trud­nym zada­niem – wszy­scy jesz­cze byli pod wra­że­niem ogrom­nego suk­cesu ope­ra­cji pomor­skiej. Nastrój ten udzie­lił się rów­nież samemu marsz. Żukowowi – wspo­mniana dyrek­tywa nie prze­wi­dy­wała moż­li­wo­ści napo­tka­nia zor­ga­ni­zo­wa­nego oporu Niemców w Kołobrzegu – bądź co bądź, jed­nym z nie­licz­nych por­tów w tam­tym rejo­nie.

Festung Kolberg

Tymczasem Kołobrzeg już w listo­pa­dzie 1944 r. został przez Hitlera ogło­szony twier­dzą – festung Kolberg, która miała być bro­niona do ostat­niego żoł­nie­rza, bez względu na oko­licz­no­ści. Wtedy też ruszyły prace for­ty­fi­ka­cyjne, które po pię­ciu mie­sią­cach prze­obra­ziły przed­wo­jenne uzdro­wi­sko w istną twier­dzę.

Już samo podej­ście pod mia­sto, z powodu ota­cza­ją­cego Kołobrzeg otwar­tego, bagni­stego terenu, sta­no­wiło kło­pot dla broni cięż­kiej. W dodatku przez mia­sto prze­pły­wała rzeka Parsęta wraz z bie­gnącą rów­no­le­gle jej odnogą – Kanałem Drzewnym (zwa­nym też Więcminką lub Kanałem Miedzianym) i znaj­du­jącą się mię­dzy nimi Wyspą Solną. Walory obronne Kołobrzegu pod­no­sił też sys­tem for­tów, roz­bu­do­wy­wany od cza­sów nowo­żyt­nych. W opar­ciu o ukształ­to­wa­nie terenu Niemcy wybu­do­wali trzy pier­ście­nie pozy­cji obron­nych. Zewnętrzny pier­ścień cią­gnął się na skraju przed­mieść koło­brze­skich – skła­dał się na niego sys­tem tran­szei i schro­nów oraz rów prze­ciw­czoł­gowy. Drugi pier­ścień prze­bie­gał wzdłuż Kanału Drzewnego, bie­gnąc uli­cami mia­sta przez nastaw­nię kole­jową aż do leżą­cego nad Bałtykiem fortu Waldenfelsschanze (obec­nie: Kamienny Szaniec). Trzeci pier­ścień obrony biegł wzdłuż Parsęty, następ­nie przez dwo­rzec kole­jowy do kąpie­li­ska nad morzem. Najdłużej bro­nio­nym punk­tem mia­sta miała być latar­nia mor­ska u wej­ścia do portu koło­brze­skiego.

Powyższy opis trzech pozy­cji obron­nych nie oddaje w pełni ufor­ty­fi­ko­wa­nia mia­sta, bowiem część zabu­do­wań miej­skich przy­go­to­wano do pro­wa­dze­nia dłu­go­trwa­łej obrony w okrą­że­niu – takimi punk­tami był np. kom­pleks koszar na Przedmieściu Złotowskim, Wyspa Solna ze znaj­du­jącą się na niej Redute Schill (ob. Reduta Bagienna), Kleist Schanze (ob. Szaniec Kleista) w parku nad­mor­skim na zachód od portu koło­brze­skiego oraz kościół św. Jerzego. Większość budyn­ków w mie­ście przy­sto­so­wano do obrony, roz­miesz­cza­jąc pozy­cje strze­lec­kie zarówno na pod­da­szach, jak i w piw­ni­cach domów, a obsadę każ­dego z budyn­ków sta­no­wiły grupy 10 – 15 żoł­nie­rzy, wspar­tych bro­nią maszy­nową i ręcz­nymi gra­nat­ni­kami prze­ciw­pan­cer­nymi. Ulice poprze­gra­dzały bary­kady – w nie­któ­rych usta­wiono czołgi i działa pan­cerne jako stałe punkty ogniowe.

W tym samym cza­sie, gdy Kołobrzeg był przy­go­to­wy­wany do obrony, trwała ope­ra­cja „Hannibal” – ewa­ku­acja lud­no­ści z Prus i Pomorza do Niemiec. Eksodus lud­no­ści Pomorza spra­wił, że Kołobrzeg, liczący w 1940 r. ponad 40 tys. miesz­kań­ców, na początku marca 1945 r. musiał pomie­ścić kolejne 50 tys. ucie­ki­nie­rów. W miarę przy­by­wa­nia do Kołobrzegu kolej­nych tysięcy ludzi, siły obroń­ców rosły. Do obsady poszcze­gól­nych odcin­ków kie­ro­wano nie tylko żoł­nie­rzy, któ­rzy dotarli do mia­sta – rów­no­cze­śnie oddziały SS prze­pro­wa­dzały brankę do Volkssturmu, wcie­la­jąc wielu cywil­nych uchodź­ców do sił bro­nią­cych Kołobrzegu. Starcy i zupeł­nie mło­dzi chłopcy, pra­wie dzieci. Do tego już doszło! dzi­wiła się na kar­tach swo­jego dzien­nika miesz­kanka Pomorza Ursula Pless-Damm, spo­glą­da­jąc na świeżo wcie­lo­nych człon­ków Volkssturmu.

Nad cało­ścią sił bro­nią­cych Kołobrzegu dowo­dze­nie objął płk. Fritz Fullriede. Postać o tyle inte­re­su­jąca, że pół roku wcze­śniej, we wrze­śniu 1944 r., wal­czył prze­ciwko bry­tyj­skim i pol­skim spa­do­chro­nia­rzom w Oosterbeek w Holandii. To on zapro­wa­dził ład w koło­brze­skim gar­ni­zo­nie, będą­cym mozaiką osła­bio­nych oddzia­łów. Z zeznań jeń­ców nie­miec­kich, wzię­tych do nie­woli pod­czas bitwy, zano­to­wano obec­ność (oczy­wi­ście jed­nostki te nie były w peł­nym sta­nie) m.in.: 3 bata­lionu for­tecz­nego, 53 DP, 163 DP, 402 Dywizji Rezerwowej, miej­sco­wego pułku szkol­nego „Kolberg”, per­so­nelu pobli­skiego lot­ni­ska w Bagiczu, grupy bojo­wej SS por. Hempla, 91 for­tecz­nego bata­lionu kara­bi­nów maszy­no­wych, dwóch bata­lio­nów Volkssturmu oraz kom­pa­nii alar­mo­wej (w jej skład wcho­dzili żoł­nie­rze z dywi­zji „Markisch-Friedland” i „Schneidemühl”, któ­rzy prze­trwali walki na Wale Pomorskim). Ponadto w Kołobrzegu zna­la­zły się resztki: fran­cu­skiej Dywizji SS „Charlemagne” (600 żoł­nie­rzy, w więk­szo­ści włą­czeni do grupy bojo­wej por. Hempla), łotew­skiej 15 Dywizji SS, Dywizji „Bärwalde”, 24 bata­lion sape­rów kole­jo­wych, 708 bata­lion budow­lany, kom­pa­nie mary­na­rzy, bata­lion „Kell” z 5 pułku for­tecz­nego (przy­był ze Świnoujścia drogą mor­ską 15 marca) oraz żan­darmi i poli­cjanci. Siłę ognia arty­le­rii zebra­nej w Kołobrzegu (w tym pociągu pan­cer­nego) uzu­peł­niały działa 150 mm kilku nisz­czy­cieli zako­twi­czo­nych na redzie portu koło­brze­skiego. W sumie, według róż­nych sza­cun­ków, gar­ni­zon koło­brze­ski z momen­tem roz­po­czę­cia bitwy liczył 10 – 14 tys. żoł­nie­rzy.

Chociaż III Rzesza chy­liła się ku upad­kowi, wciąż spraw­nie dzia­łał apa­rat pro­pa­gan­dowy. Joseph Goebbels dopro­wa­dził do powsta­nia, naj­droż­szej w histo­rii nazi­stow­skich Niemiec, pro­duk­cji fil­mo­wej – filmu „Kolberg” w reży­se­rii Veita Harlana. Film przy­bli­żał widzowi histo­rię uda­nej obrony Kołobrzegu przez woj­ska pru­skie, które w 1807 r. powstrzy­mały woj­ska napo­le­oń­skie.
2 marca do płk. Fullriede dotarły mel­dunki o szyb­kich postę­pach Rosjan – w mie­ście ogło­szono stan pogo­to­wia, a Niemcy nie opusz­czali pozy­cji obron­nych, szy­ku­jąc się do nie­unik­nio­nego oblę­że­nia.

  • Mikołaj Łuczniewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE