Irańskie bez­za­ło­gowce i siły rakie­towe w walce Cz. 2

Odpalenie pocisku Burkan-3. Wedle zachodnich szacunków Burkan-3 ma być dłuższy od Burkana-2H/Qiama-1 nawet o 1,4 m ze względu na wydłużony stopień napędowy. I mimo swoich rozmiarów Burkan-3 ma mieć nadal jednostopniowy napęd.

Odpalenie poci­sku Burkan‑3. Wedle zachod­nich sza­cun­ków Burkan‑3 ma być dłuż­szy od Burkana-2H/Qiama‑1 nawet o 1,4 m ze względu na wydłu­żony sto­pień napę­dowy. I mimo swo­ich roz­mia­rów Burkan‑3 ma mieć nadal jed­no­stop­niowy napęd.

W poprzed­niej czę­ści arty­kułu opi­sa­li­śmy kon­tekst wyko­rzy­sta­nia irań­skich poci­sków rakie­to­wych i bez­za­ło­gow­ców w Jemenie oraz ewo­lu­cję tego arse­nału. Obecnie dokoń­czymy ten wątek, przed­sta­wia­jąc dostępne infor­ma­cje o sku­tecz­no­ści uży­cia tego uzbro­je­nia. Jednak wojna w Jemenie jest swo­istą tech­niczną szarą strefą, uży­wane tam uzbro­je­nie to spe­cjalne modele o kon­struk­cji dosto­so­wa­nej do spar-tań­skiej eks­plo­ata­cji. A jak spra­wują się irań­skie rakiety bali­styczne i bez­za­ło­gowce w fabrycz­nej kon­fi­gu­ra­cji? Wskazówek dostar­czyła wojna w Syrii.

Z puntu widze­nia sku­tecz­no­ści arse­nału Ansar Allah parę kwe­stii pozo­staje zagadką. Przede wszyst­kim na jakie kom­pro­misy jako­ściowe musieli pójść kon­struk­to­rzy poci­sków rakie­to­wych, aby przy­go­to­wać ich wer­sje do skry­tego prze­rzu­ce­nia do Jemenu? I jak to ma się do nie­za­wod­no­ści dzia­ła­nia? Choćby ile Burkanów dole­ciało do celu, a ile nie prze­trwało lotu z powodu awa­rii?

Pewną wska­zówką była, wspo­mniana w poprzed­niej czę­ści (WiT 6/2020), ame­ry­kań­ska kon­fe­ren­cja z grud­nia 2017 r., na któ­rej zwró­cono uwagę na jakość spa­wów kor­pusu stopni napę­do­wych. Ich topor­ność wska­zy­wała na spa­wa­nie w polo­wych warsz­ta­tach, a nie w fabryce. Czyli poci­ski są prze­rzu­cane do Jemenu dosłow­nie w czę­ściach. Z dru­giej strony taka „adap­ta­cja” tech­no­lo­gii pro­duk­cji budzi podziw.

Drugą zagadką jest sku­tecz­ność ataku w pełni spraw­nych Burkanów, czyli kom­bi­na­cja siły raże­nia dosyć małych czę­ści bojo­wych (bar­dziej nada­ją­cych się do ładun­ków jądro­wych niż kon­wen­cjo­nal­nych) i koło­wego błędu tra­fie­nia. Burkanami nie da się wyeli­mi­no­wać z użyt­ko­wa­nia sau­dyj­skich baz lot­ni­czych z ich schro­no­han­ga­rami, któ­rych nisz­cze­nie wyma­ga­łoby inten­syw­nych nalo­tów, a nie spo­ra­dycz­nego ostrzału poje­dyn­czymi poci­skami. Te mogą co naj­wy­żej zabu­rzać ryt­micz­ność ope­ra­cji powietrz­nych, a w sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach przy­spa­rzać Saudyjczykom pew­nych strat. Wydaje się jed­nak, że gdyby taka była poli­tyczna wola, to Ansar Allah mógłby stale ostrze­li­wać arty­le­rią polową przy­gra­niczne mia­sta Nadżran i Dżizan.

Atak na obóz wojskowy Sahn al-Jin w Jemenie 26 maja br. Wygląda, że użyto pocisku Badr-1-P, który uderzył przy trybunie honorowej (ledwo widoczna w dymie)! Badr-1-P ma dobrą celność mimo prostej konstrukcji.

Atak na obóz woj­skowy Sahn al-Jin w Jemenie 26 maja br. Wygląda, że użyto poci­sku Badr-1‑P, który ude­rzył przy try­bu­nie hono­ro­wej (ledwo widoczna w dymie)! Badr-1‑P ma dobrą cel­ność mimo pro­stej kon­struk­cji.

Oszczep kon­tra tar­cza

Możliwość uży­cia przez Ansar Allah poci­sków bali­stycz­nych Burkan-2H/-3, przed któ­rymi Arabia Saudyjska nie ma wystar­cza­jąco sku­tecz­nych środ­ków obrony, musi być fru­stru­jąca dla Saudów. Tym bar­dziej, jeśli pomy­śli się, jakie skutki dla infra­struk­tury petro­che­micz­nej (i pała­ców wład­ców) kró­le­stwa miałby sko­or­dy­no­wany atak z Iranu, w któ­rym naraz zosta­łoby wystrze­lo­nych dzie­siątki poci­sków „fabrycz­nej” jako­ści na różne cele. Przy czym Iran ma do dys­po­zy­cji znacz­nie wię­cej typów poci­sków. Jemeńskie ataki w ramach serii ope­ra­cji „Odstraszająca Równowaga” poka­zały, że sau­dyj­ska obrona prze­ciw­lot­ni­cza to tom­bak w cenie złota. Inne donie­sie­nia o ata­kach poci­skami bali­stycz­nymi i BSP zostały ujęte w tabeli, część z nich dodat­kowo oma­wiamy w arty­kule.

Ze względu na „bez­par­do­nową” wojnę infor­ma­cyjną, pro­wa­dzoną przez wszyst­kie strony kon­fliktu, trudno zwe­ry­fi­ko­wać skalę i sku­tecz­ność tych ata­ków. Tego typu nar­ra­cyjne zma­ga­nia trwają od samego początku. 6 czerwca 2015 r. Ansar Allah prze­pro­wa­dziło atak rakie­towy na bazę lot­ni­czą im. króla Chalida w Chamis Muszajt. Wystrzelono ok. 12 poci­sków R‑300 lub Hwasong. Według fran­cu­skiego por­talu bran­żo­wego „Intelligence Online”, chro­niące bazę Patrioty tra­fiły tylko trzy z nich. Natomiast wspar­cie wywia­dow­cze w przy­go­to­wa­niu i prze­pro­wa­dze­niu ataku miał zapew­nić irań­ski wywiad. Irańska agen­cja infor­ma­cyjna IRNA podała, że w ataku zgi­nął szef sztabu Królewskich Saudyjskich Siły Powietrznych gen. por. Muhammad ibn Ahmed al-Shaalan! Rijad zaprze­czył, twier­dząc, że owszem, al-Shaalan wła­śnie zmarł, ale na zawał, a tak w ogóle to w cza­sie ataku prze­by­wał poza Arabią Saudyjską.

Kolejnym przy­kła­dem może być histo­ria ataku rakie­to­wego na Rijad 19 grud­nia 2017 r. Saudyjczycy podali, że wystrze­lony pocisk bali­styczny nie się­gnął Rijadu, bo został prze­chwy­cony przez Patrioty (wystrze­lono pięć poci­sków) na połu­dniowy zachód od sto­licy nad Al-Muzahmija (40 km od Rijadu). Ansar Allah z kolei twier­dził, że wystrze­lony pocisk typu Burkan‑2(H) był wymie­rzony w kró­lew­ski pałac Al-Yamamah (uży­wany do ofi­cjal­nych spo­tkań, w tym posie­dzeń mini­ste­rial­nych) i jak naj­bar­dziej tra­fił w cel. Saudyjskie dementi mówiło, że nic sau­dyj­skiej stro­nie nie wia­domo, żeby jaki­kol­wiek pałac był celem ataku. Jednak naza­jutrz sau­dyj­skie media zaczęły poka­zy­wać króla Salmana i księ­cia koron­nego Mohammeda ibn Salmana spo­ty­ka­ją­cych się ze swo­imi mini­strami i z wice­pre­mie­rem Kuwejtu w pałacu Al-Auja, a nie Al-Yamamah. Na doda­tek zamie­sza­nie spo­tę­go­wał Departament Stanu Stanów Zjednoczonych Ameryki, który wydał oświad­cze­nie potę­pia­jące atak rakie­towy na… kró­lew­ski pałac Al-Yamamah. Z dru­giej strony nie wycie­kły żadne zdję­cia uszko­dzo­nego pałacu. Przy czym sau­dyj­skie pałace kró­lew­skie to nie są budy­neczki à la war­szaw­ski Belweder, tylko zespoły pała­cowe, w któ­rych metraż samego głów­nego pałacu można mie­rzyć w dzie­siąt­kach hek­ta­rów, więc tra­fie­nie takiego celu Burkanem-2H jest jak naj­bar­dziej moż­liwe.

Innym aspek­tem pro­pa­gan­do­wych zma­gań jest sau­dyj­ska nar­ra­cja o rze­ko­mych ata­kach poci­skami bali­stycz­nymi na Mekkę. Tego typu opo­wie­ści są two­rzone raczej na uży­tek wewnętrzny czy sze­rzej pan­mu­zuł­mań­ski. Arabia Saudyjska co naj­mniej trzy­krot­nie infor­mo­wała o tym, że obro­niła Mekkę, strą­ca­jąc wystrze­lone z Jemenu poci­ski bali­styczne (w 2015, 2017 i w 2019 r. – ujęte w tabeli). Można mieć do tak przed­sta­wia­nego prze­biegu wypad­ków uza­sad­nione wąt­pli­wo­ści. Po pierw­sze, nie­spo­ty­kana, 100-pro­cen­towa sku­tecz­ność obrony. Po dru­gie, po co Ansar Allah miałby ata­ko­wać Mekkę (w domy­śle Al-Kabę)? Jeśli już, to naj­pew­niej na tym „kie­runku” pró­bo­wano ata­ko­wać mia­sto at-Ta’if, 64 km na połu­dniowy wschód od Mekki, gdzie mie­ści się baza lot­ni­cza im. króla Fahda z sie­cią schro­no­han­ga­rów, miej­sce sta­cjo­no­wa­nia 2. Skrzydła Królewskich Saudyjskich Sił Powietrznych, uzbro­jo­nego w Eurofightery Typhoony i F‑15C/D. Poza tym z tej bazy ope­ro­wały samo­loty innych człon­ków koali­cji, np. emi­rac­kie F‑16E/F. At-Ta’if to też tzw. let­nia sto­lica, do któ­rej latem prze­no­szą się wła­dze kró­le­stwa. Pojedynczy pocisk bali­styczny z kon­wen­cjo­nalną gło­wicą mógłby co naj­wy­żej chwi­lowo zakłó­cić funk­cjo­no­wa­nie bazy lot­ni­czej. Jednak tra­fie­nie at-Ta’if byłoby na pewno uszczerb­kiem wize­run­ko­wym. Druga moż­li­wość to atak na Dżuddę i tam­tej­sze lot­ni­sko, 75 km na pół­nocny zachód od Mekki. W Dżuddzie jest duży cywilny port lot­ni­czy (Międzynarodowe Lotnisko Króla Abd al-Aziza ibn Su’uda), przy któ­rym działa baza lot­ni­cza im. księ­cia Abdullaha, miej­sce sta­cjo­no­wa­nia trans­por­to­wego 8. Skrzydła i sau­dyj­skich C‑130H. W Dżuddzie jest też pałac kró­lew­ski – także poten­cjalny cel. Patrząc na te trzy ataki widać, że w 2015 r. Ansar Allah mógłby użyć Hwasonga‑6, który przy dekla­ro­wa­nym zasięgu 500 km teo­re­tycz­nie mógłby dole­cieć do at-Ta’if, ale mógł też ulec awa­rii w locie. Równie dobrze te ataki mogą być wyłącz­nie sau­dyj­ską misty­fi­ka­cją, gdyż nie ma jemeń­skich donie­sień kore­spon­du­ją­cych z rze­ko­mymi ata­kami na Mekkę.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE