Japońskie krą­żow­niki cięż­kie cz.1

Krazowniki 6. Sentai na kotwicowisku Shinagawa w pazdzierniku  1935 r. Na pierwszym planie Furutaka, z trzema bialymi pasami na  tylnym kominie, oznaczajacymi trzeci okret 6. Dywizjonu.  W tle widac inne jednostki tego ugrupowania: Aobę i Kinugasę.  Fot. NHHC

Krazowniki 6. Sentai na kotwi­co­wi­sku Shinagawa w paz­dzier­niku 1935 r. Na pierw­szym pla­nie Furutaka, z trzema bia­lymi pasami na tyl­nym komi­nie, ozna­cza­ja­cymi trzeci okret 6. Dywizjonu. W tle widac inne jed­nostki tego ugru­po­wa­nia: Aobę i Kinugasę. Fot. NHHC

Japońskie krą­żow­niki cięż­kie prze­szły do histo­rii jako jedne z naj­po­tęż­niej­szych okrę­tów w swo­jej kla­sie, a także jedne z naj­sku­tecz­niej­szych i naj­bar­dziej aktyw­nych jed­no­stek w całej Cesarskiej Marynarce Wojennej. Historia ich powsta­nia i służby była ści­śle zwią­zana z japoń­skim dąże­niem do stwo­rze­nia sił mor­skich, zdol­nych do prze­ciw­sta­wie­nia się każ­demu prze­ciw­ni­kowi, mimo upo­śle­dza­ją­cego je trak­tatu waszyng­toń­skiego.

W ostat­niej deka­dzie przed wybu­chem I wojny świa­to­wej doszło do wyścigu zbro­jeń na nie­spo­ty­kaną dotąd skalę. Po zwo­do­wa­niu Dreadnoughta i dekla­sa­cji dotych­cza­so­wych okrę­tów linio­wych poja­wiła się szansa na zmianę układu sił na morzach i oce­anach oraz ode­bra­nia pry­matu Wielkiej Brytanii. Ochoczo przy­stą­pili do tego zarówno jej nie­mieccy sąsie­dzi, ale także Amerykanie i Japończycy, mię­dzy któ­rymi roz­po­czął się ich wła­sny, pacy­ficzny wyścig. Kolejny – mię­dzy Francją, Włochami i Austro-Węgrami – zaszedł na Morzu Śródziemnym. Lata 1906 – 1918 były w związku z tym okre­sem pono­sze­nia przez te pań­stwa ogrom­nych nakła­dów finan­so­wych na roz­bu­dowę floty wojen­nej i to takiej, która poza ewen­tu­al­nym sto­cze­niem wal­nej bitwy z ana­lo­giczną for­ma­cją prze­ciw­nika, nie słu­żyła prak­tycz­nie żad­nym innym celom, ewen­tu­al­nie poli­tycz­nym i pro­pa­gan­do­wym. Morski wyścig zbro­jeń trwał także po zakoń­cze­niu Wielkiej Wojny, kiedy to Amerykanie i Japończycy wpro­wa­dzali do służby pan­cer­niki z arma­tami kal. 406 i 410 mm, nad ana­lo­gicz­nymi pro­jek­tami pra­co­wali Brytyjczycy, a na deskach kre­ślar­skich poja­wiały się coraz to ambit­niej­sze, bar­dziej mon­stru­alne jed­nostki.
Aby zaha­mo­wać ten wynisz­cza­jący gospo­dar­czo wyścig roz­po­częte zostały roko­wa­nia zakoń­czone pod­pi­sa­niem 6 lutego 1922 r. trak­tatu waszyng­toń­skiego. Było to pierw­sze z serii poro­zu­mień, które limi­to­wały moż­li­wość budowy floty linio­wej. Szczegółowo okre­ślono przy tym klasy okrę­tów oraz limity co do ich tonażu. Zgodnie z tymi posta­no­wie­niami naj­po­tęż­niej­sze floty liniowe na świe­cie miały utrzy­my­wać pań­stwa anglo­sa­skie – Stany Zjednoczone i Wielka Brytania – każde po 525 000 t. Japonia upla­so­wała się na miej­scu trze­cim z dopusz­czal­nym limi­tem 315 000 t (60% tonażu ame­ry­kań­skiego), wyprze­dza­jąc Włochy i Francję (po 175 000 t). Ograniczono także dopusz­czalny cał­ko­wity tonaż lot­ni­skow­ców (Japonia otrzy­mała znów 60% przy­działu bry­tyj­skiego i ame­ry­kań­skiego, czyli 81 000 t), zabro­niono budowy przez 10 lat nowych pan­cer­ni­ków, z wyjąt­kiem tych budo­wa­nych jako następcy prze­sta­rza­łych, ponad 20-let­nich okrę­tów. Nakazano rów­nież wstrzy­mać roz­wój wiel­ko­ści kali­bru dział okrę­to­wych ponad 406 mm, czyli naj­więk­szego w tam­tych cza­sach (to, że dwa pan­cer­niki typu Nagato dys­po­no­wały kali­brem 410 mm było w tam­tym cza­sie dobrze skry­waną tajem­nicą). Aby unik­nąć nie­miec­kiej sztuczki sprzed Wielkiej Wojny, kiedy to pod pozo­rem budowy krą­żow­ni­ków linio­wych fak­tycz­nie powsta­wały dodat­kowe szyb­kie pan­cer­niki, zakazy objęły także kolejną klasę okrę­tów: krą­żow­niki. Kaliber ich arty­le­rii miał nie prze­kra­czać 203 mm, a tonaż stan­dar­dowy – 10 000 t. W zamy­śle miało to spra­wić, że jed­nostki tej klasy nie będą w sta­nie zachwiać rów­no­wagi mię­dzy flo­tami linio­wymi poprzez zagro­że­nie pan­cer­ni­kom.
W prak­tyce ogra­ni­cze­nia trak­tatu waszyng­toń­skiego ozna­czały, że wszyst­kie pań­stwa, które było na to stać, ocho­czo zajęły się roz­wi­ja­niem krą­żow­ni­ków w stronę jak naj­po­tęż­niej­szych jed­no­stek, choć w maje­sta­cie prawa mię­dzy­na­ro­do­wego. W ten spo­sób roz­po­wszech­niła się nowa klasa okrętu (dokład­niej pod­klasa) – krą­żow­nik ciężki. Za jego pre­kur­sora jest uwa­żany dzi­siaj bry­tyj­ski typ Hawkins, któ­rego pro­jek­to­wa­nie roz­po­częto jesz­cze w 1915 r. Okręt ten był uzbro­jony w jed­no­litą arty­le­rię główną 7xI kal. 190 mm w poje­dyn­czych pół­wie­żo­wych sta­no­wi­skach roz­miesz­czo­nych wzdłuż kadłuba. Tylko dwie armaty nie były poło­żone w płasz­czyź­nie syme­trii wzdłuż­nej, co ozna­czało moż­li­wość pro­wa­dze­nia ognia bur­to­wego nie­mal z całego posia­da­nego arse­nału. Oznaczało to siłę ognia nie­mal dorów­nu­jącą poprzed­ni­kom krą­żow­ni­ków cięż­kich, czyli krą­żow­ni­kom pan­cer­nym. Krążownik ciężki był też od swo­ich poprzed­ni­ków śred­nio o nie­mal 10 w. szyb­szy, miał nie­całe 23 masy, którą wypie­rały jed­nost­kowo ostat­nie poko­le­nia krą­żow­ni­ków pan­cer­nych i wyma­gał mniej­szej załogi (o około 100 osób). Nowe okręty były więc tań­sze, mimo że ich war­tość bojowa była co naj­mniej porów­ny­walna.

Recepta na upo­ko­rze­nie

Choć Japończycy zostali uznani prak­tycz­nie za trze­cią potęgę mor­ską świata, to nie zostało to uznane za suk­ces, raczej za poli­czek na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej, a nawet prze­jaw rasi­zmu. W Tokio szcze­gól­nie bole­śnie odczu­wano fakt, że więk­szy tonaż przy­znano USA, pań­stwu już od dawna postrze­ga­nemu jako rywal o domi­na­cję na Oceanie Spokojnym. Stało się tak, mimo że Japonia przy­stą­piła do wojny prze­ciwko Niemcom, ponio­sła pewne ofiary (choć w porów­na­niu z innymi wręcz sym­bo­liczne) i zna­la­zła się wśród zwy­cięz­ców. Nabytki tery­to­rialne otrzy­mane w wyniku zwy­cię­stwa także uzna­wano za nie­wy­star­cza­jące. Frustracje spo­wo­do­wane tymi „nie­po­wo­dze­niami” były dobrym pali­wem dla rady­kal­nych kół woj­sko­wych, które wyko­rzy­stały trudną sytu­ację spo­łeczną Japonii i prze­jęły wła­dzę w latach 20., a z cza­sem dopro­wa­dziły do rady­ka­li­za­cji nastro­jów w kraju i prze­pro­wa­dze­nia ambit­nego pro­gramu zbro­jeń.
Przez kil­ka­na­ście lat Japonia respek­to­wała posta­no­wie­nia trak­tatu waszyng­toń­skiego, mimo że pla­nów stwo­rze­nia floty zdol­nej do poko­na­nia Amerykanów nie zarzu­cono. Postanowiono doko­nać tego nowa­tor­skimi, legal­nymi w świe­tle prawa mię­dzy­na­ro­do­wego środ­kami. Chodziło wła­śnie o krą­żow­niki cięż­kie, naj­więk­sze okręty, które można było budo­wać bez limi­tów trak­ta­to­wych ich liczby. Uznano, że pomimo swo­ich ogra­ni­czeń, dzięki zasto­so­wa­niu nowych rodza­jów uzbro­je­nia (nie obję­tych ogra­ni­cze­niami) będą one mogły pro­wa­dzić walkę prze­ciwko pan­cer­ni­kom. Japończycy zda­wali sobie sprawę z faktu, że Stany Zjednoczone dys­po­nują więk­szym poten­cja­łem prze­my­sło­wym, z tego też powodu pla­no­wali stwo­rzyć flotę liniową dys­po­nu­jącą około 70% poten­cjału ame­ry­kań­skiego, za to obsa­dzoną mak­sy­mal­nie dobrze wyszko­lo­nymi zało­gami. Przed główną bitwą nie­przy­ja­ciel miał zostać „wykrwa­wiony” poprzez ataki róż­nej klasy okrę­tów nie nale­żą­cych do floty linio­wej, w tym wła­śnie krą­żow­ni­ków cięż­kich. Według pier­wot­nej dok­tryny miały one wspie­rać pan­cer­niki w wal­nej bitwie, zaś zgod­nie z tak­tyką opra­co­waną w 1934 r. – ude­rzać w nie­spo­dzie­wa­nych raj­dach noc­nych i uży­wać uzbro­je­nia tor­pe­do­wego. Miało to osła­bić ame­ry­kań­ską flotę liniową zanim doj­dzie do star­cia mię­dzy pan­cer­ni­kami.
 

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE