ILA Berlin Air Show 2018. Niemieckie siły zbrojne na zaku­pach

Tegoroczny miedzynarodowy salon lotniczo-kosmiczny Berlin Air Show odbyl sie w dniach 25-29 kwietnia  w obiektach Berlin ExpoCenter Airport na lotnisku Berlin-Brandenburg. Fot. Lockheed Martin

Tegoroczny mie­dzy­na­ro­dowy salon lot­ni­czo-kosmiczny Berlin Air Show odbyl sie w dniach 25 – 29 kwiet­nia w obiek­tach Berlin ExpoCenter Airport na lot­ni­sku Berlin-Brandenburg. Fot. Lockheed Martin

Siły Zbrojne Niemiec zmie­niają się i refor­mują. Stojąc przed wyzwa­niami współ­cze­snego oraz przy­szłego pola walki muszą inwe­sto­wać w nowe uzbro­je­nie i sprzęt woj­skowy. Szczególnie wyraź­nie widać to w przy­padku lot­nic­twa woj­sko­wego, które w naj­bliż­szych latach ma prze­pro­wa­dzić kilka dużych pro­gra­mów moder­ni­za­cyj­nych.

Wśród naj­waż­niej­szych znaj­duje się wybór następ­ców dla cięż­kich śmi­głow­ców trans­por­to­wych CH-53G oraz samo­lo­tów myśliw­sko-bom­bo­wych Tornado IDS i prze­ła­ma­nia naziem­nej obrony prze­ciw­lot­ni­czej Tornado ECR. Śmigłowce mają zostać wyco­fane z eks­plo­ata­cji w latach 2023 – 2028, a samo­loty w latach 2025 – 2030.

Śmigłowce trans­por­towe

Niemiecki pro­gram zaku­pie­nia zamien­ni­ków dla CH-53G to poje­dy­nek pomię­dzy dwoma wiro­pła­to­wymi gigan­tami ze Stanów Zjednoczonych: Lockheed Martinem z mode­lem CH-53K King Stallion i Boeingiem z CH-47F Chinook (w prze­szło­ści zachod­nio­eu­ro­pej­ski prze­mysł lot­ni­czy pod­jął kilka prób stwo­rze­nia podob­nych kon­struk­cji, ale nie dopro­wa­dziły one do uzy­ska­nia suk­cesu). Zaproszenie do skła­da­nia ofert do obu firm ma zostać wysto­so­wane jesz­cze w tym roku, roz­strzy­gnię­cie ogło­szone w 2019 r., a dostawa ruszyć w 2023 r. Zgodnie z dekla­ra­cjami zakłada się zaku­pie­nie 40 – 60 cięż­kich śmi­głow­ców trans­por­to­wych pro­sto „z półki”, na któ­rych wstępna goto­wość ope­ra­cyjna ma zostać osią­gnięta w 2025 r. Nie może więc dzi­wić fakt, że obaj pro­du­cenci sta­rali się w Berlinie jak naj­le­piej przed­sta­wić swoją ofertę.
Boeing sta­wia na główny atut cięż­kich śmi­głow­ców trans­por­to­wych CH-47F, czyli ich glo­balną popu­lar­ność – około tysiąca takich maszyn jest eks­plo­ato­wa­nych przez 20 państw, w tym osiem nale­żą­cych do NATO. Z sojusz­ni­czej ósemki, dotych­czas sześć państw zde­cy­do­wało się na zakup naj­now­szego modelu CH-47F, a być może ich kro­kiem wkrótce pój­dzie także siódme – Hiszpania. Boeing może zaofe­ro­wać dwa warianty modelu CH-47F – stan­dar­dowy oraz z powięk­szo­nymi zbior­ni­kami paliwa. Nie jest rów­nież pro­ble­mem dopo­sa­że­nie w sondę do pobie­ra­nia dodat­ko­wego paliwa w locie. Z roz­wią­za­nia tego korzy­stają ame­ry­kań­skie siły spe­cjalne, dys­po­nu­jące dedy­ko­wa­nym dla nich mode­lem MH-47G. W ocze­ki­wa­niu na prze­targ Boeing przy­go­to­wał sobie przy­czó­łek w postaci serii poro­zu­mień z lokal­nym prze­my­słem lot­ni­czym, który w przy­padku zwy­cię­stwa stałby się naj­pierw pod­do­stawcą pro­du­centa (nie­miec­kie śmi­głowce powsta­wa­łyby na linii mon­ta­żo­wej w Stanach Zjednoczonych w Filadelfii) a następ­nie w peł­nym zakre­sie odpo­wia­dałby za ich obsługę, remonty i moder­ni­za­cje. W Berlinie zapre­zen­to­wano dzie­się­ciu z nich: AERO Bildung, Aircraft Philipp Group, CAE, COTESA Composites, DIEHL Defence, Honeywell, Liebherr, Reiser, Rockwell Collins i Rolls-Royce.
Podczas kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Berlinie puł­kow­nik Hank Vanderborght, szef pro­gramu H-53 z ramie­nia Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych poin­for­mo­wał, że dotych­czas cztery przed­se­ryjne CH-53K wyla­tały około 900 godzin, a kolej­nych 800 spę­dził na naziem­nym sta­no­wi­sku badaw­czym egzem­plarz nie­lotny. Dzięki zatwier­dze­niu dotych­cza­so­wych wyni­ków, w kwiet­niu ubie­głego roku uru­cho­miono finan­so­wa­nie budowy pierw­szych seryj­nych CH-53K w ramach trzech serii prób­nych – pierw­szy ukoń­czony egzem­plarz LRIP 1 został zapre­zen­to­wany w Berlinie i był to jego pierw­szy publiczny pokaz. Także kon­cern Lockheed Martin wyko­rzy­stał ILA Berlin Air Show 2018 do pre­zen­ta­cji part­ne­rów lokal­nych, któ­rzy w przy­padku zakupu przez Niemcy CH-53K, otrzy­ma­liby zle­ce­nia. Wśród nich wymie­niono: Rheinmetall Group, Libherr, Autoflug, Rockwell Collins-Rohde & Schwarz, Hydro Systems, Hensoldt, Jenoptik, MTU i ZFL. Firmy te mogłyby być pod­do­staw­cami kom­po­nen­tów dla nie­miec­kich CH-53K, a następ­nie uczest­ni­czyć w kom­plek­so­wym wspar­ciu ich eks­plo­ata­cji i ulep­sza­niu.
Przy wszyst­kich zale­tach śmi­głow­ców CH-53K, waż­nym argu­men­tem prze­ciw ich wybo­rowi na zwy­cięzcę nie­miec­kiego kon­kursu może być cena – według przed­sta­wi­cieli US Marine Corps, koszt jed­nego egzem­pla­rza dla Korpusu Piechoty Morskiej ma wyno­sić 87 mln dola­rów, jed­nak przy ewen­tu­al­nym dużym zamó­wie­niu ze strony Niemiec (ame­ry­kań­skie opiewa na 200 maszyn seryj­nych) cena mogłaby zostać znacz­nie zre­du­ko­wana. Co cie­kawe, już obec­nie pro­du­cent oraz Departament Obrony Stanów Zjednoczonych przy­go­to­wali się na ewen­tu­alne zle­ce­nia eks­por­towe pozo­sta­wia­jąc wolne moce pro­duk­cyjne na linii mon­ta­żo­wej – plany zakła­dają bowiem, że linia ma pra­co­wać w tem­pie 24 śmi­głowce rocz­nie, jed­nak pozo­sta­wiono rezerwę w postaci moż­li­wo­ści mon­tażu dodat­ko­wych 8 maszyn rocz­nie. To zaś może umoż­li­wić sprawne zre­ali­zo­wa­nie poten­cjal­nego nie­miec­kiego zle­ce­nia.

Odrzutowe samo­loty bojowe

O ile wybór następ­ców dla CH-53G jest ame­ry­kań­sko-ame­ry­kań­skim poje­dyn­kiem, o tyle pro­ces pozy­ska­nia zmien­ni­ków dla 90 odrzu­to­wych samo­lo­tów bojo­wych Tornado IDS i ECR będzie już pro­ble­mem poli­tyczno-woj­sko­wym, w któ­rym rywa­lami będzie skon­so­li­do­wany prze­mysł lot­ni­czy zachod­niej Europy oraz prze­mysł lot­ni­czy Stanów Zjednoczonych. Pierwsze skrzypce będzie grać tu kon­sor­cjum Eurofighter GmbH oraz ame­ry­kań­ski kon­cern Lockheed Martin. Na obec­nym eta­pie bra­kuje jesz­cze szcze­gó­ło­wych infor­ma­cji o zało­że­niach ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych, które ma speł­niać następca – wia­domo jedy­nie, że jest to 12 punk­tów, wśród któ­rych znaj­duje się obni­żona sku­teczna powierzch­nia odbi­cia radio­lo­ka­cyj­nego oraz moż­li­wość ope­ro­wa­nia w stre­fie kon­tro­lo­wa­nej przez zaawan­so­wane środki prze­ciw­lot­ni­cze.

  • Łukasz Pacholski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE