Grossdeutschland, czyli pan­cer­niki któ­rych nie było

Czy tak wyglądałby pancernik typu H-39? Dla pobudzenia wyobraźni publikujemy fotomontaż powstały na bazie znanego zdjęcia Bismarcka wykonanego w czasie prób morskich. Fot. zbiory Autora

Czy tak wyglą­dałby pan­cer­nik typu H-39? Dla pobu­dze­nia wyobraźni publi­ku­jemy foto­mon­taż powstały na bazie zna­nego zdję­cia Bismarcka wyko­na­nego w cza­sie prób mor­skich. Fot. zbiory Autora

Wielu z nas inte­re­su­jąc się dzie­jami flot wojen­nych i ich okrę­tów nie­raz zadaje sobie pyta­nie, co by było, gdyby zwią­zana z nimi histo­ria poto­czyła się ina­czej? Gdyby zwy­cię­stwo w danej bitwie zna­la­zło się po stro­nie prze­gra­nego, jakiś dowódca wydał inne roz­kazy i gdyby wszystko po pro­stu było ina­czej, zmie­nia­jąc bieg histo­rii i wynik ostat­niej wojny.

Trudno dziś powie­dzieć jak wyglą­dało by nasze życie, gdyby wynik roz­pę­ta­nej przez Hitlera wojny roz­strzy­gnął się na korzyść III Rzeszy. Zważywszy na zaawan­so­wa­nie nie­miec­kiej myśli tech­nicz­nej Wehrmacht byłby pew­nie nie­zwy­cię­żoną potęgą, Luftwaffe dys­po­no­wa­łaby samo­lo­tami nie mają­cymi sobie rów­nych, a w skła­dzie Kriegsmarine znaj­do­wa­łyby się okręty, przy któ­rych uzna­wane za jedne z naj­po­tęż­niej­szych w histo­rii, pan­cer­niki Bismarck i jego bliź­niak Tirpitz, byłyby tylko prze­cięt­nymi jed­nost­kami – jed­nymi z wielu.
Grossdeutchland, to nazwa, z którą zetkniemy się, gdy w tych roz­wa­ża­niach zaczniemy zapo­zna­wać się z fachową lite­ra­turą i histo­rią Kriegsmarine. Niemcy, jak mało który naród, pla­no­wali z roz­ma­chem roz­wój swo­ich sił zbroj­nych, nie­raz pro­jek­tu­jąc broń, która do dziś budzi ogromne zain­te­re­so­wa­nie i podziw pod wzglę­dem zaawan­so­wa­nia tech­nicz­nego. Nie ina­czej wyglą­dało to w pla­nach roz­woju floty.

Plan Z

Zgodnie z zatwier­dzo­nym przez Hitlera w stycz­niu 1939 r. Planem Z, do służby w Kriegsmarine w pierw­szych latach wojny miało wejść co naj­mniej 6 pan­cer­ni­ków o wypor­no­ści stan­dar­do­wej się­ga­ją­cej 52 000 t oraz 3 krą­żow­niki liniowe o wypor­no­ści peł­nej około 35 000 t. Nie ozna­cza to jed­nak, że prac nad pro­jek­tami nowych pan­cer­ni­ków nie pro­wa­dzono wcze­śniej. Pierwsze infor­ma­cje o stu­diach nad kolej­nymi po Bismarcku i Tirpitzu jed­nost­kami tej klasy, ozna­czo­nymi jako pro­jekt pan­cer­nika H, poja­wiły się już w 1935 r., a więc mniej wię­cej wtedy, gdy nie­miecka dele­ga­cja pod­pi­sy­wała w Londynie układ mor­ski, jed­nak trudno w tym miej­scu mówić o spek­ta­ku­lar­nym roz­ma­chu w porów­na­niu z zało­że­niami Planu Z. Wtedy to nowy nie­miecki pan­cer­nik miał być jedy­nie nie­znacz­nym roz­wi­nię­ciem jed­no­stek typu Bismarck, cechu­ją­cym się zbli­żo­nymi do niego roz­mia­rami, napę­dem i uzbro­je­niem.
Wpływ na jego ewo­lu­cję miały sygnały, jakie napły­wały z innych państw. Francja, Wielka Brytania, Włochy, USA, Japonia i ZSRR to kraje, w któ­rych w tym cza­sie reali­zo­wano pro­jekty mogące sta­wić czoła nawet Bismarckowi i Tirpitzowi, dla­tego gdy w Oberkommando der Marine (OKM – Dowództwo Marynarki Wojennej) powsta­wały pierw­sze zało­że­nia uznano, że pan­cer­nik H musi mieć co naj­mniej 36 000 t wypor­no­ści stan­dar­do­wej, roz­wi­jać pręd­kość nie mniej­szą niż 30 w. i być uzbro­jony w armaty kal. 380 mm. Znając para­me­try jed­no­stek typu Bismarck dane te nie robiły więk­szego wra­że­nia, ale w tym cza­sie na are­nie poli­tycz­nej sporo się działo.
Po tym jak 15 stycz­nia 1936 r. z prac II kon­fe­ren­cji lon­dyń­skiej wyco­fała się Japonia, nie godząca się na dal­sze ogra­ni­cze­nia wiel­ko­ści jej floty w sto­sunku do ame­ry­kań­skiej i bry­tyj­skiej (a zaraz po niej Włochy), stało się jasne, że obo­wią­zu­jące od czasu zakoń­cze­nia I wojny świa­to­wej roz­bro­je­niowe poro­zu­mie­nia mor­skie zaczy­nają nie­wiele zna­czyć. Na domiar złego, nie­długo póź­niej USA ogło­siły, że ich nowo pro­jek­to­wane pan­cer­niki typu North Carolina będą miały na uzbro­je­niu armaty kal. 406 mm, a trzeba pamię­tać, iż pier­wot­nie Amerykanie pla­no­wali dla nich działa kal. 356 mm.

  • Witold Koszela

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE