ILA 2018, czyli Europa ponad wszystko

Sikorsky CH-53K King Stallion był prezentowany po raz pierwszy poza Stanami Zjednoczonymi, co pokazuje wage, jaka amerykanski producent przywiazuje do rywalizacji w Niemczech, mogacej mieć kluczowe znaczenie dla eksportowych sukcesow smiglowca.

Sikorsky CH-53K King Stallion był pre­zen­to­wany po raz pierw­szy poza Stanami Zjednoczonymi, co poka­zuje wage, jaka ame­ry­kan­ski pro­du­cent przy­wia­zuje do rywa­li­za­cji w Niemczech, moga­cej mieć klu­czowe zna­cze­nie dla eks­por­to­wych suk­ce­sow smi­glowca.

Tegoroczny mię­dzy­na­ro­dowy salon lot­ni­czy ILA Berlin Air Show sta­no­wił star­cie dwóch potęg gospo­dar­czo-mili­tar­nych świata zachod­niego – Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Obie są zain­te­re­so­wane dostar­cze­niem Berlinowi nowych typów uzbro­je­nia, co ma zwią­zek z reali­zo­wa­nymi i pla­no­wa­nymi pro­gra­mami moder­ni­za­cji tech­nicz­nej Bundeswehry. Jednym z głów­nych argu­men­tów firm ze Starego Kontynentu był impe­ra­tyw wspar­cia pro­duk­tów „Made in EU”, ale nie we wszyst­kich przy­pad­kach prze­ma­wia to do nie­miec­kich decy­den­tów.

Niemiecka Bundeswehra, po okre­sie reduk­cji i zastoju w pierw­szej deka­dzie wieku, zmie­nia się i refor­muje. Stojąc przed wyzwa­niami współ­cze­snego i przy­szłego pola walki, a także zaostrze­niem rela­cji NATO z Rosją (choć Niemcy mają na to nieco inne spoj­rze­nie niż kilku ich sojusz­ni­ków, choćby Polska i pań­stwa nad­bał­tyc­kie), muszą inwe­sto­wać w nowy sprzęt. Bardzo wyraź­nie widać to w przy­padku lot­nic­twa woj­sko­wego, które w naj­bliż­szych latach czeka kilka pro­gra­mów gene­ra­cyj­nej wymiany stat­ków powietrz­nych. Wśród naj­waż­niej­szych jest wybór następcy samo­lo­tów bojo­wych Panavia Tornado IDS/ECR (pla­no­wane do wyco­fa­nia do 2030 r.), a także cięż­kich śmi­głow­ców trans­por­to­wych VFW-Sikorsky CH-53GS/GA/GE (pla­no­wane do wyco­fa­nia do końca 2025 r.). Oba pro­jekty były prze­wod­nim wąt­kiem mili­tar­nej czę­ści salonu ILA 2018 i zostaną opi­sane poni­żej. Dodatkowo, powyż­szą listę można roz­sze­rzyć o kwe­stię inter­wen­cyj­nego zakupu śred­nich samo­lo­tów trans­por­to­wych Lockheed Martin C-130J Super Hercules, nowych wiro­pła­tów dla jed­no­stek ratow­ni­czych czy wyboru następcy pokła­do­wych śmi­głow­ców Westland Sea Lynx Mk 88/88A. Nie należy także zapo­mi­nać o mię­dzy­na­ro­do­wej koope­ra­cji, w postaci euro­pej­skiego zakupu samo­lo­tów Airbus A330MRTT (już w toku), a także o pla­no­wa­nej budo­wie następcy maszyn patro­lo­wych bazo­wa­nia lądo­wego czy samo­lotu bojo­wego nowej gene­ra­cji FCAS (Future Combat Air System). Niemal wszyst­kie te wątki zostały zaak­cen­to­wane na tego­rocz­nym salo­nie, który odbył się w dniach 25 – 29 kwiet­nia w obiek­tach Berlin ExpoCenter Airport na pod­ber­liń­skim lot­ni­sku Berlin-Brandenburg. W tej rela­cji sku­pimy się jed­nak na dwóch klu­czo­wych i już pro­ce­do­wa­nych.

Amerykańsko-ame­ry­kań­ski poje­dy­nek śmi­głow­cowy

O ile w więk­szo­ści wspo­mnia­nych pro­gra­mów moder­ni­za­cyj­nych Luftwaffe może dojść do rywa­li­za­cji prze­my­słu euro­pej­skiego z ame­ry­kań­skim, to wybór następcy śmi­głow­ców CH-53G może być wyłącz­nie star­ciem dwóch ame­ry­kań­skich gigan­tów – Lockheed Martina i Boeinga. Według dekla­ra­cji poli­tycz­nych, pro­jekt zakupu nowych wiro­pła­tów kate­go­rii ciężkiej/półciężkiej (w nomen­kla­to­rze ame­ry­kań­skiej CH-47 Chinook jest bowiem kla­sy­fi­ko­wany jako maszyna śred­nia) ma objąć 45 – 60 wiro­pła­tów „z półki” i to wypro­du­ko­wa­nych za gra­nicą. Biorąc pod uwagę har­mo­no­gram, a także dąże­nie do reduk­cji ryzyka pro­jektu, Niemcy od dawna nie liczyli na opra­co­wa­nie śmi­głowca tej klasy przez kon­cern Airbus i zakła­dali poje­dy­nek ame­ry­kań­skich pro­du­cen­tów, któ­rzy jako jedyni na Zachodzie pro­du­kują tej klasy kon­struk­cje. Jeśli aktu­alny har­mo­no­gram postę­po­wa­nia zosta­nie dotrzy­many, zapro­sze­nie do skła­da­nia ofert powinno zostać wysto­so­wane do końca grud­nia, a pierw­sze śmi­głowce mia­łyby zostać dostar­czone w 2023 r. Wartość pro­gramu wymiany śmi­głow­ców klasy STH (Schwere Transporthubschrauber) oce­niana jest nawet na 4 – 5 mld EUR.
Nie może więc dzi­wić, że obaj pre­ten­denci, z aktyw­nym wspar­ciem Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, spro­wa­dzili do Berlina swoje pro­dukty. O ile obec­ność Boeinga CH-47F Chinook nie jest od kilku lat żadną sen­sa­cją, bio­rąc pod uwagę jego wie­lo­let­nią pro­duk­cję i dostawy oraz obec­ność jed­no­stek lot­ni­czych US Army w Republice Federalnej Niemiec wypo­sa­żo­nych w tego typu śmi­głowce, tak obec­ność Sikorsky’ego CH-53K King Stallion była jedną z naj­waż­niej­szych pre­mier salonu i pierw­szą publiczną pre­zen­ta­cją tej maszyny poza tery­to­rium Stanów Zjednoczonych. Konsorcjum Lockheed Martin, wła­ści­ciel Sikorsky Aircraft Corporation, prze­ba­zo­wało pierw­szy seryjny (par­tii LRIP) egzem­plarz ze Stanów Zjednoczonych do RFN na pokła­dzie cięż­kiego samo­lotu trans­por­to­wego Boeing C-17 Globemaster III, gdzie – po zmon­to­wa­niu – maszyna wyko­nała naj­pierw kilka lotów zapo­znaw­czych dla przed­sta­wi­cieli Ministerstwa Obrony Niemiec, a także służb odpo­wie­dzial­nych za wyda­nie zgody na prze­lot do Berlina i aktywny udział w poka­zach lot­ni­czych.
Obaj rywa­li­zu­jący pro­du­cenci sta­rali się zapre­zen­to­wać swój wyrób z jak naj­lep­szej strony. Co ważne, nie­które wątki są mię­dzy­na­ro­dowe, co ma zwią­zek z nie­mal rów­no­cze­sną rywa­li­za­cją o zamó­wie­nie na ok. 20 śmi­głow­ców tej klasy dla Izraela, który poprzez ame­ry­kań­skie fun­du­sze pro­gramu FMF, pla­nuje zakup następ­ców wiro­pła­tów CH-53 Jasur, uży­wa­nych od lat przez Hel HaAwir.
Boeing sta­wia w tym wyścigu na główny atut Chinooka, czyli glo­balną popu­lar­ność – bli­sko tysiąc śmi­głow­ców rodziny jest eks­plo­ato­wa­nych przez 20 państw, w tym osiem z NATO. CH-47 wyla­tały dotąd ponad 5 mln godzin (w tym wiele w warun­kach bojo­wych). Spośród wspo­mnia­nych ośmiu państw NATO, sześć już zde­cy­do­wało się na wer­sję CH-47F, a być może ich śla­dem pój­dzie także siódme – Hiszpania. Ze względu na brak szcze­gó­ło­wej spe­cy­fi­ka­cji nie­miec­kiego zapo­trze­bo­wa­nia, która pojawi się wraz z zapro­sze­niem do skła­da­nia ofert, Boeing może zaofe­ro­wać dwie odmiany CH-47F – stan­dar­dową bądź o powięk­szo­nej pojem­no­ści zbior­ni­ków paliwa. Wszystko w zależ­no­ści od wyma­gań, podob­nie sprawa ma się z ewen­tu­alną potrzebą insta­la­cji sondy do uzu­peł­nia­nia paliwa w locie przy pomocy gięt­kiego prze­wodu tan­ku­ją­cego. To ostat­nie roz­wią­za­nie zostało już cer­ty­fi­ko­wane na MH-47G ame­ry­kań­skich sił spe­cjal­nych. Jedyną nie­wia­domą pozo­staje tylko kwe­stia, czy będą to jedne z ostat­nich CH-47F Block I, czy też Niemcy staną się jed­nymi z pierw­szych eks­por­to­wych odbior­ców wer­sji Block II – w tym przy­padku wiele zależy do final­nego har­mo­no­gramu wymiany CH-53G i warun­ków prze­targu. Dotychczas jako datę pierw­szych dostaw poda­wano 2023 r., nato­miast według pla­nów Boeinga CH-47F Block II ma być dostępny dla klien­tów eks­por­to­wych dopiero trzy lata póź­niej. W ocze­ki­wa­niu na prze­targ pro­du­cent przy­go­to­wał przy­czó­łek w postaci zawar­cia poro­zu­mień z lokal­nym prze­my­słem, który także otrzy­małby swój kawa­łek tortu, czyli udział w pro­duk­cji jako pod­do­stawca bądź wyko­nawca póź­niej­szych prac obsłu­gowo-moder­ni­za­cyj­nych już na tere­nie Niemiec. Boeing, podob­nie jak Sikorsky, sta­wia bowiem na pój­ście bez­pieczną drogą, czyli budowę śmi­głow­ców na linii mon­ta­żo­wej w zakła­dach w Filadelfii według wyma­gań i spe­cy­fi­ka­cji nie­miec­kiej, a póź­niej odda­nie koope­ran­tom prac obsłu­go­wych. W cza­sie ILA zapre­zen­to­wano 10 z nich: AERO Bildung, Aircraft Philipp Group, CAE, COTESA Composites, DIEHL Defence, Honeywell, Liebherr, Reiser,
Rockwell Collins i Rolls-Royce.

  • Łukasz Pacholski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE