Hwaseong-10 – pół­noc­no­ko­re­ań­ska rakieta bali­styczna nowej gene­ra­cji

Moment odpalenia pocisku Hwaseong-10.

Moment odpa­le­nia poci­sku Hwaseong-10.

Już przed ponad ćwierć­wie­czem wła­dze Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej uznały, że jedy­nym spo­so­bem zaję­cia należ­nego miej­sca w świa­to­wej spo­łecz­no­ści jest uzy­ska­nie sta­tusu mocar­stwa ato­mo­wego. Jasne było bowiem, że nie ma nadziei na osią­gnię­cie prze­wagi nad Republiką Korei w dzie­dzi­nie broni kon­wen­cjo­nal­nej, a Korea Północna coraz bar­dziej roz­pacz­li­wie potrze­bo­wała argu­men­tów w nego­cja­cjach z Zachodem. Chodziło nie tylko o pre­stiż, ale i o pro­za­iczne dostawy żyw­no­ści, bez któ­rych oby­wa­te­lom gro­ził głód, a rzą­dzą­cym być może rewolta głod­nych oby­wa­teli.

Świat nie patrzył na te sta­ra­nia obo­jęt­nie, o czym świad­czy liczba sto­sow­nych rezo­lu­cji Organizacji Narodów Zjednoczonych i sank­cji nakła­da­nych na Pjongjang. Wszystko to oka­zało się jed­nak nie­wy­star­cza­jące do zaha­mo­wa­nia pro­gramu nukle­ar­nego. Koreańczycy z Północy wie­lo­krot­nie zasia­dali do nego­cja­cji, obie­cy­wali ustęp­stwa, a po otrzy­ma­niu kolej­nej tran­szy pomocy lub osią­gnię­ciu goto­wo­ści do kolej­nego etapu prób, zry­wali roz­mowy i „robili swoje”. Obecnie KRLD nie­mal na pewno dys­po­nuje umie­jęt­no­ścią kon­stru­owa­nia ładun­ków jądro­wych, choć nie jest jasne, czy ma jaki­kol­wiek ich zapas i jaki jest sto­pień zaawansowania/nowoczesności tych gło­wic nukle­ar­nych. Nie ulega jed­nak wąt­pli­wo­ści, że prace nad ich dosko­na­le­niem są kon­ty­nu­owane i prę­dzej czy póź­niej kraj ten będzie dys­po­no­wał nada­ją­cymi się do uży­cia gło­wi­cami jądro­wymi. Rozwijany jest także pro­gram budowy nosi­cieli ładun­ków jądro­wych, a naj­bar­dziej widoczne są prace nad rakie­tami bali­stycz­nymi.
Wbrew alar­mi­stycz­nym infor­ma­cjom, cał­kiem do nie­dawna KRLD nie dys­po­no­wała rakie­tami o zasięgu prze­kra­cza­ją­cym 600 km, a jej naj­bar­dziej dale­ko­no­śne poci­ski miały bar­dzo niską cel­ność i nie­wielki ładu­nek uży­teczny. Stanowiły zagro­że­nie jedy­nie dla sąsied­niej Republiki Korei i sta­cjo­nu­ją­cych tam jed­no­stek ame­ry­kań­skich. Aby zwięk­szyć zasięg i cel­ność trzeba było skon­stru­ować nowe rakiety, a nie tylko dosko­na­lić poci­ski bazu­jące na kon­struk­cji radziec­kiej rakiety tak­tyczno-ope­ra­cyj­nej R-17/8K14, czyli sław­nego Scuda. Takie rakiety testo­wano głów­nie jako cywilne rakiety nośne w ramach „pro­gramu kosmicz­nego”, choć nikt nie miał wąt­pli­wo­ści, jaki jest rze­czy­wi­sty cel prac. Rakiety były począt­kowo nad­zwy­czaj pry­mi­tywne, włącz­nie z kom­bi­na­cją R-17 jako pierw­szego stop­nia i R-70/9M21 (Łuna-M) jako stop­nia dru­giego. Większość prób koń­czyła się awa­riami. Tylko nie­znacz­nie lepiej prze­bie­gały póź­niej­sze próby rakiety Unha i do dziś jej przy­dat­ność do jakich­kol­wiek celów jest bar­dzo wąt­pliwa.
Koreańczycy od 2010 r. na defi­la­dach poka­zują wyrzut­nie poci­sków Nodong, czyli wydłu­żo­nych o ok. 20% R-17. Kolejna rakieta została także ujaw­niona na para­dzie jesie­nią 2010 r. Była wpraw­dzie naj­wy­raź­niej jedy­nie uprosz­czoną makietą, ale jej samo­bieżna wyrzut­nia nie była bynaj­mniej atrapą. Koreański nośnik to sze­ścio­osiowy MAZ-547, skon­stru­owany w jesz­cze radziec­kim Mińsku przed nie­mal 40 laty do sław­nego Pioniera, czyli euro­stra­te­gicz­nego poci­sku 15Ż45 sys­temu 15K645. W cza­sach ZSRR uży­wano wozów w dwóch wer­sjach: MAZ-547W w ukła­dzie 12×12 był nośni­kiem wyrzutni i miał prawą kabinę prze­su­niętą do tyłu i unie­sioną o „pół kon­dy­gna­cji” do góry, a pojazd trans­por­towo-zała­dow­czy MAZ-547A w ukła­dzie 12×10 miał dwie syme­tryczne kabiny. Pojazd kore­ań­ski łączy cechy obu wer­sji – ma w sumie trzy kabiny, a prawa tylna znaj­duje się powy­żej przed­niej. Wszystkie zacho­wały przy tym cechy kon­struk­cyjne ory­gi­nału. Zmieniono także nieco kształt i roz­miesz­cze­nie zasob­ni­ków na nad­wo­ziu, nie zmie­nia­jąc roz­stawu osi i roz­miesz­cze­nia tele­sko­po­wych wspor­ni­ków. Pojazdy mogłyby cał­ko­wi­cie legal­nie pocho­dzić np. z fabryki w ukra­iń­skiej Odessie, gdzie jesz­cze za cza­sów ZSRR prze­ra­biano je na dźwigi KT-80 Janwariec. W ZSRR samych wyrzutni sys­temu Pionier wypro­du­ko­wano ponad 500, pra­wie dru­gie tyle było wozów trans­por­to­wych. Tymczasem Korea Północna ujaw­niła dotąd dosłow­nie kilka wyrzutni, a ich łączna liczeb­ność nie­mal na pewno nie prze­kra­cza kil­ku­na­stu, co w zupeł­no­ści wystar­cza do reali­za­cji celów poli­tyczno-pro­pa­gan­do­wych. Taką ilość MAZ-ów bez trud­no­ści można było kupić na początku lat 90. XX wieku w Rosji, na Ukrainie lub na Białorusi. Pojazd ma dłu­gość nieco ponad 19 metrów i masę ok. 40 ton.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE