Kampania fran­cu­ska 1940 r. cz.2

Niemieckie PzKpfw 38(t). Szybkie działania Grupy Pancernej von Kleist oraz jej XIX Korpusu gen. kawalerii Heinza Guderiana wydatnie przyczyniły się do pokonania Francji w 1940 r.

Niemieckie PzKpfw 38(t). Szybkie dzia­ła­nia Grupy Pancernej von Kleist oraz jej XIX Korpusu gen. kawa­le­rii Heinza Guderiana wydat­nie przy­czy­niły się do poko­na­nia Francji w 1940 r.

15 maja 1940 r. nastą­pił prze­łom. Niemiecka pie­chota, woj­ska pan­cerne i środki wspar­cia sfor­so­wały Mozę pod Sedanem. Pokonanie rzeki prze­bie­gło zaska­ku­jąco łatwo. Teraz nie­miec­kie woj­ska były w sta­nie roz­wi­nąć natar­cie na skrzy­dło, a następ­nie na tyły głów­nego zgru­po­wa­nia wojsk alianc­kich w Belgii. Jeszcze nie było za późno. Niemieckie woj­ska na zachod­nim brzegu Mozy były słabe. Za chwilę dywi­zje pan­cerne miały ode­rwać się od posu­wa­ją­cej się za nimi pie­choty i popę­dzić w kie­runku kanału La Manche. Gdyby zdo­łano wypro­wa­dzić dwa sku­teczne ude­rze­nia w skrzy­dła i na tyły wojsk szyb­kich, ist­niała szansa by je odciąć, okrą­żyć i uni­ce­stwić. Ale do tego potrzebny był ener­giczny i myślący dowódca na naj­wyż­szych szcze­blach, mający dobre roze­zna­nie w sytu­acji. Niestety, po stro­nie alianc­kiej, nie było nikogo takiego…

14 maja rano po zachod­niej stro­nie Mozy pod Sedanem zna­la­zły się czołgi z 1. DPanc z XIX Korpusu gen. kawa­le­rii Heinza Guderiana. Francuzi wyko­nali kontr­atak siłami dwóch bata­lio­nów pie­choty z 205. Pułku Piechoty, sta­no­wią­cego część 55. Dywizji Piechoty, wsparty bata­lio­nem czoł­gów pie­choty 7e BCC z 39 wozami FCM36 oraz dywi­zjo­nem arty­le­rii kal. 75 mm. Niemcy znisz­czyli bądź unie­ru­cho­mili 29 fran­cu­skich czoł­gów, choć oka­zało się, że ich pan­ce­rze są trudne do prze­bi­cia przez nie­miec­kie armaty prze­ciw­pan­cerne kal. 37 mm. Kontruderzenie zostało odparte i 1. DPanc kon­ty­nu­owała prze­prawę.

Renault R35 stanowił podstawowy sprzęt francuskich samodzielnych batalionów przydzielanych armiom do wsparcia piechoty. Czołg ten był dość powolny i słabo uzbrojony – w krótkolufową armatę kal. 37 mm.

Renault R35 sta­no­wił pod­sta­wowy sprzęt fran­cu­skich samo­dziel­nych bata­lio­nów przy­dzie­la­nych armiom do wspar­cia pie­choty. Czołg ten był dość powolny i słabo uzbro­jony – w krót­ko­lu­fową armatę kal. 37 mm.

W tej sytu­acji alianci zde­cy­do­wali się na wyko­na­nie zma­so­wa­nych ata­ków lot­ni­czych na mosty pon­to­nowe na Mozie pod Sedanem, ale kon­wen­cjo­nalne samo­loty bom­bowe nie bar­dzo się do tego nada­wały. Żaden z 25 bom­bow­ców fran­cu­skich, które wyko­nały atak 14 maja, nie uzy­skał tra­fie­nia. Warte odno­to­wa­nia było jedy­nie to, że był to debiut bojowy myśliw­ców D.520 (z GC I./3), osła­nia­ją­cych bom­bowce, które zestrze­liły m.in. dwa Bf 110.

Fatalnie skoń­czyły się nato­miast naloty samo­lo­tów bom­bo­wych Battle i Blenheim nale­żą­cych do RAF, które ata­ko­wały bez osłony myśliw­skiej lub mając tylko słabą eskortę. Z 71 bom­bow­ców Battle z pierw­szego ataku stra­cono 40, a z dru­giego ataku z 29 Blenheimów stra­cono osiem. Niestety, żaden z nich nie przy­niósł efektu, a nie­miecka prze­prawa była nadal pro­wa­dzona bez więk­szych prze­szkód.

W stronę wyłomu dowódca fran­cu­skiej 2. Armii, gen. armii Charles Huntziger, wysłał do zor­ga­ni­zo­wa­nia obrony na wprost zgru­po­wa­nia Guderiana, 71. DP oraz nieco już pokie­re­szo­wane 2. i 5. Lekkie Dywizje Kawalerii (LDKaw). Na pomoc ruszył też odwód 1. Grupy Armii, 3. DPanc oraz 3. DPZmot pod łącz­nym dowódz­twem gen. dyw. Jeana Flavigny (dowódca 3. DPZmot). Tymczasem Heinz Guderian roz­ka­zał 1. DPanc i 2. DPanc pod­ję­cie natych­mia­sto­wego natar­cia w kie­runku zachod­nim. Jednocześnie 10. DPanc i pułk pie­choty zmo­to­ry­zo­wa­nej „Großdeutschland” miały posze­rzyć przy­czó­łek w kie­runku na połu­dnie i na wschód (wzdłuż pły­ną­cej tu Mozy, po jej zachod­niej stro­nie).

14 maja także XV Korpus (gen. pie­choty Hermann Hoth) zaczął prze­pra­wiać czołgi naj­pierw 7. DPanc, a następ­nie 5. DPanc przez Mozę. Korpus ten osła­niał pół­nocne skrzy­dło Grupy Pancernej von Kleist (poza XIX Korpusem Guderiana miała ona jesz­cze XXXXI Korpus gen. por. Georg-Hansa Reinhardta; 6. DPanc i 8. DPanc) i nale­żał do składu 4. Armii, posu­wa­jąc się na jej połu­dnio­wym, lewym skrzy­dle. 4 Armia miała two­rzyć linię skie­ro­waną fron­tem na pół­noc, mającą osła­niać wła­ma­nie Grupy Pancernej von Kleist przed kontr­ata­kami naj­sil­niej­szej czę­ści wojsk alianc­kich, znaj­du­ją­cych się głów­nie w Belgii.

14 maja Niemcy zbom­bar­do­wali Rotterdam, któ­rego gar­ni­zon sta­wiał opór. Zginęło 814 holen­der­skich cywili. Nalot ten oka­zał się sku­teczny, bowiem jesz­cze tego samego dnia żoł­nie­rze bro­niący Rotterdamu zło­żyli broń. Do połu­dnia 15 kwiet­nia ska­pi­tu­lo­wała cała armia holen­der­ska. Niemieckie woj­ska mogły teraz bez prze­szkód zająć cały kraj, jeden z alian­tów wypadł wła­śnie z gry. Jedyne, co się udało, to prze­ka­za­nie przed kapi­tu­la­cją 1350 nie­miec­kich jeń­ców w Holandii do Wielkiej Brytanii, gdzie tra­fili oni do obo­zów jeniec­kich, spę­dza­jąc w nich resztę wojny. Holendrzy w obro­nie kraju mieli 2332 zabi­tych i trzy­krot­nie wię­cej ran­nych. Ale także Niemcy stra­cili przez pięć dni walk w Holandii bli­sko 2000 zabi­tych, głów­nie wśród wojsk desan­to­wych. Trzy dywi­zje pie­choty 18. Armii zostały skie­ro­wane do walk we Francji, podob­nie jak zmo­to­ry­zo­wana dywi­zja SS, DP SS Verfügungstruppe (w grud­niu 1940 r. prze­kształ­cona w Dywizję SS „Das Reich”, póź­niej­sza 2. DPanc SS „Das Reich”). W Holandii jako odwód pozo­stała nato­miast 9. DPanc, która wraz z 1. DKaw pod­jęła począt­kowo służbę oku­pa­cyjną, jed­no­cze­śnie do Holandii zaczęto kie­ro­wać for­ma­cje porząd­kowe, poli­cyjne i oczy­wi­ście funk­cjo­na­riu­szy Gestapo.

Nad ranem 15 maja nie­miecki XVI Korpus (gen. kawa­le­rii Erich Hoepner; 3. DPanc, 4. DPanc, 4. DP i 33. DP) pod­jął natar­cie na fran­cu­skie pozy­cje pod Gembloux, ok. 20 km na pół­nocny zachód od Namur, ok. 50 km na połu­dnie od Brukseli. Wspomniany kor­pus two­rzył część głów­nych sił Grupy Armii „B” – 6. Armii (gen. płk Walter von Reichenau), mają­cej czo­łowo nacie­rać w Belgii. W miej­scu nie­miec­kiego ataku fran­cu­ską obronę two­rzyła 1. DP Marokańskiej z fran­cu­skiego 3. Korpusu (gen. kor­pusu Benoît-Léon de Fornel de La Laurencie) nale­żą­cego do 1. Armii (gen. armii Gaston Billotte). Marokańczycy sta­wili twardy opór, a arty­le­ria prze­ciw­pan­cerna, w tym armaty kal. 47 mm, zadała Niemcom zna­czące straty. Ranny został nawet dowódca 5. Brygady Pancernej z 4. DPanc, płk Hermann Breith.

Przez sześć godzin cięż­kich walk Niemcy zdo­łali posu­nąć się zale­d­wie 2 – 3 km naprzód, pono­sząc straty. 35. Pułk Czołgów z 4. DPanc miał tylko połowę spraw­nych czoł­gów. W wal­kach uczest­ni­czyła nie tylko fran­cu­ska pie­chota, ale też czołgi Renault R.35 nale­żące do 35. Batalionu Czołgów. Twarda fran­cu­ska obrona spo­wo­do­wała zatrzy­ma­nie natar­cia. Jednak w rejo­nie Namur, pod napo­rem nie­miec­kiej pie­choty, zaczęła się cofać bel­gij­ska 8. DP. Uzyskane tu wła­ma­nie zagro­ziło skrzy­dłu fran­cu­skiej obrony w rejo­nie Gembloux.

Dalej na połu­dnie 14 maja do walki skie­ro­wano odwo­dową fran­cu­ską 1. DPanc (gen. bryg. Marie-Germain-Christian Bruneau), która miała kontr­ata­ko­wać pod Dinant (ponad 20 km na połu­dnie od Namur), gdzie prze­pra­wiał się XV Korpus (gen. pie­choty Hermann Hoth). Dywizja idąca na połu­dniowy wschód natra­fiła na drogi pełne ucie­ki­nie­rów, co spo­wol­niło jej posu­wa­nie się w kie­runku frontu. W rejo­nie Flavion 1. DPanc zatrzy­mała się, by zatan­ko­wać czołgi, nie­długo potem dotarły trans­por­tery z pali­wem (Francuzi uży­wali gąsie­ni­co­wych wozów do trans­portu paliwa, tym razem były to Renault UE Chenillette). Rankiem 15 maja na fran­cu­skie czołgi, w więk­szo­ści unie­ru­cho­mione wciąż z pustymi zbior­ni­kami, nadziała się nie­miecka 7. DPanc, która zdą­żyła się już prze­pra­wić i parła na zachód. Gen. por. Rommel nie wie­dział, że natra­fił na fran­cu­ską dywi­zję pan­cerną, naka­zał więc obej­ście wroga i popę­dził na Philippeville (Belgia, ok. 30 km na zachód od Dinant). Francuzi kon­ty­nu­owali tan­ko­wa­nie, kiedy wpa­dła na nich idąca jako druga, nie­miecka 5. DPanc. Wywiązała się gwał­towna walka fran­cu­skich czoł­gów pozba­wio­nych pie­choty i arty­le­rii, ze zor­ga­ni­zo­waną w tak­tyczne grupy bojowe broni połą­czo­nych nie­miecką 5. DPanc.

Francuzi stra­cili 58 czoł­gów znisz­czo­nych i 42 unie­ru­cho­mione, co zmu­siło ich do wyco­fa­nia się. 1. DPanc prak­tycz­nie prze­stała się liczyć jako zor­ga­ni­zo­wana siła bojowa, w jej skła­dzie pozo­stało 17 spraw­nych czoł­gów Hotchkiss H.39. Niemcy rów­nież stra­cili 60 czoł­gów w cza­sie walk, ale znaczna część z nich została póź­niej napra­wiona i wró­ciła do służby. Bitwa pod Flavion była cha­otycz­nym star­ciem, które było zasko­cze­niem dla obu stron, a ponadto tra­fiło na moment, kiedy Francuzi tan­ko­wali swoje czołgi, nie mogąc w pełni roz­wi­nąć szy­ków bojo­wych.

Kolejna fran­cu­ska dywi­zja pan­cerna z odwo­dów 1. Grupy Armii, 3. DPanc (gen. bryg. Georges-Louis Brocard) została wysłana w kie­runku Sedanu i dotarła w rejon na połu­dnie od tego mia­sta, 15 maja w miej­sco­wo­ści Stone 16 km na połu­dnie od Sedanu bata­lion pie­choty z 3. DPZmot oraz ele­menty 3. DPanc zajęły pozy­cje blo­ku­jące. Tutaj 15 maja tra­fiło na nie natar­cie nie­miec­kiej 10. DPanc oraz ppzmot „Großdeutschland”, które zgod­nie z roz­ka­zem, posze­rzały nie­miecki przy­czó­łek na połu­dnie, chcąc tym samym uła­twić prze­kra­cza­nie Mozy przez idące z tyłu dywi­zje pie­choty 12. Armii (gen. płk Wilhelm List) wraz z kolum­nami zaopa­trze­nio­wymi dla Grupy Pancernej von Kleist.

Niemcy zlek­ce­wa­żyli prze­ciw­nika i kiedy zbli­żali się do wsi Stone, dobrze zama­sko­wana armata prze­ciw­pan­cerna kal. 25 mm unie­ru­cho­miła czo­łowy Pz IV z 10. DPanc. Ostatecznie Niemcy wieś zdo­byli, ale w toku walk stra­cili pięć kolej­nych czoł­gów. Do akcji wkro­czyła wów­czas fran­cu­ska 3. DPanc, prze­pro­wa­dza­jąc serię kontr­ata­ków. Wieś Stone sied­mio­krot­nie prze­cho­dziła z rąk do rąk, a obie strony ponio­sły zna­czące straty. Niestety, fran­cu­ska dywi­zja pan­cerna stop­niowo tra­ciła swoje zdol­no­ści bojowe, a trzon kor­pusu Guderiana, 1. DPanc i 2. DPanc, bez prze­szkód ruszyły na zachód. W dodatku cięż­kie walki na połu­dnie od Sedanu prze­ko­nały dowódcę fran­cu­skiej 2. Armii, gen. armii Charlesa Huntzigera, że celem Niemców jest wyj­ście na tyły Linii Maginot, posta­no­wił więc skon­cen­tro­wać swoje wysiłki obronne na połu­dnio­wym skrzy­dle. Nie wie­dział, że Niemcy wycho­dzą na skrzy­dło jego sąsiada z pół­nocy – 9. Armii. Tymczasem mniej wię­cej na tra­sie głów­nej osi natar­cia Guderiana był 18. Korpus Armijny (gen. dyw. Paul-André Doyen), który poza 1. Kolonialną DP miał też nowo włą­czoną w skład 2. Armii 3. Kolonialną DP oraz prze­ka­zaną z innego kor­pusu 3. Północnoafrykańską DP. Jednakże teraz kor­pus został prze­su­nięty w rejon Ouvrage La Ferté, jakieś 25 km na połu­dniowy wschód od Sedanu, na sam pół­nocny wierz­cho­łek Linii Maginot. W ten spo­sób wokół Sedanu powstała próż­nia, w którą już 15 maja wszedł VII Korpus z 16. Armii (gen. pie­choty Ernst Busch) mający w swoim skła­dzie dwie dywi­zje pie­choty oraz dwie dywi­zje zmo­to­ry­zo­wane z XIV Korpusu (gen. pie­choty Gustav Anton von Wietersheim) nale­żą­cego do Grupy Pancernej von Kleist. Ten ostatni kor­pus, mający trzy zmo­to­ry­zo­wane dywi­zje pie­choty, sta­no­wił drugi rzut grupy pan­cer­nej, mający umac­niać zdo­by­cze pię­ciu dywi­zji pan­cer­nych pierw­szego rzutu, dla­tego dywi­zje te ruszyły na zachód. Natomiast 16. Armia miała za zada­nie osłonę połu­dnio­wego skrzy­dła grupy pan­cer­nej, dla­tego jej dywi­zje stop­niowo zaczęły zaj­mo­wać obronę fron­tem na połu­dnie.

W nocy z 14 na 15 maja gen. armii Billotte, dowódca 1. Grupy Armii, zdjął ze sta­no­wi­ska dowódcę 9. Armii, gen. armii André Corapa, powie­rza­jąc jego sta­no­wi­sko dowódcy 7. Armii, gen. armii Henri Giraud. Jednocześnie dowódz­two 7. Armii objął gen. kor­pusu Aubert Frère. Chociaż Giraud był jed­nym z naj­zdol­niej­szych fran­cu­skich gene­ra­łów, to jed­nak zmiana nastą­piła zde­cy­do­wa­nie za późno.

15 maja natar­cie 1. DPanc zostało na 10 godzin powstrzy­mane przez boha­ter­ską obronę 3. Brygady Spahisów pod La Horgne. Spahisi, czyli tra­dy­cyjna, eli­tarna jazda arab­ska, w tym wypadku two­rzyli bry­gadę kawa­le­rii, ale wal­czącą na pie­szo. Brygada skła­dała się z 2. Pułku Spahisów Algierskich i 2. Pułku Spahisów Marokańskich, miała do dys­po­zy­cji dwie armaty prze­ciw­pan­cerne kal. 25 mm, cztery moź­dzie­rze i 11 rkm Hotchkiss, przy­dzie­lono jej też 33. Batalion Czołgów, wypo­sa­żony w stare wozy Renault FT17. Najpierw na fran­cu­ską obronę wszedł bata­lion 1. Pułku Piechoty Zmotoryzowanej z 1. DPanc na trans­por­te­rach SdKfz 251, ale nie­mieccy pie­chu­rzy utknęli na skrzy­żo­wa­niu La Horgne. Wkrótce pie­chu­rzy otrzy­mali wspar­cie w postaci 12 czoł­gów Pz III i 8 czoł­gów Pz IV. Na pomoc ścią­gnięto też bate­rię hau­bic kal. 105 mm. Niemieccy czoł­gi­ści pró­bo­wali obejść pozy­cje Spahisów, ale i tak obrona skrzy­żo­wa­nia w La Horgne trwała do wyczer­pa­nia amu­ni­cji fran­cu­skiej bry­gady. Niemcy wzięli do nie­woli boha­ter­skiego dowódcę, płk. Oliviera Marca. Straty Francuzów, to 50 zabi­tych, 150 ran­nych, 86 wzię­tych do nie­woli, a straty nie­miec­kie to 36 zabi­tych, 100 ran­nych i 10 czoł­gów znisz­czo­nych bądź unie­ru­cho­mio­nych.

  • Jacek i Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE