Homar – naj­po­tęż­niej­szy sko­ru­piak pol­skiej arty­le­rii

Homar wyrzutnia rakietowa. Efektowne ujęcie wyrzutni systemu HIMARS podczas bojowego odpalenia pocisku kierowanego GMLRS.

Efektowne uję­cie wyrzutni sys­temu HIMARS pod­czas bojo­wego odpa­le­nia poci­sku kie­ro­wa­nego GMLRS.

Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych w latach 2013 – 2022 zakłada, w ramach pro­gramu ope­ra­cyj­nego „Modernizacja wojsk rakie­to­wych i arty­le­rii”, zakup dywi­zjo­no­wych modu­łów ognio­wych (DMO) wie­lo­pro­wad­ni­co­wych wyrzutni rakie­to­wych dale­kiego zasięgu sys­temu Homar. Ministerstwo Obrony Narodowej zade­cy­do­wało, że Homar powsta­nie w ramach kon­sor­cjum pol­skich firm pod wodzą Huty Stalowa Wola S.A., które nawiąże współ­pracę z wybra­nym przez MON, part­ne­rem zagra­nicz­nym – dostawcą tech­no­lo­gii rakie­to­wej. Rozstrzygnięcia kto będzie licen­cjo­dawcą i pod­pi­sa­nia umowy na reali­za­cję całej pracy możemy spo­dzie­wać się jesz­cze w tym roku, a pierw­sze moduły Homarów mia­łyby tra­fić do jed­no­stek w 2018 r.

Program Homar jest ofi­cjal­nie – medial­nie i pro­pa­gan­dowo — pre­zen­to­wany jako tzw. pol­ska odpo­wiedź na Iskandera, a sze­rzej jako część tzw. Polskich Kłów, czyli kom­pleksu sys­te­mów rakie­to­wych mają­cych skła­dać się na pol­ski sys­tem odstra­sza­nia kon­wen­cjo­nal­nego. Pomijając już niu­anse samej dok­tryny rakie­to­wego kon­wen­cjo­nal­nego odstra­sza­nia i wspo­mnianą na początku pro­pa­gan­dową nar­ra­cję, która przy­wo­dzi na myśl znane hasło o agre­ście, jako wino­ro­śli Północy, trzeba powie­dzieć, że dozbro­je­nie i roz­bu­dowa naszych Wojsk Rakietowych i Artylerii (WRiA) jest nie­zbędna ze względu na olbrzy­mią rolę, jaką ten rodzaj wojsk pełni na współ­cze­snym polu walki. Co wię­cej, pomyślne wdro­że­nie pro­gramu Homar umoż­liwi roz­bu­dowę pod­od­dzia­łów arty­le­rii rakie­to­wej. Obecnie dys­po­nują one jedy­nie polo­wymi sys­te­mami rakie­to­wymi kali­bru 122 mm: WR-40 Langusta, RM-70/85 i 9K51 Grad, umoż­li­wia­ją­cymi pro­wa­dze­nie ognia na odle­gło­ści do 20 km (rakie­tami ory­gi­nal­nymi) i do 40 kilo­me­trów (rakie­tami Feniks‑Z i Feniks-HE), przy uży­ciu wyłącz­nie rakiet nie­kie­ro­wa­nych. Wprowadzenie do uzbro­je­nia zupeł­nie nowego typu wie­lo­pro­wad­ni­co­wej polo­wej wyrzutni rakie­to­wej Homar pozwo­lić ma na zwięk­sze­nie zasięgu oddzia­ły­wa­nia ognio­wego, a także pre­cy­zji i siły raże­nia. Homar ma także pozwo­lić na odbu­dowę pol­skiego arse­nału kie­ro­wa­nych tak­tycz­nych poci­sków bali­stycz­nych.

Przeszłość i przy­szłość

Wprowadzenie do uzbro­je­nia wraz z Homarem nowego typu tak­tycz­nego poci­sku bali­stycz­nego będzie tak naprawdę odzy­ska­niem zdol­no­ści bojo­wych utra­co­nych wraz z wyco­fa­niem zesta­wów rakie­to­wych 9K79 Toczka. W cza­sach Układu Warszawskiego pol­skie WRiA dys­po­no­wały bry­ga­dami rakiet ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych i dywi­zjo­nami rakiet tak­tycz­nych, uzbro­jo­nych przez cały okres swo­jego ist­nie­nia w sowiec­kie sys­temy rakie­towe wpi­sane w aktu­al­nie obo­wią­zu­jącą dok­trynę dzia­łań ope­ra­cyj­nych Układu Warszawskiego. W chwili roz­wią­za­nia tego soju­szu, cztery bry­gady – w tym jedna szkolna – rakiet ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych w nowej rze­czy­wi­sto­ści poli­tycz­nej prze­mia­no­wano w pułki rakiet, a następ­nie roz­wią­zy­wano wraz z zakoń­cze­niem eks­plo­ata­cji sys­te­mów 8K14/9K72 Elbrus, któ­rych para­me­try tak­tyczno-tech­niczne pre­de­sty­no­wały do wyko­ny­wa­nia ude­rzeń wyłącz­nie nie­kon­wen­cjo­nal­nych (jądro­wych lub che­micz­nych). Natomiast kil­ka­na­ście dywi­zjo­nów rakiet tak­tycz­nych naj­pierw zre­or­ga­ni­zo­wano, łącząc w pułki rakiet tak­tycz­nych, by następ­nie w kolej­nych latach suk­ce­syw­nie likwi­do­wać. Zatem nieco dłu­żej w linii pozo­stały sys­temy 9K52 Łuna‑M i 9K79 Toczka, cał­ko­wi­cie wyco­fane odpo­wied­nio w 2001 i 2005 r. Toczki były rakie­tami kie­ro­wa­nymi, ale Polska miała ich tylko cztery wyrzut­nie (ory­gi­nal­nie poje­dyn­czy dywi­zjon), więc ich zna­cze­nie ope­ra­cyjne było nie­wiel­kie. Niemniej Łun i Toczek pozbyto się, bez zastą­pie­nia ich nowym sprzę­tem i tym samym Wojska Lądowe stra­ciły moż­li­wość wyko­ny­wa­nia ude­rzeń rakie­to­wych na odle­głość 60 – 70 km. Teraz trzeba zaczy­nać nie­mal wszystko od początku w ramach pro­gramu Homar.

W tym miej­scu warto dodać, że Wojsko Polskie nigdy nie było uzbro­jone w polowe sys­temy rakie­towe więk­szego kali­bru niż Grad, czyli 9K57 Uragan (220 mm) lub 9K58 Smiercz (300 mm). Zatem reali­za­cja pro­gramu Homar pozwoli z jed­nej strony na zyska­nie zupeł­nie nowych moż­li­wo­ści w zakre­sie sys­te­mów wie­lo­pro­wad­ni­co­wych (tym więk­szych, jeśli uwzględ­nimy roz­wój kon­struk­cji samych rakiet, poczy­niony na prze­strzeni dwóch ostat­nich dekad) i zara­zem odtwo­rze­nie poten­cjału bojo­wego w zakre­sie pre­cy­zyj­nych bali­stycz­nych poci­sków ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych. Zobaczmy zatem, spo­śród jakich ofert można wybie­rać.

HIMARS i ATACMS

W wyścigu o kon­trakt na przy­szłego Homara z pew­no­ścią bar­dzo silną pozy­cję ma kon­cern Lockheed Martin (LMC) i ofe­ro­wany przez niego sys­tem HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System), czyli arty­le­ryj­ski sys­tem rakie­towy wyso­kiej mobil­no­ści. Konstrukcyjnie wywo­dzi się on ze zna­nego od lat sys­temu M270 MLRS (Multiple Launch Rocket System – w wol­nym tłu­ma­cze­niu: wie­lo­pro­wad­ni­cowy sys­tem rakie­towy), wpro­wa­dzo­nego do uzbro­je­nia US Army w 1983 r. Oryginalne wyrzut­nie MLRS, czyli M993, wyko­rzy­sty­wały gąsie­ni­cowe pod­wo­zia opan­ce­rzone M987. Każdą wyrzut­nię MLRS uzbro­jono w dwa 6‑pociskowe modu­łowe pakiety rakiet kali­bru 227 mm. Standardowym typem poci­sku był nie­kie­ro­wany M26 o zasięgu 32 km, prze­no­szący gło­wicę kase­tową zawie­ra­jącą 644 pod­po­ci­ski kumu­la­cyjno-odłam­kowe M77. Wkrótce opra­co­wano pocisk M26A1 o dono­śno­ści zwięk­szo­nej do 45 km, prze­no­szący 518 nowych pod­po­ci­sków kumu­la­cyjno-odłam­ko­wych M85, bar­dziej nie­za­wod­nych niż M77 (mniej­szy odse­tek nie­wy­bu­chów). Powstał też pocisk przej­ściowy, czyli M26A2, który był w zasa­dzie kon­struk­cyj­nie toż­samy z wer­sją A1, ale wciąż prze­no­sił pod­po­ci­ski M77, zanim pro­duk­cja now­szych M85 osią­gnęła odpo­wied­nią skalę.

System M270/A1/B1 MLRS oka­zał się bar­dzo udaną kon­struk­cją, spraw­dził się w licz­nych kon­flik­tach zbroj­nych, a także zna­lazł wielu odbior­ców w NATO (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, RFN, Holandia, Włochy, Dania, Norwegia, Grecja, Turcja), jak i poza nim (m.in. Izrael, Japonia, Republika Korei, Finlandia). W toku swej ewo­lu­cji MLRS, w 1986 r., stał się też wyrzut­nią dla nowej gene­ra­cji tak­tycz­nych (wg kla­sy­fi­ka­cji NATO) poci­sków bali­stycz­nych US Army, czyli MGM-140 Army Tactical Missile System (ATACMS), które zastą­piły star­sze MGM-52 Lance.
ATACMS ory­gi­nal­nie powstał w kor­po­ra­cji Ling-Temco-Vought (LTV, następ­nie część kon­cernu Loral, obec­nie Lockheed Martin Missiles&Fire Control). Wymiary poci­sku umoż­li­wiały zała­do­wa­nie jego kon­te­nera trans­por­towo-star­to­wego w miej­sce poje­dyn­czego pakietu poci­sków kali­bru 227 mm, dzięki czemu MLRS mógł stać się wyrzut­nią poci­sków bali­stycz­nych.
Jednak MLRS, ze względu na swój gąsie­ni­cowy nośnik o masie ok. 25 t, miał ogra­ni­czoną mobil­ność stra­te­giczną. Stąd w Siłach Zbrojnych Stanów Zjednoczonych MLRS użyt­ko­wała tylko US Army, a dla Marines był już za ciężki. Z tych wła­śnie powo­dów opra­co­wano lżej­szą odmianę M270, czyli sys­tem ozna­czony w Stanach Zjednoczonych jako M142 HIMARS, w Polsce pro­mo­wany po pro­stu jako HIMARS. Nowy sys­tem wyko­rzy­stuje w cha­rak­te­rze nośnika 5‑tonowy cię­ża­rowy samo­chód tere­nowy serii Oshkosh FMTV w ukła­dzie 6×6. Na jego pod­wo­ziu zamon­to­wano wyrzut­nię miesz­czącą poje­dyn­czy pakiet sze­ściu poci­sków kali­bru 227 mm lub poje­dyn­czy pojem­nik z poci­skiem ATACMS. Redukcja masy bojo­wej do 11 ton i nie­wiel­kie wymiary spo­wo­do­wały,
że HIMARS kupił też USMC. Teraz Marines mogą trans­por­to­wać wyrzut­nie HIMARS na pokła­dzie użyt­ko­wa­nych przez sie­bie samo­lo­tów trans­por­to­wych KC-130J Super Hercules. Amerykańskie HIMARS‑y mają opan­ce­rzone kabiny załogi, co zwięk­sza bez­pie­czeń­stwo, także w warun­kach wojny asy­me­trycz­nej. Skomputeryzowany sys­tem kie­ro­wa­nia ogniem umoż­li­wia wyce­lo­wa­nie wyrzutni i pro­wa­dze­nie ognia z wnę­trza pojazdu. Układ nawi­ga­cji wyko­rzy­stuje plat­formy bez­wład­no­ściowe i GPS.

Wybierając HIMARS, Polska może samo­dziel­nie wybrać nośnik trzy- lub czte­ro­osiowy. LMC zapew­nia inte­gra­cję z dowol­nym pod­wo­ziem, więc nie musi być to bynaj­mniej egzo­tyczny dla Wojska Polskiego FMTV.

Wyrzutnia poci­sków sys­temu HIMARS została zamon­to­wana na obro­to­wej pod­sta­wie, dzięki czemu sys­tem może swo­bod­nie wybie­rać sta­no­wi­sko ogniowe i ma duże pole ostrzału, co skraca czas wej­ścia do walki i zmianę pozy­cji. Pewną cie­ka­wostką jest rezy­gna­cja w przy­padku HIMARS‑a z roz­kła­da­nych pod­pór hydrau­licz­nych, co wpra­wia strze­la­jącą wyrzut­nię w mocne chy­bo­ta­nie po wystrze­le­niu każ­dego poci­sku. Jednak nie wpływa to na cel­ność pro­wa­dzo­nego ognia. Dlaczego? Otóż ze względu na przy­jętą kon­cep­cję uży­cia, HIMARS strzela wyłącz­nie poci­skami pre­cy­zyj­nymi, czyli M30/M31 kali­bru 227 mm i ATACMS. Oczywiście, HIMARS jest w sta­nie strze­lać każdą amu­ni­cją rodziny MLRS (MFOM – MLRS Family of Munitions), w tym nie­kie­ro­wa­nymi rakie­tami rodziny M26 i M28. Kołysanie wyrzutni widoczne po odpa­le­niu amu­ni­cji rodziny MFOM nie ma wpływu na dokład­ność tra­fie­nia rakiet, tak kie­ro­wa­nych, jak i nie­kie­ro­wa­nych. Niekierowany pocisk M26 opusz­cza pro­wad­nicę wyrzutni zanim jej reak­cja jest na tyle odczu­walna by mieć wpływ na cel­ność. Po wystrzale pio­nowe koły­sa­nie szybko ustaje, pozwa­la­jąc kolej­nej sal­wie na osią­gnię­cie wyma­ga­nej pre­cy­zji celo­wa­nia.

Pociski M30/M31 okre­ślane są mia­nem GMLRS (Guided MLRS), czyli kie­ro­wany MLRS, który jest zdolny do nawi­ga­cji i kory­go­wa­nia kursu w cza­sie lotu. Są roz­wi­nię­ciem nie­kie­ro­wa­nych rakiet M26. Każdy pocisk wypo­sa­żono w odporny na zakłó­ce­nia układ kie­ro­wa­nia, oparty o nawi­ga­cję bez­wład­no­ściową i sate­li­tarną GPS oraz sek­cję nosową z aero­dy­na­micz­nymi powierzch­niami ste­ro­wymi. Możliwość kory­go­wa­nia tra­jek­to­rii (wraz z jej spłasz­cze­niem) lecą­cego poci­sku pozwo­liło zwięk­szyć zasięg do 70 km (min. 15 km), a jed­no­cze­śnie zmniej­szyć kołowy błąd tra­fie­nia (Circular Error Probable, CEP) do mniej niż 10 m. GMLRS ma 396 cm dłu­go­ści i oczy­wi­ście 227 mm (nomi­nal­nie) śred­nicy. Pocisk M30 począt­kowo prze­no­sił 404 pod­po­ci­ski M85. M31, okre­ślany też jako GMLRS Unitary, miał gło­wicę jed­no­litą o rów­no­waż­niku tro­ty­lo­wym wyno­szą­cym 90 kg, wypo­sa­żoną w zapal­nik podwój­nego dzia­ła­nia (eks­plo­zja kon­tak­towa lub ze zwłoką dla efektu pene­tru­ją­cego). Obecna wer­sja jed­no­li­tego GMLRS, znaj­du­jąca się w pro­duk­cji to M31A1, która dys­po­nuje dodat­kową opcją wybu­chu powietrz­nego dzięki zapal­ni­kowi zbli­że­nio­wemu. Lockheed Martin ukoń­czył także kwa­li­fi­ka­cję poci­sku M30A1 AW (Alternative Warhead — Głowica Alternatywna). Cechuje ją speł­nia­nie wymo­gów poci­sku M30 wyno­szą­cym ok. 1% dla celów powierzch­nio­wych w połą­cze­niu z zero­wym pozio­mem nie­wy­bu­chów.

Na świe­cie amu­ni­cja kase­towa ma, nie­stety, bar­dzo słaby PR, zatem spora grupa państw przy­stą­piła do tzw. Konwencji o Amunicji Kasetowej, rezy­gnu­jąc z takiej broni. Na szczę­ście nie ma wśród nich Polski, tudzież paru państw poważ­nie trak­tu­ją­cych kwe­stie obron­no­ści lub będą­cych pro­du­cen­tami amu­ni­cji kase­to­wej, w tym Stanów Zjednoczonych i Izraela (rów­nież Rosji, Chin, Turcji, Republiki Korei, Indii, Białorusi czy Finlandii). Można zadać pyta­nie, czy Polska nie potrze­bo­wa­łaby też nie­kie­ro­wa­nej amu­ni­cji kase­to­wej kal. 227 mm. Przedstawiciele LMC w tym wzglę­dzie są przy­go­to­wani, by zaofe­ro­wać wyko­rzy­sta­nie gło­wicy M30A1 AW.

Kupując sys­tem HIMARS, Polska mogłaby pozy­skać też amu­ni­cję ćwi­czebną, czyli nie­kie­ro­wane rakiety M28A2 o celowo zabu­rzo­nej aero­dy­na­mice i zasięgu zre­du­ko­wa­nym do 815 km.
Wszystkie rakiety kali­bru 227 mm mogą być skła­do­wane w swych her­me­tycz­nych modu­łach przez 10 lat bez potrzeby jakich­kol­wiek prze­glą­dów.

Trudną do prze­ce­nie­nia zaletą sys­temu HIMARS z punktu widze­nia użyt­kow­nika (szcze­gól­nie państw, któ­rych nie stać na wpro­wa­dza­nie do uzbro­je­nia wielu róż­nych sys­te­mów uzbro­je­nia) jest moż­li­wość pro­stej i szyb­kiej zamiany wyrzutni arty­le­ryj­skiej w wyrzut­nię poci­sków bali­stycz­nych. W tym przy­padku wspo­mi­na­nego poci­sku ATACMS. Pominiemy histo­rię jego roz­woju, ogra­ni­cza­jąc się do wer­sji pro­po­no­wa­nej Polsce. Chodzi o wer­sję ATACMS Block 1A (Unitary) – z gło­wicą jed­no­litą, nie­od­dzie­la­jącą się w locie – o zasięgu 300 km, czyli będącą poci­skiem ope­ra­cyjno-tak­tycz­nym (wg daw­nej kla­sy­fi­ka­cji Układu Warszawskiego) – zgod­nie z wymo­gami pro­gramu Homar. Wrzecionowaty, zakoń­czony stoż­kowo kadłub ATACMS zaopa­trzono w cztery roz­kła­dane po odpa­le­niu powierzch­nie aero­dy­na­miczne. Mniej wię­cej 23 dłu­go­ści kadłuba zaj­muje sil­nik na paliwo stałe. Przed nim zamon­to­wano gło­wicę bojową i układ napro­wa­dza­nia, który wyko­rzy­stuje odporną na zakłó­ce­nia nawi­ga­cję bez­wład­no­ściową i sate­li­tarną GPS. Pocisk ma dłu­gość ok. 396 cm i śred­nicę ok. 61 cm. Głowica bojowa ma masę 500 fun­tów (ok. 230 kg – masa całego poci­sku jest nie­jawna). CEP osiąga war­tość w gra­ni­cach 10 m, dzięki czemu Block IA jest na tyle pre­cy­zyjny, że może być uży­wany bez obawy o spo­wo­do­wa­nie zbyt dużych przy­pad­ko­wych znisz­czeń (pro­mień raże­nia wynosi ok. 100 m). Może mieć to duże zna­cze­nie, gdy pocisk odpa­lony zostałby prze­ciw celom w tere­nie zur­ba­ni­zo­wa­nym lub w bez­po­śred­niej stycz­no­ści wła­snych wojsk. Jednocześnie kon­struk­cja gło­wicy, jak i spo­sób jej deto­na­cji, są – według przed­sta­wi­cieli LMC – opty­malne z punktu widze­nia sku­tecz­nego raże­nia sze­ro­kiej gamy celów zarówno umoc­nio­nych, jak i tzw. mięk­kich. Dowiedziono tego zarówno w toku testów kwa­li­fi­ka­cyj­nych, jak i pod­czas uży­cia bojo­wego.

Wyrzutnia systemu Lynx prowadzi ogień pociskami LAR kalibru 160 mm.

Wyrzutnia sys­temu Lynx pro­wa­dzi ogień poci­skami LAR kali­bru 160 mm.

Skoro o tym mowa, to sil­nym punk­tem oferty LMC są wła­śnie rezul­taty uży­cia bojo­wego poci­sków GMLRS i ATACMS oraz wiel­kość ich pro­duk­cji. Dotąd odpa­lono bojowo 3100 poci­sków GMLRS (z ponad 30 000 wszyst­kich wypro­du­ko­wa­nych!). Natomiast wszyst­kich wer­sji poci­sków ATACMS wypro­du­ko­wano już 3700 sztuk (w tym 900 Block IA Unitary), a w walce odpa­lono dotąd aż 576 z nich. Czyni to ATACMS naj­praw­do­po­dob­niej naj­czę­ściej uży­wa­nym bojowo nowo­cze­snym kie­ro­wa­nym poci­skiem bali­stycz­nym ostat­niego pół­wie­cza.

Trzeba pod­kre­ślić, że HIMARS kon­cernu Lockheed Martin jako oferta dla Homara jest wysoce nie­za­wod­nym, spraw­dzo­nym bojowo i użyt­ko­wa­nym ope­ra­cyj­nie sys­te­mem, cechu­ją­cym się nie­zwy­kle wysoką dostęp­no­ścią ope­ra­cyjną, co skut­kuje mak­sy­malną sku­tecz­no­ścią bojową. Skuteczny zasięg sys­temu wyno­szący 300 km zapew­nia zdol­ność szyb­kiego i pre­cy­zyj­nego ude­rze­nia. Interoperacyjność i ujed­no­li­ce­nie z innymi part­ne­rami NATO daje szanse wspól­nego wspar­cia eks­plo­ata­cji, byłby też logicz­nym uzu­peł­nie­niem, zamó­wio­nego już, lot­ni­czego sys­temu AGM-158 JASSM. Lockheed Martin jest gotowy w sze­ro­kim zakre­sie koope­ro­wać z pol­skim prze­my­słem obron­nym przy dosta­wach sys­temu Homar opar­tego na HIMARS-ie, dopusz­cza­jąc sze­roki zakres polo­ni­za­cji, także przy ich ser­wi­so­wa­niu i póź­niej­szych moder­ni­za­cjach.

Inne ujęcie wyrzutni Lynx, tym razem odpalającej pocisk precyzyjny Accular kalibru 160 mm.

Inne uję­cie wyrzutni Lynx, tym razem odpa­la­ją­cej pocisk pre­cy­zyjny Accular kali­bru 160 mm.

Lynx

Konkurencyjną do ame­ry­kań­skiej ofertę zło­żyły przed­się­bior­stwa izra­el­skie, czyli Israel Military Industries (IMI) i Israel Aerospace Industries (IAI), któ­rych pro­po­zy­cje w pro­gra­mie Homar są kom­ple­men­tarne. Zacznijmy od sys­temu opra­co­wa­nego przez IMI, czyli modu­ło­wej wie­lo­pro­wad­ni­co­wej polo­wej wyrzutni rakie­to­wej Lynx.

Lynx w swym zamy­śle to atrak­cyjna ryn­kowo pro­po­zy­cja, gdyż jest modu­łową wie­lo­pro­wad­ni­cową polową wyrzut­nią rakie­tową, z któ­rej można odpa­lać zarówno poci­ski kali­bru 122 mm sys­temu Grad, jak i nowo­cze­sną izra­el­ską amu­ni­cję kie­ro­waną w trzech róż­nych kali­brach. Opcjonalnie Lynx może stać się nawet lądową wyrzut­nią skrzy­dla­tych poci­sków manew­ru­ją­cych. W ten spo­sób kupu­jąc jeden sys­tem można dowol­nie kon­fi­gu­ro­wać siłę ognia wła­snej arty­le­rii, dosto­so­wu­jąc ją do zadań i bie­żą­cej sytu­acji tak­tycz­nej.

Porównując sys­temy Lynx i HIMARS można dostrzec pewne kon­cep­cyjne podo­bień­stwa. Oba sys­temy osa­dzono na tere­no­wych samo­cho­dach cię­ża­ro­wych. W przy­padku sys­temu ame­ry­kań­skiego był to pojazd już użyt­ko­wany przez US Army i US Marine Corps. Natomiast w przy­padku Lynxa, można wyko­rzy­stać dowolną tere­nową cię­ża­rówkę w ukła­dzie 6×6 lub 8×8 o odpo­wied­niej nośno­ści. Biorąc pod uwagę, że Lynx może odpa­lać też poci­ski rakie­towe kali­bru 370 mm, roz­sąd­niej­szym wydaje się wybór więk­szego nośnika. IMI dekla­ruje, że zin­te­gruje wyrzut­nię z dowol­nie wska­za­nym przez stronę pol­ską pojaz­dem 6×6 lub 8×8. Dotąd Lynx mon­to­wany był na cię­ża­rów­kach pro­du­cen­tów euro­pej­skich i rosyj­skich. Wyrzutnia sys­temu Lynx, tak jak HIMARS, jest zamon­to­wana obro­towo na pod­sta­wie, dzięki czemu ma swo­bodę wyce­lo­wa­nia w zakre­sie 90° w azy­mu­cie (kąt ele­wa­cji wynosi maks. 60°), co bar­dzo uła­twia wybór pozy­cji ognio­wej i skraca czas otwar­cia ognia. Widoczną od razu róż­nicą mię­dzy sys­te­mem izra­el­skim i ame­ry­kań­skim jest obec­ność roz­kła­da­nych pod­pór hydrau­licz­nych w tym pierw­szym. Ograniczenie drgań wyrzutni pod­czas strze­la­nia ma z pew­no­ścią pozy­tywny wpływ na szyb­ko­strzel­ność prak­tyczną i cel­ność w przy­padku odpa­la­nia nie­kie­ro­wa­nych rakiet. Choć – w zało­że­niu swo­ich kon­struk­to­rów – Lynx ma być sys­te­mem quasi-pre­cy­zyj­nym lub pre­cy­zyj­nym, w zależ­no­ści od zasto­so­wa­nych poci­sków.

A tych, jak już zostało wspo­mniane, może być kilka typów. W przy­padku oferty dla Polski IMI pro­po­nuje, dotych­czas sto­so­wane w Polsce poci­ski 122 mm sys­temu Grad, a także nowo­cze­sne poci­ski izra­el­skie: nie­kie­ro­wane LAR-160 kali­bru 160 mm i ich kory­go­waną wer­sję Accular oraz pre­cy­zyjne poci­ski Extra kali­bru 306 mm i naj­now­sze Predator Hawk kali­bru 370 mm. Poza rakie­tami kali­bru 122 mm, wszyst­kie pozo­stałe są odpa­lane z her­me­tycz­nych, modu­ło­wych kon­te­ne­rów.

W przy­padku odpa­la­nia rakiet 122 mm kom­pa­ty­bil­nych z sys­te­mem Grad, na wyrzutni Lynxa mon­tuje się obok sie­bie dwie 20-pro­wad­ni­cowe wyrzut­nie o ana­lo­gicz­nej kon­struk­cji, jak te znane z wozów 2B5 sys­temu Grad. Tak uzbro­jony Lynx może strze­lać wszyst­kimi dostęp­nymi na rynku rakie­tami rodziny Grad, w tym pol­skimi Feniks‑Z i HE.

Izraelskie rakiety LAR-160 (lub po pro­stu LAR) mają kali­ber 160 mm, masę 110 kg i prze­no­szą 45-kilo­gra­mową gło­wicę kase­tową (104 pod­po­ci­ski M85) na odle­głość 45 km. Według pro­du­centa od lat są eks­plo­ato­wane przez Siły Obronne Izraela i zostały także kupione m.in. przez: Rumunię (sys­tem LAROM), Gruzję (pamiętny ostrzał arty­le­ryj­ski śpią­cego Cchinwali nocą 8 sierp­nia 2008 r.), Azerbejdżan czy Kazachstan (sys­tem Naiza). Lynx może być uzbro­jony w dwa modu­łowe pakiety po 13 takich rakiet każdy. Kolejnym kro­kiem w roz­woju poci­sków LAR było opra­co­wa­nie wer­sji Accular (Accurate LAR), czyli pre­cy­zyj­nej, w któ­rej zwięk­sze­nie cel­no­ści osią­gnięto poprzez wypo­sa­że­nie poci­sków w układy kie­ro­wa­nia oparte o nawi­ga­cję bez­wład­no­ściową i GPS oraz układ wyko­naw­czy, skła­da­jący się z 80 minia­tu­ro­wych pul­sa­cyj­nych rakie­to­wych sil­ni­ków korek­cyj­nych, zamon­to­wa­nych w kadłu­bie przed sil­ni­kiem mar­szo­wym. Pocisk ma też cztery brze­chwowe sta­bi­li­za­tory ogo­nowe, roz­kła­da­jące się tuż po odpa­le­niu. Kołowy błąd tra­fie­nia poci­sków Accular to ok. 10 m. Masa gło­wicy bojo­wej spa­dła do 35 kg (w tym 10 kg ładunku kru­szą­cego, oto­czo­nego przez 22 000 pre­fa­bry­ko­wa­nych odłam­ków wol­fra­mo­wych o masie 0,5 i 1 g), a zasięg ognia wynosi 1440 km. Wyrzutnia sys­temu Lynx może być zała­do­wana 22 poci­skami Accular w dwóch pakie­tach po 11 poci­sków każdy.

Wyrzutnia systemu Lynx z dwoma pojemnikami z pociskami manewrującymi Delilah-GL.

Wyrzutnia sys­temu Lynx z dwoma pojem­ni­kami
z poci­skami manew­ru­ją­cymi Delilah-GL.

Kolejnym typem poci­sków, któ­rymi może strze­lać Lynx są poci­ski Extra kali­bru 306 mm i zasięgu 30150 km. One także wyko­rzy­stują napro­wa­dza­nie za pomocą nawi­ga­cji bez­wład­no­ścio­wej i sate­li­tar­nej, jed­nak ste­ro­wa­nie poci­skiem w locie odbywa się za pomocą czte­rech powierzchni aero­dy­na­micz­nych, zamon­to­wa­nych w sek­cji noso­wej poci­sku, czyli jest to roz­wią­za­nie zbli­żone do zasto­so­wa­nego w poci­skach GMLRS. Extra prze­nosi uni­tarną gło­wicę odłam­kowo-burzącą (dostępna jest też kase­towa) o wymu­szo­nej frag­men­ta­cji i masie nomi­nal­nej 120 kg (w tym 60 kg ładunku kru­szą­cego i ok. 31 000 wol­fra­mo­wych kulek o masie 1 g każda). W przy­padku gło­wicy pene­tru­ją­cej może ona prze­bić 80 cm żel­betu. Masa cał­ko­wita poci­sku to 430 kg, z czego masa paliwa sta­łego to ok. 216 kg. Pocisk ma dłu­gość 4429 mm i składa się z sek­cji ogo­no­wej z dyszą wylo­tową i czte­rema brze­chwo­wymi, tra­pe­zo­idal­nymi sta­bi­li­za­to­rami, roz­kła­da­nymi po star­cie; sek­cji napę­do­wej z sil­ni­kiem; gło­wicy bojo­wej i czę­ści noso­wej z ukła­dem kie­ro­wa­nia. Dla porów­na­nia rosyj­ski pocisk 9M528 kali­bru 300 mm sys­temu Smiercz ma masę 815 kg, prze­nosi uni­tarną, nie­od­dzie­la­jącą się, gło­wicę odłam­kowo-burzącą o masie 258 kg (z czego 95 kg to ładu­nek kru­szący), ma dłu­gość 7600 mm i zasięg mak­sy­malny 90 km. Widać, że rosyj­ski pocisk jest znacz­nie więk­szy, nato­miast nie jest kie­ro­wany i poru­sza się po stricte bali­stycz­nej tra­jek­to­rii, stąd krót­szy zasięg (teo­re­tycz­nie mógłby być więk­szy kosz­tem male­ją­cej wraz z odle­gło­ścią cel­no­ści w kie­runku i dono­śno­ści). Natomiast tra­jek­to­ria poci­sku Extra (tak jak GMLRS i Predator Hawk), po osią­gnię­ciu apo­geum ulega spłasz­cze­niu. Przednie powierzch­nie ste­rowe uno­szą nos poci­sku, zmniej­sza­jąc kąt natar­cia, dzięki czemu rośnie zasięg lotu, a poci­skiem można ste­ro­wać (w zasa­dzie sku­tecz­nie kory­go­wać tor lotu). Kołowy błąd tra­fie­nia poci­sków Extra to ok. 10 m. Na wyrzutni Lynxa można zamon­to­wać dwa pakiety po cztery poci­ski Extra każdy. Według infor­ma­cji poda­wa­nych przez IMI, 4‑pociskowy pakiet rakiet Extra można zała­do­wać na wyrzut­nie sys­temu M270/270A1 MLRS w miej­sce 6‑pociskowego pakietu rakiet kali­bru 227 mm.

Podczas MSPO 2014 zapre­zen­to­wano także makietę poci­sku nazwa­nego Predator Hawk kali­bru 370 mm o zasięgu zwięk­szo­nym do 250 km oraz cel­no­ści ana­lo­gicz­nej, jak w przy­padku Extra i Accular. Porównując eks­po­no­wane obok sie­bie makiety poci­sków Predator Hawk i Extra można sza­co­wać, że ten pierw­szy jest o ok. 0,5 m dłuż­szy. Predator Hawk powta­rza układ aero­dy­na­miczny poci­sku Extra, któ­rego jest de facto powięk­szoną kopią. Jego gło­wica bojowa waży 200 kg. Biorąc pod uwagę wymiary poci­sku Predator Hawk widać, w jaki spo­sób osią­gnięto wzrost zasięgu. Na poje­dyn­czą wyrzut­nię Lynxa można zła­do­wać dwa 2‑pociskowe moduły Predator Hawków. Tym samym sys­tem Lynx, tylko w opar­ciu o kie­ro­wane arty­le­ryj­skie poci­ski rakie­towe, pra­wie speł­nia wymóg zasięgu 300 km posta­wiony w wyma­ga­niach pro­gramu Homar.

Jako cie­ka­wostkę można dodać, że Lynx jest także kom­pa­ty­bilny z sys­te­mem TCS (Trajectory Correction System), zwięk­sza­ją­cym cel­ność ognia pier­wot­nie nie­kie­ro­wa­nych arty­le­ryj­skich poci­sków rakie­to­wych. Oryginalnie TCS opra­co­wano (IMI razem z Elisra/Elbit) do MLRS i rakiet M26 kali­bru 227 mm (we współ­pracy z Lockheed Martin, tzw. MLRS-TCS). TCS składa się ze: sta­no­wi­ska dowo­dze­nia, radio­lo­ka­cyj­nego sys­temu śle­dze­nia wystrze­lo­nych poci­sków i układu zdal­nego kory­go­wa­nia tra­jek­to­rii wystrze­lo­nych poci­sków. By było to moż­liwe, w czę­ści noso­wej zmo­dy­fi­ko­wa­nych poci­sków mon­tuje się minia­tu­rowy sil­nik korek­cyjny Guidance Rocket Motor (GRM), zapew­nia­jący ste­ro­wa­nie gazo­dy­na­miczne. TCS może kon­tro­lo­wać jed­no­cze­śnie 12 wystrze­lo­nych poci­sków, kory­gu­jąc ich lot w kie­runku 12 róż­nych celów. TCS zapew­nia kołowy błąd tra­fie­nia (CEP) na pozio­mie 40 m przy strze­la­niu na mak­sy­malny zasięg. Lynxa można uzbroić w dwa pakiety po sześć poci­sków MLRS-TCS. Po MLRS-TCS opra­co­wano wer­sję poci­sków LAR-160 kom­pa­ty­bilną z TCS. System Lynx jest też pro­mo­wany na obsza­rze środ­ko­wo­azja­tyc­kich daw­nych repu­blik sowiec­kich, dla­tego dla Lynxa zaadap­to­wano też rakiety kali­bru 220 mm sys­temu Uragan.

Choć przed Homarem nie sta­wiano wymogu odpa­la­nia skrzy­dla­tych poci­sków manew­ru­ją­cych (zatem należy to trak­to­wać jako opcję), to naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nym tech­nicz­nie orę­żem, jakim może dys­po­no­wać użyt­kow­nik sys­temu Lynx jest, także ofe­ro­wany przez IMI, tur­bo­od­rzu­towy pocisk manew­ru­jący Delilah-GL (od Ground Launched – odpa­lany z ziemi). Ma on masę star­tową 250 kg (z odrzu­ca­nym po star­cie przy­spie­sza­czem rakie­to­wym) i masę 230 kg w kon­fi­gu­ra­cji w locie (w tym 30-kilo­gra­mowa gło­wica bojowa), zasięg 180 km i pręd­kość lotu 0,3÷0,7 Ma (pręd­kość ataku to 0,85 Ma z wyso­ko­ści ok. 8500 m). Optoelektroniczny układ napro­wa­dza­nia (matryca CCD lub I2R) wraz z trans­mi­sją obrazu w cza­sie rze­czy­wi­stym na kon­solę ope­ra­tor­ską i z moż­li­wo­ścią zdal­nego ste­ro­wa­nia poci­skiem zapew­nia wysoką sku­tecz­ność wykry­cia i iden­ty­fi­ka­cji celu (w prze­ci­wień­stwie do poci­sków bali­stycz­nych) oraz cel­ność (CEP) na pozio­mie ok. 1 m. Na poje­dyn­czej wyrzutni sys­temu Lynx można zamon­to­wać dwa kon­te­nery trans­por­towo-star­towe poci­sków Delilah-GL. Odpalanie poci­sków Delilah-GL z sys­temu Lynx ma zapew­niać moż­li­wość zwal­cza­nia celów rucho­mych, które są trudne do znisz­cze­nia za pomocą poci­sków bali­stycz­nych, mimo krót­kiego czasu ich dolotu (zwłasz­cza na dystan­sie do 300 km).

Każda wyrzut­nia sys­temu Lynx wypo­sa­żona jest w środki łącz­no­ści i cyfrowy sys­tem kie­ro­wa­nia ogniem, jak rów­nież nawi­ga­cję bez­wład­no­ściową i sate­li­tarną. Dzięki temu może być czę­ścią sie­cio­cen­trycz­nego sys­temu dowo­dze­nia, szybko i bez­błęd­nie okre­ślać swoją pozy­cję w tere­nie i cały czas zmie­niać pozy­cje ogniowe. Wyposażenie elek­tro­niczne wyrzutni pozwala jej na auto­no­miczne dzia­ła­nie. Wycelowanie wyrzutni i wystrze­le­nie poci­sków odbywa się z wnę­trza pojazdu. Wyrzutnia samo­dziel­nie iden­ty­fi­kuje łado­wane pakiety róż­nych poci­sków (moż­liwe jest zała­do­wa­nie na jedną wyrzut­nię dwóch róż­nych typów poci­sków jed­no­cze­śnie). Dzięki modu­ło­wej kon­struk­cji pojem­ni­ków z poci­skami prze­ła­do­wa­nie wyrzutni trwa poni­żej 10 minut.
Bateria sys­temu Lynx, oprócz wyrzutni i pojaz­dów trans­por­towo-zała­dow­czych, dys­po­nuje jesz­cze bate­ryj­nym sta­no­wi­skiem dowo­dze­nia (C4I) w her­me­tycz­nym kon­te­ne­rze, w któ­rym ana­li­zo­wane są dane roz­po­znaw­cze i mete­oro­lo­giczne potrzebne do otwar­cia ognia. W sta­no­wi­sku doko­nuje się też ana­lizy skut­ków ataku.

Polowy system rakietowy Naiza, czyli Lynx dla Kazachstanu na podwoziu samochodu ciężarowego Kamaz-63502. Na wyrzutni widać prowadnice pocisków kalibru 220 mm, na ziemi leży hermetyczny pakiet pocisków Extra.

Polowy sys­tem rakie­towy Naiza, czyli Lynx dla Kazachstanu na pod­wo­ziu samo­chodu cię­ża­ro­wego Kamaz-63502.
Na wyrzutni widać pro­wad­nice poci­sków kali­bru 220 mm, na ziemi leży her­me­tyczny pakiet poci­sków Extra.

Podsumowując ofertę IMI, trzeba też wspo­mnieć o pro­po­zy­cjach współ­pracy prze­my­sło­wej. Izraelska spółka bie­rze na sie­bie rolę inte­gra­tora i pod­miotu wspie­ra­ją­cego użyt­kow­nika w toku całej eks­plo­ata­cji sys­temu, wli­cza­jąc w to orga­ni­za­cję sys­temu wspar­cia logi­stycz­nego i szko­le­nio­wego. IMI będzie odpo­wia­dać za inte­gra­cję wyrzutni Lynxa z dowol­nie wybra­nym przez MON pod­wo­ziem. W przy­padku pro­duk­cji poci­sków rakie­to­wych, IMI ofe­ruje trans­fer tech­no­lo­gii dla pro­duk­cji licen­cyj­nej w przy­padku nie­któ­rych czę­ści i pod­ze­spo­łów wraz z mon­ta­żem koń­co­wym całych poci­sków w Polsce. IMI zobo­wią­zuje się także do zin­te­gro­wa­nia sys­temu Lynx z już ist­nie­ją­cymi pol­skimi sys­te­mami dowo­dze­nia, łącz­no­ści i roz­po­zna­nia (C4I).

LORA i Harop

Propozycja IMI obej­mu­jąca 370-mm Predator Hawki mogłaby zostać uznana za kom­pletną – bądź co bądź bra­kuje jej tylko 50 km do wyma­ga­nego od Homara zasięgu. Jednak Predator Hawk nie jest typo­wym poci­skiem bali­stycz­nym. Co wię­cej, można zakła­dać, że jego cena jest bar­dzo zbli­żona do sys­temu ofe­ro­wa­nego przez IAI, a któ­rym jest ope­ra­cyjno-tak­tyczny pocisk bali­styczny LORA.

LORA to skró­to­wiec od LOng Range Artillery, czyli arty­le­ria dale­kiego zasięgu. Biorąc pod uwagę kate­go­rie poci­sków rakie­to­wych, LORA sta­nowi bez­po­śred­nią kon­ku­ren­cję poci­sku ATACMS, ofe­ru­jąc zara­zem wszystko to, co pocisk Extra, ale w odpo­wied­nio więk­szej skali, czyli więk­szy zasięg, cięż­szą gło­wicę bojową, zbli­żony kołowy błąd tra­fie­nia, choć to wszystko kosz­tem wyż­szej ceny. Jednak o ile Extra to ciężki, ale mimo wszystko, rakie­towy pocisk arty­le­ryj­ski, to LORA należy do kate­go­rii pre­cy­zyj­nych poci­sków bali­stycz­nych.

Widać, że izra­el­scy kon­struk­to­rzy poszli odmienną drogą, niż kie­dyś ame­ry­kań­scy pro­jek­tu­jąc pocisk ATACMS. Ten miał gaba­ry­towo paso­wać do roz­mia­rów poje­dyn­czego pakietu sze­ściu rakiet sys­temu MLRS, a więc był to główny wyznacz­nik kon­struk­cji ATACMS, któ­remu pod­po­rząd­ko­wano pozo­stałe para­me­try i osiągi. Natomiast LORA powsta­wała bez takich ogra­ni­czeń, jako zupeł­nie auto­no­miczny sys­tem uzbro­je­nia, a zara­zem jest to sys­tem dość młody. Testy poci­sku roz­po­częły się ponad dekadę temu, a od paru lat jest on obiek­tem inten­syw­nych zabie­gów mar­ke­tin­go­wych IAI, także w Polsce. A co LORA ofe­ruje swoim poten­cjal­nym użyt­kow­ni­kom? Przede wszyst­kim dużą siłę raże­nia i kom­pletny sys­tem uzbro­je­nia, czyli taki, na który składa się też kom­pa­ty­bilny sys­tem roz­po­zna­nia – IAI Harop – pozwa­la­jący na wyko­rzy­sta­nie w pełni moż­li­wo­ści bojo­wych poci­sku. Ale po kolei.

LORA to jed­no­stop­niowy pocisk bali­styczny napę­dzany sil­ni­kiem na paliwo stałe, odpa­lany z her­me­tycz­nych kon­te­ne­rów trans­por­towo-star­to­wych. Według zapew­nień IAI, LORA w kon­te­ne­rze może być maga­zy­no­wana przez pięć lat bez koniecz­no­ści prze­pro­wa­dza­nia prze­glą­dów. W kon­struk­cji poci­sku wyko­rzy­stano tylko elek­tryczne układy wyko­naw­cze, rezy­gnu­jąc z jakiej­kol­wiek hydrau­liki, co także zwięk­sza nie­za­wod­ność dzia­ła­nia.

Kadłub jed­no­stop­nio­wego poci­sku LORA ma dłu­gość 5,5 m, śred­nicę 0,62 m i waży ok. 1,6 t (z czego tona to masa paliwa sta­łego). Jego kształt jest cylin­dryczny, prze­cho­dzący w stoż­kowy w przed­niej czę­ści (na wyso­ko­ści gło­wicy) i jest zaopa­trzony u swej nasady w cztery powierzch­nie aero­dy­na­miczne o obry­sie tra­pe­zo­wym. Taki kształt kadłuba, wraz z przy­ję­tym spo­so­bem ste­ro­wa­nia poci­skiem w locie, umoż­li­wia wyko­ny­wa­nie manew­rów w koń­co­wej czę­ści tra­jek­to­rii, dzięki odpo­wied­nio dużej sile nośnej gene­ro­wa­nej przez sam kadłub. IAI okre­śla tra­jek­to­rię poci­sku jako „kształ­to­waną”, czyli opty­ma­li­zo­waną pod kątem sku­tecz­no­ści ataku. LORA manew­ruje w dwóch fazach lotu — naj­pierw tuż po star­cie, dla nabra­nia naj­ko­rzyst­niej­szej tra­jek­to­rii (IAI suge­ruje, że w ten spo­sób utrud­nia się też prze­ciw­ni­kowi dokładne okre­śle­nie pozy­cji wyrzutni) i w koń­co­wej fazie tra­jek­to­rii. W zasa­dzie już od momentu osią­gnię­cia przez pocisk apo­geum tra­jek­to­rii, LORA spłasz­cza tor swo­jego lotu. Może to utrud­nić śle­dze­nie poci­sku (zmiana dotych­cza­so­wej tra­jek­to­rii) i uła­twić manew­ro­wa­nie poci­skiem dla zwięk­sze­nia cel­no­ści ataku. Takie moż­li­wo­ści, w połą­cze­niu z nad­dźwię­kową pręd­ko­ścią lotu, utrud­niają zestrze­le­nie poci­sku oraz skra­cają czas od odpa­le­nia do tra­fie­nia celu. Czas dolotu wynosi około pię­ciu minut przy strze­la­niu na mak­sy­malną odle­głość 300 km. Zasięg mini­malny poci­sku to 90 km, co suge­ruje małe moż­liwe apo­geum i fak­tycz­nie spłasz­czone tra­jek­to­rie lotu. W jego koń­co­wej fazie LORA może manew­ro­wać także dla zapew­nie­nia odpo­wied­niego kąta ude­rze­nia w cel, zamy­ka­ją­cego się w zakre­sie 60÷90°. Zdolność do pio­no­wego ude­rze­nia w cel ma zna­cze­nie przy ata­ko­wa­niu celów umoc­nio­nych (np. schro­nów), kiedy zapal­nik działa w try­bie deto­na­cji ze zwłoką, ale także dla naj­sku­tecz­niej­szego roz­cho­dze­nia się fali odłam­ków i nad­ci­śnie­nia przy deto­na­cji kon­tak­to­wej lub zbli­że­nio­wej. Pocisk LORA może prze­no­sić dwa typy gło­wic bojo­wych: odłam­kowo-burzącą eks­plo­du­jącą zbli­że­niowo lub kon­tak­towo i gło­wicę pene­tru­jącą deto­nu­jącą ze zwłoką, zdolną do prze­bi­cia ponad dwóch metrów żel­betu.

LORA ofe­ro­wana Polsce prze­nosi jed­no­litą gło­wicę odłam­kowo-burzącą o masie 240 kg. Z tech­nicz­nego punktu widze­nia uzbro­je­nie tego poci­sku w gło­wicę kase­tową nie sta­nowi pro­blemu, jed­nak z powodu przy­stą­pie­nia wielu państw do Konwencji o Amunicji Kasetowej, LORA jest for­mal­nie pro­mo­wana z gło­wicą uni­tarną (na szczę­ście ani Polska, ani Izrael czy Stany Zjednoczone nie przy­stą­piły do wspo­mnia­nej kon­wen­cji, co umoż­li­wia wdro­że­nie prak­tycz­nych roz­wią­zań tech­nicz­nych w zakre­sie gło­wic kase­to­wych na dro­dze odpo­wied­nich nego­cja­cji na szcze­blu mię­dzy­rzą­do­wym).

Układ napro­wa­dza­nia poci­sku LORA na cel jest kom­bi­no­wany i składa się z plat­formy nawi­ga­cji bez­wład­no­ścio­wej oraz odpor­nego na zakłó­ce­nia odbior­nika sate­li­tar­nego sys­temu GPS. Z jed­nej strony umoż­li­wia to ste­ro­wa­nie poci­skiem w locie w trzech płasz­czy­znach, w tym dobór tra­jek­to­rii, a także czyni pocisk LORA odpor­nym na ewen­tu­alne prze­ciw­dzia­ła­nie radio­elek­tro­niczne, a z dru­giej gwa­ran­tuje wysoką cel­ność w każ­dych warun­kach atmos­fe­rycz­nych. Kołowy błąd tra­fie­nia mie­ści się w gra­ni­cach 10 m.

Modelowa bate­ria poci­sków LORA składa się z: kon­te­ne­ro­wego sta­no­wi­ska dowo­dze­nia (C3) na oddziel­nym pojeź­dzie, czte­rech wyrzutni z czte­rema pojem­ni­kami trans­por­towo-star­to­wymi, każda na pod­wo­ziach tere­no­wych samo­cho­dów cię­ża­ro­wych w ukła­dzie 8×8 i takiej samej liczby pojaz­dów trans­por­towo-zała­dow­czych, prze­wo­żą­cych zapas poci­sków do wszyst­kich wyrzutni. Zatem bate­ria poci­sków LORA dys­po­nuje 16 (4×4) poci­skami goto­wymi do natych­mia­sto­wego odpa­le­nia i kolej­nymi 16 moż­li­wymi do wystrze­le­nia po ponow­nym zała­do­wa­niu wyrzutni. Odpalenie pierw­szych 16 poci­sków trwa 60 sekund. Każdy z wystrze­lo­nych poci­sków może razić inny cel. Daje to olbrzy­mią siłę ognia poje­dyn­czej bate­rii.

Istnieje także moż­li­wość odpa­la­nia poci­sków LORA (i Harop) z wyrzutni okrę­to­wych. Taka moż­li­wość tech­niczna wykra­cza jed­nak poza zało­że­nia pro­gramu Homar.

Natomiast bar­dzo cie­ka­wym ele­men­tem oferty IAI, uzu­peł­nia­ją­cym ope­ra­cyjne zalety poci­sku LORA, jest sys­tem uzbro­je­nia Harop, nale­żący do kate­go­rii tzw. uzbro­je­nia krą­żą­cego (ang. loite­ring muni­tion). Harop, przy­po­mi­na­jący kon­struk­cją bez­za­ło­go­wiec, wywo­dzi się od innego sys­temu uzbro­je­nia IAI, czyli poci­sku prze­ciw­ra­dio­lo­ka­cyj­nego Harpy. Harop ma zbli­żony układ kon­struk­cyjny. Odpalany jest z her­me­tycz­nego pojem­nika trans­por­towo-star­to­wego osa­dzo­nego na pod­wo­ziu samo­chodu cię­ża­ro­wego. Samochód w ukła­dzie 8×8 może prze­wo­zić 12 takich pojem­ni­ków. Zestaw (bate­ria) to trzy pojazdy, czyli łącz­nie 36 Haropów. Kontenerowe sta­no­wi­sko dowo­dze­nia, wyko­rzy­stu­jące wła­sny pojazd, umoż­li­wia jed­no­cze­śnie kon­tro­lo­wa­nie „roju” odpa­lo­nych Haropów. Harop w locie napę­dza śmi­gło pcha­jące, a start odbywa się za pomocą przy­spie­sza­cza rakie­to­wego.

Zadaniem sys­temu Harop jest dłu­go­trwałe (wie­lo­go­dzinne) moni­to­ro­wa­nie roz­le­głego obszaru. W tym celu pod czę­ścią nosową prze­nosi, ruchomą w zakre­sie 360°, lekką dzienno-nocną (z kana­łem ter­mo­wi­zyj­nym) gło­wicę opto­elek­tro­niczną. Obraz w cza­sie rze­czy­wi­stym jest trans­mi­to­wany do ope­ra­to­rów w sta­no­wi­sku dowo­dze­nia. Harop patro­luje lecąc na wyso­ko­ści ponad 3000 m, jeżeli wykryje cel warty zaata­ko­wa­nia, wów­czas na komendę wydaną przez ope­ra­tora prze­cho­dzi w lot nur­kowy z pręd­ko­ścią ponad 100 m/s i nisz­czy go lekką gło­wicą odłam­kowo-burzącą. Na każ­dym eta­pie misji ope­ra­tor Haropa może zdal­nie prze­rwać atak (kon­cep­cja „man in the loop”), wów­czas Harop powraca do trybu lotu patro­lo­wego. W ten spo­sób Harop łączy ze sobą zalety bez­za­ło­gowca roz­po­znaw­czego, jak i taniego poci­sku manew­ru­ją­cego. W przy­padku bate­rii poci­sków bali­stycz­nych LORA, uzu­peł­nia­jący ją sys­tem Harop zapew­nia wykry­wa­nie, wery­fi­ka­cję (np. odróż­nie­nie makiet od praw­dzi­wych pojaz­dów) i iden­ty­fi­ka­cję celów, ich śle­dze­nie w przy­padku obiek­tów rucho­mych, pre­cy­zyjne okre­śle­nie pozy­cji celów, a także doko­na­nie oceny skut­ków wyko­na­nego ataku. W razie koniecz­no­ści może też „dobić” lub zaata­ko­wać te cele, które prze­trwały atak poci­sków LORA. Harop pozwala rów­nież na bar­dziej eko­no­miczne uży­cie poci­sków LORA, które można odpa­lać tylko do takich celów, któ­rych nie znisz­czy lekka gło­wica Haropa. Dane roz­po­znaw­cze prze­ka­zy­wane przez sys­tem Harop mogą wyko­rzy­stać też inne jed­nostki, np. wypo­sa­żone w inne sys­temy arty­le­ryj­skie. Bateria poci­sków LORA, wsparta sys­te­mem Harop, uzy­ska­łaby auto­no­miczną zdol­ność pro­wa­dze­nia cało­do­bo­wego roz­po­zna­nia w cza­sie rze­czy­wi­stym i w peł­nym zasięgu swo­ich poci­sków, wraz z natych­mia­stową moż­li­wo­ścią oceny skut­ków wyko­na­nego ude­rze­nia rakie­to­wego.

Dylemat wyboru

Systemy ofe­ro­wane w pro­gra­mie Homar cechują wyso­kie para­me­try, które dobrze speł­niają ocze­ki­wa­nia MON. Można zało­żyć, że w takim przy­padku waż­nym kry­te­rium będą koszty, tak zakupu, jak i wie­lo­let­niej eks­plo­ata­cji oraz zaan­ga­żo­wa­nie pol­skiego prze­my­słu i być może zapro­po­no­wany trans­fer tech­no­lo­gii. Analizując same zło­żone oferty widać, że przy­szły Homar odmieni obli­cze pol­skich WRiA. Bez względu na wybór MON, pol­scy arty­le­rzy­ści otrzy­mają broń, która będzie góro­wać nad dotych­czas uży­wa­nymi polo­wymi sys­te­mami rakie­to­wymi szyb­ko­ścią wej­ścia do walki, a przede wszyst­kim pre­cy­zją i zasię­giem raże­nia. W ten spo­sób nastąpi zmiana spo­sobu pro­wa­dze­nia dzia­łań, gdzie zma­so­wany obsza­rowy ostrzał zastą­pią czę­ste i pre­cy­zyjne ude­rze­nia, któ­rych jutrzenką były nie­gdyś Toczki. Ze względu na wyzwa­nia pola walki hipo­te­tycz­nego kon­fliktu w gra­ni­cach Polski, rząd i MON powinny doło­żyć wszel­kich sta­rań, by przy­szły Homar, oprócz strze­la­nia pre­cy­zyj­nymi poci­skami z gło­wi­cami jed­no­li­tymi, miał też do dys­po­zy­cji poci­ski kase­towe, bar­dzo sku­teczne w odpie­ra­niu ata­ków oddzia­łów pan­cer­nych i zme­cha­ni­zo­wa­nych, obez­wład­nia­niu nie­przy­ja­ciel­skiej arty­le­rii czy unie­moż­li­wia­niu desan­tów śmi­głow­co­wych. Dodatkowo, zakup poci­sków bali­stycz­nych o zasięgu 300 km będzie tym sil­niej­szym wzmoc­nie­niem poten­cjału Wojsk Lądowych, że zasad­ni­czy śro­dek obrony plot./prak. śred­niego zasięgu wojsk lądo­wych poten­cjal­nego prze­ciw­nika (sys­temy 9K37M1‑2 Buk-M1‑2 i 9K317 Buk-M2) nie ma moż­li­wo­ści zwal­cza­nia poci­sków bali­stycz­nych o zasięgu powy­żej 250 km.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE