ITWL- przy­szłość dzieje się dziś

Jet-2 - bezzanogowy odrzutowy system imitatora celu powietrznego przeznaczony do szkolenia  poligonowego wojsk obrony przeciwlotniczej w zakresie wykonywania strzelan z zestawow rakietowych Kub i Osa.

Jet-2 — bez­za­no­gowy odrzu­towy sys­tem imi­ta­tora celu powietrz­nego prze­zna­czony do szko­le­nia poli­go­no­wego wojsk obrony prze­ciw­lot­ni­czej w zakre­sie wyko­ny­wa­nia strze­lan z zesta­wow rakie­to­wych Kub i Osa.

Z prof. dr. hab. inż. Andrzejem Żylukiem zastępcą dyrek­tora ds. nauko­wych w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych (ITWL), o prze­szło­ści, dniu dzi­siej­szym i wyzwa­niach przy­szło­ści roz­ma­wiają Jerzy Gruszczyński i Maciej Szopa.

Jak to się wła­ści­wie zaczęło?
Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych został powo­łany do życia 65 lat temu (do 1958 r. nosił nazwę Instytut Naukowo-Badawczy Wojsk Lotniczych), ale nasze tra­dy­cje się­gają zde­cy­do­wa­nie dalej, do powo­ła­nego w 1918 r. Działu Naukowo-Technicznego Sekcji Żeglugi Napowietrznej Ministerstwa Spraw Wojskowych, który pośred­nio dał począ­tek naszemu Instytutowi. Od początku dzia­łal­no­ści ITWL opra­co­wał setki pro­jek­tów, kon­struk­cji i sys­te­mów, które bez­po­śred­nio i pośred­nio przy­czy­niły się do poprawy bez­pie­czeń­stwa eks­plo­ata­cji stat­ków powietrz­nych, jak rów­nież do pod­nie­sie­nia goto­wo­ści bojo­wej Sił Zbrojnych RP.
Jakie kon­kret­nie zada­nia stoją przed Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych?
Przeznaczeniem ITWL jest naukowo-badaw­cze wspo­ma­ga­nie eks­plo­ata­cji tech­niki lot­ni­czej Sił Zbrojnych RP. Nasze zada­nia można poznać naj­ła­twiej patrząc na nazwy naszych 10 zakła­dów naukowo-badaw­czych. Mamy więc: Zakład Awioniki, Zakład Silników Lotniczych, Zakład Uzbrojenia Lotniczego, Zakład Zdatności do Lotu Statków Powietrznych, Zakład Integracji Systemów C4ISR (Command, Control, Communications, Computer, Intelligence, Surveillance and Reconnaissance), Zakład Lotniskowy, Zakład Informatycznego Wsparcia Logistyki, Zakład Samolotów i Śmigłowców, Zakład Systemów Szkoleniowych oraz Zakład Materiałów Pędnych i Smarów. Obecnie zatrud­niamy około 600 osób, w tym 410 pra­cow­ni­ków nauko­wych. Instytut jest jed­nostką samo­fi­nan­su­jącą się, otrzy­muje też dota­cje na dzia­łal­ność sta­tu­tową z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, są to fun­du­sze prze­zna­czone głów­nie na pro­jekty inno­wa­cyjne. Nadzór nad ITWL spra­wuje mini­ster obrony naro­do­wej.
Jesteśmy nie­kwe­stio­no­wa­nym lide­rem, jeśli cho­dzi o prze­dłu­ża­nie resur­sów woj­sko­wych stat­ków powietrz­nych. Mam tu na myśli wszyst­kie śmi­głowce rodziny Mi (Mi-8, Mi-14, Mi-17 i Mi-24) oraz samo­loty odrzu­towe Su-22, MiG-29 i TS-11 Iskra. To leży w kom­pe­ten­cjach ITWL oraz Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 S.A. w Łodzi i WZL nr 2 S.A. w Bydgoszczy i robimy to wspól­nie wyłącz­nie w opar­ciu o pol­skie tech­no­lo­gie. Resurs śmi­głow­com Mi-8 możemy zwięk­szyć do 45 lat, Mi-14 do 36 lat, Mi-17 do 42 lat i Mi-24 do 45 lat. Z kolei resurs samo­lo­tów Su-22 prze­dłu­ży­li­śmy o dzie­sięć lat. Koniecznie trzeba pod­kre­ślić, że robimy to bez kon­tak­to­wa­nia się z pro­du­cen­tami. To ewe­ne­ment w skali świa­to­wej, szcze­gól­nie że robimy to w spo­sób bez­pieczny od 25 lat i zaj­mo­wa­li­śmy się w ten spo­sób jesz­cze MiG-ami-21. Nie zda­rzyło się żeby któ­ryś samo­lot lub śmi­gło­wiec miał w związku z tym wypa­dek. Do przy­go­to­wa­nia odpo­wied­nich tech­no­lo­gii zmu­siła nas trans­for­ma­cja ustro­jowa, kiedy ZSRR prze­stał wspie­rać eks­plo­ata­cję radziec­kiej tech­niki lot­ni­czej znaj­du­ją­cej się w wypo­sa­że­niu pol­skiego lot­nic­twa. Stworzyliśmy sys­tem infor­ma­tyczny Samanta, gdzie każdy sta­tek powietrzny jest roz­pi­sany na 2 – 5 tys. ele­men­tów. Dzięki niemu dowódca ma na bie­żąco bar­dzo szcze­gó­łowe dane na temat każ­dego egzem­pla­rza. Tak naprawdę pra­po­czątki tej tech­no­lo­gii poja­wiły się w ITWL jesz­cze na prze­ło­mie lat 60. i 70. ubie­głego wieku…
ITWL zaj­muje się także moder­ni­za­cjami…
Tak, ale kie­run­kowe decy­zje w tym zakre­sie nie należą do nas, my tylko możemy pod­po­wia­dać. Przypominać, że ist­nieją wdro­żone pol­skie roz­wią­za­nia, które z róż­nych wzglę­dów można wpro­wa­dzać w sys­te­mie bez­prze­tar­go­wym. Możliwości tech­niczne są. Udowodniliśmy to w dwóch przy­pad­kach: śmi­głowca wspar­cia pola walki W-3PL-Głuszec (wyko­rzy­sty­wany do misji bojo­wego poszu­ki­wa­nia i ratow­nic­twa) oraz samo­lotu PZL-130TC-II Glass Cockpit (Orlik MPT). Dziś jest to samo­lot szkolno-tre­nin­gowy, ale jego roz­wi­nię­cie w samo­lot szkolno-bojowy jest dla nas tylko kwe­stią decy­zji i posta­wie­nia zada­nia. Z kolei od ośmiu lat w eks­plo­ata­cji znaj­dują się „cyfrowe” śmi­głowce W-3PL Głuszec i załogi są z nich zado­wo­lone. Przeciętny nalot Głuszca jest znacz­nie wyż­szy niż prze­ciętny nalot sta­ty­stycz­nego śmi­głowca Sił Zbrojnych RP. Ma on dwu­krot­nie dłuż­szy okres mię­dzy nie­spraw­no­ściami w sto­sunku do bazo­wego śmi­głowca W-3 Sokół. Nie znaj­duje więc potwier­dze­nia w fak­tach teo­ria że nowo­cze­śniej­sza maszyna, jako bar­dziej skom­pli­ko­wana musi być bar­dziej zawodna od prost­szej, wypo­sa­żo­nej w mniej­szą ilość elek­tro­niki.
Oprócz roz­wią­zań kom­plek­so­wej inte­gra­cji, opra­co­wa­li­śmy i wdro­ży­li­śmy ogra­ni­czone roz­wią­za­nia moder­ni­za­cyjne. Jednym z nich jest lata­jący na pra­wie wszyst­kich śmi­głow­cach Mi-8, Mi-17 i Mi-24 Zintegrowany System Łączności (ZSŁ) pozwa­la­jący na wie­lo­ka­na­łową, bez­pieczną, cyfrową łącz­ność zarówno zało­dze jak i dowódcy desantu. Innymi roz­wią­za­niami są wyświe­tla­cze naheł­mowe. W 2011 r. wszedł do użytku sys­tem SWPL-1 Cyklop, zapro­jek­to­wany u nas naheł­mowy sys­tem wyświe­tla­nia para­me­trów lotu – jedyne takie urzą­dze­nie, poza izra­el­skim, które zostało zin­te­gro­wane ze śmi­głow­cem Mi-17. Nasze roz­wią­za­nie korzy­sta z ist­nie­ją­cych źró­deł pokła­do­wych i nie wymaga dobu­do­wa­nia dodat­ko­wego sys­temu nawi­ga­cji. Rozwinięciem Cyklopa jest naheł­mowy sys­tem celow­ni­czy NSC-1 Orion. Choć powstał z myślą o W-3PL Głuszec to może być zabu­do­wany na innych stat­kach powietrz­nych (funk­cje mogą być reali­zo­wane samo­dziel­nie lub we współ­pracy z gło­wicą opto­elek­tro­niczną). Jest to przy­kład współ­pracy kilku pol­skich pod­mio­tów uzu­peł­nia­ją­cych się w two­rze­niu pro­duktu. Za kon­cep­cję, elek­tro­nikę i opro­gra­mo­wa­nie odpo­wia­dał ITWL, hełm opra­co­wał FAS z Bielska Białej, optykę i opto­elek­tro­nikę PCO S.A., nato­miast ste­ro­wane nim sta­no­wi­sko ruchome z ZM Tarnów zabu­do­wane jest na śmi­głowcu W-3PL z WSK „PZL-Świdnik” S.A. Ponadto do Mi-17 opra­co­wa­li­śmy i prze­te­sto­wa­li­śmy nowy sys­tem samo­obrony, nie wymu­sza­jący zmian kon­struk­cyj­nych a mimo to stwo­rzony zgod­nie ze stan­dar­dami NATO. W każ­dej chwili możemy też zin­te­gro­wać śmi­gło­wiec W-3PL Głuszec z prze­ciw­pan­cer­nymi poci­skami kie­ro­wa­nymi – czy to rodziny Spike (wystę­pu­ją­cymi w uzbro­je­niu pol­skiej armii) czy innymi, na żąda­nie zama­wia­ją­cego. Kolejna sprawa to cyfrowy, zin­te­gro­wany sys­tem awio­niczny, który stwo­rzy­li­śmy dla śmi­głow­ców rodziny Mi, w tym Mi-24, w miej­sce posia­da­nej przez nie na pokła­dzie tech­niki z lat 70. – zbyt pry­mi­tyw­nej, by spro­stać wyma­ga­niom współ­cze­snego pola walki.
Próbujemy także prze­ko­nać Ministerstwo Obrony Narodowej do remo­to­ry­za­cji Mi-8, Mi-17 i Mi-24 (decy­zja w spra­wie prze­dłu­że­nia okresu eks­plo­ata­cji śmi­głow­ców tego typu zapa­dła, obec­nie trwa dys­ku­sja mająca okre­ślić zakres uno­wo­cze­śnie­nia), w nowe moc­niej­sze i eko­no­micz­niej­sze sil­niki, które mogłaby dostar­czyć ukra­iń­ska firma Motor Sicz. Ich zabu­dowa pod­nio­słaby koszty moder­ni­za­cji, ale bio­rąc pod uwagę, że do końca wyko­rzy­sta­nia w Siłach Zbrojnych RP, nie trzeba byłoby ich remon­to­wać, ze względu na dłu­gie resursy, oka­zuje się, że mógłby to być dobry inte­res. Zmodernizowane Mi-24, będą mogły mieć ponad 70 – 80 proc. moż­li­wo­ści bojo­wych nowych śmi­głow­ców ude­rze­nio­wych, pozy­ska­nych w ramach pro­gramu Kruk. Osiągnęlibyśmy to po zde­cy­do­wa­nie niż­szych kosz­tach. Za cenę dwóch nowych śmi­głow­ców ude­rze­nio­wych my możemy zmo­der­ni­zo­wać eska­drę Mi-24. Warunek: wyko­nu­jemy to w kraju wła­snymi siłami.
  • Jerzy Gruszczyński, Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE