Zapisz się do naszego new­slet­tera

Wybierz listę(y):

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

HMS Fidelity i kon­wój ONS 154 cz.2

HMS Fidelity i konwój ONS 154

HMS Fidelity i kon­wój ONS 154

19 grud­nia 1942 r. z akwenu u pół­noc­nego wybrzeża Irlandii wyru­szył kon­wój ONS 154 zmie­rza­jący do Halifaksu w Kanadzie (2 statki pły­nęły do Kapsztadu w połu­dnio­wej Afryce). Ugrupowanie skła­dało się z 50 jed­no­stek, które zebrały się na wspo­mnia­nym akwe­nie przy­by­wa­jąc z róż­nych por­tów bry­tyj­skich, jed­nak więk­szość wyszła 18 grud­nia z Liverpoolu.

W tej licz­bie był także Fidelity, który co prawda był okrę­tem, ale jako pułapka „grał” rolę zwy­kłego frach­towca. Tworzyły ją też bry­tyj­ski sta­tek ratow­ni­czy Toward (prze­bu­do­wany parowy frach­to­wiec, 1571 BRT), któ­rego zada­niem było podej­mo­wa­nie roz­bit­ków z zato­pio­nych jed­no­stek, i bry­tyj­ski parowy zbior­ni­ko­wiec Scottish Heather (7005 BRT), mający uzu­peł­niać paliwo okrę­tom eskorty. 29 stat­ków nosiło ban­derę bry­tyj­ską, 8 nor­we­ską, 5 ame­ry­kań­ską, 3 holen­der­ską, a po jed­nym bel­gij­ską, grecką, panam­ską, pol­ską i szwedzką. Polską jed­nostką był parowy frach­to­wiec Wisła (3106 BRT).
Komodorem kon­woju był eme­ry­to­wany 63-letni wadm. (!) Wion de Malpas Egerton, pły­nący na bry­tyj­skim paro­wym frach­towcu Empire Shackleton (7068 BRT), który był jed­nym z 35 stat­ków wypo­sa­żo­nych pod­czas wojny w kata­pultę (CAM, Catapult Armed Merchant ship) z usta­wio­nym na niej samo­lo­tem myśliw­skim Hawker Hurricane. Maszyna ta w razie zaata­ko­wa­nia przez lot­nic­two była wysy­łana do walki, a po jej zakoń­cze­niu odla­ty­wała na naj­bliż­sze lot­ni­sko, ponie­waż nie będąc wypo­sa­żona w pły­waki nie mogła lądo­wać na morzu. Jednak w opi­sy­wa­nym cza­sie Empire Shackleton nie dys­po­no­wał samo­lo­tem, ponie­waż albo nie prze­wi­dy­wano na tra­sie kon­woju moż­li­wo­ści spo­tka­nia z wro­gim lot­nic­twem, albo wro­gimi samo­lo­tami miał się „zająć” Fidelity…
Eskortę ONS 154 sta­no­wiła grupa C1 zło­żona z 6 okrę­tów kana­dyj­skich – nisz­czy­ciela St. Laurent (który dołą­czył do ugru­po­wa­nia 20 grud­nia) oraz kor­wet Battleford, Chilliwack, Kenogami, Napanee i Shediac. Komendę nad eskortą miał dowódca St. Laurenta, kmdr ppor. Guy Stanley Windeyer. Oczywiście można do niej doli­czyć rów­nież Fidelity, choć for­mal­nie do C1 nie nale­żał.
Statki ufor­mo­wały się w szyk z 12 kolum­nami po 4 – 5 jed­no­stek, mający 5 Mm sze­ro­ko­ści i 1,5 Mm dłu­go­ści. Fidelity, zmie­rza­jący do Panamy, o czym była mowa w czę­ści 1 arty­kułu, pły­nął w pią­tej kolum­nie jako czwarta jed­nostka, stąd miał miej­sce w szyku ozna­czone nume­rem 54. Jak na liczbę 50 stat­ków eskorta zło­żona z 6 jed­no­stek (zali­cza­jąc Fidelity do stat­ków) była skromna. Poza tym Windeyer po raz pierw­szy peł­nił funk­cję dowódcy eskorty, 2 kor­wety były nowe w gru­pie i nie były jesz­cze „zgrane” z pozo­sta­łymi okrę­tami, a na wszyst­kich jed­nost­kach dopiero nie­dawno zain­sta­lo­wano radary i mary­na­rze nie mieli doświad­cze­nia w ich obsłu­dze, i tylko St. Laurent (poza nim nie nale­żące do eskorty Fidelity i Toward) miał radio­na­mier­nik. Te fakty świad­czyły o sła­bo­ści grupy eskor­to­wej. Co prawda rok 1942 był rekor­do­wym w tej woj­nie pod wzglę­dem strat zada­nych przez nie­miec­kie okręty pod­wodne, jed­nak brano pod uwagę, że pły­nące w kon­woju ONS 154 statki wio­zące prze­waż­nie drob­nicę albo tylko balast nie będą sil­nie ata­ko­wane – lep­szym celem były jed­nostki wio­zące mate­riały wojenne z Ameryki do Wielkiej Brytanii. Niemcy jed­nak szybko wypro­wa­dzili Aliantów z błędu.
Konwój udał się naj­pierw w kie­runku zachod­nim, a już 20 grud­nia skie­ro­wał się na połu­dniowy zachód ku Azorom, aby omi­nąć sztor­mowy pół­nocny akwen. Była to dłuż­sza trasa i kor­wety nie miały tyle paliwa, aby ją prze­być, dla­tego dla jego uzu­peł­nie­nia był w skła­dzie ugru­po­wa­nia zbior­ni­ko­wiec. Poza tym była moż­li­wość odej­ścia na nale­żące do neu­tral­nej Portugalii Azory, gdzie rów­nież można było pod­jąć paliwo. Jednak w rejo­nie Azorów znaj­do­wał się „black pit” (pol. czarna dziura) – akwen pozo­sta­jący poza zasię­giem alianc­kiego lot­nic­twa sta­no­wią­cego dodat­kową osłonę. Gdyby trasa kon­woju wio­dła bar­dziej na pół­noc, można było liczyć na pomoc samo­lo­tów bazu­ją­cych na Islandii.

  • Rafał Mariusz Kaczmarek

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE
TOP