Kampania fran­cu­ska 1940 r. cz.1

Niemiecka 6. DPanc w marszu – na pierwszym planie PzKpfw 35(t), dalej PzKpfw IV i PzKpfw II.

Niemiecka 6. DPanc w mar­szu – na pierw­szym pla­nie PzKpfw 35(t), dalej PzKpfw IV i PzKpfw II.

Pokonanie Francji i Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych przez Niemcy w maju i czerwcu 1940 r. prze­szło do histo­rii jako przy­kład na to, że nie liczeb­ność sił zbroj­nych oraz ilość uzbro­je­nia i sprzętu woj­sko­wego jakim się dys­po­nuje decy­dują o zwy­cię­stwie, lecz przede wszyst­kim przy­jęte roz­wią­za­nia ope­ra­cyjne i tak­tyka oraz dowo­dze­nie i poziom wyszko­le­nia. Było to nie­zwy­kle spek­ta­ku­larne zwy­cię­stwo.

Pod koniec 1938 r. rządy Wielkiej Brytanii i Francji zaczęły się zgod­nie opo­wia­dać, za zakoń­cze­niem ugo­do­wej poli­tyki wobec Niemiec. Zdecydowano, że żadne kolejne zdo­by­cze tery­to­rialne III Rzeszy nie będą akcep­to­wane. Oczywiście nie uczy­niono tego w tro­sce o kolejne nie­pod­le­głe pań­stwa. Po pro­stu pre­mie­rzy, Édouard Daladier z Francji i Neville Chamberlain z Wielkiej Brytanii zro­zu­mieli, że Niemcy nad­mier­nie rosną w siłę, sys­te­ma­tycz­nie powięk­szają poten­cjał ludzki i prze­my­słowy, a to sta­nowi zagro­że­nie dla inte­re­sów Francji i Wielkiej Brytanii. Stanowisko obu państw ule­gło zbli­że­niu, gdy pre­mier Chamberlain ogło­sił w lutym 1939 r. sojusz bry­tyj­sko-fran­cu­ski w ewen­tu­al­nej woj­nie. Zaczęły się szcze­gó­łowe uzgod­nie­nia doty­czące współ­pracy mili­tar­nej.
Kiedy Niemcy napa­dli na Polskę 1 wrze­śnia 1939 r., rządy Francji i Wielkiej Brytanii nie cze­kały długo, lecz już 3 wrze­śnia wypo­wie­działy Niemcom wojnę. Spodziewano się przy tym kil­ku­let­niego kon­fliktu, jed­no­cze­śnie wie­rząc we wła­sne zwy­cię­stwo. W warian­cie opty­mi­stycz­nym spo­dzie­wano się, że Polska będzie w sta­nie bro­nić się przez kilka mie­sięcy, nawet do wio­sny 1940 r.
7 wrze­śnia 1939 r. Francuzi pod­jęli dzia­ła­nia zaczepne w Dolinie Renu, w Zagłębiu Saary. W rejo­nie Saarbrücken jede­na­ście fran­cu­skich dywi­zji bio­rą­cych udział w natar­ciu wdarły się w głąb nie­miec­kiego tery­to­rium na około 8 km. W kolej­nych dniach zdo­byto jesz­cze Las Warndt, który oka­zał się być sil­nie zami­no­wany. W cza­sie natar­cia stra­cono cztery czołgi znisz­czone na minach. Niemieckie siły były sto­sun­kowo nie­wiel­kie, ale sta­wiały silny i sku­teczny opór. Do walki wpro­wa­dzono nowo sfor­mo­waną 52. Dywizję Piechoty (DP). 16 wrze­śnia, w obli­czu nie­miec­kich kontr­ata­ków prze­pro­wa­dzo­nych nie­wiel­kimi siłami, ale bar­dzo ener­gicz­nych, fran­cu­ska ofen­sywa utknęła. Dzień póź­niej ZSRR napadł na Polskę, co zła­mało pol­ską obronę. W tej sytu­acji, 21 wrze­śnia 1939 r. głów­no­do­wo­dzący sił fran­cu­skich, gen. Maurice Gamelin, zarzą­dził prze­rwa­nie ofen­sywy. 28 wrze­śnia zaczęło się stop­niowe wyco­fa­nie wojsk fran­cu­skich za umoc­nie­nia Linii Maginot, zakoń­czone 17 paź­dzier­nika. Straty fran­cu­skie (zabi­tych, zagi­nio­nych, ran­nych i cho­rych) były zbli­żone do 2000. Straty nie­miec­kie to 196 zabi­tych, 114 zagi­nio­nych i 356 ran­nych.
Była to jedyna i dość nie­mrawa próba odcią­że­nia Wojska Polskiego pro­wa­dzą­cego dra­ma­tyczne dzia­ła­nia obronne. Zakończyła się fia­skiem o tyle, że z frontu pol­skiego nie odwo­łano ani jed­nego związku, by zatrzy­mać Francuzów w rejo­nie Saary. Poradziły sobie z tym siły, które były tam roz­miesz­czone do osłony gra­nicy. Wydaje się, że fia­sko tej ofen­sywy powinno dać Francuzom do myśle­nia, co do real­nych moż­li­wo­ści ich wła­snych wojsk, w porów­na­niu do prze­ciw­nika. Nie dało.

6 paź­dzier­nika 1939 r. po poko­na­niu Polski, Hitler wygło­sił w Reichstagu prze­mó­wie­nie, w któ­rym przed­sta­wił swoją ofertę poko­jową. Proponował powo­ła­nie kon­fe­ren­cji euro­pej­skiej, która mia­łaby usta­lić warunki pokoju. Jednak jako wła­sne warunki brze­gowe uznał ofi­cjal­nie „wolną rękę” w Europie Wschodniej dla niego i dla ZSRR, a także odzy­ska­nie nie­miec­kich kolo­nii utra­co­nych po I woj­nie świa­to­wej, a także gwa­ran­cje odpo­wied­niego udziału w han­dlu świa­to­wym. Oferta była tak butna, że z miej­sca została odrzu­cona przez rządy Francji i Wielkiej Brytanii. W obu kra­jach wciąż wie­rzono, że dłu­go­trwała wojna na wynisz­cze­nie osłabi III Rzeszę na tyle, że będzie można łatwo wtar­gnąć na jej tery­to­rium i rzu­cić wroga na kolana.

Tymczasem od paź­dzier­nika 1939 r., po zakoń­cze­niu nie­for­tun­nej fran­cu­skiej ofen­sywy, na fron­cie zachod­nim zapa­no­wała tzw. dziwna wojna – drôle de guerre. Sam ter­min pocho­dzi z ame­ry­kań­skiej prasy, która jed­nak użyła angiel­skiej pisowni Phoney War (śmieszna wojna), zamiast pisowni ame­ry­kań­skiej Phony War, co wska­zuje, że powie­dze­nie pocho­dzi z Wielkiej Brytanii. Było to kon­se­kwen­cją decy­zji pod­ję­tej w Abbeville 12 wrze­śnia 1939 r. przez Najwyższą Aliancką Radę Wojenną (Supreme Allied War Council), z udzia­łem pre­mie­rów obu państw. Zdecydowano wów­czas, że do czasu zakoń­cze­nia odpo­wied­nich przy­go­to­wań nie zosta­nie prze­ciwko Niemcom pod­jęta żadna ofen­sywa lądowa, ani zakro­jone na sze­roką skalę dzia­ła­nia stra­te­gicz­nego lot­nic­twa bom­bo­wego. O czym pol­skie źró­dła nie wspo­mi­nają to fakt, że wspo­mniana decy­zja doty­czyła wrze­śnia 1939 r. Kiedy jed­nak pol­ska obrona zała­mała się, dzia­ła­nia ofen­sywne ze strony alian­tów w ogóle prze­stały być pilne. Jednak mimo to zde­cy­do­wano się na kon­ty­nu­owa­nie wojny, by nie dopu­ścić do wzro­stu zna­cze­nia i siły III Rzeszy. Po pro­stu spo­dzie­wano się nie­miec­kiej ofen­sywy, która miała zostać powstrzy­mana fran­cu­ską obroną, dopro­wa­dza­jąc do wykrwa­wie­nia się nie­miec­kiej armii. Jeszcze 10 wrze­śnia 1939 r. fran­cu­ski mini­ster finan­sów, a od 21 marca 1940 r. pre­mier Francji, Paul Reynaud, oświad­czył but­nie: nous vain­crons parce que nous som­mes les plus forts – zwy­cię­żymy, bo jeste­śmy sil­niejsi. Mimo szyb­kiej klę­ski Polski, we Francji nadal pano­wało to prze­ko­na­nie.

W tym cza­sie fran­cu­sko-bry­tyj­ska stra­te­gia była skon­cen­tro­wana na roz­bu­do­wie i wzmac­nia­niu obrony, by w razie nie­miec­kiej ofen­sywy móc ją powstrzy­mać i wykrwa­wić w wal­kach oko­po­wych, utrzy­ma­niu mor­skiej blo­kady Niemiec zmu­sza­jąc to pań­stwo do wyczer­pa­nia zaso­bów, pod­ję­ciu bom­bar­do­wa­nia stra­te­gicz­nego w celu reduk­cji nie­miec­kiego poten­cjału, wyko­rzy­sta­niu czasu na wzmoc­nie­nie wła­snych sił zbroj­nych na tyle, by móc – w ciągu kilku lat – pod­jąć sku­teczną ofen­sywę prze­ciwko III Rzeszy, w celu uzy­ska­nia osta­tecz­nego zwy­cię­stwa.

Kiedy ZSRR napadł 30 listo­pada 1939 r. na Finlandię, alianci mieli nowy pomysł doty­czący blo­kady. Postanowili wysłać pomoc mili­tarną do Finlandii w celu powstrzy­ma­nia radziec­kiej ofen­sywy. Korzyścią takiego posu­nię­cia miało być usta­no­wie­nie baz w Finlandii, które pozwa­la­łyby na ata­ko­wa­nie nie­miec­kich linii komu­ni­ka­cyj­nych na Morzu Bałtyckim pomię­dzy Szwecją a Niemcami. W ten spo­sób zamie­rzano prze­rwać dostawy rudy żelaza ze Szwecji do III Rzeszy, zde­cy­do­wa­nie uszczel­nia­jąc blo­kadę. Jak jed­nak wia­domo, nigdy do tego nie doszło, a pomoc do Finlandii nie została wysłana.

19 marca 1940 r. popar­cie dla pre­miera Daladiera we fran­cu­skim par­la­men­cie wyga­sło, głów­nie na tle bez­czyn­no­ści i rosną­cych kosz­tów wojny, co odbi­jało się na gospo­darce. 21 marca na czele fran­cu­skiego rządu sta­nął Paul Reynaud, który był zwo­len­ni­kiem wcze­śniej­szych, zde­cy­do­wa­nych dzia­łań. Jednym z jego pierw­szych posu­nięć było dopro­wa­dze­nie do poro­zu­mie­nia z Brytyjczykami, że żaden z kra­jów nie zawrze z Niemcami sepa­ra­ty­stycz­nego pokoju. Jak się póź­niej oka­zało, sami Francuzi mieli to poro­zu­mie­nie zła­mać…

9 kwiet­nia 1940 r. Niemcy ponow­nie zasko­czyli alian­tów, ata­ku­jąc Danię i Norwegię. W ten spo­sób zabez­pie­czyli sobie dostawy rudy żelaza. Trzymając woj­ska do obrony fran­cu­skiego tery­to­rium, Francja i Wielka Brytania wydzie­liły do dzia­łań w Norwegii dość nie­wielki kon­tyn­gent woj­skowy. Walki w Norwegii trwały do 10 czerwca 1940 r., zakoń­czyły się nie­miec­kim zwy­cię­stwem zale­d­wie dwa tygo­dnie przed upad­kiem Francji. Nie odcią­gnęły one jed­nak zna­czą­cych alianc­kich sił z frontu zachod­niego.

Wojska alianc­kie

10 maja 1940 r., w momen­cie roz­po­czę­cia ofen­sywy na zacho­dzie, Niemcy dys­po­no­wali 114 dywi­zjami, w tym 10 pan­cer­nymi, wobec 94 fran­cu­skich (w tym 7 pan­cer­nych), 10 bry­tyj­skich, 22 bel­gij­skich i 9 holen­der­skich. Łącznie pod bro­nią znaj­do­wało się 3 mln ludzi po stro­nie nie­miec­kiej i 3,6 mln po stro­nie alianc­kiej, w tym 2,2 mln Francuzów. Co prawda Francuzi dys­po­no­wali mniej­szą liczbą dywi­zji pan­cer­nych, ale samych czoł­gów alianci mieli wię­cej: 3874, wobec 2445 nie­miec­kich. Duża prze­waga była też w arty­le­rii: 13 974 środ­ków arty­le­ryj­skich po stro­nie alianc­kiej i 7378 po stro­nie nie­miec­kiej. Niemcy mieli nato­miast prze­wagę w samo­lo­tach bojo­wych: 2589 myśliw­ców i bom­bow­ców, wobec alianc­kich 1453 (we Francji, nie licząc bry­tyj­skich na wyspach macie­rzy­stych). Skład sił alianc­kich 10 maja 1940 r. przed­sta­wia tabela nr 1. Francuzi zało­żyli, że jeśli nastąpi nie­miecki atak będzie on powtó­rze­niem planu Schlieffena, zasto­so­wa­nego w I woj­nie świa­to­wej. Spodziewano się ude­rze­nia sił głów­nych od strony Belgii, być może rów­nież w połą­cze­niu z wtar­gnię­ciem do Holandii. Zakładano, że Niemcy nie zde­cy­dują się na fron­talny atak na umoc­nie­nia Linii Maginota, lecz będą pró­bo­wali roz­wi­nąć natar­cie przez flan­dryj­skie rów­niny na pół­nocy. Zakładano więc, że fran­cu­sko-bry­tyj­skie siły wyko­nają manewr wysu­wa­jąc się na linię rzeki Dijle, która dzieli Belgię mniej wię­cej na pół z pół­nocy na połu­dnie, pły­nąc łukiem na wschód od Brukseli, przez Leuven.
Należy w tym miej­scu wspo­mnieć, ż

  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE