Kobben pół wieku pod wodą

Utstein w początkowym okresie służby. Obudowa jego kiosku jest większa i wyższa niż na typie 201.

Ulstein w począt­ko­wym okre­sie służby. Obudowa jego kio­sku jest więk­sza i wyż­sza niż na typie 201.

W przy­szłym mie­siącu Dywizjon Okrętów Podwodnych będzie obcho­dził 85. rocz­nicę powsta­nia. Piękny jubi­le­usz. Niestety, cie­niem na tym wize­runku kła­dzie się wiek jed­no­stek typu Kobben, z któ­rych jedna ma 53 lata, druga 51, a dwie pozo­stałe osią­gną pięć­dzie­siątki w tym roku. Pozyskano je od Norwegów w celu przej­ścio­wego „zała­ta­nia dziury” po wyco­fa­nych Foxtrotach – OORP Wilk oraz Dzik, i miały słu­żyć do chwili poja­wie­nia się nowych okrę­tów pod­wod­nych. Tymczasem pierw­sza para latem zali­czy już pięt­na­sto­le­cie „tym­cza­so­wo­ści” pod biało-czer­woną ban­derą. O histo­rii powsta­nia tych dłu­go­wiecz­nych U-Bootów oraz o pol­skiej trwa­łej pro­wi­zorce piszemy w tym arty­kule.

Położenie geo­gra­ficzne Norwegii, w bli­sko­ści sowiec­kich baz ato­mo­wych okrę­tów pod­wod­nych, w tym stra­te­gicz­nych, na pół­nocy kraju, czy nad wyj­ściem z Bałtyku przez cie­śniny w jego połu­dniowo-zachod­niej czę­ści, czy­niło z tego skan­dy­naw­skiego pań­stwa cen­nego sojusz­nika w śle­dze­niu ruchów flot ZSRS i innych człon­ków Układu Warszawskiego. To samo w tych rejo­nach czy­niły siły mor­skie, w szcze­gól­no­ści pod­wodne, i lot­nic­two kra­jów NATO, wsparte przez sys­tem SOSUS, ale pomoc dla dzia­łań tych ze strony Sjøforsvaret przy­nio­słaby istotne korzy­ści. Nic więc dziw­nego, że naj­sil­niej­szy – także eko­no­micz­nie – czło­nek Sojuszu był zain­te­re­so­wany finan­so­wym wspar­ciem odbu­dowy floty nor­we­skich part­ne­rów, współ­za­ło­ży­cieli NATO. Ta z kolei na prze­ło­mie lat 50. i 60. XX w. pre­zen­to­wała się słabo, wyko­rzy­stu­jąc okręty dru­go­wo­jenne zarówno pocho­dze­nia alianc­kiego, jak i Kriegsmarine. W celu odtwo­rze­nia real­nych zdol­no­ści ope­ra­cyj­nych tej for­ma­cji opra­co­wano Flåteplanen av 1960 (plan floty na lata 60.), któ­rego reali­za­cja była moż­liwa dzięki współ­fi­nan­so­wa­niu przez admi­ni­stra­cję waszyng­toń­ską. Jego sym­bo­lami stały się dłu­go­wieczne fre­gaty typu Oslo i opi­sy­wane tu okręty pod­wodne typu Kobben.

U-Booty dla Norwegii

W oma­wia­nym okre­sie roz­wój sowiec­kich sił pod­wod­nych był szcze­gól­nie dyna­miczny, a wraz z nim postę­pu­jąca ich aktyw­ność na wodach pół­noc­nej Europy, przy jed­no­cze­śnie zmniej­sza­ją­cej się tam obec­no­ści Royal Navy. Jednym z naj­sku­tecz­niej­szych środ­ków wykry­wa­nia i śle­dze­nia ruchów jed­no­stek Wojenno-Morskowo Fłota (rów­nież nawod­nych), były ciche, kon­wen­cjo­nalne okręty pod­wodne. Te nor­we­skie, bazu­jące na pół­nocy, mogłyby zapew­nić szyb­kie loka­li­zo­wa­nie i ostrze­ga­nie przed ich poja­wie­niem się dalej, na Atlantyku.
Na początku pro­ce­dury ich pozy­ska­nia Dowództwo Materiałowe Sił Morskich (Sjøforsvarets Forsyningskommando) i Inspektorat Sił Podwodnych (Undervannsbåtinspeksjonen) roz­pa­trzyły dwa warianty: zapro­jek­to­wa­nie i budowę seryjną okrę­tów w opar­ciu o prze­mysł kra­jowy lub ich zakup za gra­nicą poprzez włą­cze­nie się do ist­nie­ją­cego pro­gramu. Ponieważ w ramach defi­ni­cji wyma­gań ope­ra­cyj­nych usta­lono, że wystar­cza­jące będą względ­nie nie­duże jed­nostki o wypor­no­ści rzędu 500 – 800 t, pierw­szy z warian­tów uznano za moż­liwy do reali­za­cji, jed­nak z prag­ma­tycz­nego punktu widze­nia odrzu­cono go, w obli­czu ryzyka tech­nicz­nego, wydłu­że­nia czasu i wzro­stu kosz­tów pro­duk­cji. W ramach opcji zagra­nicz­nej do roz­wa­żań wybrano typy naj­le­piej speł­nia­jące wyma­ga­nia: fran­cu­ski Daphné (wypor­ność nawodna 869 t), nie­miecki 201 (395 t) i szwedzki Hajen (720 t). Ten ostatni skre­ślono dość szybko, mimo dobrych rela­cji prze­my­sło­wych ze Sztokholmem, pozo­sta­wia­jąc „na stole” krótką listę pro­du­cen­tów. Powodem była wspo­mniana pomoc finan­sowa USA, sfor­ma­li­zo­wana w lipcu 1959 r., i uwa­run­ko­wana m.in. zaku­pem okrę­tów w kraju człon­kow­skim NATO.
Zaletami Daphné były sil­niej­sze uzbro­je­nie zło­żone z 12 wyrzutni tor­ped, ponad dwu­krot­nie więk­sza głę­bo­kość zanu­rza­nia i lep­sze zacho­wa­nie się na powierzchni dzięki wiel­ko­ści i kształ­towi kadłuba, ale Klasse 201 wygry­wała w innych, waż­nych z nor­we­skiego punktu widze­nia, kate­go­riach. Ten U-Boot był pierw­szym powo­jen­nym typem okrętu pod­wod­nego zapro­jek­to­wa­nym w RFN po wstą­pie­niu do NATO i zwią­za­nym z tym przy­zwo­le­niem na odno­wie­nie nie­miec­kich kom­pe­ten­cji w tym zakre­sie po embargu wpro­wa­dzo­nym po II woj­nie świa­to­wej (choć wciąż ogra­ni­czo­nym limi­tem wypor­no­ści). Prace nad nim roz­po­częto pod kie­run­kiem Ulricha Gablera w lubec­kim biu­rze Ingenieurkontor Lübeck (IKL) już w 1955 r. Okręt pod­wodny Klasse 201 był nowo­cze­sną jed­nostką opty­ma­li­zo­waną do dzia­łań pod wodą, cechu­jącą się kadłu­bem o opły­wo­wym kształ­cie i napę­dem jed­no­wa­ło­wym z wol­no­obro­tową śrubą dużej śred­nicy poru­szaną bez­po­śred­nio sil­ni­kiem elek­trycz­nym, zapew­nia­ją­cymi więk­szą pręd­kość oraz lep­szą manew­ro­wość w zanu­rze­niu.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE