Hawker Hurricane cz.2

Do Francji skierowano łącznie 10 dywizjonów myśliwskich RAF, wszystkie wyposażone w Hurricane I. Na zdjęciu: myśliwce tego typu z 73. Dywizjonu RAF; Francja, wiosna 1940 r.

Do Francji skie­ro­wano łącz­nie 10 dywi­zjo­nów myśliw­skich RAF, wszyst­kie wypo­sa­żone w Hurricane I. Na zdję­ciu: myśliwce tego typu z 73. Dywizjonu RAF; Francja, wio­sna 1940 r.

Hurricane pozo­staje w cie­niu samo­lotu myśliw­skiego Supermarine Spitfire, któ­rego kreuje się na zwy­cięzcę w Bitwie o Wielką Brytanię latem i jesie­nią 1940 r. Tymczasem do zwy­cię­stwa w tym dra­ma­tycz­nym zma­ga­niu potrzebne były oba typy – Spitfire istot­nie miał lep­sze osiągi i był zwrot­niej­szy, co zagwa­ran­to­wało mu więk­szą sku­tecz­ność w walce z nie­miec­kimi myśliw­cami Messerschmitt Bf 109. Ale było ich za mało i wię­cej być nie mogło, pro­duk­cja bowiem roz­wi­jała się powoli. Brytyjski RAF Fighter Command zgło­sił zestrze­le­nie 2739 samo­lo­tów, z czego 1593 zali­czono pilo­tom Hurricane – jak widać , zde­cy­do­waną więk­szość. To nic, że nie­miec­kie straty według nie­miec­kich doku­men­tów, od początku lipca do końca wrze­śnia 1940 r. wynio­sły 1636 samo­lo­tów.

Pierwszym dywi­zjo­nem wypo­sa­żo­nym w myśliwce Hurricane był 111. Dywizjon sta­cjo­nu­jący w Northolt, ok. 10 km na pół­nocny-wschód od dzi­siej­szego portu lot­ni­czego Heathrow. Pierwsze Hurricane zostały do dywi­zjonu dostar­czone w grud­niu 1937 r., ale ofi­cjalną datą inau­gu­ra­cji nowego typu był 1 stycz­nia 1938 r. Jak się można było tego spo­dzie­wać, miało miej­sce kilka wypad­ków przy prze­szko­le­niu. Aby piloci nabrali zaufa­nia do samo­lotu, dowódca dywi­zjonu mjr Gillan wyko­nał szybki prze­lot z Northolt do Turnhouse pod Edynburgiem na egzem­pla­rzu L1555. W dro­dze powrot­nej trasę o dłu­go­ści 526 km mjr Gillan poko­nał w cza­sie 48 min, co dało śred­nią pręd­kość 657 km/h.
Byłoby to nie­moż­liwe, gdyby nie wyjąt­kowo silny tylny wiatr, o pręd­ko­ści prze­kra­cza­ją­cej 140 km/h. Z tego i tak wynika, że mjr Gillan roz­wi­nął pręd­kość zbli­żoną do mak­sy­mal­nej Hurricane, czyli ponad 520 km/h. Z powodu tego lotu zaczęto na niego mówić „Downwind” Gillan, czyli „Z wia­trem” Gillan, ale Ministerstwo Wojny wyko­rzy­stało ten lot pro­pa­gan­dowo, ogła­sza­jąc ofi­cjalny rezul­tat, który suge­ro­wał że RAF dys­po­nuje myśliw­cami o pręd­ko­ści mak­sy­mal­nej w gra­ni­cach 660 km/h…
W następ­nej kolej­no­ści Hurricane otrzy­mał 3. Dywizjon sta­cjo­nu­jący w Kenley, ok. 20 km na połu­dnie od cen­trum Londynu. Dywizjon prze­zbra­jał się z samo­lo­tów myśliw­skich Gloster Gladiator, pierw­sze Hurricane otrzy­mano na początku kwiet­nia 1938 r. Problemem było jed­nak małe lot­ni­sko w Kenley, przez co roz­bito dwa nowe myśliwce przy lądo­wa­niach. Dlatego w lipcu 1938 r. dywi­zjon ponow­nie otrzy­mał Gladiatory, a w mię­dzy­cza­sie pod­jęto roz­bu­dowę Kenely. Na ten czas dywi­zjon prze­nie­siono do Biggin Hill (22 km na połu­dnie – połu­dniowy-wschód od cen­trum Londynu, ok. 10 km na wschód od Kenley). Dopiero w lipcu 1939 r., już w Biggin Hill, 3. Dywizjon ponow­nie wypo­sa­żono w Hurricane.
Hawker Hurricane wczesnych serii produkcyjnych na przedwojennym zdjęciu w typowym wówczas ugrupowaniu bojowym RAF Fighter Command, złożonym z trójsamolotowych kluczy.

Hawker Hurricane wcze­snych serii pro­duk­cyj­nych na przed­wo­jen­nym zdję­ciu w typo­wym wów­czas ugru­po­wa­niu bojo­wym RAF Fighter Command, zło­żo­nym z trój­sa­mo­lo­to­wych klu­czy.

W maju 1938 r. Hurricane otrzy­mał 56. Dywizjon, lata­jący wcze­śniej na Gladiatorach. Jednostka bazo­wała w North Weald, ok. 30 km na pół­nocny-wschód od cen­trum Londynu. W lipcu 1938 r. zaczął prze­zbro­je­nie z Gladiatorów kolejny dywi­zjon 11. Grupy – 87. Dywizjon z Debden, ok. 70 km na pół­noc – pół­nocny-wschód od Londynu. Także w lipcu i w sierp­niu pod­jęto prze­zbro­je­nie pierw­szego dywi­zjonu 12. Grupy z bazy Digby, ok. 200 km na pół­noc – pół­nocny-wschód od Londynu.
W momen­cie wybu­chu kry­zysu mona­chij­skiego we wrze­śniu 1938 r. RAF Fighter Command miało cztery dywi­zjony wypo­sa­żone w Hurricane, ale tylko dwa osią­gnęły goto­wość bojową – 56. i 111., dwa pozo­stałe 73. i 87., były w trak­cie szko­le­nia. Samoloty myśliw­skie Spitfire zdą­żył otrzy­mać jedy­nie 19. Dywizjon.
W owym okre­sie w ramach utwo­rzo­nego 14 lipca 1936 r. RAF Fighter Command ist­niały dwie grupy – 11. Grupa z dowódz­twem w Uxbridge na zachód od Londynu (ok. 15 km na zachód od Northolt) oraz utwo­rzona 1 kwiet­nia 1937 r. 12. Grupa z dowódz­twem w Watnall, ok. 10 km na pół­nocny-zachód od Nottingham. 11. Grupa odpo­wia­dała za obronę połu­dnio­wej i środ­ko­wej Anglii, 12. Grupa zaś – pół­noc­nej Anglii, Walii i Szkocji. 24 lipca 1939 r. sfor­mo­wano dowódz­two 13. Grupy, która prze­jęła jed­nostki w Szkocji, Irlandii Północnej i skra­wek pół­noc­nej Anglii. Jej dowódz­two mie­ściło się w Blakelaw pod Newcastle. 15 czerwca 1940 r. powstało dowódz­two 10. Grupy, wydzie­lone z 11. Grupy, przej­mu­jąc odpo­wie­dzial­ność za zachod­nią Anglię i połu­dniową Walię. Dowództwo grupy znaj­do­wało się 20 km na wschód od Bristolu, w Box.
We wrze­śniu 1938 r. roz­po­częło się prze­zbro­je­nie kolej­nych dywi­zjo­nów: 85. z Debden z Gladiatorów i 32. z Biggin Hill lata­ją­cego dotąd na myśliw­cach Gloster Gauntlet. W paź­dzier­niku Hurricane otrzy­mał 1. Dywizjon wypo­sa­żony w Hawker Fury, sta­cjo­nu­jący w Tangmere (20 km na wschód od Porthsmouth), w listo­pa­dzie zaś – drugi z dywi­zjo­nów Fury sta­cjo­nu­jący w Tangmere – 43. oraz 79. uży­wa­jący dotąd Gauntletów w Biggin Hill. W 1938 r. ostat­nim był 151. Dywizjon z North Weald, prze­zbro­jony z Gauntletów w grud­niu 1938 r.
W stycz­niu 1939 r. Hurricane otrzy­mał 213. Dywizjon sta­cjo­nu­jący w Wittering (130 km na pół­noc od Londynu), lata­jący wcze­śniej na Gauntletach, a w lutym 1939 r. prze­zbro­jono 46. Dywizjon z Digby. W marcu 1939 r. zaczęło się prze­zbro­je­nie pierw­szego z dywi­zjo­nów z ochot­ni­czych rezerw RAF – 501. Dywizjonu City of Bristol, z Filton pod Bristolem. Ochotnicze rezerwy – Auxiliary Air Force (AAF) – były kom­po­nen­tem uzu­peł­nia­ją­cym RAF. Od załóg AAF wyma­gano, by wyla­ty­wały po kil­ka­na­ście godzin na kwar­tał, a ponadto by każdy lot­nik wraz z per­so­ne­lem naziem­nym uczest­ni­czył raz w roku w 15-dnio­wych ćwi­cze­niach. Z reguły dywi­zjony AAF ulo­ko­wano w pobliżu dużych miast, skąd pocho­dzili słu­żący w nich rezer­wi­ści.
W maju 1939 r. prze­zbro­jono kolejny dywi­zjon AAF, 504. z Hucknall, który wymie­nił swoje Gauntlety na Hurricane. W czerwcu 1939 r. Gauntlety na Hurricane wymie­nił 17. Dywizjon z North Weald, ponadto prze­zbro­jono też kolejny dywi­zjon AAF – 605. Dywizjon County of Warwick z Castle Bromwich na pół­nocno-wschod­nich przed­mie­ściach Birmingham.
3 wrze­śnia 1939 r. w momen­cie wypo­wie­dze­nia wojny Niemcom, w RAF Fighter Command było już 16 dywi­zjo­nów Hurricane – 280 myśliw­ców w linii. Kolejne 133 Hurricane były w rezer­wie, prze­cho­dziły prace tech­niczne, były na sta­nie jed­no­stek doświad­czal­nych i nowo two­rzo­nych szkol­nych. Do wybu­chu wojny wypro­du­ko­wano 572 Hurricane, ale pozo­stałe 159 sprze­dano za gra­nicę albo stały w wytwórni jesz­cze nie­ode­brane lub utra­cono je w wypad­kach lot­ni­czych.

Walki we Francji: wrze­sień 1939 – czer­wiec 1940 r.

W sierp­niu 1939 r. sfor­mo­wano 60. Skrzydło pod dowódz­twem ppłk. Harry Broadhursta, w skład któ­rego weszły 85. i 87. Dywizjon, oba na Hurricane I. Pierwszy z nich 9 wrze­śnia wylą­do­wał w Rouen. W listo­pa­dzie tra­fił do Seclin pod Lille (60 km na połu­dniowy-wschód od Dunkierki), skąd dzia­łał w cza­sie kam­pa­nii fran­cu­skiej. 87. Dywizjon sta­cjo­no­wał na tych samych lot­ni­skach, ale 10 maja 1940 r. tra­fił do Marcq-en-Barœul, nieco bli­żej Lille.
W listo­pa­dzie 1939 r. do Francji prze­rzu­cono też nowo utwo­rzone 61. Skrzydło, z dwoma kolej­nymi dywi­zjo­nami Hurricane I, tym razem rezer­wo­wymi: 607. i 615. Dywizjonem, które począt­kowo były wypo­sa­żone w Gladiatory, a już we Francji prze­zbro­jono je w Hurricane. Pierwszy z owych dywi­zjo­nów wziął udział w wal­kach o Francję w maju 1940 r. z bazy Vitry-en-Artois, ok. 40 km na połu­dnie – połu­dniowy-zachód od Lille, drugi zaś zaczął kam­pa­nię z lot­ni­ska pod Abbeville (20 km od wybrzeża, pomię­dzy Calais a Dieppe), a 16 maja 1940 r. został prze­ba­zo­wany do Moorsele w Belgii (ok. 30 km od gra­nicy z Francją).
20 stycz­nia 1940 r. z jed­no­stek prze­zna­czo­nych do bez­po­śred­niego wspar­cia wojsk British Expeditionary Force (BEF) we Francji utwo­rzono 14. Grupę, któ­rej dowódcą został płk Philip F. Fullard. Obok dwóch skrzy­deł z łącz­nie czte­rema dywi­zjo­nami Hurricane (85., 87., 607. i 615.) w gru­pie były też dwa skrzy­dła bom­bowe na dwu­sil­ni­ko­wych bom­bow­cach lek­kich Bristol Blenheim IV (52. Skrzydło, 53. i 59. Dywizjon) i na Blenheim V (70. Skrzydło, 18. i 57. Dywizjon) oraz dwa skrzy­dła roz­po­znaw­cze na samo­lo­tach Westland Lysander (50. Skrzydło, 4., 13. i 16. Dywizjon oraz 51. Skrzydło, 2. i 26. Dywizjon, a także trans­por­towy 81. Dywizjon na de Havilland Dragon).
Poza 14. Grupą prze­zna­czoną do wspar­cia wojsk lądo­wych, do Francji prze­rzu­cono też siły mające pro­wa­dzić samo­dzielne dzia­ła­nia, tzw. RAF Advanced Air Striking Force (AASF) pod dowódz­twem gen. dyw. (Air Vice Marshall) Patricka Playfaira. W skład AASF wcho­dziły trzy skrzy­dła bom­bowe (71. Skrzydło: 114. i 139. Dywizjon na Blenheim IV; 15., 40., 105. i 150. Dywizjon na Battle; 75. Skrzydło: 88., 103. i 208. Dywizjon na Battle; 76. Skrzydło: 12., 142. i 226. Dywizjon na Battle; rezer­wowy 98. Dywizjon na Battle).
Do eskorty bom­bow­ców wysłano do Francji dodat­kowe skrzy­dło myśliw­skie, 67. Skrzydło dowo­dzone przez ppłk. Cyrila C. Waltera. W jego skład weszły 1. i 73. Dywizjon, oba na Hurricane I. Pierwszy z nich już 9 wrze­śnia 1939 r. wyru­szył do Octeville i po kilku zmia­nach lot­nisk, w dniu nie­miec­kiego ataku 10 maja 1940 r. sta­cjo­no­wał w Berry-ou-Bac, ok. 20 km na pół­noc od Reims, drugi zaś – od 10 maja 1940 r. sta­cjo­no­wał w Rouvres, 20 km na połu­dnie od Caen, ale na czas walk został prze­rzu­cony na lot­ni­sko pod samym Reims, Rouvres bowiem było poło­żone zbyt daleko od rejonu walk.
Początkowo we Francji ope­ro­wały tylko te dywi­zjony, jed­nak w marcu 1940 r. prze­rzu­cono do 14. Grupy jesz­cze jedno, 63. Skrzydło dowo­dzone przez ppłk. Erica S. Fincha, w któ­rego skła­dzie był 3. Dywizjon prze­ba­zo­wany do Merville (40 km na połu­dnie od Dunkierki) i 79. Dywizjon – do Mons en Chaussée pod Saint Quentin, ale osta­tecz­nie, 15 maja, też tra­fił do Merville. Dziewiątym dywi­zjo­nem Hurricane I, który zna­lazł się we Francji był 501. prze­ba­zo­wany 10 maja do Bétheniville 20 km na wschód od Reims. Francja pro­siła o dzie­sięć dywi­zjo­nów myśliw­skich, ale dzie­siąty przy­był dopiero 17 maja do Abbeville, choć już od pię­ciu dni wal­czył nad pół­nocną Francją star­tu­jąc z Wielkiej Brytanii – był nim 151. Dywizjon, od 12 maja sta­cjo­nu­jący w Rochford ok. 50 km na zachód od Londynu.
Pierwszym zwy­cię­stwem powietrz­nym na Hurricane było zestrze­le­nie roz­po­znaw­czego Dorniera Do 17P 30 paź­dzier­nika 1939 r. Dokonał tego por. Peter Mould z 1. Dywizjonu sta­cjo­nu­ją­cego wtedy w Vassingcourt, prze­chwy­tu­jąc Do 17P nieco na zachód od Toul i zestrze­li­wu­jąc go po kilku sku­tecz­nych ata­kach.
23 listo­pada 1939 r. doszło do zda­rze­nia, które poka­zało, jak mocną kon­struk­cję ma Hurricane. Trzy myśliwce tego typu z 1. Dywizjonu zaata­ko­wały poje­dyn­czego He 111, przy­pusz­czal­nie w locie roz­po­znaw­czym. Formację pro­wa­dził kpt. George Plinston i myśliwce kolejno ata­ko­wały nie­miecki bom­bo­wiec. Kiedy do ataku ruszył sierż. Arthur V. „Taffy” Clowes, nie­spo­dzie­wa­nie poja­wiła się piątka fran­cu­skich samo­lo­tów myśliw­skich Morane-Saulnier MS.406, które zanur­ko­wały w kie­runku napast­nika, nie bacząc na Hurricane. Jeden z MS.406 zde­rzył się z Hurricane, odci­na­jąc mu ster kie­runku i połówkę steru wyso­ko­ści. Mimo to sierż. Clowes zdo­łał wylą­do­wać w Vassingcourt, a samo­lot został napra­wiony na polo­wym lot­ni­sku i latał dalej!
Kiedy 10 maja 1940 r. ruszyła nie­miecka ofen­sywa, do akcji mogło wejść sześć dywi­zjo­nów Hurricane: 1. w Vassincourt na zachód od Nancy, 73. w Rouvres, 85. w Lille, 87. prze­ba­zo­wany z Marcq-en-Barœul do Senon pod gra­nicą z Luksemburgiem, 607. w Vitry-en-Artois 20 km na wschód od Arras i 615. na dwóch lot­ni­skach, eska­dra A w Merville i eska­dra B w Abbeville.
10 maja nie­mal wszyst­kie dywi­zjony zostały pode­rwane w powie­trze, by ode­przeć zma­so­wany nie­miecki atak lot­ni­czy. Jeszcze po połu­dniu tego samego dnia do Francji przy­był 501. Dywizjon, który wylą­do­wał w Betheniville, a w rejon walk prze­rzu­cono też oba dywi­zjony 63. Skrzydła dotąd cof­nięte bar­dziej na zachód, 3. i 79. Dla wszyst­kich trzech popo­łu­dnie 10 maja było chrztem bojo­wym. Por. Derrick Pickup z 501. Dywizjonu zdo­łał nawet zestrze­lić Do 17 pod Vouziers. Pierwszego dnia walk, 10 maja, Hurricane wyko­nały ponad 200 lotów bojo­wych. Zaliczono im znisz­cze­nie 42 samo­lo­tów prze­ciw­nika przy stra­cie 7 Hurricane, ale nie­miec­kie doku­menty nie potwier­dzają ponad połowy z tych zgło­szeń.
11 maja do baz w połu­dnio­wej Anglii prze­rzu­cono trzy kolejne dywi­zjony Hurricane: 17., 32. i 56., wszyst­kie zaczęły wyko­ny­wać loty nad Belgią i pół­nocną Francją. Często wspo­mniane dywi­zjony z samego rana leciały na lot­ni­sko ope­ra­cyjne we Francji, gdzie uzu­peł­niały paliwo by wyko­nać jeden lub wię­cej wylo­tów bojo­wych, po czym, wra­cały wie­czo­rem do Wielkiej Brytanii. 12 maja dołą­czył do nich 151. Dywizjon, który 17 maja pole­ciał do Francji na dłu­żej. Właśnie tego dnia, dzia­ła­jąc z Abbeville, załogi 151. Dywizjonu zgło­siły zestrze­le­nie aż 11 bom­bow­ców nur­ku­ją­cych Ju 87 bez strat wła­snych. W isto­cie III./StG 51 stra­ciła tego dnia sie­dem samo­lo­tów, zestrze­lo­nych przez wro­gie myśliwce, co i tak jest dosko­na­łym wyni­kiem dla 151. Dywizjonu.
14 maja doszło do tzw. kata­strofy pod Sedanem. Tego dnia Niemcy sfor­so­wali Mozę pod mia­stem Sednan i zaczęli wycho­dzić na tyły naj­sil­niej­szego zgru­po­wa­nia wojsk fran­cu­skich i bry­tyj­skiego BEF. Ten manewr, jak wia­domo, skoń­czył się odcię­ciem wiel­kiego zgru­po­wa­nia alianc­kich wojsk pod Dunkierką i sła­wetną ewa­ku­acją, był to prze­ło­mowy moment w wal­kach o Francję w 1940 r. Do ataku na nie­miec­kie prze­prawy pod Sedanem rzu­cono wszel­kie dostępne siły, do ataku ruszyły 63 bom­bowce Battle i 8 Blenheim z AAF, w osło­nie Hurricane z 1. i 73. Dywizjonu. Niemcy byli jed­nak przy­go­to­wani i doszło do praw­dzi­wego dra­matu bry­tyj­skiego lot­nic­twa. Zestrzelono aż 35 Battle i 5 Blenheimów.
Wiele z nich padło ofiarą Bf 109 i Bf 110. Dość szczu­płe bry­tyj­skie siły myśliw­skie nie były w sta­nie temu zapo­biec. Z 1. Dywizjonu zgi­nął ppor. Leslie R. Clisbie zestrze­lony przez Bf 110 z ZG 26, a por. Robert L. Lorimer został uznany za zagi­nio­nego po tej samej walce. Trzecim zestrze­lo­nym był kpt. Hanks, po walce z Bf 110, ten pilot jed­nak prze­żył. Jeszcze gorzej poszło 73. Dywizjonowi. Wobec przy­tła­cza­ją­cej prze­wagi nie­przy­ja­ciel­skich myśliw­ców, dywi­zjon stra­cił trzech pilo­tów i cztery samo­loty w wal­kach pod Sedanem, wśród zabi­tych był sierż. Leon G. M. Dibden, sierż. Thomas B. G. Pyne i ppor. Valcourt D. M. Roe. Czwarty pilot, ppor. Aubrey McFadden, prze­żył, po tym jak ata­ku­jąc Do 17 z 3./KG 76 został zestrze­lony przez strzelca tyl­nego.
W dniach 15 i 16 maja nie­miec­kie woj­ska ruszyły spod Sedanu w szyb­kim natar­ciu do kanału La Manche i bry­tyj­skie lot­nic­two zostało zmu­szone do prze­ba­zo­wa­nia się dalej na zachód, by zejść z osi nie­miec­kiego ataku. 16 maja dowódca RAF Fighter Command gen. Hugh Dowding sprze­ci­wił się wysła­niu do Francji jakie­go­kol­wiek nowego dywi­zjonu, choć nie­które dywi­zjony z połu­dnio­wej Anglii ope­ro­wały we Francji, lądu­jąc rano na fran­cu­skim lot­ni­sku i wra­ca­jąc wie­czo­rem do Anglii. Tak latał m.in. 151. Dywizjon (sta­cjo­no­wał w Vitry-en-Artois 30 km na połu­dnie od Lille w okre­sie 18 – 20 maja), 213. Dywizjon (dzia­łał z Merville od 17 do 21 maja) czy 253. Dywizjon, dawna jed­nostka bom­bowa na Battle, prze­zbro­jona na Hurricane w lutym 1940 r. i wysłana na wzmoc­nie­nie do Francji w okre­sie od 17 do 21 maja. Jej jedna eska­dra sta­cjo­no­wała wtedy w Vitry-en-Artois, a druga dola­ty­wała codzien­nie do Francji, na noc wra­ca­jąc do Wielkiej Brytanii. W taki sam spo­sób, wyko­rzy­stu­jąc fran­cu­skie lot­ni­ska do dzien­nych ope­ra­cji w okre­sie 17 – 21 maja, dzia­łał też 17. Dywizjon sta­cjo­nu­jący w Debden na pół­noc od Londynu. Do Merville 17 maja prze­ba­zo­wano nato­miast 601. Dywizjon z Tangmere. Dywizjon sta­cjo­no­wał tu do 22 maja, po czym wró­cił do Wielkiej Brytanii, naj­pierw do Middle Wallop, a 17 czerwca do Tangmere.
Dywizjony ope­ru­jące z Wielkiej Brytanii bądź z lot­nisk „pod­sko­ko­wych” we Francji rów­nież wnio­sły zna­czący wkład w dzia­ła­nia bojowe. Bardzo cha­rak­te­ry­styczne, że szcze­gól­nie wzmoc­nie­nie RAF lot­nic­twem myśliw­skim miało miej­sce w okre­sie od 17 do 22 maja. To okres, w któ­rym osła­niano wyco­fy­wa­nie się wojsk do Dunkierki, skąd wkrótce zaczęła się ewa­ku­acja BEF do Wielkiej Brytanii. Do 22 maja wró­ciły wszyst­kie dywi­zjony Hurricane, we Francji zostały jedy­nie trzy dywi­zjony AASF – 1. i 501. w Anglure (70 km na połu­dniowy-wschód od Paryża) oraz 73. w Gaye. W cza­sie ewa­ku­acji dywi­zjo­nów Hurricane do Wielkiej Brytanii stra­cono znaczną część sprzętu naziem­nego i czę­ści zamien­nych, nie mówiąc już o nie­spraw­nych samo­lo­tach, które trzeba było znisz­czyć we Francji.
Bohaterem tej ewa­ku­acji był 50-letni rezer­wi­sta ppor. Louis Strange, wysłany do Merville w celu udzie­le­nia pomocy przy orga­ni­za­cji wyco­fa­nia sta­cjo­nu­ją­cych tam jed­no­stek Hurricane. Okazało się, że na lot­ni­sku pozo­stał jeden sprawny myśli­wiec, któ­rym nie miał kto lecieć. Chociaż ppor. Strange latał bojowo w cza­sie I wojny świa­to­wej i przez pewien czas po niej, zde­cy­do­wał się prze­pro­wa­dzić ów samo­lot do Wielkiej Brytanii. Szczęśliwie prze­le­ciał nim do Manston, choć po dro­dze był ata­ko­wany przez Bf 109 i musiał ostro manew­ro­wać nie­zna­nym sobie samo­lo­tem, by unik­nąć zestrze­le­nia.
Poza kil­koma zwy­cię­stwami, 19 maja był czar­nym dniem dla ope­ru­ją­cych nad Francją Hurricane. Łącznie stra­cono aż 27 samo­lo­tów tego typu, przy czym 15 pilo­tów zgi­nęło, a szes­na­sty zmarł wkrótce z odnie­sio­nych ran. 22 samo­loty padły ofiarą Bf 109 lub Bf 110, resztę zestrze­liła arty­le­ria prze­ciw­lot­ni­cza albo strzelcy pokła­dowi bom­bow­ców.
Mimo wyco­fa­nia więk­szo­ści myśliw­skich dywi­zjo­nów z Francji, walki Hurricane nad Francją nie ustały. Wręcz prze­ciw­nie, kilka dywi­zjo­nów star­tu­ją­cych z Wielkiej Brytanii wzięło udział w dra­ma­tycz­nej osło­nie ope­ra­cji „Dynamo” – ewa­ku­acji wojsk bry­tyj­skich i innych alianc­kich z plaż Dunkierki. Średnio wyko­ny­wano ok. 200 wylo­tów samo­lo­tów Hurricane dzien­nie w ramach osłony ewa­ku­acji, która zaczęła się 26 maja. W kolej­nych dniach do 3 czerwca w osłonę zaan­ga­żo­wano łącz­nie 14 dywi­zjo­nów Hurricane, obok 13 dywi­zjo­nów Spitfire, któ­rych tempo pro­duk­cji w pierw­szym roku wojny wyraź­nie wzro­sło.
Łącznie w ramach osłony ope­ra­cji „Dynamo” z powie­trza, w okre­sie od 26 maja do 3 czerwca włącz­nie, Hurricane zestrze­liły 108 nie­miec­kich samo­lo­tów tra­cąc kil­ka­dzie­siąt samo­lo­tów, 22 zabi­tych pilo­tów i trzech kolej­nych, któ­rzy dostali się do nie­woli. Co cie­kawe, rezul­taty uży­cia podob­nej liczby Spitfire nad Dunkierką były bar­dzo podobne – 109 zwy­cięstw powietrz­nych za cenę życia 24 pilo­tów i czte­rech wzię­tych do nie­woli. Jak widać, oba typy spi­sy­wały się w wal­kach rów­nie sku­tecz­nie, choć warto pamię­tać że załogi Hurricane zdo­łały zgro­ma­dzić więk­sze doświad­cze­nie bojowe.
Pozostawienie trzech dywi­zjo­nów myśliw­skich we Francji, 1., 73. i 501., nie wzmoc­niło w istotny spo­sób sił wal­czą­cych tu z Niemcami, miało raczej zna­cze­nie poli­tyczne. W czerwcu, na czas osta­tecz­nej ewa­ku­acji wojsk bry­tyj­skich z Francji, siły te na krótko wzmoc­niono 17. Dywizjonem wysła­nym do Le Mans na okres od 8 do 17 czerwca oraz jedną eska­drą z 242. Dywizjonu prze­rzu­coną do Châteaudun pomię­dzy Le Mans a Orleanem bli­sko 100 km na połu­dniowy-zachód od Paryża. Daleko na zachód od Paryża prze­ba­zo­wano też wspo­mniane trzy dywi­zjony wal­czące we Francji.
W dniach 16 – 17 czerwca 17. i 242. Dywizjon wró­ciły do Wielkiej Brytanii, pozo­stałe ewa­ku­owano 18 czerwca. Francja upa­dła cztery dni póź­niej. Łącznie do Francji wysłano ponad 450 Hurricane, do Wielkiej Brytanii wró­ciło mniej niż 70, czyli stra­cono nieco ponad 380, a także ok. 100 pilo­tów. Zgłoszono nie­całe 400 „pew­nych” zestrze­leń. Faktyczne straty Luftwaffe były mniej­sze, zapewne o około połowę. Najważniejsze było jed­nak to, że bar­dzo wielu pilo­tów i dowód­ców zdo­było odpo­wied­nie doświad­cze­nie bojowe w real­nych akcjach, co miało zaowo­co­wać w naj­waż­niej­szym zma­ga­niu, bitwie o Wielką Brytanię.
Do dzia­łań w Norwegii wysłano tylko jeden dywi­zjon Hurricane, 46. z Digby. 18 Hurricane jed­nostki zała­do­wano na lot­ni­sko­wiec HMS Glorious i 26 maja samo­loty te wystar­to­wały z lot­ni­skowca, by wylą­do­wać w Bardufoss, skąd miały wspie­rać woj­ska wal­czące o Narwik. Hurricane nigdy wcze­śniej nie star­to­wały z lot­ni­skowca, ale nie było innego spo­sobu na prze­ba­zo­wa­nie samo­lo­tów do Norwegii. Już 28 maja Hurricane zestrze­liły samo­lot Ju 88A oraz dwie łodzie lata­jące Do 26. Wkrótce jed­nak bry­tyj­skie woj­ska utra­ciły moż­li­wość utrzy­ma­nia Narwiku i na dzień 7 czerwca zarzą­dzono ewa­ku­ację dywi­zjonu. Ewakuowany miał być per­so­nel, a samo­loty znisz­czone.
Jednak zna­la­zło się dzie­się­ciu ochot­ni­ków, któ­rzy chcieli pod­jąć próbę lądo­wa­nia na lot­ni­skowcu HMS Glorious na ostat­nich 10 spraw­nych Hurricane. Wszyscy pomyśl­nie wylą­do­wali 7 i 8 czerwca, były to pierw­sze lądo­wa­nia Hurricane na lot­ni­skowcu, w dodatku bez uży­cia lin hamu­ją­cych! Niestety, ich wysi­łek oka­zał się daremny, jako że już 8 czerwca, wkrótce po wyru­sze­niu z Norwegii w drogę powrotną, lot­ni­sko­wiec eskor­to­wany przez dwa nisz­czy­ciele został zaata­ko­wany przez dwa nie­miec­kie pan­cer­niki, Scharnhorst i Gneisenau. Okręt zato­piono ze stratą ponad 1500 Brytyjczyków, z załóg 46. Dywizjonu ura­to­wano tylko dowódcę mjr. Kennetha B. B. „Binga” Crossa i jesz­cze jed­nego pilota.

Bitwa o Wielką Brytanię

W począt­ko­wej fazie bitwy, na początku sierp­nia 1940 r., ist­niały cztery grupy pod­le­głe RAF Fighter Command. 10. Grupa (gen. dyw. C. J. Quintin Brand) w połu­dniowo-zachod­niej Anglii i połu­dnio­wej Walii miała trzy dywi­zjony Hurricane: 87. i 213. w Exeter oraz 238. w Middle Wallop. Ponadto w gru­pie były cztery dywi­zjony Spitfire (92., 152., 234. i 609.), a także jeden dywi­zjon na Blenheimach (604.).
W naj­waż­niej­szej 11. Grupie (gen. dyw.Keith R. Park) bro­nią­cej połu­dniowo-wschod­niej Anglii było 12 dywi­zjo­nów Hurricane: 1. i 601. w Tangmere, 17. w Debden, 32. w Biggin Hill, 56. i 151. w North Weald, 64. i 615. w Kenley, 85. w Martlesham Heath, 111. w Croydon, 145. w Westhampnett i 501. w Gravesend. Spośród innych typów samo­lo­tów, pięć dywi­zjo­nów było wypo­sa­żone w Spitfire (41., 65., 74., 266. i 610.), a trzy w Blenheim (25. i 600. oraz Fighter Interceptor Unit).
W 12. Grupie (gen. dyw. Trafford Leigh-Mallory), bro­nią­cej środ­ko­wej Anglii i pół­noc­nej Walii było sześć dywi­zjo­nów Hurricane: 46. w Digby, 73. i 249. w Church Fenton, 229. w Wittering, 232. w Sumburgh i 242. w Coltishall, a także sześć dywi­zjo­nów Spitfire (19., 54., 66., 222., 611., 616.), dwa dywi­zjony na Blenheimach (23., 29.) i jeden na Defiantach (264.).
W 13. Grupie (gen. dyw. Richard E. Saul), która bro­niła pół­noc­nej Anglii i Szkocji, było osiem dywi­zjo­nów Hurricane: 3. w Wick, 79. w Acklington, 245. w Aldergrove, 253. w Turnhouse, 263. w Grangemouth, 504. w Castletown, 605. w Drem i 607. w Usworth, trzy na Spitfire (72., 602., 603.), jeden na Blenheimach (219.) i jeden na Defiantach (141.).
Łącznie w linii na początku sierp­nia 1940 r. było około 450 Hurricane, 300 Spitfire i bli­sko 150 samo­lo­tów pozo­sta­łych typów. Poziom spraw­no­ści Hurricane wyno­sił śred­nio 75 proc., a w przy­padku Spitfire był mniej­szy i oscy­lo­wał w gra­ni­cach 72 proc. I to mimo, że około 100 Hurricane prze­szła dzia­ła­nia we Francji, wyka­zu­jąc znaczny sto­pień zuży­cia, a tym samym były bar­dziej awa­ryjne.

Przemalowywanie litery kodowej na Hurricane I z polskiego 303. Dywizjonu RAF, który w czasie Bitwy o Wielką Brytanię walczył w składzie 11. Grupy RAF Fighter Command.

Przemalowywanie litery kodo­wej na Hurricane I z pol­skiego 303. Dywizjonu RAF, który w cza­sie Bitwy o Wielką Brytanię wal­czył w skła­dzie 11. Grupy RAF Fighter Command.

Jednak Hurricane, poza iden­tycz­nymi ze Spitfire sil­ni­kami któ­rych sto­pień spraw­no­ści był zbli­żony, były łatwiej­sze w obsłu­dze – były wytrzy­mal­sze i szyb­ciej dawało się napra­wić uszko­dze­nia bojowe. Ktoś mógłby też zwró­cić uwagę na fakt, że w naj­waż­niej­szej 11. Grupie pro­por­cja Hurricane do Spitfire była mniej korzystna, niż na przy­kład w 10. czy 12. Grupie. Wynikało to jed­nak z faktu, że nie­które dywi­zjony Spitfire wciąż prze­cho­dziły pro­ces szko­le­nia i nie były gotowe do akcji. Z kolei dywi­zjony Hurricane wyma­ga­jące uzu­peł­nień i odtwo­rze­nia zostały wysłane na pół­noc, do Szkocji i zna­la­zły się w 13. Grupie. RAF Fighter Command na prze­ło­mie lipca i sierp­nia miał 1100 pilo­tów, spo­śród któ­rych 820 było goto­wych do dzia­łań, pozo­stali się szko­lili.
Niemcy mieli prze­wagę liczebną. Przeciwko Wielkiej Brytanii uży­wano sił i środ­ków z dwóch armii lot­ni­czych zwa­nych Luftflotte (Flota Lotnicza).
Wiosną 1940 r. zor­ga­ni­zo­wano pierw­sze jed­nostki prze­szka­la­jące pilo­tów na samo­loty róż­nych typów, tzw. Operational Training Units (OTU). Jako pierw­sze powstało No 5 OTU w Aston Down (pod Gloucester) w lutym 1940 r. Miesiąc póź­niej zor­ga­ni­zo­wano No 6 OTU w Sutton Bridge (ok. 160 km na pół­noc od Londynu), a w kwiet­niu 1940 r. powo­łano do życia No 6 OTU w Hawarden (pod Liverpoolem). W listo­pa­dzie 1940 r. prze­mia­no­wano je na 55. OTU, 56. OTU i 57. OTU. W jed­nost­kach tych piloci wyla­ty­wali ok. 40 godzin na Hurricane, nie licząc lotów z instruk­to­rem na samo­lo­tach szkol­nych Miles Master. W szczy­to­wym okre­sie Bitwy o Wielką Brytanię, gdy bar­dzo bra­ko­wało pilo­tów, cykl szko­le­nia skró­cono o połowę.
W marcu 1942 r. 56. OTU prze­nie­siono do Tealing, gdzie roz­wią­zano je w paź­dzier­niku 1943 r., wobec male­ją­cego zapo­trze­bo­wa­nia na pilo­tów Hurricane. 55. OTU już w kwiet­niu 1942 r. prze­zbro­jono w samo­loty myśliw­skie Hawker Typhoon, a 57. OTU w listo­pa­dzie 1942 r. prze­zbro­jono w Spitfire. Szkolenie pilo­tów na Hurricane kon­ty­nu­owano w 55. OTU do wio­sny 1944 r., w jed­no­stce tej bowiem zacho­wano nie­wielką liczbę Hurricane X pro­duk­cji kana­dyj­skiej.
W prze­ci­wień­stwie do walk we Francji, gdzie sieć ostrze­ga­nia i powia­da­mia­nia była słabo zor­ga­ni­zo­wana, w Wielkiej Brytanii funk­cjo­no­wał naj­lep­szy w owym cza­sie sys­tem obrony powietrz­nej. We Francji pod­sta­wo­wym spo­so­bem dzia­ła­nia myśliw­ców było patro­lo­wa­nie w powie­trzu, co było mało efek­tywne, a do walk powietrz­nych docho­dziło czę­sto przy­pad­kowo, nie zawsze w korzyst­nej sytu­acji. W cza­sie Bitwy o Wielką Brytanię było ina­czej. Myśliwce były kie­ro­wane na wykryte grupy nie­miec­kich samo­lo­tów przez kon­tro­le­rów napro­wa­dza­nia w poszcze­gól­nych sek­to­rach, na które była podzie­lona strefa odpo­wie­dzial­no­ści każ­dej grupy.

  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE