HMS Fidelity i kon­wój ONS 154 cz.1

HMS Fidelity. Fot. IWM

HMS Fidelity. Fot. IWM

Wieczór 9 maja 1940 r. w por­cie Las Palmas na hisz­pań­skich Wyspach Kanaryjskich był taki sam jak poprzed­nie. W Europie od kilku mie­sięcy toczyła się wojna, choć w tym cza­sie była ona wojną bar­dziej z nazwy – po pod­boju Polski Niemcy roz­po­częli 9 kwiet­nia 1940 r. inwa­zję na Danię oraz Norwegię, zaj­mu­jąc to pierw­sze pań­stwo prak­tycz­nie bez oporu, i tylko w Norwegii trwały walki. Wielka Brytania i Francja były w sta­nie wojny z Niemcami, ale na gra­nicy fran­cu­sko-nie­miec­kiej był spo­kój (fr. drôle de guerre), za to dzia­ła­nia wojenne toczyły się na morzu.

Tymczasem na tere­nie neu­tral­nej Hiszpanii życie bie­gło cał­kiem spo­koj­nie. Gdy w mia­stach kra­jów ogar­nię­tych wojną obo­wią­zy­wało zaciem­nie­nie, Las Palmas i jego port były jasno oświe­tlone, nie było widać żad­nych poste­run­ków woj­sko­wych czy innych śla­dów wojny, może poza jed­nym wyjąt­kiem – w por­cie stało kil­ka­na­ście stat­ków nale­żą­cych do jed­nego z wal­czą­cych państw i gdyby nie wojna, to ich w Las Palmas nie byłoby. Jeden z nich nosił nazwę Corrientes suge­ru­jącą przy­na­leż­ność do Hiszpanii albo innego pań­stwa, w któ­rym języ­kiem urzę­do­wym jest hisz­pań­ski. Jednak Hiszpania była prze­cież neu­tralna, a przy­glą­da­jąc się nama­lo­wa­nej na rufie tego frach­towca nazwie łatwo można było usta­lić ban­derę pań­stwa, którą ów frach­to­wiec nosił. Bowiem pod nazwą była nama­lo­wana nazwa portu macie­rzy­stego statku – Hamburg.
Tego majo­wego wie­czoru wła­śnie na Corrientesie doszło do nie­spo­dzie­wa­nego wyda­rze­nia – jego śród­o­krę­ciem nagle tar­gnęła eks­plo­zja. Załoga frach­towca szybko zorien­to­wała się, że w bur­cie jed­nostki jest spora wyrwa, przy­po­mi­na­jąca tra­fie­nie poci­skiem armat­nim. Wyglądało to tak, jakby Corrientes był ostrze­lany. Jednak – choć tego się spo­dzie­wano – nie padł wię­cej żaden wystrzał, poza tym w por­cie nie było ani jed­nego wro­giego okrętu, który mógłby być sprawcą ataku. Co prawda w sąsied­nim por­cie La Luz stał uzbro­jony fran­cu­ski sta­tek, ale miał on działo o wiele mniej­szego kali­bru niż pocisk, który miał tra­fić w Corrientesa, jak wyni­ka­łoby z roz­mia­rów uszko­dzeń, ponadto obie jed­nostki dzie­lił pas lądu. Sprawa zagad­ko­wego wybu­chu jed­nak już po kilku godzi­nach zeszła na dal­szy plan, bowiem rano 10 maja do Las Palmas dotarła naj­waż­niej­sza wia­do­mość dnia – nie­miec­kie odziały doko­nały inwa­zji na dotych­czas neu­tralne Holandię, Belgię i Luksemburg, a tym samym wojna w zachod­niej Europie prze­stała być wojną tylko z nazwy. O przy­czy­nie eks­plo­zji na Corrientesie dowie­dziano się dopiero po jej zakoń­cze­niu, ale wiele pytań doty­czą­cych sprawcy ataku pozo­staje bez odpo­wie­dzi do dzi­siaj.

Tajemnice Périego

Wszystko zaczęło się banal­nie w 1920 r., gdy bry­tyj­ska stocz­nia H. & C. Grayson Ltd w Garston koło Liverpoolu (dziś w jego gra­ni­cach) zbu­do­wała nie­wielki, mający pojem­ność 2456 BRT parowy frach­to­wiec Le Rhin dla fran­cu­skiego arma­tora Devéry et Chaumet (według innych danych Maurel & Frères et Cie z Bordeaux), który już 3 lata póź­niej sprze­dał go arma­to­rowi Compagnie de Navigation Paquet z Marsylii. Służba statku, który mógł także prze­wo­zić 21 (lub 20) pasa­że­rów w 7 kabi­nach, prze­bie­gała przez pra­wie 20 lat bez szcze­gól­nych wyda­rzeń. To ule­gło gwał­tow­nej zmia­nie, gdy na pokła­dzie Le Rhina poja­wiła się postać, będąca oprócz statku głów­nym boha­te­rem tej opo­wie­ści, a dzieje tego czło­wieka były od tego momentu nie­od­łączne z dzie­jami frach­towca do końca jego mor­skiej służby.
Życiorys owej postaci jest pełny zaga­dek, nie­do­po­wie­dzeń i przy­pusz­czeń. Już samo jego nazwi­sko – Claude André Michel Péri – budzi wąt­pli­wo­ści, ponie­waż rów­nież podaje się, że nazy­wał się Jacques Costa. Być może te dru­gie dane były fał­szywe, a uży­wane pod­czas dzia­łal­no­ści tego czło­wieka, który był nikim innym jak ofi­ce­rem fran­cu­skiego wywiadu woj­sko­wego – Deuxiéme Bureau. Zresztą na tym nie koniec z jego zmianą nazwi­ska, o czym mowa jest dalej.
O miej­scu uro­dze­nia Périego rów­nież ist­nieją różne infor­ma­cje – była to albo Korsyka, albo fran­cu­skie Indochiny (obszar dzi­siej­szego Wietnamu, Laosu i Kambodży). Urodzony w 1907 r. Péri na pewno w Indochinach się wycho­wał, a być może jego rodzina pocho­dziła z Korsyki. Potem wstą­pił do mary­narki wojen­nej, w któ­rej dosłu­żył się stop­nia porucz­nika (lieu­te­nant de vais­seau), i roz­po­czął pracę w wywia­dzie woj­sko­wym – znów nie wia­domo kiedy. W Indochinach pod koniec lat 30., zapewne pod­czas służby wywia­dow­czej, poznał młod­szą o 4 lata Madeleine Victorine Guesclin Bayard – rów­nież (od 1937 r.) agentkę fran­cu­skiego wywiadu. Jej życio­rys także zawie­rał tajem­nice – pomi­ja­jąc jej dzia­ła­nia Bayard była wdową, gdyż jej mąż został zamor­do­wany w nie­ja­snych oko­licz­no­ściach przez bli­żej nie­okre­ślo­nych „ter­ro­ry­stów”, lecz nie­wy­klu­czone, że byli to pospo­lici prze­stępcy. Péri i Bayard stali się parą także w życiu pry­wat­nym i byli zwią­zani ze sobą do końca swych dni.
Tymczasem Le Rhin po wybu­chu II wojny świa­to­wej został w 1939 r. wyczar­te­ro­wany przez fran­cu­skie Ministerstwo Kolonii do „zadań spe­cjal­nych”, lecz brak jest infor­ma­cji o isto­cie tych zadań. Wszystko wska­zuje na to, że za owym wyczar­te­ro­wa­niem stał fran­cu­ski wywiad woj­skowy. Frachtowiec został uzbro­jony w armatę kal. 100 mm i 2 wkm-y Hotchkissa kal. 13,2 mm, ale było to typowe uzbro­je­nie dla stat­ków mogą­cych się w ten spo­sób obro­nić przed ata­kiem wynu­rzo­nego okrętu pod­wod­nego. W isto­cie paro­wiec miał być użyty przez fran­cu­ski wywiad do spe­cjal­nej akcji, a tę miał prze­pro­wa­dzić Péri. Wykorzystano sytu­ację, że frach­to­wiec, pły­wa­jąc mię­dzy Marsylią a por­tami we fran­cu­skich kolo­niach w pół­noc­nej i zachod­niej Afryce, mógł bez podej­rzeń zawi­nąć do czę­sto mija­nego portu w Las Palmas na hisz­pań­skich Wyspach Kanaryjskich, leżą­cych nie­da­leko zachod­niego wybrzeża Afryki.

  • Rafał Mariusz Kaczmarek

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE