Irańskie bez­za­ło­gowce i siły rakie­towe w walce cz.3

Rezultat upadku części bojowej irańskiego pocisku rakietowego Qiam lub Fateh-313/Zolfaghar w bazie lotniczej Ain al-Asad na terenie Iraku.

Rezultat upadku czę­ści bojo­wej irań­skiego poci­sku rakie­to­wego Qiam lub Fateh-313/Zolfaghar w bazie lot­ni­czej Ain al-Asad na tere­nie Iraku.

W ostat­niej czę­ści arty­kułu opi­su­jemy zarówno naj­bar­dziej medialne, jak i te chyba naj­sła­biej znane dzia­ła­nia bojowe, w któ­rych Iran wyko­rzy­stał swoje siły rakie­towe, a także bez­za­ło­gowce. Mowa zatem tak o pod­nie­sie­niu ręka­wicy rzu­co­nej Teheranowi przez Waszyngton, jak i znacz­nie mniej nagło­śnio­nych lokal­nych ope­ra­cjach, które Iran pro­wa­dzi w obro­nie swej suwe­ren­no­ści.

Skupimy się przede wszyst­kim na dzia­ła­niach Iranu w Iraku, które są inten­sywne od chwili inwa­zji na to pań­stwo koali­cji pod wodzą Stanów Zjednoczonych w 2003 r., i trwają poprzez wszyst­kie fazy toczo­nej w Iraku wojny. Na róż­nych jej eta­pach Iran wspie­rał szy­ic­kie ekipy rzą­dowe w Bagdadzie i sze­rzej wszel­kie irac­kie ugru­po­wa­nia szy­ic­kie. Z punktu widze­nia tematu arty­kułu naj­istot­niej­szy etap irań­skiego mili­tar­nego zaan­ga­żo­wa­nia i pomocy tech­nicz­nej w Iraku zaczął się, gdy na jego tery­to­rium zagnieź­dziło się tzw. pań­stwo islam­skie.

Wyrzutnie pocisków Fateh-110 tuż przed atakiem na obiekty HDK/HDKA 8 września 2018 r.

Wyrzutnie poci­sków Fateh-110 tuż przed ata­kiem na obiekty HDK/HDKA 8 wrze­śnia 2018 r.

Opisane w poprzed­niej czę­ści arty­kułu (WiT 7/2020) dzia­ła­nia Iranu w Syrii róż­nią się od irac­kich inten­syw­no­ścią, przede wszyst­kim jeśli cho­dzi o zakres uży­cia broni rakie­to­wej. Chociaż początki sto­so­wa­nia przez Iran swo­jego arse­nału rakie­to­wego jako „trans­gra­nicz­nej” broni odwe­to­wej za ataki ter­ro­ry­styczne zaczęły się wła­śnie w Iraku. Chodzi o ostrzał rakie­towy z czerwca 1999 r., a potem kolejne w kwiet­niu 2001 r., o któ­rych także przy­po­mnie­li­śmy w poprzed­niej czę­ści arty­kułu. Użyte wtedy nie­kie­ro­wane poci­ski rakie­towe „zie­mia – zie­mia” serii Zelzal i Naze’at dobrze poka­zują, jak długą drogę przez dwie dekady prze­szedł irań­ski prze­mysł rakie­towy.

W walce z tzw. pań­stwem islam­skim w Iraku Iran używa także swo­ich bez­za­ło­gow­ców, w bar­dzo podobny spo­sób, czyli do roz­po­zna­nia, kie­ro­wa­nia ogniem i cza­sami ata­ków za pomocą, prze­no­szo­nych przez BSP, minia­tu­ro­wych kie­ro­wa­nych środ­ków bojo­wych. Oczywiście, irań­skie BSP w Iraku obser­wują też dzia­ła­nia wojsk Stanów Zjednoczonych, choć dotąd głów­nym obsza­rem irań­skiego „bez­za­ło­go­wego” moni­to­ringu woj­sko­wej aktyw­no­ści Waszyngtonu w regio­nie była Zatoka Perska.

Odwetowa broń rakie­towa

Okoliczności uży­cia przez Iran swo­jego arse­nału rakie­to­wego na tery­to­rium Iraku nie róż­nią się od przy­pad­ków opi­sa­nych w poprzed­niej czę­ści arty­kułu. Dotąd Iran prze­pro­wa­dził dwie takie ope­ra­cje.

Pierwszą z nich 8 wrze­śnia 2018 r., gdy siły rakie­towe Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (KSRI) wyko­nały ude­rze­nie rakie­towe na leżące w Iraku obiekty dwóch kur­dyj­skich par­tii, czyli Demokratycznej Partii Kurdystanu Irańskiego (kurd. Hîzbî Dêmukratî Kurdistanî Êran, HDKA) i Demokratycznej Partii Kurdystanu [Hizba Dêmokrata Kurdistanê, HDK]. Powodem były lip­cowe ataki obu ugru­po­wań na gra­niczne pla­cówki sił irań­skich w oko­licy irań­skiego mia­sta Mariwan w osta­nie [odpo­wied­nik pol­skiego woje­wódz­twa – przyp. red.] Kurdystan. W ich wyniku zgi­nęło 11 irań­skich żoł­nie­rzy, ośmiu zostało ran­nych, były też spore straty mate­rialne. O wrze­śnio­wym rakie­to­wym kontr­ataku ofi­cjal­nie poin­for­mo­wało dowódz­two KSRI poprzez irań­skie media. Choć znaczna skala ataku przy­cią­gnęła też uwagę mediów zachod­nich czy lokal­nych kur­dyj­skich i irac­kich. Według KSRI odpa­lono sie­dem poci­sków rakie­to­wych. Były to rakiety serii Fateh-110. Irańskie media poka­zały zarówno nagra­nia wyrzutni tuż przed star­tem, jak i moment wystrze­le­nia poci­sków. Wówczas użyte poci­ski okre­ślono jako Fateh-110 dru­giej gene­ra­cji (ozna­czane też jako Fateh-110B, choć co do „irań­sko­ści” tego ozna­cze­nia można mieć wąt­pli­wo­ści), czyli pierw­szy wiel­ko­se­ryj­nie pro­du­ko­wany model Fateha-110. Według ofi­cjal­nych danych irań­skich ma on 250 km zasięgu i przy masie star­to­wej 3620 kg prze­nosi część bojową o masie 450 kg. Poza tym na pierw­szy rzut oka wizu­al­nie nie różni się od kolej­nych dwóch gene­ra­cji Fateha-110 czy ‑313. Użyte Fatehy-110 to też już poci­ski kie­ro­wane, naj­wy­raź­niej z oddzie­la­jącą się czę­ścią bojową. Iran podaje, że kołowy błąd tra­fie­nia nie prze­kra­cza 0,3% zasięgu mak­sy­mal­nego, co ozna­cza­łoby de facto punk­tową cel­ność. Niemniej, irań­ski atak rakie­towy udo­wod­nił, że jest to broń pre­cy­zyjna. Na nagra­niach było widać, że do wystrze­le­nia sied­miu poci­sków użyto aż trzech róż­nych typów wyrzutni samo­bież­nych na trzy­osio­wych nośni­kach – samo­cho­dach cię­ża­ro­wych Khawar 2624 (lokal­nie pro­du­ko­wane leciwe cię­ża­rówki Mercedes-Benz serii L) i także dwóch róż­nej kon­struk­cji na now­szych Mercedesach Actrosach 2031, rów­nież pro­du­ko­wa­nych w Iranie, także jako wyrzut­nie Fatehów-313. Niewykluczone, że nie­które wyrzut­nie na Khawarach 2624 słu­żyły wcze­śniej do odpa­la­nia star­szych typów irań­skich nie­kie­ro­wa­nych poci­sków „zie­mia – zie­mia” serii Naze’at i Zelzal, choć pro­wad­nice poszcze­gól­nych typów rakiet róż­nią się kon­struk­cją, więc nie są to wyrzut­nie „uni­wer­salne”. Uwagę zwra­cało też nie­woj­skowe białe malo­wa­nie dwóch typów uży­tych wyrzutni (przy jed­no­cze­snym sto­so­wa­niu sia­tek masku­ją­cych), co trudno racjo­nal­nie wyja­śnić. Pociski odpa­lono w dzień (spa­dły ok. godz. 10.40 wg strony kur­dyj­skiej), atak reje­stro­wały irań­skie BSP nie­ujaw­nio­nego typu. Pociski prze­le­ciały ok. 225 km (wystrze­lono je z pozy­cji koło mia­sta Tebriz).

Cele były dwa – jed­nym była par­tyjna sie­dziba w mie­ście Kuj Sandżak w muha­fa­zie [pro­win­cja, region – przyp. red.] Irbil, a dru­gim obóz szko­le­niowy (ośro­dek uchodź­ców wg HDKA) na pro­win­cji. Iran ogło­sił powo­dze­nie akcji, w któ­rej miało zgi­nąć kil­ku­na­stu klu­czo­wych dowód­ców i lide­rów HDK/HDKA, nato­miast liczba ran­nych się­gnęła kil­ku­dzie­się­ciu osób. Media kur­dyj­skie jesz­cze 8 wrze­śnia podały, że zgi­nęło dzie­wię­ciu ludzi, a 30 zostało ran­nych, w tym sekre­tarz gene­ralny HDKA Mustafa Mavlyudi. Warto dodać, że Iran zaata­ko­wał, gdy w sie­dzi­bie par­tyj­nej zaczy­nało się spo­tka­nie kie­row­nic­twa HDK/HDKA. Pokazane zdję­cia i kur­dyj­skie rela­cje mówiły, że jeden pocisk ude­rzył pro­sto w budy­nek, jeden spadł na dzie­dzi­niec, a jeden tuż przy zewnętrz­nej ścia­nie. Zniszczenia obozu na pro­win­cji są trudne do osza­co­wa­nia, ale rakiety na pewno były celne.

Iran kolejny raz poka­zał, że może prze­pro­wa­dzić sku­teczny atak, na doda­tek w odpo­wied­nim dla jego powo­dze­nia cza­sie, co dowo­dzi dobrego roz­po­zna­nia wywia­dow­czego. Choć w przy­padku sąsied­niego Iraku nie powinno to dzi­wić. Był to też następny przy­kład ostrzału rakie­to­wego, w któ­rym bez­za­ło­gowce na bie­żąco moni­to­ro­wały cele ataku i od razu pomo­gły zwe­ry­fi­ko­wać jego sku­tecz­ność, dzia­ła­jąc w ramach jed­no­li­tego sys­temu roz­po­znaw­czo-ude­rze­nio­wego.

Operacja „Męczennik Solejmani”

Jak dotąd naj­słyn­niej­szym medial­nie irań­skim ata­kiem rakie­to­wym było ude­rze­nie 8 stycz­nia br. na zaj­mo­waną przez Stany Zjednoczone bazę lot­ni­czą Ain al-Asad koło irac­kiego mia­sta Anbar. Irański atak był ofi­cjal­nym „odwe­tem” za zabi­cie 3 stycz­nia przez siły ame­ry­kań­skie gen. Ghasema Solejmaniego, który przy­le­ciał z misją dyplo­ma­tyczną do Bagdadu (sze­rzej w WiT 1/2020). Atak na Ain al-Asad, jak wszyst­kie poprzed­nie, także prze­pro­wa­dziły Siły Lotniczo-Kosmiczne KSRI. Mimo, a może z powodu, medial­nej wrzawy i upływu ponad pół roku, wiele szcze­gó­łów tego ataku pozo­staje nie do końca wyja­śnio­nych.

Zacznijmy od skali ope­ra­cji i typów poci­sków rakie­to­wych uży­tych przez Iran. Atak do złu­dze­nia przy­po­mi­nał ude­rze­nia rakie­towe prze­ciwko tzw. pań­stwu islam­skiemu, przed­sta­wione w poprzed­niej czę­ści arty­kułu. Jedyna róż­nica to brak jakie­go­kol­wiek potwier­dze­nia, żeby ostrzał moni­to­ro­wały irań­skie bez­za­ło­gowce. Poza tym podo­bieństw było sporo. Iran ponow­nie odpa­lił poci­ski rakie­towe z oko­lic mia­sta Kermanszah, sto­licy ostanu o tej samej nazwie, gra­ni­czą­cego z Irakiem. Cytowany tuż po ataku przez agen­cję infor­ma­cyjną „Fars” dowódca Sił Lotniczo-Kosmicznych KSRI gen. bryg. Amir-Ali Chadżyzadieh stwier­dził, że odpa­lono łącz­nie 13 poci­sków Qiam i Fateh-313 z gło­wi­cami odłam­kowo-burzą­cymi. Dodał też, że pier­wot­nie roz­wa­żano ostrzał bazy Tadżi koło mia­sta At-Tadżi, nie­opo­dal Bagdadu. Jednak zre­zy­gno­wano z tego, gdyż jest to wspólna baza ame­ry­kań­sko-iracka i nie chciano nara­żać irac­kich żoł­nie­rzy. Irańska agen­cja infor­ma­cyjna „Tasnim” także podała, że w ataku użyto poci­sków bali­stycz­nych Qiam (z mate­riału zdję­cio­wego wia­domo, że była to wer­sja z oddzie­la­jącą się czę­ścią bojową, zaopa­trzoną w cztery małe powierzch­nie ste­rowe do korekty tra­jek­to­rii w koń­co­wej fazie lotu, nie­które źró­dła okre­ślają tę wer­sję poci­sku jako Qiam‑2) i kie­ro­wa­nych poci­sków rakie­to­wych Fateh-313 (poru­sza­ją­cych się po tra­jek­to­rii quasi-bali­stycz­nej) o zasięgu 500 km. Według innych donie­sień i czę­ści komen­ta­rzy były to poci­ski Zolfaghar. Taką tezę miał potwier­dzać mate­riał zdję­ciowy, a także wysoka cel­ność. Jednak zdję­cia nie były na tyle wyraźne, aby sfor­mu­ło­wać tak jed­no­znaczną opi­nię, gdyż Zolfaghar jest wer­sją roz­wo­jową Fateha-313 i jest bar­dzo do niego podobny. Także ope­ra­cyjna potrzeba uży­cia Zolfagharów o zasięgu ponad 700 km może wyda­wać się dys­ku­syjna, jed­nak ten sam argu­ment może doty­czyć Qiamów. Użycie Zolfagharów można jed­nak uza­sad­nić chę­cią prze­te­sto­wa­nia przy każ­dej ope­ra­cyj­nej oka­zji now­szego poci­sku z sze­re­giem bar­dziej przy­szło­ścio­wych roz­wią­zań w porów­na­niu ze star­szym Fatehem-313. Tym bar­dziej, że Zolfaghar to ogniowo pośred­nie kolej­nych wer­sji roz­wo­jo­wych tej rodziny irań­skich poci­sków rakie­to­wych, z modelu na model coraz bar­dziej zaawan­so­wa­nych i wyspe­cja­li­zo­wa­nych.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE